-
Posts
44567 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Mam częste relacje z domu Wikuni - teraz Majusi :) Pani jest nią zachwycona, wszędzie chodzą razem, wszystko robią razem, a 3 razy dziennie ma spacer do lasu z pańciem (już się go nie boi - i na widok smyczy pędzi i podstawia szyjkę do załozenia obroży!). Oby taki domek trafił się naszej Mysi...
-
takie kudlate i smutne...też fajne...
-
taka starutka... pewnie by i tam, za kratami, odeszła cichutko :( Ciekawa jestem, czy wet opowie się za sterylizacją? Nasza dr Magda - w przypadku 13-letniej Kamy, którą schronisko wydało bez sterylki "bo za stara" wręcz nalegała na sterylizację, bo zaraz będzie ropomacicze, guzy itp. I jest teraz ok
-
Ale cudna wiadomość! Zaglądam, a tu taka niespodzianka! Nesiowata, super decyzja :)
-
Z Mysią trzeba jeszcze popracować - jest bardzo uległa i taka "poddańcza". Macha ogonkiem nawet jak się na nią spojrzy kątem oka, nie mówiąc o zawołaniu czy zacmoktaniu na nią, wtedy się prawie czołga. Trudno ją wziąć na ręce, bo kładzie się na plecach i posikuje. Do mnie się przez te kilka dni oswoiła, ale teraz to przerabia z moją siostrą. Nowy dom musi być tego świadomy, i powolutku oswajać Mysię.
-
Udało mi się - a u mnie to nie takie oczywiste, he, he :) i mam WiFi - pozdrawiam więc z Nałęczowa :) Z domu mam wieści co chwilka, jest wszystko w porządku. Moja siostra przyjechała z Kenią, i tylko odrobinę "miałam steresa", jak zareaguje Mysia na starą labradorkę. Ale oczywiście-pokazała brzuszek i było po kłopocie. Czyli w domu dwie osoby, 3 koty i 6 psów :)
-
~ Kama ma dom i swoją kanapę, nie budę i kojec! Kama, stara ONka
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Wpłynęło 50 zł od wujka Nuncek, dziękuję! Przyda się, bo muszę kupić tabletki na stawy. -
jak najbardziej połasuchuję :) liczę na te 4 zabiegi w cenie, muszę stanąć na nogi i przestać brać tabletki przeciwbólowe. Będzie dobrze! Juhu! Walizka spakowana, torba dodatkowa też, a co tam, raz się żyje, wszak zawożą mnie dzieci autkiem, nie targam walizy PKSem (jak 3 lata temu do Krynicy-Zdrój, z 2 przesiadkami!....)
-
Eliku, z tym wolnym miejscem to u mnie jest tak, że POWINNAM je trzymać dla psa w potrzebie z mojej gminy... I oczywiście dziś byłam z panią sekretarz przy gminnym kojcu (jeden przedzielony na dwie połowy, maleńkie klitki) i są dwa psy - jeden, już od miesiąca siedzi, drugi z opuchniętym nadgarskiem, łapką w górze-od wczoraj) :( I jakbym takiego kawalera zabrała do siebie (na początek do mojego kojca, potem pewnie awansuje do domu), to łatwiej go poznać, ogłaszać i szukać domu. Ale i tak działam - wznowiłam ogłoszenia temu co siedzi dłużej, powiesiłam osobiście w każdym sklepie, poczcie, bibliotece, aptece. A tego z chorą łapką (chłop, który go zgłosił do gminy mówi, że to psy go pogryzły) obejrzy po pracy Tomek. Psy są najedzone, maja wodę, ale to szukanie domu...kulawo idzie, i ja musze działać. No, kochani, jutro...walizka w garść i wio, do Nałęczowa! Wracam 1 września. Chyba, ze zabiorę laptop, to będę w kontakcie i będę przekazywać wieści o Mysiulce, zaczerpnięte przez telefon od mojej Siostry i Tomeczka.
-
Wczoraj przyszło zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę oraz umowa - cesja od burmistrza Krasnobrodu, na mnie jako dt, podpisany jeden egzemplarz zaraz odsyłam :) Mysia działa, je, poszczekuje, połyka leki - czyli jest ok. Dziś biegała rano bez smyczy, wiec i wszystkie sprawy załatwione pomyślnie w sadzie :) A to jeszcze wczorajsze:
-
Myslę, że jednak to wczesna ciąża, pierwsza połowa, potem wykształcają się "ampuły", czyli płody w łożyskach. Mniejsza z tym, ważne że nie urodzą się kolejne niechciane maluszki :( Noc minęła spokojnie. Wyszłam przed szóstą ze wszystkimi psami, Mysia na smyczy - bo chowa się pod krzakami, ociera o gałęzie (kaftanik!). Zrobiła siusiu, pojadła trawę. Do śniadania bardzo chętnie przystąpiła :) Teraz podałam leki w parówce, ale cwaniara, każdy kawalątek parówki rozgryzała powoli, szukając podstępu :) ale jak ją otoczyły dodatkowe trzy "charty" na parówkę, to już nie było co się krygowac, tylko połykała szybciutko.
-
Myszka ma założony kaftanik, ma przepisane leki, w tym antybiotyk na 6 dni (nigdy się z tym nie spotkałam). Mazowszanka zapłaciła dodatkowo 40 zł. Ogromne dzięki, Mazowszanko, że zawiozłaś suczynkę, że przywieźliście razem z TŻem. Wspaniała akcja!! Myszka na razie jest pobudzona, łazi po domu, chowa się za fotelami. Na noc zamknę ją w kuchni. Jutro jestem cały dzień w domu, to się zajmę rekonwalescentką, podam leki, poprzytulam. Będzie dobrze.
-
Święta racja :) Jutro sterylizacja... Zawsze dla mnie najgorsze to niedawanie jedzenia, a Mysia da się pokroić za miseczkę (rano moze zjeść śniadanie). Ale to dopiero jutro, dziś się niczym nie martwimy. Spacer po rosie w ogrodzie i sadzie zaliczony - kątki obwąchane, teren poznaczony i to po dwakroć, by "moje było na wierzchu", śniadanie zjedzone. Ja zaraz wychodzę do pracy, Myszka zostanie tradycyjnie w kuchni, tu się czuje bezpiecznie.