Cieszę się, że psiaul znalazł domek. Skoro i tak nie mógł zostać u Ciebie i czasu miał niewiele na jego opdszukanie - to myślę, że opcja jest super. I ta odległość - bliska - można zawsze sprawdzić co słychać.
Ja na początku też czułam taki żal - po oddaniu Kiwi, potem DJ. Nie ukrywam , że uodporniłam się. Jeśli wiem, że nie mogę zatrzymać psa i wiem, gdzie poszedł - to po prostu się cieszę.
Ale cóż, może to znaczy, że nie mam serca i jestem zimna.
Pewnie tak.