Pewnie, ze będziemy mieć na oku, ale bardzo mi źle bez niej. Za jakies dwa dni wyślę tam Tomka, niech podpatrzy jak się Greyka ma - na razie nie chcę jej się pokazywać. Dałam jej sznur i dwa pluszaki, które tak lubiła tarmosić, kostki do żucia, karmę w woreczku Brita, gryzaki na ładne ząbki. Bo ona tak lubi mieć zajęte zęby....
Ci ludzie mieli ja przetrzymać w kojcu ze dwa dni, by nie uciekła. To najlepsze wyjście, bo Greyka nadal nie znosi panicznie smyczy, samo dotykanie szyi powoduje lęk i pokazanie brzuszka.
Powiesiłam ogłoszenie w gminie, ale akurat tę rodzinę Tomek zna z odwiedzin w gospodarstwie, mają dużo bydła, ale i swoje poprzednie psy leczyli, szczepili u Tomka - co na wsi nie jest takie częste.
Ano zobaczymy. Zawsze to Greyka ma gdzie wrócić.