[quote name='wisela1']Dziś matka dłuuugo gniła pod kołderką... Jakoś tak niespecjalne samopoczucie mam... Wylazłam z wyrka dopiero o 6....:oops:
No to Miss Bukowna i Nowej Huty uznała za stosowne skupić się na dywanie. Nie pofatygowała się z drugą potrzebą do kuchni. Załatwiła ją w tym samym miejscu... Wyskoczyłam z wyrka bo smrodek miałam pod nosem. Wiedziała jak mnie dobudzić....
No to w swej naiwności wymyśliłam ze już nie będzie chciała wyjść bo pada... Poszłam z Rexiem. Wróciliśmy ale mała terrorystka nie odpuściła. No to poszłyśmy. Było wąziutkie przejście miedzy autami to się na chodnik za nią nie pchałam. Hrabina poszła za samochód i straciła mnie z oczu. Zaczęła ujadać jak wściekłą. Ja przepychałam w popłochu mój wieeelki tyłek między samochodami bo sie wystraszyłam ze znowu atakauje jakiegoś staffika albo rotka...
A okazało się ze Dakotka po prostu matke przywołuje do porządku. Moje miejsce jest przy niej. Mam stać tak zeby ona mnie widziała i w każdej chwili mogła powąchać
Kurtka wysmarowana, idziemy do pralni...[/quote]
Tak czytam, czytam i dochodzę do wniosku, że te małe pędraki to robią koło siebie najwięcej szumu i są najważniejsze. Mam sunię collie i jest to zupełnie bezproblemowa, cicha, wierna, spokojna i ułożona dziewczynka. Za to Monti (kundel wielkości ratlerka) jak wypadnie na ulicę to robi tyle jazgotu, że psy z całego osiedla zaczynają szczekać. Zaczepia wszystkie psy, a jak pojawi się w okolicy rotek, bullek, dobek to już marny jego los :mad:. Moje szczęście rzuca się na nie, podgryza łapy, łapie za przeproszeniem za jajka wszystkie samce :cool1:. Tragedia, aż dziw, że jeszcze żyje.....:razz: Na szczęście nigdy nie załatwia się w domu, ale i tak daje czadu...