-
Posts
28422 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Futrzasty Bary z Łodzi trafił do wspaniałego domu!!!
szajbus replied to julia.zuzanna's topic in Już w nowym domu
Bary! Biegiem na górę! -
Trójłapek Bratek...śliczny,młody...kaleki??? MA DOM!!!!:))))
szajbus replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Jazda na górę ślicznoto -
Łódź-spanielkowata sunieczka...MA DOM ;)))))!!!!!!!!!!!!!
szajbus replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Czy dobrze zrozumiałam? To wobec tego skoro mam nie spać przez Melanża, to w drugiej łapie potrzyma kciuki za Funie, nie ma sprawy. -
Derbiś..tak okrutnie potraktowany przez właściciela MA DOM!!!!:)
szajbus replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Zrezygnowany Derbis błaga o domek -
SARA - całkowicie wykończona sunia od bezdomnego..MA DOM!!!!!!
szajbus replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Saruś, chodź sie przelecimy na pierwsza stronke! -
Tosca, nie spadaj tak kochana, bo cie nikt nie wypatrzy, Hopamy do góry
-
Nocny sacerek na górę
-
Aga, dziękuję za piekne światełko Czas na moją spowiedź Psoniu. Cała twoja choroba trwała tydzień. Zdążyło cię przebadac 3 lekarzy, zanim trafiłaś do kliniki. Miałas zrobione wszystkie z możliwych badań, które nic nie wniosły, poza tym: "nic złego się nie dzieje", " niemożliwe, ze ten pies ma 10 lat, możecie spać spokojnie" "to działanie leku p.zapalnego" "jestem głupi, zróbmy jej USG dla swietego spokoju" itp. Przez ponad 1,5 roku ( choc ci lekarze maja dobra opinię) wyrzucałam sobie, że wzywałam do Ciebie konowałów, że coś zaniedbałam, że starciłaś życie, bo gdybyś znalazła się w tej klinice byś żyła. Mama ma rację. Wolałam się dołować, dręczyć i gnieść cię swoimi łzami niż pozwolić ci odejśc do tego drugiego wymiaru, pozostawic sobie łzy tęsknoty, a nie wyrzutów i rozpaczy. Jesli nie mogłas przekroczyc granicy TM przez mój egoizm i byłaś " zawieszona w próżni" WYBACZ mi mój pieseczku. Dziś zdałam sobie sprawę, że to był twój czas. Swoimi oczkami próbowałaś mi to powiedzieć, na koniec machnęłaś ogonkiem. Pamiętasz moją radość w klinice jak lekarka podeszła do mnie i powiedziała "jest dobrze, stan się ustabilizował, jutro dla świętego spokoju zrobimy RTG żołądka z kontrastem"? Nie wiedzieli, że za chwilę stracisz przytomność. Dlatego cię reanimowano, nie poddawali się, bo swoim odejściem ich zaskoczyłaś ( co mi otwarcie powiedzieli). Jeżeli wszystkich ludzi wykształconych w dziedzinie weterynarii zaskoczyłaś, to co mogłam zrobić ja? Kim ja jestem wobec nich? Bogiem? Nikt nie był w stanie zmienić biegu losu, mimo wiedzy i najszczerszych chęci. Nikt. Nadeszła twoja godzina. Świeczka twojego żywota wypaliła się do końca i wyruszyłaś w swoją ostatnią podróż beze mnie. Dziękuję ci kochanie, za te 10 wspaniałych lat, za twoją miłość, oddanie, wierność, troskę, za twoje figle, które rozweselały każdy dzień, za te powitania gdy wracałam do domu nawet po minucie, za wszystko, a wyliczć można długo. Nauczyłaś mnie i dałas mi tak wiele za tak niewiele. Kocham cie nadal i nic tego nie zmieni. Zostawiam sobie łzy tęsknoty za tobą, bo wiem , że płakać nie przestanę. W imie miłości, którą cię darze pragnę abyś była szczęśliwa w tej wspaniałej krainie. Nie zapomnij jednak o swojej ziemskiej mamusi i przyjdź czasami we śnie, bo tęsknic nie przestanę. I jeszcze jedno mój skarbie. Tam są wszystkie inne moje psinki, te z lat dziecięcych, trzymajcie się razem, bo gdy nadejdzie dzień naszego spotkania nie chcę żeby mi którejkolwiek brakowało. One wiedza, że pisząc do Ciebie słowa miłosci i tęskonty zwracam się także do nich. Ty byłaś zlepkiem ich wszystkich, dlatego byłaś taka wyjątkowa. Teraz przytulcie się do siebie i zaśnijcie moje skarbusie w ciszy i spokoju z ulgą w serduszkach -jesli zapłaczę to tylko z tęsknoty. Kocham was wszystkie Najtrudniej jest wytłumaczyć samemu sobie
-
Samograjowe miłości za TM - Korek , Ruda!!!
szajbus replied to samograj's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
śpijcie dobrze słoneczka -
Sota, właśnie dziś nadszedł dzien, w którym powinnam ci gorąco podziękować. Pamiętasz jak wyrzucałam sobie, dlaczego zaufałam 3 wetom, a nie wywiozłam Psoni wcześniej do kliniki? Ty mi tłumaczyłaś w wątku Psoni, że musiałam komuś zaufać, że zrobiłam wszystko. Cały ten czas, tą myśl miałam w sobie, ale jej nie dopuszczałam, wolałam tkwić we własnym przekonaniu. Taka jest prawda. Dziś jednak czytając wątek Iri uświadomiłam sobie, że skoro lekarze w klinice byli zaskoczeni jej odejściem to znaczy, że tak naprawdę też nie mieli wpływu na to co sie stało. Co wiecej, ich również to zaskoczyło. Cóż jak mogłam zrobić? Jaki ja mogłam mieć wpływ na zmianę biegu wydarzeń? Psonia najwyraźniej musiała odejśc , bo wybiła jej godzina i gdbym biła głową w mur, to nie byłabym w stanie jej zatrzymać. Może nie tylko wątek Iri nastroił mnie do przemyśleń, ale sen, w którym przyśniła mi się Aggi Sarusia. Pamiętam co mi pisałaś ale dopiero dziś tak naprawdę to do mnie dotarło. Dziękuje ci. Mam nadzieję, że Psonia jak na psotkę przystało rozwesela wasze psinki za TM i dobrze sie tam bawią, a pomysłów jej nie brakowało Atos bądź szczęśliwy pieseczku.
-
Saruś, nie znałam cię, a właśnie ty mi sie przyśniłaś. Jak ty byłaś piękna jaka radosna, jaka szybka. Jak to się stało, że czekając na Psonię we śnie, widziałam Ciebie? Pognaj tą moja pannicę, niech się nie ociąga, bo za nią tęsknię. Dla ciebie mój senny piesku
-
Ja tez czuje sie tak jakbym była bliżej mojej Psoni. Kropku..
-
Bądź szczęśliwa aniołku
-
Spogladał zza chmurek i obserwował całą uroczystość. Aresku, pańcia czeka na sen.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, pamietasz jak pisałam o Psoni? Pamietasz jak winiłam siebie, że 3 lekarzy ja badało zanim trafiła do kliniki w której odeszła? Pamietasz jak sobie wyrzucałam, że im zaufałam i gdybym trafiła wcześniej do kliniki to Psonia by żyła? W wątku Psoni przetłumaczyła mi sota36. Pomogła mi zrozumieć jedna rzecz. Komu miałam zaufać jak nie lekarzom? Komu? Przecież ja nie jestem wetem. Jedyne co mogłam zrobić to starać sie diagnozowac sunie i ją leczyć. Tak zrobiłam. Winiłam lekarzy, siebie, wszystkich. A wiesz co sobie dziś uświadomiłam? Kiedy trafilismy do kliniki i Psonia została tam badana, podłączona do tlenu, kroplówek, kiedy podawano jej leki , żaden z lekarzy nie wierzył, że ona odejdzie, Byli bardzo zadololeni, że stan się stabilizuje, Nastepnego dnia mięli jej zrobic RTG żołądka z kontrastem, bo to było jedyne badanie, którego nie wykonano. Dlatego gdy straciła przytomność lekarze podjęli reanimacje. To co sie stało ich samych zaskoczyło, a co dopiero mnie? Dziś, właśnie teraz do mnie dotarło, że nawet gdybyśmy biły głową w mur , wywiozły ich (nie wiem prywatnym samolotem) poza granice naszego kraju na leczenie np. do kliniki w Denver to i tak by nic to nie dało. Wybiła ich godzina, a na to nawet medycyna czy weterynaria nie ma wpływu. Nie miałam na to wpływu co się stało. Gdybym biernie przyglądała się, na tgto, że moja sunia cierpi, a ja bym to olała, to tak. Mogłabym sobie wyrzucać zaniedbanie. Ale przy pierwszych objawach wzywałam weta, jednego, drugiego, byłam u trzeciego i........... diagnoza ta sama. Chyba gdybym poszła do 4,5.....10 i tak by to nic nie zmieniło. pomyśl o tym. Dopiero teraz dotarło do mnie, że nie jestem w stanie zmienić biegu losu i nie miałam wpływu na to co sie stało. Ernusiu -
Rastuniu, ale ci Aga zrobiła piekny portrecik! Jesteś jak zwykle urocza.
-
Nie martw się, Puni nie jest przykro. Ona jest wręcz zadowolona, że twoje życie toczy się nadal. Delikatnie wami steruje. Gdyby Puni bardzo zależało na spaniu w twoim cieplutkim łóżeczku to nie tylko by skorzystała z twojego zaproszenia , ale sama by ci się wpychała do niego. Wolała w nocy wygody we własnym legowisku i nalezało to uszanować. Fraszka chętnie skorzystała z twojego zaproszenia i czuje się upoważniona do spania z tobą :lol:. Spryciula. Bardzo dobrze, że obie damy róznią się od siebie. Każda z nich ma inną osobowość i to jest wspaniałe.
-
A niech rozrabiaja, ale wiecie, chętnie bym podpatrzyła sobie te ich harce. Oj byłoby co oglądać. Bądźcie szczęśliwe aniołeczki
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szajbus replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niektórzy moi znajomi też się dziwili, że można rozpaczac za psem. Nie powiem, znali Psonie, żałowali, że odeszła, ale nie mogli pojąć mojej rozpaczy, moich łez, mojego bólu. Jedynie moja najbliższa rodzina rozumiała to, wspierała mnie, dawała i daje mi czas za wylizanie ran. Nie dziwi ich, że czasami siedzę zamyślona, a po policzkach bezgłosnie płyną łzy. Wiedzą dlaczego, podejdą przytulą i pocieszą. Na nich mogę liczyć, a znajomym się po prostu odgryzam w kilku słowach. Morusku, pociesz pańcię