Jump to content
Dogomania

agat21

Members
  • Posts

    30648
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    224

Everything posted by agat21

  1. Jakiś wspaniały czworonożny zwierz ;)
  2. Nie musiałam dzisiaj ja dzwonić - pan Leszek sam zadzwonił zdać mi relację z całego dnia :) Dawno nie widziałam kogoś tak bardzo szczęśliwego z powodu przyjęcia psa pod dach :) Została mi wciąż karma od Madie po Zefirku, zawiozę jej trochę, a może więcej niż trochę dla Toski. Chyba się przyda..
  3. Tyśku, ile Figusia może mieć lat? Coś wiadomo na ten temat?
  4. Zapłaciłam za hotelowanie Szanty w marcu. Szafirko, jak się Szanta sprawuje? Poznała już bractwo hotelowe? Prosimy o garść szczegółów coby z ogłoszeniami ruszyć :)
  5. Wysłałam przelew Kasi za marcowe hotelowanie Toski.
  6. Bidulinka, czekam na nią. Oby wytrzymała w tym kojcu po sterylce zdrowo :(
  7. Wesoło na wątku Grzesia jak w kabarecie ;) A czy on wie, że robi za frontmana w takim przedsięwzięciu? ;)
  8. Tak, była zmęczona došć. Ale bardzo spokojna i łagodna. To naprawdę kochana sunia. Spędziłam z nią ok. 2 godzin i już mi serce skradła..
  9. Dzięki wielkie Kasiu, dołączam się do podziękowań :) <3 <3 <3 Przelew wyślę jutro rano.
  10. Małgoniu, tulę mocno Ciebie i Tomka. Trzymajcie się w tej trudnej chwili.
  11. Jestem po rozmowie wieczornej. Tosia zjadła trochę suchej karmy, wypiła znowu miskę wody, a potem porwała ze stołu kanapkę pana :D Był spacerek, Toska była bardzo grzeczna, pilnowała się blisko pana. W ogóle chodzi za nim krok w krok. A jak dzwoniłam, to Tosia już spała na łóżku pana zmęczona długim dniem pełnym wrażeń. Pan z radošcią poonformował mnie, że ogonek dwa razy (!) delikatnie już zamerdał. :D Cieszy mnie i ta jego radość z Tosi.
  12. Kasiu, poproszę o rozliczenie za hotelowanie Toski za marzec
  13. Za transport zapłaciłam 300 zł, znajoma pana Leszka zwróciła mi 200 zł.
  14. Tosia już we własnym domu :) Przywiózł ją mąż Anecik pod moją pracę. Przyjechała przerażona, nie chciała wyjść, więc wyniosłam ją z samochodu, wsadziłam do swojego i zawiozłam do pana Leszka. W czasie drogi (prawie godzinnej) leżała grzecznie z tyłu na siedzeniu i ciekawie się rozglądała. Poczuła się na tyle dobrze i bezpiecznie, że znowu nie chciała wysiáść i trzeba było bidulkę wyniešć. Czekała tam też już znajoma pana Leszka. Pan Leszek wyszedł z domu na podwórko przywitać Toskę. Od razu zaczął ją głaskać i przytulać, a potem na rękach zaniósł do domu. I Toska się nie bała go specjalnie. W każdym razie nie bardziej niż nas. W domu wypiła całą miskę wody i dość spokojnie zwiedzała pokój. A jak już wróciłam do pracy, miałam telefon po jakiejś godzinie, że Toska już spała na łóżku, a teraz szykowany jest obiad. :) Wieczorem jeszcze zadzwonię i dopytam się jak udał się pierwszy spacer. Mam nadziejé, że wszystko się ułoży szybko, bo chyba całkiem oboje sobie przypadli do gustu ;)
×
×
  • Create New...