-
Posts
30300 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
209
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Parwowiroza-Pomocy!!!Pomóżcie uratować malutkie szczeniaczki.Jeden szczeniaczek-Melisa za [TM*];drugi-Szałwia za [TM*];Została przy życiu Mini,Kenya,Kama i Emi.W DS-Mia w Krakowie;Kenya została na stałe w DT; Kama we Wrocławiu;Emi w Zagórów k/Słupcy.
agat21 replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Strasznie smutno :( -
Rozmawiałam dziś z panią Zefirka, powoli się psina otwiera, chętnie wychodzi na spacery, poznaje nowy teren, państwo idą za nim tam, gdzie chce (śmieją się, że to on na razie wyprowadza ich na spacery :)), przy jedzeniu nie grymasi, ale też nie rzuca się specjalnie na jedzenie. Bardzo tęskni za każdym razem za córcią, jak wychodzi. Piszczy. Na razie nawet pani wzięła urlop, żeby pobyć z nim więcej w domu, więc jakoś go obłaskawia. Wczoraj tylko niestety Zefirek przeraził się okropnie, jak pan zerwał się z fotela próbując ratować lampę zrzucaną przez kota z półki. Podobno bidak uciekł tak, że mało łapek nie pogubił :( Schował się pod łóżkiem na dobre pół dnia i nie chciał wyjść. Dzisiaj bawił się z panią myszką maskotką na tapczanie (podobno ma już sporo zabawek ;), i znowu przestraszył się ręki uniesionej, jak pani chciała mu rzucić myszkę. Zefirek ewidentnie był bity :( Mam nadzieję, że szybko zapomni o złej przeszłości. :/
-
Jak dobrze, że szczeniorki zabrane! :)
-
Rany, co tu zrobić :( Jutro wczesnym rankiem mam wyjazd służbowy dwudniowy, nie będę mieć możliwości dzwonienia i pytania o miejsca. Hotelik Zefirkowy na razie ma dwóch kolejnych zwierzów i nie przyjmuje :( Te cholerne ferie :( Na tę chwilę mogę tylko zadeklarować, że jeśli jakiś hotel zdecyduje się wziąć choćby jednego szczeniaczka, ja wezmę go na utrzymanie.
-
Boże, 19 szczeniaczków?? :( Czy są hotele, które je przyjmują? Oprócz Judyty oczywiście.
-
Koruś jest cudny :) Na pewno szybko złamie komuś sreducho. :) Myślałam o tym, żeby polecić go komuś z chętnych na Zefirka, ale odległość jest problemem :( Wszyscy chcą psa poznać, odwiedzić.A dzwoniący byli z Warszawy i jedna pani z Radomia, bo na ten reguon Zefirek był ogłaszany. Podesłałam im psiaka z okolicy, a pani z Radomia zdecydowała się sama pókść do radomskiego schronu. Może coś z tego wyjdzie.
-
Pierwsze wieści z pierwszej nocy Zefirka w domu: noc spokojna, Zefirek spał przy łóżku pani, bo dziś z panią spała córcia. A jak pani w nocy wstała na chwilę, to Zefirek skrzętnie wykorzystał okazję, żeby być jeszcze bliżej swojej przewodniczki - i wskoczył do łóżka oczywiście :). Rano był spacerek z panem, było i koo i sioo, więc stres trochę chyba opada. Pan z córcią wzieli też dziś Zefirka do weta żeby założyć mu książeczkę zdrowia i zrobić adresatkę :) Piszczy trochę za córcią, jak wychodzi z domu. Ale generalnie jest dobrze, uffff.. :)
-
A a'propos karmy, to zostało sporo. Państwo mi oddali całą karmę, jaka nie została przez Zefirka zjedzona, poprosili, żeby pożyczyć im na razie szelki, bo kupili mu tylko obrożę, a na spacery na razie wychodzą oczywiście z podwójnym zabezpieczeniem, więc zostawiłam już te szelki w prezencie, niech Zefirek ma na "nową drogę życia" :) I do samochodu mu się przydadzą. Ale karmę mogę przekazać następnemu potrzebującemu psiakowi, nie oceniłam jeszcze dokładnie ile jej w worku zostało, ale tak na pierwszy rzut oka to spokojnie ponad połowa. Proszę zatem o info, komu się przyda.
-
Można i nawet trzeba skakać :)) Zefirek nie ma długu, wszelkie różnice między wpływami i wydatkami biorę na siebie. Postanowiłam wyciągnąć Zefirka ze schronu nie wiedząc czy i w jakiej wysokości przyjdzie pomoc od innych, więc na własne ryzyko. Dlatego za każdy grosz i każdą pomoc jestem bardzo bardzo wdzięczna. Nawet nie marzyłam o takim wsparciu i tylu wspaniałych działaniach! I wpłaty, i bazarki, i karma, i ogłoszenia.. Dzięki Wam koszty nie przywaliły mnie kłodą :)) Jesteście wszystkie wspaniałe i kochane.
-
Zefirek mieszka parę kilometrów ode mnie, na Bielanach. Jak dojdzie zaświadczenie o szczepieniu, zawiozę go państwu. Będzie okazja odwiedzić Zefirka znowu :) Muszę przyznać, że moja relacja z Zefirkiem była specyficzna. Jeszcze żaden psiak, z którym miałam bezpośredni kontakt, nie był tak bardzo wycofany i nie bał się mnie tak, jak Zefirek. Ale mimo tego, a może właśnie dlatego, tak bardzo mi leżał na sercu jego los. Od pierwszej chwili, kiedy go zobaczyłam na zdjęciu z R., wiedziałam, że to właśnie ja mam mu pomóc wydostać się stamtąd. Dzięki Kiyoshi za dobre słowa, ale jakie w takim razie należą się Tobie? :)))