Rozmawiałam z tą panią, u której jest suczka.
Powiedziała, ze jak ją ktoś weźmie, to dobrze, jak nie, "to niech zostanie, biedy u mnie nie ma". Zaczęłam o sterylizacji, ona na to, że mój mąż już jej o tym mówił, ze zasponsoruje ten zabieg, o ile suczka zostanie u tej Urszuli. No proszę, ależ my z TŻ jednym głosem mówimy :diabloti:
Najlepiej, zeby to ktoś od nas, z dogomanii, przygarnął suczke i sie nią odpowiednio zajął.