Trzeba widzieć Majeczkę, jak sie porusza, bo trudno to opisać. Ma takie zrywy, podskakuje, pędzi pezed siebie, powiewa uszami, a jak się zatrzyma, to stoi sobie w bezruchu. I znów podskoki, nie całkiem skordynowane, bo uderza głową w drzwi, płot, moją nogę. Nie mocno, ale taki to przykre. I na schodki właśnie wskakuje w takim rozpędzie i nie wyceluje dobrze-stąd upadek.