pora napisac kilka slow :lol:
Norek ma sie niezle, udalo nam sie zepsuc zorskiego psa :cool3:
spi na lozku, zebrze o jedzenie, no zgroza (a nie byl taki, kiedy do nas przyjechal), na pole - kiedy pada - wyjsc za bardzo sie nie chce, najradosniejszy moment wtedy to powrot, juz sie jest domowym psem :lol:
W tym roku (drugi rok w domu) okazalo sie, ze Norek nie jest (tak calkowicie jak nam sie zdawalo) pozbawiony instynktow mysliwskich;
* skakal po bruzdach pol jak pasikonik za nornicami (na szczescie mi zadnej nie przyniosl), nie przeszkadzalo mu ani bloto ani deszcz
* dwa razy pogonilo sie... zajaca (tak! nasz Norek-rzekomy pacyfista). Raz miedzy strakami fasoli. Dwa - sytuacja byla grozniejsza, bo zajac (ktorego Norek nie ma szans dogonic, bo ma krotkie i nie wszystkie w pelni sprawne lapki, ale o tym nie wie) zamiast uciekac w zboze, pedzil polna drozka na wies, miedzy zabudowania, wiec obawialam sie, ze wypadna wiejskie psy i wtedy koniec z zajacem i koniec z Norkiem, na szczescie zajac uciekl Norasowi, zas sam Norek czekal na mnie przy skrzyzowaniu (polnych drog).
Norek to zadziorek i chuligan, ulubiona rozrywka to prowokowanie, wyzywanie i draznienie innych psow. TZ twierdzi, ze w Zorach wcale go auto nie potracilo, tylko obrazenia byly wynikiem porachunkow gangsterskich :lol:
A tu tegoroczny bilans Don Mizia (Pana Kota):
* 1 zaba
* kilka nornic
* 1 szczurek
* 3 mlode ptaszki (niestety)
* 1 dorosla sikorka (uratowana, cala i zdrowa odleciala)
* jaszczurki w calosci lub ogony
* motyle i pasikoniki
* chrzaszcz-olbrzym, noszony w paszczy dla zabawy (?)
* niezliczona ilosc myszy.
I to wszystko kochajacy kotek znosi do domu :mdleje:
Wspolnie wytropili kune (coz za przesliczne zwierzatko), na szczescie oddalila sie w nieznanym kierunku, i jeze, ale te zastygaja - a wiec nie ma zadnej zabawy :niewiem:
Pozdrowienia z okazji Dnia Zwierzat!!! :wolfie::kociak::bluepaw: