Ja miałam taka sytuację. Sunia wielkosci kota urodziła w lisiej jamie 7 szczeniat. A ze to był kawał lasu za naszym domem, często przechodziłam z psami na spacer i moje psy wyczuwały że tam cos jest. Raz zobaczyłam maluszka, jak umknał do norki. Zasadziłam sie nad wylotem jamy z mięsem, były7 to wędzone skrzydełka z kurczaka, pachnace na odległosć. sunia warowała kilka mertów dalej. Leżałam plackiem z godzinę, gdy do przynęty zaczęły wychodzic szczeniaki. Załapałam 4 jeden po drugim, w odstepach kilkuminutowych, wkładaliśmy je do kosza. Nastepnego dnia udało sie tą metodą przechwycić dwa, a trzeciego dopiero 3 dnia, i to po kolejnej godzinie leżenia...