-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
[quote name='M@d']ASHER. Tylko,że może Twój nie próbowałby może "ustawiać" behawiorysty zębami ... [/quote] ustawiac raczej nie. jesliby chapsnal, to ze strachu, bo straszny z niego histeryk. ale ja mu te histerycznosc juz dawno wybaczylam. coz, jest tylko facetem :wink: a jesli chodzi o wymuszanie czegos, co koniecznie chce dostac, to stosuje o wiele bardziej wysublimowane metody 8) ogolem - Boogie jest wspanialym przykladem niewychowanego psa, ale jest w tym tak fantastycznie uroczy, ze nie sposob go nie uwielbiac :D zreszta, ja tez mam swoje na niego metody :evilbat:
-
[quote name='twa1001']Asher [b]jeżeli psa się uczłowieczy pod względem zachowań instynktownych nie jest to błędem , troszkę inaczej jest kiedy zaczynamy w psie widzieć ludzki tok rozumowania .[/b]Na poziomie instynktów pies nie różni się od człowieka posiadamy te same instynkty pierwotne i to jest ta nić komunikacji . Czyli im prości ej tym lepiej :D[/quote] otoz to, otoz to! to jest dokladnie to, co chcialam powiedziec, tylko mi jakos skomplikowanie wyszlo :lol: tyle, ze nie uzylabym sformulowanie "uczlowieczanie", bo takie postrzeganie psa wcale nim nie jest. IMHO [quote name='M@d']Diagnoza: - pies ponadprzeciętnie inteligentny. - bardzo spostrzegawczy i umiejący ze swych spostrzeżeń korzystać ... - chrakter dominujący - bardzo rozwinięte metody manipulacji właścicielami [!] [ocena na podstawie zachowań w trakcie wizyty] - bardzo wysoki stopień dostosowywania się do warunków i zmiany metod. - szeroki wachlarz sposobów koncentrowania na sobie uwagi [/quote] :o :o :o jakbym o swoim Boogim czytala!!! moze minus ten dominujacy charakter, a jesli nawet, to u Bugajskiego jest to cecha poniekad nabyta :wink: ech, a ja myslalam, nie ma takiego drugiego na swiecie 8)
-
dzieki dzurga. ja najchetniej kupilabym Bento z owca, ale moj portfel jakos nie chce tego zrozumiec :-? jeszcze jedno - jaka jest w tych karmach zawartosc jagnieciny? na stronie Belcando pisza, ze minimum 15 procent. a Acana?
-
mam prosbe - nie wiem na ktora karme sie zdecydowac: Acana L&R, czy Belkando L&R... karmy sa porownywalne cenowo, a jak ze skladem? [size=2](tylko blagam, nie odsylajcie mnie na strony dystrybutorow, zebym sobie sama sklad przeanalizowala, bo to czarna magia dla mnie :oops: )[/size]
-
[quote name='M@d']Nie obraziłem się, a tymbardziej NIE za "laika", którym jestem i czego nie ukrywałem. Uraziły mnie przymiotniki "napuszone teorie" oraz nieusprawiedliwiona ocena "ale nie chcesz sie niczego nauczyc". Bo fakt, że się z kimś nie zgadzam nie oznacza, że nie chcę się niczego nauczyć.[/quote] M@d, fakt, moze mnie ponioslo za co jeszcze raz przepraszam. ale "szlag mnie trafil", kiedy Marmasza dokladnie Ci wytlumaczyl, czym roznia sie psy od ludzi, a Ty dalej swoje :roll: i takiego wlasnie Twojego podejscia do psa dotyczyly te przymiotniki, ktore Cie dotknely. nie sposobu postepowania z trudnym psem, ale podejscia do psa, zanim jeszcze wejdzie on nam na glowe (badz nie wejdzie - jesli bedziemy odpowiednio z nim postepowac), sposobu postrzegania i interpretacji psich zachowan za pomoca "ludzkich kategorii". tu nadal twardo stoje na stanowisklu, ze psa uczlowieczyc sie nie da i nie warto nawet probowac, a Ty robiac to - bladzisz i wprowadzasz w relacje z Beksa niepotrzebne i niezrozumiale dla psa zamieszanie.
-
M@d, a zdradzisz jaka diagnoze i jaki sposob rozwiazania Waszych problemow zaproponowala behawiorystka? okrutniem ciekawa :D ps. ciesze sie, ze masz teraz jasnosc jak postepowac z Beksa (nawet, jesli bedziesz stosowac metody awersyjne - lepsze to, niz brak metody :wink: ). i z calego serca zycze sukcesu!!!
-
sluchajcie, ja nie rozumiem jednego. ja sie dzwoni na Paluch i prosi, zeby przyjechali po psa, to mowia, ze oni jezdza tylko do psow "zabezpieczonych" - to znaczy takich, ktore sa na zamknietym terenie, albo uwiazane!!! a jak pies jest przestraszony i nieufny to co? jak ja mam go "zabezpieczyc"???!!! eko-patrol jest jeden na cala Warszawe i jak sprawnie dziala to mialam okazje sie przekonac, kiedy probowalam zgarnac z krzakow zdziczalego bezdomnego psiaka. gdyby nie pomoc Kostaka, pies do dzis siedzialby w tych krzakach, z lancuchem dyndajacym u szyi... o ile przezylby ostatnie mrozy... jak pytam na Paluchu, jak mam zabezpieczyc psa, to mi mowia, ze nie wiedza. a jak pytam, czy w takim razie mam zostawic potrzebujacego psa, zeby sobie lezal na mrozie, to nie mowia nic, albo powtarzaja, ze niestety, oni nie pomoga :evil: CO JEST DO CHOLERY!!! DLACZEGO SCHRONISKA W INNYCH MIASTACH POTRAFIA PORADZIC SOBIE Z TYM PROBLEMEM, TYLKO WARSZAWSKIE NIE? PSY W STOLICY SA JAKIES INNE, CZY CO? naprawde nie stac Palucha na zakupienie np. siatki? to moze by im przysponsorowac??? bo sytuacja jest patowa - blakajace sie psy, ktore stracily zaufanie do czlowieka, badz nie mialy go wcale, NIE MOGA TERAZ LICZYC NA NICZYJA POMOC. ech, wsciekla jestem, jak nie wiem co :evil: :evil: :evil:
-
Marta, super :angel: a na jaka hodowle sie w koncu zdecydowalas? koniecznie wrzuc fotki do ONkowej galerii. bez fotek do grona owczarkarzy nie przyjmujemy :nono: :wink:
-
[b]twa1001[/b], bar byll jak najbardziej u Sabiny. ale juz go nie ma. uznalam, ze bez sensu ja barowac, skoro w gre wchodza popedy lowcze. nawet jesli jest to tylko czastkowa przyczyna jej agresji, to barowaniem tego nie opanuje. moze to ryzykowne stwierdzenie, bo naprawde wiele czynnikow moze tu wchodzic w gre, ale mam wrazenie, ze odkad Sabine baruje, jej agresja jeszcze przybrala na sile - jakbym barowaniem wzmocnila jej instynkt lowczy. teraz nie przepusci wlasciwie zadnej suce, wczesniej ataki zdarzaly sie tylko wobec niektorych :roll: swoja droga ciekawe, jak poszlo M@d u behawiorysty... mam nadzieje, ze sie nie obrazil calkiem i napisze jak bylo :D
-
[quote name='twa1001'][quote name='asher'] ps. nie wiem, jak Wam, ale mnie o wiele latwiej przychodzilo dogadac sie z psami (rowniez calkiem obcymi) kiedy bylam dzieckiem. prawdopodobnie dlatego, ze wtedy postepowalam instynktownie. teraz niestety czasem wlacza sie rozum. nie zawsze z dobrym skutkiem :oops: [/quote] ło matko krzyknij EUREKA AAAA przecież właśnie o ten instynkt chodzi skoro już kiedyś z niego korzystałaś to go w sobie znajdź i dopuść do głosu / logikę zostaw dla ludzi a psy instynktem i si no toż ja o niczym innym cały czas nie mówię tylko o instynktach i ludzkich i psa . proste na instynkt instynktem akcja powoduje reakcje[/quote] ja przeciez to wiem. instynkt jak najbardziej mam dalej. poza tym zaliczam sie do tej czesci ludzkosci, ktorą psy najzwyczajniej lubią :D ale rozum czasem wchodzi w parade. i trudno go wylaczyc, cholera :wink: ale wiedza rowniez jest konieczna - nie wszystkie psie zachowania da sie instynktownie odczytac. przykladem jest chociazby agresja mojej Sabiny. dla znakomitej czesci ludzkosci psia agresja jest po prostu agresja. a przeciez zachowania agresywne moga miec rozne przyczyny i jesli chce sie nad tym pracowac, to najpierw trzeba zdiagnozowac CZEMU pies jest agresywny. podejrzewam, ze samym instynktem nie zawsze da sie to rozgryzc. a w ogole musze sie pochwalic 8) przedwczoraj Sabina bezblednie wykonywala komendy (w kagancu, bez smyczy), mimo, ze skakal po nie maly sznaucer histeryk. nie wylamywala rowniez, kiedy podeszla do nas mlodziutka strachliwa suczka - choc wyraznie widzialam, ze ma ochote ja potarmosic :D a wczoraj poszlam nakarmic bezdomnego psa, przy okazji zabierajac psice na spacer. zanim wylozylam mu jedzenie dalam Sabinie komende waruj/zostan. wytrzymala kilka minut, ale pekla, kiedy zaczelam karmic psa parowkami. wstala i chciala podejsc, od razu jednak zareagowala na komende "stoj", a potem waruj/zostan. i cierpliwie dotrwala do konca skarmiania pieska :multi: az sie chce z takim psem pracowac :D
-
[quote name='wini']A u mnie w wawie policja mnie zna i 2-3 razy na miesiac dostaje mandat za psa bez kaganca tyle ze moja mala nie bedzie w nim chodzic 8) Kiedys wyszłem z sunia na smyczy straznik mnie zatrzymal a obok przechodzil chlopak z Astem bez kaganca ze o smyczy nie wspomne zapytałem dlaczego zatrzymał mnie nie jego odp była prosta bo ode mnie raczej lomem nie dostanie No coz moze i miał racje :roll:[/quote] w Warszawie tylko psy z "listy ras agresywnych" musza chodzic na smyczy i w kagancu!!!! wszystkie pozostale musza byc tylko na smyczy. a w miejscach malo uczeszczanych moga byc puszczone luzem, pd warunkiem, ze maja kaganiec, a wlasciciel ma kontrole nad psem (a i tem przepis mozna spokojnie obejsc i nie zakladac psu kaganca :evilbat: - a jak obejsc to sobie poczytajcie w topiku o warszawskich przepisach w dziale "Prawo" :evilbat: ) [u]tak wiec jesli nie masz pita, to nie przyjmuj mandatow!!! [/u]sprawy w sadzie grodzkim wygrasz z palcem w nosie!!! ja mam ONke, ktora od dwoch dni chodzi w kagancu. wczesniej ja do niego przyzwyczajalam [url=http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/kaganiec.html]TYM SPOSOBEM[/url] (metoda druga). to dziala :D nie wyuczylysmy sie jeszcze do konca - ale po numerze, jaki odwalila zdecydowalam, ze nauczona, czy nie - kaganiec musi byc. na spacerach momentami troche jeszcze fika, ale latwo odwrocic jej uwage od paskudztwa na pysku. a dzieki wczesniejszej nauce juz nie wykreca sie od nalozenia namordnika, sama w niego pychol wklada :D
-
Tufi, jejku... dopiero dzis sie dowiedzialam, ze Bigosik, o ktorym od poczatku po cichutku sobie czytalam jest chory :( ale ja tez jestem dobrej mysli - bo brak jesdnej nerki, nie zawsze oznacza najgorsze i przeciez wielu ludzi z tym zyje, wielu ludzi oddaje swoja nerke najblizszym i tez zyje. na pewno wszystko bedzie dobrze :fadein: z Toba i bulaską też :D duuuuzo zdrówka!!!!
-
[quote name='twa1001']widzisz czyli wiesz jak czytać z psa nawet wiesz jak z ciebie czyta pies ale nie potrafisz w pełni zapanować nad sobą. To jest właśnie problem . Jeżeli ty nie będziesz w stanie się wyciszyć i zrelaksować w czasie spaceru z psem to tak na dobrą sprawę ten spacer nie będzie przyjemnością dla psa . [u]Pies wyczuwa twoje ograniczenia i dokąd tych ograniczeń nie przemożesz w sobie to próżna twoja praca z psem[/u][/quote] nie no, nie przesadzajmy. nie ma chyba takiej osoby, ktora w obcowaniu z psem nie popelniala by bledow. nie uwierze, ze Tobie sie nie zdarzaja :wink: [quote name='twa1001'][quote name='asher']bo dopiero wiedzac, co pies chce nam poprzez swoje zachowanie powiedziec, sami mozemy swiadomie zachowywac sie tak, by pies nasze zachowanie rozumial.[/quote] wniosek bardzo dobry tylko spróbuj go wcielić w czyn :)[/quote] no toz napisalam przeciez, ze to wcale nie jest takie latwe :wink: jednak bez umiejetnosci czytania psa, o ktorej wspomnial Marmasza, jest to wrecz niemozliwe. ps. nie wiem, jak Wam, ale mnie o wiele latwiej przychodzilo dogadac sie z psami (rowniez calkiem obcymi) kiedy bylam dzieckiem. prawdopodobnie dlatego, ze wtedy postepowalam instynktownie. teraz niestety czasem wlacza sie rozum. nie zawsze z dobrym skutkiem :oops: zalujcie, ze nie widzieliscie miny mojej mamy, kiedy przyjechala na kontrole obozu narciarskiego. pierwsze co zobaczyla, to jedynaczka siedzaca w kucki obok rzucajacego sie na lancuchu, spienionego z wscieklosci na widok obcych ogromnego psa :lol: mialam wtedy 12-13 lat i wytarczylo jedno moje slowo, zeby wsciekla suka potulnie wlazla do budy... ech, gdybym z wlasna Sabina tak sie teraz dogadywala :roll:
-
a moze Basenji milczy, bo to juz koniec serialu? :o Inspektor Fingal zalatwil Zloczynce Mruczyslawa na cacy i teraz moza juz tylko THE END wyswietlic... :o [i]ps. a gdzie mozna zobaczyc poprzednie odcinki[/i] :question:
-
[quote name='twa1001']Na koniec powiem w ten sposób nie jest sztuką czytać z psa , sztuką jest być czytanym przez psa [/quote] a ja mysle, ze obie te rzeczy, to wlasciwie jedna i ta sama sztuka :wink: tak jedno, jak i drugie musi opierac sie na znajomosci psich zachowan. jesli ktos umie "czytac" swojego psa, to bedzie rowniez wiedzial, jak postepowac, zeby pies "czytal" jego. fakt, ze panowanie nad wlasnymi gestami, itd, tak, by uczynic je czytelnymi dla psa jest trudniejsze, bo wymaga nie tylko obserwacji, ale rowniez naszego swiadomego dzialania. przykladem moze byc moje postepowanie w chwilach, gdy wolam psy, jak jedzie samochod - nawet, gdybu na wspomnianej przez mnie drodze bylo gdzie odbiec, to ja mam zakodowany odruch - w takiej sytuacji rzucam sie w kierunku psa, a przy okazji na srodek drogi, zeby przyblokowac samochod :lol: jedyny plus to to, ze ja wiem, ze robie zle i wiem, czemu sie wtedy pies nie slucha i nie przychodzi i nie mam o to do niego pretensji. ale bardzo czesto widuje ludzi, ktorzy wolaja psa nerwowym tonem, pies oczywiscie zamiast przybiec galopem zwalnia, wlasciciel denerwuje sie coraz bardziej, az w koncu leci do siedzacego jak posag psa i spuszcza mu lanie za nieposluszenstwo :roll: gdyby taki czlowiek umial czytac psie zachowanie, to wiedzialby, ze w takiej sytuacji spowolnienie psich ruchow nie jest przejawem nieposluszenstwa, czy "oslego uporu", tylko proba "udobruchania" denerwujacego sie czlowieka. a gdyby ten czlowiek to wiedzial, to najpierw policzylby do dziesieciu, zeby ochlonac i dopiero wtedy ponownie zawolal psa. bo dopiero wiedzac, co pies chce nam poprzez swoje zachowanie powiedziec, sami mozemy swiadomie zachowywac sie tak, by pies nasze zachowanie rozumial.
-
mnie nic (no, oprocz pozbawienia mnie przyjemnosci delektowania sie szynka domowej roboty. zezarla cholera cale pol kilo :evil: :lol: ) niestety Sabina nie nadaje sie do spacerow z innymi psami. a konkretnie z suczkami :(
-
ja jak zwykle bardzo chetnie. ale tym razem bez psicy. ma szlaban :evilbat: wieczny :evilbat:
-
M@d, przeczytaj jeszcze raz, na spokojnie wszytko to, co napisales i to, co napisali inni. ja miedzy innymi napisalam, ze[u] NIE UWAZAM [/u]Cie za sadyste. Ale wspolczuje [u]kazdemu[/u] psu, ktorego ludzie uczlowieczaja, bo moim zdaniem wyrzadzaja tym psu krzywde, stawiaja wymagania, ktorych pies nie jest w stanie spelnic. z Twoich wypowiedzi wynika, ze tak wlasnie robisz z Beksa. oczekujesz, zeby rozumial Cie tak, jak rozumialoby Cie kilkuletnie dziecko. a tak sie nigdy nie stanie. jesli uwazasz, ze moja wypowiedz byla ciosem ponizej pasa, to przepraszam. ale w swietle tego wszystkiego co napisales - poki co zdania nie zmienie. nazywajac Cie laikiem nie chcialam Cie obrazic. ja tez jestem laikiem i nie uwazam, by przynosilo mi to ujme. ale wlasnie dlatego, ze tak niewiele wiem, opieram sie na zdaniu madrzejszych od siebie - tu behawiorystow, dzieki ktorym wiemy m. in. to, jak dziala mechanizm uczenia sie psow. na pewno my-ludzie nie wiemy jeszcze o zwierzetach wszystkiego, i pewnie nigdy sie nie dowiemy - chyba, ze trafi sie wreszcie jakis doktor Dollitlle :wink: ale - bedac laikiem - nie zdobylabym sie na tworzenie tak "wywrotowych" koncepcji, zwlaszcza, jesli w swoim wlasnym domu mialabym zywy przyklad, ze cos robie nie tak. ps. nie wiem, czemu kwitnie tu priw i co kwitnie w priwach, wiec nie bede tego komentowac.
-
[quote name='M@d']Nie miałem też na myśli że ZUPEŁNIE BEZ POWODU odmawia mycia zębów, tylko to, że odmawia z powodów błachych "bo MI się nie podoba, nie lubię jak mi grzebiesz w pysku" Co innego jest odmowa skoku na bangee (strach) [/quote] wrocmy moze do wspomnianych przez Ciebie Aborygenow (bodajze). czy czlowieka, ktorego jezyka nie znasz, a ktory w zyciu na oczy pasty ani szczoteczki nie widzial tez zmuszalbys do mycia zebow sila? :o no bo przeciez to nie boli, wiec powody jego odmowy sa blahe - nie rozumie po co mu to robisz, a na dodatek nie lubi, jak ktos mu grzebie w pysku, a jak mu mowisz, ze to mu pomoze w walce z prochnica to nic nie rozumie. nie dosc ze gląb, to jeszcze histeryk... :roll: podejrzewam, ze raczej nie zmuszalbys sila, tylko probowal sie jakos z czlowiekiem dogadac? z psem dogadac sie nie mozesz (chocbys mu przez rok dzien w dzien powtarzal - myje ci zeby, zeby uchronic cie przed kamieniem nazebnym, to zapewniam Cie, ze pies tego NIE POJMIE!) widzisz, to nie Beksa odmmawia mycia zebow "BO TAK!". [u]powody jego odmowy nie sa blahe[/u]. wrecz przeciwnie - to jego "nielubienie" owej czynnosci jest pewnym wyrazem psiego "byc, albo nie byc", jesli pies nie rozumie sensu jakiejs czynnosci, ktora na dodatek nie jest zbyt przyjemna to sie po prostu jej boi (identycznie jak przy robieniu mu zastrzykow!). za to Ty, zamiast psa spokojnie nauczyc mycia zebow, zamiast spokojnie i cierpliwie pokazac mu najpierw, ze mycie zebow nie jest straszną niemila czynnoscia, po prostu go zmuszasz "bo tak! i koniec! to jest tylko pies i ma sie mnie sluchac bo ja tak sobie zycze! nie boli go to, wiec nie ma sie czego bac! wydziwia i histeryzuje! normalnie to jakis rozpieszczony bachor a nie pies!". i zupelnie odrebna sprawa jest to, w jaki sposob Beksa okazuje swoj sprzeciw - to, ze pies szczerzy na Ciebie zeby, kiedy czegos od niego wymagasz, jest [b]TYLKO I WYLACZNIE TWOJA WINA!!! [/b] (zakladajac oczywiscie, ze pies jest zdrowy) zagmatwane teorie o psiej psyche to bladzenie, a nie droga do zrozumienia zachowan Twojego psa. sam widzisz, jaki jest tego efekt - nie znajdujesz porozumienia ze swoim wlasnym psem. nie rozumiesz w jaki sposob pies komunikuje sie z otoczeniem, nie rozumiesz jego potrzeb i sposobu ich wyrazania... M@d nie moge sie powstrzymac przed napisaniem tego - zal mi Beksy :( i bynajmniej nie dlatego, ze uwazam Cie za sadyste. jestes kompletnym laikiem, ale nie chcesz sie niczego nauczyc, wolisz wyglaszac napuszone kwestie o obalaniu autorytetow... eeech... ps. PIES NIE ROZUMIE [u]ZNACZENIA[/u] SLOW!!! wyobraz sobie sytuacje, w ktorej ktos uczas psa komendy "waruj", zamias "waruj", powtarza slowa "daj glos". jak sadzisz? czego ten pies sie wtedy nauczy? szczekania na komende, czy moze jednak kladzenia sie?
-
wołk, dzieki! ja na szczescie nie mam kalekiego psiaka. interesuje mnie to zagadnienie z czyst sluzbowych wzgledow :wink:
-
z gory pisze, ze jak rozwiazac ten problem - nie wiem. [u]a to co jest ponizej, to tylko gdybanie, a nie analiza sytuacji dokonana przez specjaliste [/u]:wink: mozliwe, ze ASTka po prostu przywraca porzadek w stadzie. jesli uznala bulinke za czlonka stada, to broni jej przed niepoprawnym zachowaniem staruszka. szczeniaki w stadzie generalnie sa nietykalne. owszem, sa przez starsze osobniki karcone, czasem nawet brutalnie (piszesz, ze sama mialas to okazje zaobserwowac - w wykonaniu ASTki), ale tak naprawde nic powaznego im ze strony starszych nie grozi. a przynajmniej nie powinno. jesli wiec reakcja ON na mala byla wstepem do ataku na nia (ataku na serio, takiego, jaki moglby miec miejsce, gdyby ONa zaczepial dorosly pies), to ASTka rzucila sie na staruszka by pokazac mu, ze zachowal sie wbrew regulom. byc moze sila jej ataku na ONka jest podyktowana jakimis indywidualnymi cechami amstafow? byc moze ONek wcale nie chcial atakowac bulinki, a astka zle ocenila sytuacje (to rowniez moglo byc podyktowane jakimis indywidualnymi cechami rasy. nie znam sie na bulowatych, ale slyszalam, ze one nie ostrzegaja przed atakiem? moze wiec ostrzezenie w wydaniu ONka odebrala nie jak ostrzezenie, po ktorym atak moze nastapic, badz nie, tylko jak fakt dokonany?). a czy mialas mozliwosc zaobserwowania, jak ASTka reaguje na inne utarczki ONka (mam na mysli ewentualne jego spiecia z innymi psami)? co ja bym zrobila na Twoim miejscu - na pewno nie dopuszczalabym do kontaktow bulinki z ONkiem. mala musi nauczyc sie wlasciwych regul gry, a jesli ON pozwala sobie na ataki na szczeniaka, to absolutnie nie powinien brac udzialu w wychowywaniu malej. z tego co pizesz to jest starszy schorowany pies, jemu tez nalezy sie spokoj, wiec jesli w obecnosci malej nerwy mu puszczaja, to nie ma co narazac go na taki stres. trzymanie szczeniaka na smyczy nie rozwiaze sprawy, najlepiej, zeby psy w ogole ze soba nie przebywaly. ale to nie jest rozwiazanie problemu, bo takim byloby doprowadzenie do zgodnej egzystencji wszystkich trzech psow... tutaj moze pomoc chyba tylko behawiorzysta.
-
M@d, ja nie odmawiam psom prawa do stanow emocjonalnych! to czywiste, ze pies moze sie bac, moze sie cieszyc. moze rowniez cos/kogos lubic/nie lubic, byc zazdrosnym, ale tu juz przyczyny tegoz bywaja inne, niz u czlowieka. ale jednak do glowy by mi nie przyszlo, by twierdzic, ze pies moze byc np. zakochany. emocje i uczucia, to dwie rozne sprawy. sama mam dwa psy i widze, jak bardzo sie roznia! kazde z nich ma pewne cechy indywidualne, ktore tworza im wlasciwa "osobowosc" (scislej "psiowosc"). przy czym Boogie jest najbradziej "ludzkim" psem, jakiego w zyciu widzialam. a IQ to ma chyba wyzsze, niz ja :o :wink: dodam, ze zaden z moich psow NIE JEST AUTOMATEM. sa zlozonymi, skomplikowanymi zywymi organizmami, jednak ludzkich cech im nie przypisuje (w przeciwnienstwie do mojej mamy. ona twierdzi, ze jak powie Bugajskiemu "za pol godzinki pojdziemy na spacerek" to on rozumie o co chodzi, a cieszy sie dlatego, ze po glodzinki to niedlugo :roll: ) dodam jeszcze, ze moje psy nie sa "bezproblemowe". o Sabinie mozesz poczytac chocby w tym topiku. a o Bugajskim moglabym chyba ksiazke napisac :lol: [quote name='M@d']Zresztą jak doskonale wiesz jest wiele metod szkolenia, wiele teorii dominacji, wielu autorów piszących rzeczy ze sobą sprzeczne, tak więc nawet "autorytety" w dziedzinie szkolenia i wychowania psów nie mają jednej spójnej teorii, co oznacza, że wszyscy nie mogą mieć racji, ergo wszyscy po części się mylą... [/quote] oczywiscie. ale wynika to z tego, ze bazujac na podobnych zalozeniach ludzie wyciagaja rozne wnioski. a moja dyskusja z Toba nie byla o wnisoskach, tylko wlasnie o tych elementarnych zalozeniach - ze pies to nie czlowiek i ludzkiej miary nie powinno sie do niego przykladac, bo obu stronom przyniesie to wiecej szkody, niz pozytku. ktos kiedys ladnie napisal - ze obcujac z psem, nie mozemy wymagac, by ten stal sie czlowiekiem. to my ludzie powinnismy po trosze stac sie psem. ladne i madre :D
-
M@d, nie widze sensu prowadzenia dalszej z Toba dyskusji. nie czuje sie tez na silach, by "prostowac" Twoje poglady... wiedz jednak, ze chyba nie ma takiego behawiorysty, ktory zgodzilby sie z Twoja koncepcja - ze pies to "czlowiek w psiej skorze" i ze postepowanie psa mozna mierzyc ludzkimi kategoriami. dodam tylko, ze ludzie, ktorzy nie traktuja psow, jak ludzi o wiele rzadziej musza korzystac z pomocy behawiorzystow, bo wiele lepoiej sie ze swoimi psami dogaduja... ps. nadal nie rozumiem, po co idziesz z Beksa do behawiorystki. moze zamiast wydawac pieniadze, sprobuj najpierw dogadac sie z Beksa, jak chlop, z chlopem? odwolaj sie do jego uczuc wyzszych, niech zachwouje sie grzecznie w imie waszego braterstwa i przyjazni? w ostatecznosci sprobuj wejsc mu na ambicje... :roll:
-
no prosze... bycie modelka, to jednak ciezka praca :lol: niedlugo Brena bedzie musiala pewnie wychodzic na spacery z bodyguardem, bo sie od fanow nie opedzi 8)
-
M@d, nie rozumiemy sie. ja nie uwazam, ze ludzie sa lepsi, czy gorsi od zwierzat. roznimy sie prostu, wiec nie mozna czynic takich wartosciowan. byc moze zwierzeta maja jakies sobie wlasciwe systemy moralne, sfere duchowa. ale jesli takowe istnieja, sa tak odmienne od naszych-ludzkich, ze nie znajdujemy tutaj zadnej plaszczyzny porozumienia. i nie mozna naszej-ludzkiej miary przykladac do zwierzat. motywy postepowania ludzi roznia sie od motywow postepowania zwierzat. my-ludzie mamy szanse choc troche zrozumiec "mechanizmy", jakie rzadza zachowaniami np. psow, co pozwala nam lepiej sie z nimi porozumiewac. w druga strone to nie dziala. a mozemy zrozumiec zwierzeta, wlasnie dlatego, ze pewne cechy mamy wspolne - te uwarunkowane biologicznie. jesli nadal twierdzisz, ze jest inaczej, ze psy rozumieja nas bez pudla na kazdej plaszczyznie, to prosze pokaz mi psa, ktory pojmie, ze pancio przemawia do niego zdenerwowanym tonem nie dlatego, ze sie o cos na psa gniewa, ale dlatego, ze ma ogolnie zly dzien. czlowiek czlowiekowi jest w stanie to wytlumaczyc. ale czlowiek psu? prosze pokaz mi psa, ktory widzac, jak wlasciciele pakuja walizki, wie, ze za tydzien wszyscy razem pojada na wakacje. pokaz mi psa, ktory pojmie celowosc mycia mu zebow. pokaz mi psa, ktory rozumie, ze czlowiek uczy go komend po to, by im sie razem latwiej zylo. pokaz mi psa, ktory celowo uzywa jakiegos narzedzia. podaj mi przyklady tej psiej złośliwosci, falszu i uporu, o ktorych piszesz. piszesz, ze Twoj Beksa ma dwoje psich przyjaciol. co dokladnie to oznacza? po drugie, piszesz, ze w sytuacjach ekstremalnych "czysto ludzkie cechy" pryskaja jak banka mydlana. owszem, pryskaja. ale czego to niby dowodzi? ze nie sa to ludzkie cechy? nie lapie Twojego toku rozumowania. przeciez to, ze czlowiek moze owe cechy zatracic nie jest rownoznaczne z tym, ze pies moze takowe nabyc? a ja o tym wlasnie pisalam. nie lapie rowniez, czemu ma sluzyc przywolanie przykladu roznych systemow moralnych wsrod ludzi roznych kultur? jaki to ma zwiazek ze zwierzetami? [quote name='M@d']Ja traktuję psa, człowieka itd jako istoty wyposażone w te same cechy, a różniące się tylko w takim stopniu w jakim rożne są warunki w ich bytowaniu. [/quote] skoro osiagnales z wlasnym psem tak wysoki stopien porozumienia, to czemu idzesz z nim do behawiorysty? :o ps. polecam lekture "Solaris" Stanislawa Lema. moze dzieki temu pojmiesz co mam na mysli, gdy pisze, ze nie mozna ludzka miara mierzyc postepowania zwierzat. ksiazka traktuje wlsanie o niemoznosci porozumienia sie z bytem calkowicie odmiennym od czlowieka. to przyklad ekstremalny, bo jednak ludzie w pewnym sensie sa rowniez zwierzetami. ale jakby z deczka "zapdejtowanymi" (od update :wink: ) a jesli zwierzeta rowniez maja taki "update" jest on tak odmienny od ludzkiego, ze na tej plaszczyznie zrozumiec sie nawzajem nie jestesmy w stanie. pps. owszem, kara w postaci odebrania smakolyka nie spelni swojego zadania wobec psa, ktory wcale tego smakolyka nie pragnie dostac. to faktycznie bylo glupie.