-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Pinczerka ocalona, 1100zl jeszcze na minusie 460zl
ulvhedinn replied to GoskaGoska's topic in Już w nowym domu
Lala jest już oficjalnie i w pełni gotowa do adopcji- szwy ściągnięte, wszystko zagojone :) Tatuaż jednak sie częściowo zachował ;) Oj będę ryczeć, jak ją oddam...... -
No cóż, jedyne co pozostaje to zebrać jakimś cudem te 958 zł - innej szansy dla wrocławiaków nie ma. Jestem ogromnie rozczarowana postawą osób, które uważałam za kierujące się w swoich poczynaniach przede wszystkim dobrem zwierząt. I nie da sie ukryć, że wyniosłam z tego kilka bardzo cennych spostrzeżeń na użytek domów tymczasowych: -pogarszać "wirtualnie" stan zwierzęcia- na wypadek, gdyby coś się stało, mamy podkładkę; -nie wydawać do adopcji niedoleczonego zwierzaka, choćby nie wiem co (nwet dla jego dobra); -nie pozwolić absolutnie na transport zwierzęcia przez osobę bez doświadczenia (nawet jeśli to ta szansa jedna na sto); -weterynarza bezwzględnie zmuszać do pisania o wszystkim, a najlepiej nagrywac rozmowy; -ciagnąć kasę bezwzględnie, inaczej zostaniemy oskarżeni o oszczędzanie na zwierzaku...... .....itd- co oczywiscie nie uchroni nas przed atakiem z drugiej strony..... Ew. można kłamać, kłamać, kłamać, koniecznie opowiadając dużo i barwnie. Przyznam, że w świetle tej historii zaczynam miec obawy, czy wogóle warto być domem tymczasowym. Płatnym, czy bezpłatnym, zawsze sie może okazać, że "to wszystko nasza wina". Tak, zdarzało mi sie, że zwierzaki chorowały, nie tylko zresztą starsze- Lalka po niewielkim zatruciu straciła w ciagu kilku dni prawie 1/4 swojej wagi. Po prostu coś capnęła na chodniku. Zdarzyło mi się że pozornie zdrowe zwierzę umierało znienacka. Czasem bez żadnych obajwów dodatkowych. Jesli chodzi o ludzi to byłam juz oskarżona o utrudnianie adopcji- ciężko chory zakaźnie kot, ciekawe co by było, gdyby jednak został wydany i padł w nowym domu? Okazuje się, że jedna osoba może mieć pretensje- po co tyle badań, zabiegów, a kto inny, dlaczego jeszcze nie zrobiono tego i tamtego. Że można oberwać, bo "po co drugi drogi wet" i ze powinno się szukać tańszego (tak, juz to usłyszałam kiedyś), a jeśli poszukamy tańszego- oszczędzamy na zdrowiu psa. Nie wydamy psa chorego- utrudniamy adopcje; wydamy- cóż, widać na załączonym obrazku; Puścimy niedoświadczonym transportem- jesteśmy nieodpowiedzialni, nie puścimy- j. w. - utrudniamy adopcję; Zwierzę nam padnie, zrobimy sekcję- dodatkowe niepotrzebne koszta, nie zrobimy- na pewno nasza wina; Podam przykłady: -z ostatnich tymczasów i Sisi i Hela wyladowały na drugi dzień na usg. Sisi na szczęście okazała sie zdrowa i nie ciężarna (a miała mleko), benia wylądowała na stole operacyjnym z zaawansowanym ropomaciczem. W pierwszym przypadku- Sisi- usłyszałam od jednej osoby, że usg było pochopne i niepotrzebne (kasa!), w drugim gdybym posłuchała tej dobrej rady i czekała na objawy choroby- byłoby za późno. -moja Kra ma odleżynę, z która walczymy od początku. Zdążyłam juz usłyszeć, ze jest zaniedbana, nieważne, że u weta lądowała tak przeciętnie 1-2 razy w tygodniu. I nie był to prowincjonalny konował, tylko jedna z czołowych klinik Wrocławia. dopiero dr Kamil zdecydował się "ruszyć" świństwo operacyjnie, okazało sie że jest martwica w kości.... I znów mozna by mnie oskarzyc o zaniedbanie, tym bardziej, ze wpisów w książeczce właściwie nie ma (no ale to klinika, więc zawsze mogę poprosić o wydruk, na swoje szczęście). Pikulinie pod opatrunkiem zrobiła sie rana, przy której tez Żuka wyglądaja bardzo subtelnie. A to był pies codziennie oglądany przez doświadczonych wetów- NIC nie było widać, o ranie poinformował nas zapach. ..itd.... Niemal każdy bardziej skomplikowany i kłopotliwy (stary, chory, kaleki) tymczas daje spore pole do ataku na opiekuna. Jak to w przysłowiu "kto chce psa uderzyć, znajdzie kamień"....... Możecie sobie mnie zaatakować- różnica miedzy mną a Kikou jest taka, że ja jestem bardziej wyszczekana i zaatakowana bronię się, a nie uciekam.
-
Dzięki, właśnie usiłuje edytować, wrr....
-
Miszczyni gupich min ;) Lubię kotecki!
-
To już dobrze :) Mam taka cichutka prośbę, spróbujcie go "nakręcić" na piłke, albo inny aport, zobaczcie czy jest zainteresowany. Jesli by się dało tez spróbowac go czegos nauczyc- czy jest chętny do nauki i własnie to, czy lubi posługiwać sie węchem (schowajcie mu smaczka np w kocu, spróbujcie się schować gdzieś). No ogólnie czy ma predyspozycje do pracy ;) On mi się okropnie podoba :)
-
Kra załatwiła szafkę pod zlewem (znaczy jedne skrzydło drzwiczek), bo chciała się dostać do śmieci. Potem do kompletu dokończyła drzwiczki od drugiej szafki..... Rozumiem, ok, ale niech mi ktoś wyjaśni, jak ona to zrobiła- drzwiczki nie są pogryzione, tylko połamane i wbite do środka?
-
Po to, że szkodząc w tej chwili Kikou Żukowi w żaden sposób sie nie pomoże, nic mu z tego nie przybędzie, za to może śmiertelnie zaszkodzić innym psom. Niekoniecznie dogomaniackim. Wyjaśnienia: Kikou jest nierzadko ostatnią nadzieją naszych wrocławskich psów. Za darmo, gwoli ścisłosci. I nie są to puste słowa- niestety u nas zabija się psy zbędne, stare, albo takie, które nie spodobały się pani L.
-
KRECIK już nie szuka, ZOSTAJE Z GAMONIAMI NA ZAWSZE!!:D:D
ulvhedinn replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Pozdrawiamy serdeczenie ! (Piesiasta tez ;) ) -
Czyli jednak nie zemsta, tylko szantaż. Ja tez napisałam, co wiem i uważam, pies sie przechorował i zmizerniał, staruszkom sie zdarza. Podróż dołozyła swoje, a domek "robi męczennika" Błąd Kaski- to że nie umie twardo i konkretnie pokazać, gdzie druga strona mąi, a gdzie jest wina kogo innego. Fakt, ja sie nauczyłam na dogo kilku rzeczy- np. lecieć od razu do weta, zeby mieć podkładke dla ewentualnych czepialskich (no oczywiście zawsze moge usłyszeć, że mogłam iść do innego). Teraz wiem jeszcze dwie rzeczy- nie wydawać psa, jesli nie jest w doskonałej kondycji (tak, moje tez czasem chorują) i na dłuższą podróż zgadzac się tylko z zapisem "na odpowiedzialność osoby transportujacej".
-
Ja mam tylko JEDNO pytanie. CO chcecie osiagnąć, wysyłając donosy na Kikou? Żuka juz tam nie ma, reszta psów, jak zostało "komisyjnie" stwierdzone jest w dobrym stanie, krzywda sie nikomu nie dzieje. Więc? Zemsta? Dopie....e komuś w odwecie? .....chcecie po prostu narobić jakiegokolwiek dymu, czy doprowadzić do pozbawienia przystani kilkunastu psów? Psów które nie będą miały sie gdzie podziać, nie mówiąc o następnych? Bo ok, gdyby było stwierdzone, że psom jest niefajnie to takie działania mogłyby być działaniami na rzecz zwierząt, inaczej są działaniami na szkodę żywych istot. Jedno jest absolutnie prawdą- brak porządnych informacji ze strony Kikou rzeczywiście był głupi. Natomiast co do reszty niestety odnosze wrażenie, że dom stały Żuczka na siłę robi z siebie wspaniałego ratownika, który cudem wyrywa z łap śmierci niesczęsnego psa. Tak, pies sie przechorował, niestety tak bywa w przypadku staruszków, złamania tez się zdarzają u nich łatwiej i częściej niż u psów młodych. Tak, Żuk mógł stracić na wadze, ale nie uwierzę w stan "agonalny" i "skrajne odwodnienie" -przy czym pewne odwodnienie mogło byc spowodowane podróżą, jak i nawet solidne pogorszenie ogólnego stanu, kto nie miał "umrzyków" to nie ma zielonego pojęcia, jak może się daleka podróż na nich odbić!!!!!!! Kurcze bywało, że staruszek odchorowywał nam dużo krótszą podróż poważnie!!!!!!!!!!
-
Nie ma ochoty jeść bo z parwo wiążą sie paskudne mdłości- zresztą wczesnym charakterystycznym objawem jest to, że kot/pies "wisi" nad miska z wodą, bo z jednej strony chce pic a z drugiej mu niedobrze. Nifuroksazyd jest niezły, ale przy parwo nie zawsze działa. Aaa- nie wiem, gdzie ja mam głowę, zapomniałam napisać, że warto wprowadzić betaglukan/scanomune jako immunostymulant.
-
Arystoteles- sparaliżowany elegant prosi o szansę....
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Kotki już w nowych domach
U mnie ;) Pieluszki mozna kupic w aptece, a nawet po prostu najmniejsze jakie bedą w rossmanie czy innej drogerii.... -
Można spróbować.... Interferon jest do zdobycia, dziewczyny z miau nie raz podaja go kotom ;) Jeszcze jest tez lek na regeneracje wątroby- ornipural, nidostepny w Polsce, poprosiłam Tanitke, żeby spróbowała go zdobyć na Białobrzeskiej, bo tam go miewają. A tu- Słowiczysko w pościeli (wyłaniające sie spod narzuty na hasło "gdzie jest jamnik?"):
-
1,5kg z łańcucha - PO OPERACJI MÓZGU - ODESZŁA [*]
ulvhedinn replied to Yorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aha. A jaka torpeda, łobuzica i demolka!!!!!!!!!!!! ;) Miała u siebie Molkę w zeszłe Święta, razem z Krą bardzo energicznie wzięły sie za przemeblowywanie mi chaty.... -
1,5kg z łańcucha - PO OPERACJI MÓZGU - ODESZŁA [*]
ulvhedinn replied to Yorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam nadzieje że sie ciocie nie pogniewaja, ale zaprosze do odwiedzenia Arystotelesa: http://www.dogomania.pl/threads/196695-Arystoteles-sparaliżowany-elegant-prosi-o-szansę.... -
Ari- piękny, młody, czarno-biały kocurek. Skazany na bezdomność. Skazany na śmierć. Ari jest sparaliżowany. Nie chodzi, nie kontroluje wydalania. Wysikuje nadmiar moczu bezwiednie, ale w pęcherzu zalega go zdecydowanie zbyt dużo, więc trzeba mu pomagać, wyciskając pęcherz. Ari ma kiepskie rokowania, Ari chce żyć. Kocha być miziany, głosno domaga się uwagi człowieka, jeszce głośniej- michy [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Śmiga "na siedząco". Ari- czy dostanie szansę? [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_cry.gif[/IMG] [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/7727/img2817q.th.jpg[/IMG] Potrzebujemy- pieluszek newborn (malutkich), dobrej karmy (niestety Ari, jak wiekszość paralitków ma wrażliwy przewód pokarmowy) i.. pomocy w szukaniu domu....
-
Kra tydzień temu załatwiła karte do bankomatu. Wczoraj- kartę kodów jednorazowych. Niestety chodzę z wygody zawsze do tego samego, małego oddziału banku- panie wczoraj pękały ze śmiechu.......