Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28481
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Nocka nieprzespana, teraz łeb mam ciężki, jakbym miała w nim sto kamieni. Masa obowiązków domowych z samego rana więc -KOCHAJ KOTECZKI. Nie przegap swojej szansy psinko. A tak na marginesie, skoro on nie miał z nimi do tej pory kontaktu, to prawdopodobnie będzie miała do nich stosunek obojetny. Ale to moje zdanie.
  2. i znów biegniemy szybciutko na górę
  3. No i znów idziemy na spacerek
  4. Szaszenka czeka na ciebie z utesknieniem. Podaruj jej domek!
  5. O, nie! Teraz jest czas na nocny spacerek i pokazanie sie w pełnej krasie Komu to cudeńko skradnie serducho?
  6. Czy dobrze zrozumiałam? To wobec tego skoro mam nie spać przez Melanża, to w drugiej łapie potrzyma kciuki za Funie, nie ma sprawy.
  7. Zrezygnowany Derbis błaga o domek
  8. Saruś, chodź sie przelecimy na pierwsza stronke!
  9. Melanż, jak Boga kocham nie spie, tylko trzymam kciuki za ciebie psino. Pooglądam sobie telewizje i nocka zleci.
  10. Tosca, nie spadaj tak kochana, bo cie nikt nie wypatrzy, Hopamy do góry
  11. Nocny sacerek na górę
  12. Aga, dziękuję za piekne światełko Czas na moją spowiedź Psoniu. Cała twoja choroba trwała tydzień. Zdążyło cię przebadac 3 lekarzy, zanim trafiłaś do kliniki. Miałas zrobione wszystkie z możliwych badań, które nic nie wniosły, poza tym: "nic złego się nie dzieje", " niemożliwe, ze ten pies ma 10 lat, możecie spać spokojnie" "to działanie leku p.zapalnego" "jestem głupi, zróbmy jej USG dla swietego spokoju" itp. Przez ponad 1,5 roku ( choc ci lekarze maja dobra opinię) wyrzucałam sobie, że wzywałam do Ciebie konowałów, że coś zaniedbałam, że starciłaś życie, bo gdybyś znalazła się w tej klinice byś żyła. Mama ma rację. Wolałam się dołować, dręczyć i gnieść cię swoimi łzami niż pozwolić ci odejśc do tego drugiego wymiaru, pozostawic sobie łzy tęsknoty, a nie wyrzutów i rozpaczy. Jesli nie mogłas przekroczyc granicy TM przez mój egoizm i byłaś " zawieszona w próżni" WYBACZ mi mój pieseczku. Dziś zdałam sobie sprawę, że to był twój czas. Swoimi oczkami próbowałaś mi to powiedzieć, na koniec machnęłaś ogonkiem. Pamiętasz moją radość w klinice jak lekarka podeszła do mnie i powiedziała "jest dobrze, stan się ustabilizował, jutro dla świętego spokoju zrobimy RTG żołądka z kontrastem"? Nie wiedzieli, że za chwilę stracisz przytomność. Dlatego cię reanimowano, nie poddawali się, bo swoim odejściem ich zaskoczyłaś ( co mi otwarcie powiedzieli). Jeżeli wszystkich ludzi wykształconych w dziedzinie weterynarii zaskoczyłaś, to co mogłam zrobić ja? Kim ja jestem wobec nich? Bogiem? Nikt nie był w stanie zmienić biegu losu, mimo wiedzy i najszczerszych chęci. Nikt. Nadeszła twoja godzina. Świeczka twojego żywota wypaliła się do końca i wyruszyłaś w swoją ostatnią podróż beze mnie. Dziękuję ci kochanie, za te 10 wspaniałych lat, za twoją miłość, oddanie, wierność, troskę, za twoje figle, które rozweselały każdy dzień, za te powitania gdy wracałam do domu nawet po minucie, za wszystko, a wyliczć można długo. Nauczyłaś mnie i dałas mi tak wiele za tak niewiele. Kocham cie nadal i nic tego nie zmieni. Zostawiam sobie łzy tęsknoty za tobą, bo wiem , że płakać nie przestanę. W imie miłości, którą cię darze pragnę abyś była szczęśliwa w tej wspaniałej krainie. Nie zapomnij jednak o swojej ziemskiej mamusi i przyjdź czasami we śnie, bo tęsknic nie przestanę. I jeszcze jedno mój skarbie. Tam są wszystkie inne moje psinki, te z lat dziecięcych, trzymajcie się razem, bo gdy nadejdzie dzień naszego spotkania nie chcę żeby mi którejkolwiek brakowało. One wiedza, że pisząc do Ciebie słowa miłosci i tęskonty zwracam się także do nich. Ty byłaś zlepkiem ich wszystkich, dlatego byłaś taka wyjątkowa. Teraz przytulcie się do siebie i zaśnijcie moje skarbusie w ciszy i spokoju z ulgą w serduszkach -jesli zapłaczę to tylko z tęsknoty. Kocham was wszystkie Najtrudniej jest wytłumaczyć samemu sobie
  13. Sota, właśnie dziś nadszedł dzien, w którym powinnam ci gorąco podziękować. Pamiętasz jak wyrzucałam sobie, dlaczego zaufałam 3 wetom, a nie wywiozłam Psoni wcześniej do kliniki? Ty mi tłumaczyłaś w wątku Psoni, że musiałam komuś zaufać, że zrobiłam wszystko. Cały ten czas, tą myśl miałam w sobie, ale jej nie dopuszczałam, wolałam tkwić we własnym przekonaniu. Taka jest prawda. Dziś jednak czytając wątek Iri uświadomiłam sobie, że skoro lekarze w klinice byli zaskoczeni jej odejściem to znaczy, że tak naprawdę też nie mieli wpływu na to co sie stało. Co wiecej, ich również to zaskoczyło. Cóż jak mogłam zrobić? Jaki ja mogłam mieć wpływ na zmianę biegu wydarzeń? Psonia najwyraźniej musiała odejśc , bo wybiła jej godzina i gdbym biła głową w mur, to nie byłabym w stanie jej zatrzymać. Może nie tylko wątek Iri nastroił mnie do przemyśleń, ale sen, w którym przyśniła mi się Aggi Sarusia. Pamiętam co mi pisałaś ale dopiero dziś tak naprawdę to do mnie dotarło. Dziękuje ci. Mam nadzieję, że Psonia jak na psotkę przystało rozwesela wasze psinki za TM i dobrze sie tam bawią, a pomysłów jej nie brakowało Atos bądź szczęśliwy pieseczku.
  14. Saruś, nie znałam cię, a właśnie ty mi sie przyśniłaś. Jak ty byłaś piękna jaka radosna, jaka szybka. Jak to się stało, że czekając na Psonię we śnie, widziałam Ciebie? Pognaj tą moja pannicę, niech się nie ociąga, bo za nią tęsknię. Dla ciebie mój senny piesku
×
×
  • Create New...