Jolus u mnie było podobnie , ale po śmierci Niuńka zostałam sama.Mąż pracował do 18-19 ,syn pojechał do mojej siostry , a ja przeżywałam rozstanie.............We wrześniu musiałam sie zmobilizować ,bo praca , obowiązki.Po jakimś czasie zaczęłam gościnnie przeglądać strony hodowli psów ,pod koniec pażdziernika pojechaliśmy zobaczyć małe Asty do hodowli , no i 3 listopada mój małżonek stwierdził że teraz albo nigdy ,byłoto równe 3msc pośmierci Harleya .Przeryczałam drogę do Gliwic , bo czułam się /jak to określiłas/jakbym zdradzała Niuńka.
Myślę , pamiętam, kocham ,jest mi przykro.
Ozzy jest ,rosnie i cieszę się że ktoś zdecydował za mnie ......