-
Posts
32793 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by andzia69
-
Akcja Tumlin - zakończona!!! Wszystkie psiaki w nowych domach!:)
andzia69 replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
ale może zadzwoń i wybadaj co to za domek a potem się będziemy martwić - powiedz o wizycie, umowie itd;) -
Dolnośląskie schronisko-nadzieja umiera ostatnia.
andzia69 replied to michelle04's topic in Już w nowym domu
Gisellko - na transportowym napisałam ci posta w odpowiedzi na twoją prośbę o transport...może coś z tego się uda;) wklejam to też tu: Gisellko - na wątku transportowym SzczepoN oferuje transport za zwrotem kosztów - ale to i tak sporo wymiesie - to prawie cała Polska... tu masz wątek: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/136862-Oferta-transportu-zwierzakA-w-okolice-Katowic-caA-a-Polska-za-zwrot-kosztA-w-paliwa"]http://www.dogomania.pl/threads/1368...osztA-w-paliwa[/URL] tu ktoś szuka transportu Opole - Słupsk - może by się udalo połączyć [URL="http://www.dogomania.pl/threads/175241-PoszukujAE-trans-OPOLE-SA-UPSK-dla-szczeniaka-husky"]http://www.dogomania.pl/threads/1752...czeniaka-husky[/URL] i jeszcze maluch szuka transportu Poznań - Szczytno: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/174788-Fantastyczny-szorstkowA-osy-7msc-piesek-poszukuje-PILNIE-TRANSPORTU-DO-DS"]http://www.dogomania.pl/threads/1747...ANSPORTU-DO-DS[/URL] -
Akcja Tumlin - zakończona!!! Wszystkie psiaki w nowych domach!:)
andzia69 replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Zadzwonił do mnie pan o Tumcia - powiedziałam, ze mały już w domku - zaproponowałam mu Linkę - prosił o telefon (nie miałam tel. do Amigi) - więc podaję - 511 865 702, domek z ogrodkiem, sunia do domu, pan mieszka w Borku Pańskim - ok. Krakowa, ale nie wiem gdzie to jest -
[quote name='chita']ten czempin to nie daleko Poznania...kolo Mosiny, po zdjeciach widac ze warunki straszne:angryy::-(...matko co za k****wski kretyn:-(:angryy:[/QUOTE] eee - no co wy - przecież pieseczki w kojcach czują się lepiej niż na kanapach w domu - ostatnio mi to uświadomiono:) toż on ma raj na ziemi! Powiedzcie mi..czy ta sunia jest bardziej astkowata czy bardziej boksiowata bo ciut już zgłupłam: Sunia ok. 1,5 roku - przebywa w schronisku na Śląsku: [IMG]http://img40.imageshack.us/img40/3661/boksia.jpg[/IMG] [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/353/boksia1.jpg[/IMG] [IMG]http://img341.imageshack.us/img341/7228/boksia11.jpg[/IMG]
-
Aga- dobrze zrobiłaś:) fajnie, że ta astka miała tez cierpliwość do malej - moja Manka by się pewnie wkurzyla jakby na nią tak jazgotało cosik czarnego, małego i jeszcze pewnie ubranego w różyk:)
-
Bandzio ma nowy domek w Rudzie Śląskiej :-))))))))))))))))
andzia69 replied to izabelka_70's topic in Już w nowym domu
o matko...pies się wybiegać nie moze...ma male mieszkanie :angryy:- Doddy - może jej uświadomisz jak się mieszka w kawalerce ze stadkiem psów;) nhormalnie nie mogę:shake: kurcze...skąd tą kasę brać:( Czyli mamy na razie 50 zł mies. przez 3 mies od Izy...ale co dalej? mamy ten sam problem z Sofią w hoteliku...niedługo kasa się skończy i nie wiem co dalej:-(bo nie ma na tyle deklaracji, żeby pokryć koszt hoteliku w styczniu:( -
SZCZENIĘTA Z KIELC - szukają domków. Aktualizacja str.1.
andzia69 replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Pamiętacie - pisałam o psiakach z ok. Sukowa, urodziło się 6 maluchow - dzisiaj była ze Zgredkiem u mojego weta i powiedział mi, że to jakaś jego znajoma się nimi opiekuje i z bólem serca, ale uśpili 4 maluchy i zostalo do wydania jak podrosną 2 psiaczki. Jak tylko będę miała jakieś info, zdjęcia to napisze - jeszcze są malutkie i nie do wydania, ale myślę, że za jakieś 3 tyg będzie je można ogłaszać.Będą sporymi psami, bo i tata i mama do małych nie należą. -
Spanielki już w nowych domkach, Euro w najlepszym na świecie
andzia69 replied to erka's topic in Już w nowym domu
i co tam słychać? jakieś domki na horyzoncie? -
Kielce /świętokrzyskie - wątek do zamknięcia.
andzia69 replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
tak sobie zaoffuję...ale bardzo mi się ten tekst spodobał - znalazłam na labkach;) "[B]Magazyn Niechcianych Prezentów" [/B]Był piękny, mroźny wieczór. Zza okien ustrojonych migającymi lampkami dobiegały wesołe odgłosy rozmów. Gdzieniegdzie można było usłyszeć fragmenty kolęd, przerywane radosnym piskiem dzieci rozpakowujących swoje prezenty. Wigilia, ten szczególny dzień w roku, kiedy wszystko jest jasne, spokojne, radosne – dzień, w którym wszyscy powinni się cieszyć. Spacerując, jak zwykle o tej porze pobliskimi leśnymi ścieżkami i rozmyślając nad wyjątkowością tych świąt, nawet nie zauważyłem zniknięcia mojego psa. Zdziwiło mnie to, bo zazwyczaj nie gubił się z zasięgu mojego wzroku. „No tak, pewnie przypomniały mu się młodzieńcze czasy” – uśmiechnąłem się w myślach, wołając go głośno. - Co się tak drzesz ? – powiedział Tofik wyłaniając się zza wielkiej sosny. Zdębiałem. Mój pies … mówił do mnie. [IMG]http://labradory.info/images/pomoc/niechciane_prezenty/dog_not_toy1.jpg[/IMG]- No przecież jest Wigilia, co nie? Co tak wytrzeszczasz gały – Wyraźnie MÓWIŁ do mnie Tofik. Nie potrafiłem wydobyć z siebie głosu. „To na pewno sen”, pomyślałem. - Jeśli uważasz, że to jest sen to mogę cię uszczypnąć, choć właściwie powinienem raczej powiedzieć ugryźć hehehe – powiedział, jakby czytając w moich myślach, Tofik. – Nie patrz tak, mamy dziś sprawę do załatwienia. - Ja … jaką sprawę? – udało mi się wydukać. - Widziałem ten twój rozmarzony wyraz pyska – odpowiedział Tofik. – Zabiorę cię w jedno miejsce, które powinieneś dziś zobaczyć. - Co to za miejsce? – powoli zaczynałem się oswajać z tą dziwną sytuacją. - Miejsce, które pozwoli spojrzeć ci na te święta z trochę innej strony – odpowiedział Tofik. Szliśmy przez las dobrych kilkanaście minut, aż wreszcie wyszliśmy na leśną polankę. Na środku stał duży budynek, a na jego dachu mrugał połamany neon „M[COLOR=#FFFF00]A[/COLOR]G[COLOR=#FFFF00]A[/COLOR]ZYN N[COLOR=#FFFF00]I[/COLOR]EC[COLOR=#FFFF00]H[/COLOR]CI[COLOR=#FFFF00]AN[/COLOR]YCH P[COLOR=#FFFF00]RE[/COLOR]Z[COLOR=#FFFF00]E[/COLOR]N[COLOR=#FFFF00]T[/COLOR]ÓW” Zanim udało mi się rozszyfrować, jaką krył w sobie nazwę, weszliśmy do środka. Światło wewnątrz było bardzo słabe, udało mi się jednak dostrzec szereg regałów, których półki uginały się pod ciężarem różnych przedmiotów. - Chodź ze mną ! – powiedział Tofik. Idąc za moim gadającym psem spoglądałem na półki. Leżały na nich nieprawdopodobne ilości rękawiczek, szalików, skarpetek, pidżam, koszul i koszulek. Trochę dalej stał regał cały załadowany różnego rodzaju kosmetykami, perfumami, dezodorantami itp. Po dłuższym marszu stanęliśmy przed szklanymi drzwiami. - Idź ! – powiedział Tofik i delikatnie popchnął mnie nosem. Przeszedłem przez drzwi i poczułem przeraźliwe zimno. Znalazłem się na wielkim placu otoczonym wysokim żelaznym płotem, przy którym, co kilka metrów, przywiązane grubymi łańcuchami, siedziały przeraźliwie smutne psy. Podszedłem szybko do pierwszego z nich. Duży czarny pies rozpłaszczył się na ziemi, kiedy chciałem go pogłaskać i patrzył na mnie z przerażeniem. - Misiek – zza moich pleców usłyszałem głos Tofika – Rok temu, o tej samej porze był rozkoszną małą kuleczką przewiązaną czerwoną kokardką. Wydawało mu się, że jest w raju. Ciepły dom, dwójka maluchów ciągle się z nim bawiąca, smakołyki podsuwane na każdym kroku, uśmiechy ludzi odwiedzających właścicieli. Miał wszystko. - Dlaczego dziś jest więc tutaj? – zapytałem. - Trzy miesiące później nie był już małym Misiem. – odpowiedział Tofik – Nikt nie pomyślał, że Misiek potrzebuje spacerów, opieki, zainteresowania, szkolenia. Był przecież taki malutki i rozkoszny. Miał być małym sympatycznym Misiem, a wyrosło z niego wielkie bydlę. Dzieci były za małe, rodzice ciągle pracowali, a pies siedział całymi dniami zamknięty w łazience. Z tęsknoty o mało co nie pękło mu serce. Samotny i opuszczony wył całymi dniami, prosząc choć o odrobinę zainteresowania. Nikt go już nie przytulał, nikt nie mówił słodkich słówek. Zamiast tego doczekał się nowego miejsca i nowych właścicieli. Budy, łańcucha i resztek ze stołu u wiejskiego gospodarza. I traktowania kijem kiedy tylko wydał z siebie tęskną skargę. I tak siedzi wspominając te krótkie chwile szczęścia i czeka z gasnącą w oczach nadzieją na swoje lepsze dni. Oczy Miśka patrzyły błagalnie na mnie , gdy go mijałem i podchodziłem do kolejnego psa. Myślałem, że pęknie mi serce. Kolejny pies był średniej wielkości. Kiedy tylko do niego podszedłem wskoczył na mnie, brudząc całe ubranie i liżąc mnie wszędzie, gdzie tylko mógł. - Lucky – zaanonsował Tofik – pies dogoterapeuta. - Kto? – zapytałem zaskoczony. - No pies dogoterapeuta – powtórzył Tofik. – Rok temu znalazł się w domu rodziców autystycznego dziecka. Przeczytali, że taki pies doskonale nadaje się do dogoterapii i sprawili sobie szczeniaka, który miał być psem terapeutą. Po miesiącu byli bardzo zaskoczeni, że pies zamiast leczyć biega, zamiast leżeć szczeka, zamiast ostrożnie podchodzić do ich dziecka wpada na nie z całym impetem. Jakże to tak. Oczywiście pojęcia nie mieli, że nie każdy pies może być dogoterapeutą, że na szkolenie trzeba poświęcić mnóstwo czasu, że jak każde zwierzę Lucky ma swoje potrzeby. Uznali, że trafił im się jakiś wadliwy egzemplarz i tak Lucky wylądował na łańcuchu. Lucky wyraźnie zgasł, kiedy go zostawiliśmy. Przy następnej budzie siedziała sunia. Kiedy tylko nas zauważyła, szybko się do niej schowała. - Tola, wyjdź – zawołał ją Tofik. Tola jednak nie wyszła. - Tola jest psem wycofanym, żyjącym w swoim świecie. – wyjaśnił mi Tofik – Była wykorzystywana w pseudohodowli do masowej produkcji szczeniaków. Szczeniaków takich jak Misiek, jak Lucky i inne, które tutaj widzisz. Rodziła szczeniaki co cieczkę, dostawała ochłapy do jedzenia, a za mieszkanie miała kojec na podwórku, z błotem zamiast posłania. Ma 4 lata, a wygląda na 10. Kiedy nie mogła już rodzić przywiązano ją, wrzynającym się w jej szyję, łańcuchem do drzewa w lesie. Przestała być produktywna to trzeba było się jej pozbyć. No, ale tak to już jest, jest popyt to jest i podaż. [IMG]http://labradory.info/images/pomoc/niechciane_prezenty/dog_not_toy2.jpg[/IMG] - Ale o czym ty mówisz? – zapytałem Tofika - O czym? Popatrz przed siebie – gniewnym głosem odpowiedział Tofik. – Misiek, Lucky, Perełka, Szarik, mogę tak wymieniać do rana. Chcesz podchodzić do każdego? O każdym mam ci opowiadać? Pomyśl trochę, te wszystkie psy łączy jedna wspólna cecha. Nie zauważyłeś napisu nad wejściem? Przez moją głowę przebiegało tysiące myśli. Misiek, wigilia, Prima, dogoterapia, rękawiczki, szalik, krawat, Lucky. Czyżby to … ? Sama myśl o tym, co zaraz usłyszę przyprawiła mnie o drżenie. - Widzę że zaczynasz rozumieć. – z satysfakcją w głosie odezwał się Tofik – Tak, te wszystkie psy tutaj okazały się nietrafionymi świątecznymi prezentami. Jesteś przecież w magazynie niechcianych prezentów. Każdy z tych psów rok, dwa, trzy, cztery lata temu był włochatą kulką zawiniętą we wstążkę i położoną pod choinką. Popatrz na to i uświadom sobie ilu jest na tym świecie ludzi, którzy traktują żywe stworzenia tak samo, jak rękawiczki czy szaliki. Dla których wyrzucenie niechcianych skarpetek jest równie łatwe, jak przywiązanie psa do drzewa, czy też wyrzucenie go z samochodu. Popatrz ilu jest na świecie ludzi, którym wydaje się, że nie ma nic weselszego niż słodki szczeniak dla dziecka. Pies nie jest dla dzieci, pies potrzebuje swojego pana i musi nim być dorosła osoba. Pies nie może być kaprysem, decyzja o tym, że znajdzie się w domu musi być świadoma i podjęta przez wszystkich członków rodziny. Pies to najgłupsza niespodzianka jaką można wymyślić. Dzieciom zaś, co najwyżej, można kupić pluszowego pieska, który nie będzie cierpiał, gdy się znudzi i zostanie ciśnięty w kąt. Co rok do tego magazynu trafia mnóstwo psów, które okazały się niepotrzebne. Czy ktokolwiek kupując psa jako prezent zastanawia się nad tym, że zwierzę też czuje ból, smutek, cierpienie? Zwierzę nie jest rzeczą, nie zapominajcie o tym. [B][I]Pies nigdy nie powinien być prezentem. No chyba, że jest pluszowy … uszowy … szowy … owy … [/I][/B] Otworzyłem oczy. W kącie pokoju jaśniała duża piękna choinka. Z kuchni dochodziły cudowne zapachy. Obok fotela, na którym się zdrzemnąłem leżała otwarta „Opowieść wigilijna”. Popatrzyłem na Tofika, chrapiącego spokojnie na legowisku. „Uff, to tylko sen” pomyślałem uradowany. Tofik w tym samym momencie podniósł głowę i popatrzył na mnie długo i wymownie. Albo mi się wydawało, albo mrugnął do mnie okiem… Wstałem z fotela, włączyłem komputer i zacząłem pisać …[I] „Był piękny, mroźny wieczór …”[/I] autor: Tomasz Piecha, Fundacja Pomocy Labradorom PRIMA -
GRAND pojechał do nowego domu... Trzymaj się tam ciepło!!
andzia69 replied to Karolcia_ko5's topic in Już w nowym domu
no to czekamy na wieści poadopcyjne i wtedy będziemy się cieszyć...albo nie... -
jaki słodziak:) gdzie ci weci widzeli w nim doga:crazyeye: albo mastiffa:crazyeye::crazyeye: ja rozumiem, ze ktoś może się nie znać na rasach...ale po kiego grzyba dorabia rasę :roll: podajecie mu witaminy?
-
:(:(:( ja juz nie mam słów na tych podłych debili co to się "ludźmi" nazywają:angryy:
-
mam nadzieję, ze ta szczepionka wspomoże leczenie i grzyb pójdzie w cholerę:)
-
Mała śliczna Gajana z Kielc ALE JEJ SIĘ UDAŁO :) JEST W WARSZAWIE
andzia69 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
trzymam kciuki, żeby sunia się spodobała:) -
Sofia nie musi wracać do schronu!!! Ma swój dom!!!
andzia69 replied to ewab's topic in Już w nowym domu
kurcze...teraz święta....ludzie piniędzy nie mają...ech:( co będzie z Zośką:( EwaB - moze jakis dramatyczniejszy tytuł???? -
Kielce /świętokrzyskie - wątek do zamknięcia.
andzia69 replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
i co z mamusią tych maluszków z działek? czy cos wiadomo, kiedy może być "łapanka" wojskowych psiaków? -
[quote name='fioneczka']rozmawiałam przed chwilą z dr Hildebrand - konsultował się znowu z profesorem Stefaniakiem i ... ponieważ wyniki są niejednoznaczne prof Stefaniak na 99% określa chorobę Fionki jako pęcherzycę - wyklucza toczeń na 100% czyli leczenie idzie w kierunku pęcherzycy ... ok 15 dostanę instrukcję odnośnie leczenia i dawek leków ... wcześniej konsultacja dr Hildebrand z dr Popielem nie będzie łatwo ... ale jeszcze walczymy[/QUOTE] pęcherzycy to ja juz dawno myślałam...no to idę się doszkalać:p
-
wznówcie ogłoszenia Tutka, wstawcie nowe zdjęcia...tak będzie najlepiej - skoro Majki boi sie teraz to co bedzie jak psiak dorośnie...:shake:
-
[quote name='Ulka18']Domki by byly, juz mam odpowiedz. Napisalam do P.Kierownika prosbe o przyjecie tych dwoch malcow.[/QUOTE] ale są 3 do wzięcia:( bo jak na razie to żaden nie pojechał... ja wczoraj wyrwałam sie na chwilę z roboty, żeby tam podjechać...to wyszłam o 21.30.... nie dam rady wiecej w tygodniu tam podjechać:(
-
czyli pytałaś o tą szczepionkę? a jaki koszt? ją się szczepi chyba 2 razy...nie pamiętam
-
Szczęśliwie zakończone adopcje AMSTAFFów (mieszańce) POZNAŃ
andzia69 replied to Frogg's topic in Już w nowym domu
Bossik ciudniasty:) -
Schronisko w Gliwicach - potrzebna pomoc w ogłaszaniu psiaków!!!
andzia69 replied to iwona213's topic in Już w nowym domu
[quote name='Alicja'][FONT=Arial]pytanie dotyczyło [SIZE=3][B]CZY SĄ TE PSY[/B][/SIZE] nie czy ktoś je wyprowadza ....prosze o czytanie ze zrozumieniem , ani Andzia69 ani ja nie zadawałyśmy innego pytania [/FONT][/QUOTE] dokładnie - chciałyśmy mieć jasność czy ten psiak jest jeszcze w schronisku czy nie :shake: w tytule jest napisane, ze potrzebna pomoc w ogłoszeniach - więc rozumiem, ze wszystkich psów, a nie wybiórczych - tak? czy nie? jeśli chodzi o wszystkie to i bullowate się do nich zaliczają, a nie możemy pomóc w ogłoszeniach jeśli nie mamy informacji...i dlatego też Alicja napisała, że widac nikogo te psy nie interesują...rozumiem jeszcze jedno - jeśli Agnieszka byłaby dalej za granicą to te psy nie mają szans wyjść na światło dzienne...szkoda...myślałam, ze psy to psy - obojętne do jakiej rasy czy nie rasy należą:-(