Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28422
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. WSZYSTKIE PSIE ANIOŁECZKI BIEGAJCIE RADOŚNIE PO KWIECISTYCH ŁĄKACH W TEJ PIĘKNEJ KRAINIE "Daj nam wiarę, że to ma sens, że nie trzeba żałować przyjaciół. Że gdziekolwiek są, dobrze im jest. Bo są z nami choć w innej postaci. I przekonaj, że tak ma być, że po głosach tych wciąż drży powietrze. Że odeszli po to, by żyć. Lecz tym razem będą żyć wiecznie."
  2. Modliszko, ja sie nie wtracam, ale moja pannica też podobno miała kiedys dom, a jednak po schronie załatwiała się w mieszkaniu. Ponadto tak samo ją telepotało jak tego malucha. Ta trzęsawka przypomina mi do złudzenia zachowanie mojej suni. Dygotała tak, że głowa mała, przy tym panicznie bała się mężczyzn. Nie wiemy, może on był bity? A w odzyskaniu przez psa ponownego zaufania do człowieka potrzeba pracy i doświadczenia. Nie twierdzę, że tamten domek jest zły. Chwała każdemu kto chce przygarnąć jakąkolwiek bidunię. Zastanawiam się tylko i wyłącznie nad tą panią z doświadczeniem, o którym sama pisze. Chociaz z drugiej strony dwie kobitki, też dadzą sobie radę z jednym maluszkiem. Trudna decyzja.
  3. Gabciu, przyjdź do tej spłakanej duszyczki i pociesz ją, proszę.
  4. Jeśli mogłabym coś zasugerować, to również polecałabym panią z doświadczeniem. Taką psinkę trzeba wszystkiego nauczyć, choćby załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych na zewnątrz i mieć ogromną cierpliwość żeby wyprowadzić maluszka na prostą.
  5. Zobacz maluszku, szczęście zaczyna sie do ciebie usmiechać. Wytrzymaj .
  6. Życzę ci więcj tak pięknych snów. Sarciu, zobacz jaka pańcia jest zdowolona, przchodź do niej częściej.
  7. Moje kochane maleństwo Dzis mija 1,5 roku odkąd postanowiłaś pohasać sobie po kwiecistych łąkach w dalekiej krainie. Czy jest Ci tam dobrze? Tak bardzo czekam na sen , w którym mnie odwiedzisz. Robisz to tak rzadko. Wiesz, mama mi powiedziała, że unikasz celowo tych odwiedzin, bo za każdym razem jak mi się przyśniłaś bardziej tęskniłam i cały dzień płakałam. Wszystko przeżywałam na nowo. Powiedziała mi, że masz dosyć mojej rozpaczy " ona nie chce, żeby jej odwiedziny sprawiały ci ból, dopóki się z tym nie pogodzisz tak będzie. Ona pragnie sprawiać Ci radość, a ty beczysz" Czy tak jest? Tak bardzo tęsknię za twoim mięciutkim futerkiem. Pamiętasz? Nikt nie powiedział, że masz sierść. Każdy mówił, że masz wyjątkowo mięciutkie i błyszczące futerko. Tak bardzo bym chciała Cię przytulić, choć przez minutkę, poczuć bijące od Ciebie ciepełko. Wiem, że fizycznie nie jest to możliwe, pozwól mi się dotknąć choć we śnie. Dzis jak każdego 10 ptzy Twojej fotografii zapaliłam świeczkę, niech jej swiatło wskaże ci drogę do mnie. Czekam na Ciebie Skarbeńko i bardzo mocno kocham. Ten kącik w moim sercu, który zajmowałaś jest nadal Twój i tak już pozostanie na zawsze. Popatrz ile psiaków dołączyło do Ciebie. Czasami wydaje mi się to przerażające. One tak szybko odchodzą. Niektóre są bezmyślnie usypiane w schroniskach, inne zabijane. Coraz częściej jest mi wstyd za ludzi. Wy, psinki za TM, które otoczone byłyście miłością przygarnijcie je do swojego grona i dobrze się nimi zaopiekujcie. Przekażcie im, że na tym ziemskim padole są ludzie, którzy potrafią naprawdę kochać.
  8. Zdjęcia Balbinki umieściłam w galerii. Czekają na zatwierdzenie.
  9. Iri, to my sobie wmawiamy, że one tego nie chciały. Uwierz mi one czują i chyba czasami nam sie dziwią, że robimy coś wbrew naturze. Popatrz, ile suk odtrąca swoje np. jedno szczenię , aby wykarmić resztę. Pózniej okazuje się, że maluszek nie miał szans na przeżycie , bo miał wady wrodzone. Skąd ona to wie????????? Instynkt. One więcej wiedzą niż nam się wydaje. Człowiek to niedowiarek, musi mieć coś udowodnione i udokumentowane, bo zatracił dawno to, co dała mu kiedyś matka natura.
  10. Już cię nic nie boli i jesteś szczęsliwa. Znów pozostało pytanie -DLACZEGO???
  11. Iri, ona biegła do ciebie dając ci znak, żebyś się nie martwiła. Jest już zdrowiutka. Tam psiaki odzyskują zdrowie i dawny wigor. Są szczęsliwe.Dała ci znak, że ona tam nie leży. Tam spoczywa jej ciałko. Ona żyje nadal. To, że wpadła w dołek i nie dobiegła do ciebie może oznaczać jedno, że nie możesz jej dotknąć fizycznie, ale duchowo jesteś z nią związana i tak już zostanie. Pamiętaj o jednym. Jej odejście nie było twoją winą i ona o tym doskonale wiedziala. Ona widziala, że za wszelką cenę chciałaś ją ocalić. Przeanalizuj jej ostatnie dni krok po kroku i dojdziesz do wniosku, że ona czuła zbliżający się koniec. Psy to wyczuwają swoimi zmysłami. Wiele z nich jest z tym pogodzonych, ale my , ludzie nie dajemy im wiary, albo po prostu tego nie zauważamy przerażeni ich chorobą. Walczymy do końca. Często bywa tak, że pies , który wyczuwa swoje odejście za TM odchodzi od swej zagrody, miejsca, które jest mu bliskie, by zakonczyć swój żywot w samotności. Zanam takie przypadki. Dziś wiem, że moja Psonia wysyłała mi delikatne sygnały, ale ja przerażona jej złym samopoczuciem nie chciałam tego dostrzec.Byłam zajęta szukaniem wetów, szpitala jej ratowaniem. Przecież widziałam, że mimo opinii wetów. rewelacyjnych wyników coś było z nią nie tak. Zanim dostała wstrząs "odwiedzała" każde ze swoich ulubionych miejsc w domu. Kładła się przez chwilę i odchodziła do następnego. Obeszła całe mieszkanie, nawet łazienkę. Potem podchodziła do każdego z nas, lizała, a jej oczy???? W szpitalu, zanim straciła przytomnośc zamachała ogonkiem. To był jej ostatni z nami kontakt. Psonia się z nami żegnała , ale zajęło mi to sporo czasu, żeby sobie to uświadomić. Może jestem głupia ,ale zastanawia mnie data jej odejścia. Urodziła się 10 lipca, odeszła 10 lipca w dniu swoich 10 urodzin. Co mi chciała przekazać. Czuję w sercu, że to cos oznacza, ale do dzis nie wiem co.
  12. Zuziu, to prawda . Tej miłości i wspomnień nic i nikt ci nie wydrze z serca. Jestem pewna, że Igunia czuwa nad Tobą.
  13. Przeczytałam cały wątek suni i się poryczałam. Zurdo to co robisz jest piękne. W kochajacym i ciepłym domku sunia dojdzie do siebie i odzyska wiarę w człowieka. Widzę, że z sierścią będziesz miała trochę problemów. Po adopcji Balbisi 1,5 godziny obinałam jej kołtuny( a to mały piesek 32 cm w kłębie). Czego w nich nie było? Bidunia też sama próbowała sobie oczyścić futerko, a szczególnie wygryzać rzepy. Oj, Rasta, Rasta i pokierowałaś psinkę w potrzebie w bezpieczne ręce. Odeszłyście za TM, ale nadal nami sterujecie. To czego nas nauczyłyście nie idzie na marne. Za to wam dziękujemy kochane psinki.
  14. ...tylo psy potrafią być szczęśliwe tak po prostu bezwstydnie. Nie mówię żegnaj memu zmarłemu psu. Między nami brak miejsca na kłamstwo"
  15. Wszystkie stworzenia Ziemi czują jak my. Wszystkie stworzenia Ziemi pragną szczęścia jak my. Wszystkie stworzenia Ziemi cierpią i umieraja jak my. A więc są one Nam równowartościowymi dziełami Wszechmogącego Stwórcy" św. Franciszek z Asyżu Mercedes czy tak właśnie było? Czy tak zostałaś potraktowana psineczko? Jak łatwo jest człowieko wydać wyrok śmierci na swojego brata mniejszego. Jest mi wstyd. Uwierz mi, że nie każdy człowiek jest taki. Biegaj sobie w tym szczęsliwym świecie, z naszymi psinkami. One się Tobą zaopiekują. Jestes już bezpieczna.
  16. Już pisałam, że jak ktoś nie rozumie naszej rozpaczy to jego problem. Ten "tylko pies" to przede wszystkim aż członek rodziny. Masz prawo do swoich uczuć, do swojej rozpaczy, do wspomnień i wylanych po nim łez. Ja już objechałam niejedną osobę wśród znajomych za takie stwierdzenie. Do niektórych to dotarło. Beta, to będzie bolało bardzo długo, nie powiem jak długo i czy kiedykolwiek przestanie. Początki są najtrudniejsze. Nadejdzie taki dzień, że rano wyda ci sie, że jsteś już pogodzona z losem, a wieczorem znów zalejesz się łzami. To normalne.
  17. Trzymam kciuki i puszcze dopiero jak maluszek będzie leżał na wygodnej kanapie i przestanie drżeć. Inaczej nie puszczam.
  18. Dlaczego się tak pośpieszyła? Na to pytanie nikt ci nie odpowie, mnie też. Przecież nikt się nie spodziewał, że Psonia za chwilę wyda ostatnie tchnienie. Jej stan pod wpływem podawanych leków, wlewów dożylnich i tlenu się stabilizował. W czwartek wykluczono chorobę serca, płuc, nerek, watroby itd. Po wynikach i badaniach nikt nam nie wierzył, że ten psiak ma 10 lat. Mielismy być spokojni, a w niedzielę o 13:00 odeszła za TM. Swoim odejściem zaskoczyła dosłownie wszystkich. Leżąc pod tlenem, kroplówkami też na mnie patrzyła błagalnym wzrokiem, a ja jej szeptałam do uszka ciepłe słowa dodajac jej otuchy. Błagałam, żeby walczyła. Przez myśl mi nie przyszło, że za chwilę jej nie będzie. Nawet podczas reanimacji wzywałam Boga na pomoc i krzyczałam. Nie mogłam uwierzyc w to, co sie stało. Iri, podejrzewam,że one były bardzo potrzebne tam, na górze i nie miałysmy na to zadnego wpływu, żeby je tu zatrzymać. Pozostała nam ogromna tęsknota i żal.
  19. Aga, ona nie tylko nie lubiła aparatu fotograficznego. Ona go po prostu nienawidziła. Z całą pewnościa nie bała się błysku lampy ( tak sądzę) , bo uwielbiała obserwować burze, a szczególnie nocą. Zupełną odwrotnością jest Balbinka. Bardzo boi się burz, a przed aparatem paraduje niczym modelka, albo w ogóle nie zwraca na niego uwagi.
  20. Przeczytałam cały wątek i jeśli domek tymczasowy nie wypali ( odpukuje w niemalowane) to dołożę się do hoteliku. Przecież ta psina nabawi sie zapalenia płuc tak stojąc przy tej kracie. Serce pęka. Cioteczki, tak mi przykro, że nie mogę oferować tymczasu, ale chociaż w ten sposób wam pomogę.
  21. Jocker.Duduś, Morus, Zosieńka - biegajcie kochane psinki po soczystych łąkach za TM
  22. Reinkarnacja. Chciałabym, żeby nasza Psonia wróciła. Niestety, nie zdążyłam jej tego szepnąć do uszka . Swoim odejściem zaskoczyła nie tylko nas, ale i lekarzy. Kiedy jej stan zaczął się stabilizować byliśmy pewni, że z tego wyjdzie. Ona postanowiła inaczej.
  23. "Cała wiedza, suma wszystkich pytań i wszystkich odpowiedzi zawarta jest w psie" - Franz Kafka [SIZE=2]"Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha cię więcej niż siebie samego" - Josh Billing
  24. Nikt z nas nie jest i nigdy nie będzie gotowy na odejście psiaka czy kogokolwiek. Nawet jak nam się wydaje, że tak, to gdy nadejdzie ta chwila dreczą nas waąpliwości i zadajemy sobie masę pytań. Nie potrafimy pojąć pewnych rzeczy własnym rozumem, choć wydają się one oczywiste - między innymi przemijanie. Podobnie jak ty mówiłam NIGDY WIĘCEJ! Upływały dni i tygodnie i nagle zdałam sobie sprawę, że dla mnie gorsza od strachu przed kolejnym odejściem psa była otaczająca pustka. Pustka, której nie byłam w stanie zaakceptować. Dom momentalnie stał się zimny i jakiś obcy. Adopcja Balbinki wniosła wiele dobrego, to było jakby lekarstwo na zbolałe serce. Początkowo wydawało mi się, że nie jestem gotowa na taką zmianę, że to zdrada wobec mojego ukochanego psiaka i zamach na pamięć o niej. Watpliwości, wątpliwości i jeszcze raz wątpliwości. Boże , jak bardzo się myliłam. Dziś kocham je obie, choć jedna z nich towarzyszy mi fizycznie. Nie jestem tak głodna dotyku psiej sierści, mokrego noska czy widoku merdającego ogonka. Spacery znów nabrały sensu,a dom zaczął funkcjonowac normalnie. Psotka? Ona żyje, żyje w nas i nic nie jest w stanie tego zmienić, nawet upływający czas. Tęsknie za nią, często połakuję, ale już potrafię się uśmiechnąć wspominając jej figielki i błysk w jej oczkach. Ponadto ból nie jest już tak palący. Byłaś silnie związana z Morsuskiem i jestem w stanie się założyć, że masz obawy , że wzięcie drugiego psa to zamach na pamięć o nim i zdrada. Byłaś jego, a on twój. To co was łączyło było wyjątkowe. Każdy z nas tak ma. Nie tylko obawy przed kolejnym pożegnaniem. A jednak jesteśmy zarażone, zarażone psią miłością, a możesz mi wierzyć, to choroba nieuleczalna, ale bardzo słodka. Trzymaj się i pamiętaj, w swym bólu nie jesteś sama. Jesteśmy z tobą.
  25. "Pościelowa brzuchogłaszczka" No nie wiem, raczej wykopaczka. Jak Psonia się dzieliła sobą w nocy już wam pisałam. Z czasem przeniosła się do małżeńskiego łoża i je opanowała. Zawsze wieczorem tak głośno ziewała, że musieliśmy rozkładać wersalkę, żeby pannica mogła sie położyć. Za każdym razem kładła się w takiej pozycji i w tym miejscu co na zdjęciu wyżej. Czasami zasypiała. Kiedy z mężem kładliśmy się spać dawała obowiązkowo nura pod kołderkę i wtulała się plecykami w mój brzuch. Jak było milutko. Potem moje Słoneczko otulało się wokół mojej głowy i robiło mi artystyczny nieład we włosach. Trzeci etap spania polegał na tym, że Psonia kładła się między nami i...zaczynała wykopki. Tak sie rozpychała,że ja spałam na ścianie, a mój biedny małżonek......lądował na podłodze. W koncu mój ślubny zaprotestował i stwierdził "co drugi dzień śpimy na zmianę raz ja od brzega, raz ty". Dobra, czemu nie pomyślałam. Przecież lalunia mamusi nie zrzuci z łóżeczka. Niestety, lądowałam na podłodze podobnie jak małżonek. W końcu zlikwidowalismy wersalkę i kupiliśmy rozkładanę kanapę na 2m szerokości. Pomogło, bo lądowalismy na podłodze tylko raz na 2 miesiące. Pewnej nocy Janusz ją przyłapał jak mnie wykopywała. Porozrzucane poduszki, jaśki i pannica w akcji, ja kurczowo trzymałam się kołdry z wielce artystycznym nieładem we włosach. Uwiecznił tą sytuację na fotce. Panienka jak zobaczyła aparat zrezygnowała i nie dokończyła swego dzieła. Moje ciało wówczas ocalało. A teraz nie ma mnie kto zrzucać z łóżka na podłogę. Balbinka śpi na mojej poduszce, ale mi wspaniałomyślnie ofiarowała półpoduszkę. Za to nogi wystają mi z kanapy i muszę podstawiac pufę.
×
×
  • Create New...