Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. o rany, to PKS chyba odpada. ja jestem zdecydowanym przeciwieństwem rannego ptaszka. no, ale jest jeszcze trochę czasu, może ktoś się nade mną zlituje. a może po warszawskiej wystawie złapię bakcyla i zerwę sie o jakiejś barbarzyńskiej godzinie, byle tylko na czas do Nowego Dworu dojechać? :wink: [size=1]wstyd pisac, ale do tej pory byłam na wystawie tylko raz w życiu - i to służbowo[/size] :oops: a wiadomo ile mniej więcej będzie bullików?
  2. Tufi, a o której mniej więcej wchodzicie na ring? bo może pokombinowałabym z PKSem :wink:
  3. [quote name='Azir'][quote name='asher'] [b]Azir[/b], tak sobie myślę, że z tym dogiem, to się tak bardzo nie pomyliłaś, bo Sabiny zachowanie trochę przypomina mi właśnie molosa :wink:[/quote] To w takim razie, mam nadzieję, darujesz mmi życie :wink: ![/quote] no ba! dogi jak najbardziej są w naszych łaskach. gorzej byłoby gdybyś przypisała mi jakiegoś chińskiego grzywacza, albo innego yorka :lol: a czy ty przypadkiem nie powinnaś sobie zmienić podpisu? :hmmmm: :D
  4. asher

    Tuffi Boy Buteo

    Się spytałam na topiku o Nowym Dworze, czy ktos przypadkiem nie będzie miał wolnego miejsca w aucie, ale jak do tej pory cisza :( A jeśli chodzi o pietruszke - tego co prawda moja Sabina nie lubi. Za to da się pokroić za różne inne dziwne rzeczy 8) Marchewke uwielbia w kazdej postaci (potrafi sie nią poczęstować prosto z pola :lol: ), pomidory surowe wcina, az miło patrzeć, a dzisiaj mialam okazję sie przekonać, że bardzo lubi... gotowany bób :o A kilka dni temu to mi naprawde szczeka opadła. Piję sobie kompocik, a psica sępi i sępi. Nie miałam pojęcia o co jej chodzi. A okazało się, że chodziło jej o... wiśnie z kompotu. Wpierdzielała je tak, jakbym ja co najmniej od tygodnia głodziła :eek2:
  5. asher

    Tuffi Boy Buteo

    a jak sie już Bigosek pięknie ustawia :klacz: kurcze, pokibicowałabym wam w Nowym Dworze, ale jestem niezmotoryzowana :(
  6. [quote name='PIKA'][quote name='Wind'] Od wczoraj moge [b]focusowac[/b] "na oko" ;) [/quote] Taaa focus pokus i cyk :roll:[/quote] że adda jest wiedźma to wiem. ale, że Wind też? :o :hmmmm: Dziewczyny, foty są przepiekne :modla: [b]dawać mi tu WIĘCEJ!!!!!!!!!!!!!!!!!![/b]
  7. żeby wszystkich pociachanych troche uspokoic - to normalne, że psy na razie czuja się niezbyt dobrze! ja miałam niedawno wycinany wyrostek. po operacji dochodziłam do siebie ponad tydzien! a tak naprawdę obolała byłam bardzo długo. a jak mi sie zbierało na kichnięcie, czy kaszlnięcie, to dostawałam histerii, tak mnie brzuch bolał. to zupełnie normalne - przecież w brzuchu po operacji jest rana! zwykłe skaleczenie boli, a co dopiero rana pooperacyjna. tak więc głowy do góry, pieski po operacji muszą powolutku dojśc do siebie, raczej nie można sie spodziewać, że z dnia na dzien staną na nogi. choć oczywiście sa wyjątki :wink:
  8. [b]Marmasza&twa1001[/b] wy sie naprawdę nie rozumiecie, czy po prostu lubicie sobie podyskutować? bo ja, po przeczytaniu waszych wypowiedzi mam wrażenie, że mówicie dokładnie o tym samym, tylko używacie innych słow :cunao: [b]twa1001[/b] dzieląc proces nauki psa na "szkolenie" i "wychowanie" nie chodzi o mechanizmy nauczania psa, bo te są bardzo podobne - o ile nie takie same! - w obu przypadkach,[u] ale o efekty jakie chcemy osiągnąć[/u]. wychowanie to wpojenie psu pewnych "ogólnych zasad", nauczenie psa, żeby zachowywał się tak, a nie inaczej "sam z siebie". natomiast szkolenie, to nauczenie psa reakcji na konkretne komendy. sam podział jest oczywiście sztuczny, bo - i tu jestesmy chyba wszyscy zgodni - zarówno psa wychowując, jak i szkoląc po prostu go uczymy. ale efekty tej nauki będa inne, bo inne sa jej cele. [quote name='twa1001']Wiecie co poczytałem sobie wasze posty i włos mi się na głowie zjeżył !!!!! (...) Pies zaczyna się wtedy kiedy na placu i w realu zachowuje się dokładnie tak samo . Wręcz nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy pies po wyjściu ze szkolenia zaczyna ciągnąć właściciela choć 30 sekund szybciej szedł na żyletę . To jest nie logiczne i upośledzone patrzenie na psa . Skoro nauczyłem psa chodzić na smyczy na placu to z tego placu na równaj schodzę i równaj jest zawsze wtedy kiedy wydam taką komendę i dokąd takiej komendy nie zmienię.[/quote] [b]twa1001[/b] mam wrażenie, że odnosisz się do tego co napisała Mokka o psie wyszkolonym, ale nie wychowanym? Kiedy ja przeczytałam jej opis, pomyślałam dokładnie to samo, co Ty - jak to możliwe, że na zawodach pies wykonuje komendy, a na codzień nie??? Dopiero Flaire mnie oświeciła, że nie o to tu chodzi! Kiedy właściciel tego "wyszkolonego niewychowanego" psa na normalnym spacerze da komendę "równaj" to pies ją wykona, tak samo, jak w ringu. Więc nie w tym rzecz! Przeciez czasem zdarza się, że spacer musi odbyc się na smyczy, bo z takich, czy innych przyczyn nie możemy puścic psa luzem. I chyba trudno wtedy wymagac od psa, żeby cały czas szedł nam równo przy nodze? Co to byłby za spacer, nawet wysikac by się pies nie mógł! W takiej sytuacji zazwyczaj dajemy psu pewną swobodę - nie wydajemy mu komendy "równaj". Oczekujemy jednak, że - mimo braku jakiejkolwiek komendy - pies nie będzie na smyczy ciagnął jak szatan. A Mokka pisze o psie, który został nauczony komendy równaj i wykonuję ją w kazdych warunkach, ale nie został nauczony takiego zwykłego chodzenia na luźnej smyczy. Tak, czy inaczej takie podejście do psa wciąż mi się wydaje... szokujące? I zupełnie nie rozumiem, tego, co ktośtam Mokce powiedział - że "albo ułozony pies domowy, albo pies wyszkolony na zawody posłuszeństwa". Nie pojmuję, dlaczego te dwie rzeczy miałyby sie wzajemnie wykluczać? :niewiem: [quote name='Marmasza']Pies lubi "porządek" i przewidywalność zdarzeń - szkolenie często burzy ten ład.[/quote] To tez nie bardzo rozumiem... Dlaczego szkolenie burzy psią przewidywalnośc zdarzeń? Czy chodzi na przykład o to, że w danej sytuacji dla psa naturalnym (a więc przewidywalnym) odruchem byłaby obrona, ale własciciel wydaje mu np. komenę "siad" - a więc"zmusza" psa do zachowania się w sposób nienaturalny? I na skutek tego psu się we łbie miesza, bo nie wie, jak będzie się musiał w danych sytuacjach zachować? [quote name='Marmasza']Owszem większość psów lubi zajęcia (ze względu na ich naturalne potrzeby (popędy) zabawy, ciekawości czy łakomstwa) ale skutkiem "ubocznym" jest nadmierna pobudliwość czy namolność psa. Psy nie szkolone ale żyjące w znanym im uporządkowanym świecie są z reguły spokojniejsze.[/quote] Marmasza, masz na myśłi każdy rodzaj szkolenia? Podstawowe posłuszeństwo też? Czy może raczej szkolenia specjalistyczne? I nie bardzo rozumiem - dlaczego szkolenie ma taki skutek uboczny? :hmmmm:
  9. a ja się tak ciuchutko spytam :oops: może miałby ktoś wolne miejsce w autku, żeby zabrać jedno dziewczę (dośc zaawansowane wiekowo :lol: ) z Warszawy i potem z powrotem? Bez psa, bo jechałabym, tylko pooglądać i pokibicować...
  10. asher

    Wapno

    ważne jest, żeby były odpowiednie proporcje wapnia i fosoru. słyszałam, że nadmiar wapnia jest równie szkodliwy (o ile nie bardziej!) co jego brak.
  11. [size=2]Podzieliłam wypowiedź na dwa posty, mam nadzieję, że dzięki temu będzie czytelniejsza...[/size] A teraz sedno sprawy: [quote=James O'Heara w ksiazce 'The Canine Aggression Workbook'][b]Agresja polująca (predatory aggression) [/b] Zachodzi gdy pies uskutecznia jakąś sekwencje polowania, która jest szkodliwa dla człowieka, niepożądana, nieodpowiednia do sytuacji. Teriery i psy zaganiające mają do tego szczególne predyspozycje. [u]Pies atakuje cicho, bez emocji, nie ma warczenia (na obiad się nie warczy), brak ostrzeżenia. Czasem mały pies może wywołać taką agresję u dużego psa, nawet gdy się razem bawią. Nagle coś wywołuje agresję. Nazywa się to 'predatory drift'. (...) Wywołujące bodźce to szybko poruszające się obiekty (często małe, wydające wysokie dźwięki i ruszające się niepłynnie)[/u][/quote] [b]To kwintesencja zachowania mojej Sabiny![/b] Zwłaszcza, jeśli doda się do tego szczyptę agresji dominacyjnej: [quote=James O'Heara w ej samej książce][b]Agresja kontrolująca (control complex) (dawniej dominacyjna)[/b] Niektóre rasy mają większe tendencje, niektóre linie w rasie, psy rasowe w ogóle, samce lub sterylizowane suki. Charakteryzuje się: - niskim progiem frustracji (pies się szybko frustruje) - frustracją w wyniku rywalizacji (co pies uzna za rywalizacje) - agresywne i manipulujące zachowania jako wynik frustracji - niehamowane reakcje (gniew i wściekłość) Zachowania psów przy tej agresji: - 'popychanie' ludzi i innych psów - kładzenie łap lub głowy na karku, głowie czy plecach innego psa[/quote] Paradoksalnie zachowują się tak psy raczej mało pewne siebie... A Sabina niejest typową, silną psychicznie dominantką. Weźcie pod uwagę to, co pisałam wcześniej: [b]Sabina zachowuje się agresywnie tylko wobec suk słabych psychicznie. Co więcej, im wyraźniej suczka okazuje jej uległośc, tym bardziej Sabina się nakręca.[/b] Moim zdaniem to klucz do jej zachowania... Silnym, dominującym sukom Sabina raczej nie okazuje uległości, ale nie jest też agresywna. Jesli już dochodzi do zęboczynów, to jest to po prostu sprzeczka, a nie zaciekły atak, widać też, że moja suka jest raczej w defensywie, chociaż zdarza się, że to ona zaczyna. Kolejna sprawa: silne psychicznie suki, zwłaszcza jesli są duże (to się tyczy również samców) Sabina potrafi zaatakować ze strachu. Ten strach moim zdaniem świadczy o tym, że była bardzo kiepsko zsocjalizowana z psami - i stąd właśnie "agresja kontrolująca". "Agresja łowcza" wydaje mi się tym bardziej prawdopodobna, że [u]po pierwsze:[/u] Sabina jest owczarkiem niemieckim, a niestety ta rasa jest tak spaprana, ze ma do takich zachowań silne predyspozycje [u]po drugie:[/u] Sabina musiała sie dośc długo błąkac. przy czym błąkała się głownie po lasach wokół wsi - okazji do polowania miała na pewno sporo, przypuszczam, że żywiła się po prostu tym, co złowiła. Tak więc jej instynkt łowczy mial okazję w pełni się rozwinąć... A jeśli połaczyć to z kiepską socjalizacją (z psami, bo w stosunku do ludzi jest generalnie ok), to mamy w sumie pełny obraz mojej psicy i jej zachowań... Teraz pozostaje pytanie - jak sobie z tym poradzić :question: [b]ps. jeszcze jedno![/b] Sabina [u]NIE JEST[/u] tak rozhistetryzowana i nadpobudliwa, jak większość dzisiejszych owczarków niemieckich! Nie chodzi z non stop rozdarta paszczą, nie rzuca się na wszystkie psy dookoła kiedy jest na smyczy, itd, itp. Wręcz przeciwnie - stres ją raczej przytłumia. Na nowe, nieznane jej sytuacje reaguje pozornym spokojem, niewiele osób jest w stanie zauważyć, że tak naprawde jest czymś zestresowana! Nasi weterynarze mówią, że Sabina jest JEDYNYM przychodzącym do nich owczarkiem niemieckim, któremu nie trzeba zakładac kagańca :D I za chiny nie chca mi uwierzyć, że moja psica sie podczas różnych badań stresuje - bo bez względu na to, co przy niej robią ona ich... liże :lol: [b]Azir[/b], tak sobie myślę, że z tym dogiem, to się tak bardzo nie pomyliłaś, bo Sabiny zachowanie trochę przypomina mi właśnie molosa :wink:
  12. [quote name='Marmasza']Pozorna zmiana zachowania suki na zajęciach spowodowana była najprawdopodobniej przez dwa czynniki - po pierwsze inne psy zajęte ćwiczeniami nie zwracały na nią uwagi - nie miała powodu aby reagować na ich zachowanie[/quote] hihihi. i tu sie mylisz. pierwsze co zrobily psy, to chóralna reakcja na nasze dołączenie do grupy 8) napisze to jeszcze raz: spóźniłyśmy się, psy już ćwiczyły. i na nasz widok wszystkie po kolei rozdarły japy :lol: [quote name='Marmasza']jest to sytuacja wyjątkowa, gdyby któryś z psów podszedł do niej, to jej zachowanie mogłoby się radykalnie zmienić na niekorzyść.[/quote] Marmasza, sesja szkoleniowa to nie tylko ćwiczenia. to również przerwy - takie, podczas których psy bawią sie ze swoimi właścicielami, ale również takie, podczas których psy mają wolną rękę (łape raczej :wink: ). Podczas tych przerywników psy nie raz do Sabiny podchodziły, ba! podbiegały! I nic 8) A sama Sabina starała sie nie oddalac ode mnie dalej, niż na kilka kroków. Dlatego ja mam inną teorię tłumaczącą zachowanie Sabiny - ona po prostu czuła sie niepewnie, by nie powiedzieć, że bała sie o swój tyłek w takiej gromadzie psów. Psy sie znały, ona była tam zupełnie obca. Dlatego nie opłacało się jej pokazywac rogów, przecież potencjalnie mogło stanąć przeciw niej całe stado! Jak juz pisałam, jedna z suczek wyraźnie miala ochotę na konfrontację z Sabiną. Po kilku jej zaczepkach Sabina miała ochotę się odgryźć - ale wyraźnie widac było, że włączają się jej hamulce... [quote name='Marmasza']I po drugie - jej właścicielka czegoś od niej wymagała i co ważniejsze nie zwracała uwagi (ignorowała) inne psy. Może w tym jest metoda - może tak należy prowadzić sukę (ignorując inne psy).[/quote] Moje wymagania wobec suki i ignorowanie innch psów to podstawa. A jednak instynkt bierze czasem górę... I chyba moge mieć już pewnośc, co to za instynkt... Ale o tym pózniej. [quote name='Azir']Asher, zdaje się, ma dożycę. Asher, zabij mnie jeśli się mylę, ale nie chce mi się w tej chwili szukać jakiego masz psa. [/quote] no niestety, Sabina to tylko owczarek niemiecki :lol: [quote name='Azir']Ale Ty masz jeszcze jednego psa. Asher, przyznaj mi się, jak na spowiedzi , nie faworyzujesz w jakiś sposób młodszej suki?. Nie jest ona Twoim oczkiem w głowie, nie masz w stosunku do niej dużych planów? A ona sama: czy nie stara się być zawsze przed Twoim starszym psem? Który pies jest bliżej Ciebie w różnych sytuacjach domowych? Piszesz że Twoja pierwsza psina jest do świata bardziej zdystansowana. Może w tej chwili młoda wchodzi w wiek kiedy ma zamiar sięgnąć po miejsce starszej w stadzie?[/quote] Owszem mam dwa psy, oba w podobnym wieku: ok. 6-8 lat, więc nie bardzo wiem, którego masz na myśli pisząc "młodszy" :wink: Boogie (to samiec) jest w rodzinie od ładnych kilku lat, Sabinę przygarnął mój ojciec nieco ponad rok temu. Ale tak, czy inaczej, ta teoria akurat nie ma u nas zastosowania. Boogie na stałe mieszka z moimi rodzicami, więc na codzień psy nie przebywają razem. Jednak czasem się widują, zdarza się też, że koło miesiąca przebywają pod wspólnym dachem - u mnie. Same ustaliły sobie stosunki między sobą. [size=2]BTW, na przykładzie moich psów wyraźnie widać, że teorię dominacji to o kant tyłka można potłuc :wink: Bo nie ma czegoś takiego, jak absolutne górowanie jednego nad drugim! W zależnosci od sytuacji jedno drugiemu ustępuje, albo wręcz przeciwnie. Generalnie Sabina ma Boogiego pod pantoflem, ale on tez nie daje sobie w kasze dmuchać[/size] :wink: [quote name='Azir']Dlatego rzuca się na inne suki bo zaczyna was bronić. Musisz jej dać do zrozumienia, że Ty sama potrafisz zadbać o Wasze stado i jej pomoc nie jest konieczna[/quote] Nie sądzę, żeby Sabinie chodziło o obronę stada...
  13. [quote name='Wind']Tak dla mnie wyglada [url=http://www.pbase.com/amber_wind/image/40949538]April[/url] w czesci I :-)[/quote] :eek2: [b]Adda, Wind[/b], booskie!!! i wcale nie widać, że buty były za małe :wink: czekam na więęęęęcej!!! [size=2][b]Wind[/b], co trzeba zrobić, żeby po takiej fryzurze, jaka ma ta druga modelka doprowadzić włosy do stanu normalnego? [/size] :o
  14. [b]madzia_11[/b], nie pedz na razie do weterynarza, tylko USTABILZUJ DIETE SWOJEGO PSA!!! wybacz, ale jakbym ja zjadla na pusty zolądek kefir, potem wchłonęła furę biszkoptów, wszystko zagryzłabym kością, a do tego zjadłabym jeszcze normalny posiłek, to chybabym sie przekręciła :roll: nie rozumiem twojego postępowania - wiesz, że pies ma wrażliwy układ pokarmowy, a ładujesz w niego jakieś śmieci :roll: dieta dla wrażliwców to zazwyczaj: ryz + kurczak/indyk + ugotowana rozciapana marchewka. jak na takiej diecie pies nie dojdzie do siebie, to pędź do weterynarza. ALE NAJPIERW ZACZNIJŻE TEGO PSA NORMALNIE KARMIĆ!!!
  15. [b]yvonne_s[/b] a czy jestes pewna, ze ranka powstala na skutek przypadkowego mechanicznego urazu, a nie wygryzania wlasnie? bo jesli sunia sama sobie ja wygryzla, to moze wskazywac na przyklad na alergie, czy zatkane gruczoly okoloodbytowe, moze jakies problemy psychiczne (stres, nuda)...
  16. aaaa, p.i.e.r.d.o.ł.y akurat nie sprawdzałam :lol: a wiesz, że cenzuruje je nawet wtedy, jak sie nie używa znaków diaktrycznych? :o kur** tez cenzuruje. ale pieprzenia już nie 8)
  17. [quote name='coztego']Ty lepiej uważaj, jak będziesz tyle przeklinac to bana dostaniesz, jak nic :evilbat: [/quote] :roflt: jedno mnie dziwi - żadnych innych brzydkich słow nie cenzuruje :o specjalnie przetestowałam. ciekawe czemu właściciele dogomanii są tacy wyczuleni na męski organ :hmmmm:
  18. [quote name='asia26']Chodzi mi glownie o to czy jak dojdzie juz do starcia u psow to one sie gryza o dominacje?[/quote] to zależy. z moich obserwacji wynika, że własnie o dominację psy gryzą się najrzadziej. [u]po pierwsze[/u] psy sobie obce wcale nie muszą sobie ustalac, który jest wyżej w hierarchii, nie sa przecież w jednym stadzie, więc po co im to? [u]po drugie[/u], jeśli nawet sobie ustalają, to niezwykle rzadko dochodzi do zębczynów! psy (pisze o samcach) mają swoje "powitalne rytuały" - to własnie to, o czym pisałam - naprężanie się, obchodzenie się na sztywnych łapach, zastyganie - to służy im własnie do ustalenia, który jest "górą". zazwyczaj jeden z psów rozluźnia się jako pierwszy - odchodzi wtedy, by sobie siknąć. ten własnie daje do zrozumienia, że "próba sił" jest zakonczona, a on uznaje wyższośc "przeciwnika". powtórze raz jeszcze [u]im właściciel jest dalej, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że między psami dojdzie wtedy do walki.[/u] jeśli Twój pies obwąchuje się z obcym samcem, a ty widzisz, że jego własciciel pędzi w kierunku psów, to krzyknij, żeby zrobił wręcz przecwinie!!! sama zacznij się oddalać i niech włściciel drugiego psa zrobi to samo! zanim jednak pozwolisz na to, żeby psy się przywitały - spytaj własciciela drugiego psa, czy wolno. [quote name='asia26']Jak jeden odpusci to ok,ale jak sa np.dwa silne samce to przeciez zaden nie odpusci.czy jak psy zaczna sie gryzsc to po chwili przestana same?[/quote] w większości własnie tak :D [u]przy czym pamiętaj, że większośc psich spotkan w ogóle nie skończy się awanturą![/u] tak, jak napisała coztego [color=darkblue][b]PRZESTAN SIĘ BAĆ! ZOBACZ ILU UŻYTKOWNIKÓW MA DOGOMANIA, WIĘKSZOŚC Z NAS MA PSA, ALBO NAWET KILKA PSÓW. SKORO TE NASZE PSY WCIĄŻ JESZCZE ZYJĄ, TO ZNACZY, ŻE PÓKI CO NIE ZOSTAŁY ZAGRYZIONE[/b][/color] :fadein:
  19. [b]asiu[/b], jak długo masz psa? czy w tym czasie zdarzyło się, że został pogryziony? z tego co piszesz wynika, że twój pies jest dobrze zsocjalizowany z psami, wie, jak się zachowywać, by nie musieć się gryźć. psy nie są krwiożerczymi potworami, raczej wolą unikac starć, niż się w nie wdawać. mają przebogaty wachlarz różnych zachowań, ruchów, za pomocą których porozumiewają sie między sobą. i dzieki temu nie muszą wszystkiego załatwiać za pomoca zębów :wink: jednak jest wiele czynnikow, które moga (ale nie muszą!) wywołac agresję. jednak, tak , jak pisze Adam - zwykle są to takie psie przepychanki, które zazwyczaj kończą się bezkrwawo, a w najgorszym przypadku - kilkoma szwami :wink: masz sporego psa, więc raczej nie powinnas się takich starć obawiac - co oczywiście nie znaczy, że powinnaś je polubic :wink: jeszcze jedno - najlepiej, by psy spotykały się bez smyczy. właściciele nie powinni wtedy do swoich psów podchodzić, wręcz przeciwnie - niech każdy idzie w swoją stronę. psy się poprężą, poobchodzą na sztwynych łapach, poobwąchują i... rozejdą. a jeśli pies jest na smyczy, to ją poluźnij, niech nie będzie napięta. nigdy też nie odciągaj psa siłą - odsuń sie na kilka kroków i przywołaj go do siebie (jeśli wiesz, że nie zareaguje, to nie używaj komendy przywołania, tylko zwab go do siebie czymś pysznym :wink: ). i spokojnym krokiem odejdźcie. jednak takich spotkań na smyczy radziłabym unikac. to nie jest komfortowa dla psów sytuacja. moj Boogie, jak juz pisałam, nie jest agresorem. jednak na smyczy potrafi zachować się całkiem nieracjonalnie :roll: [quote name='adam_31']Asiu26, nie ma możliwości, aby Twój piesek został pogryziony.[/quote] zbyt uogólniasz. ta możliwośc niestety istnieje. bo są różne psy, różnie wychowane (czasem całkiem niewychowane), z różnymi nawykami, z róznmi urazami, itd, itp. ale faktycznie, takie poważne ataki, które moga skończyc się zagryzieniem, to raczej rzadkość :D a pogoda faktycznie dziś fajna. właśnie wróciłam z gdzinego spaceru po polach. okazało się, że mam dziurawego kalosza :lol: ----- [color=blue]a teraz z innej beczki - właśnie zrobiłam sobie podgląd tego co napisałam i... ocenzurowało mi słowo "obwąchiwać" - w pierwzej osobie liczby mnogiej, czas teraźniejszy[/color] :o :o :o :roflt:
  20. [quote name='adam_31']Dziewczyny, próbuję przypomnieć sobie to, co czytałem na ten temat i myślę o tym, co spotyka mnie na codzień w obcowaniu z psami. Nie wyobtrażam sobie sytuacji, aby pies "uległy" obronił patyk przed tym dominującym. Zapytam raz jeszcze: czy dążyłby do konfrontacji, czy oddałby patyk?[/quote] to zależy. przede wszystkim od tego, co napisała PIKA - a więc jak bardzo mu na tym patyku zależy. i tak na przykład w stadzie wilków (które są zwierzętami o wiele bardziej hierarchicznymi, niż nasz poczciwy canis familiaris :wink: ) nawet osobnik będący na szarym końcu stada, będzie bronił swojego łupu/żarcia przed alfą! a alfa zazwyczaj mu wtedy odpuści. po uczcie ten szaraczek będzie się wobec stada kajał, "przepraszał" (oczywiście w cudzysowie, bo to kajanie się będzie miało na celu po prostu pokazanie że mimo, iż wyszczerzył zęby na alfę, nie uzurpuje sobie prawa do wyższej pozycji w stadzie, a nie to, że jest mu "przykro" :wink: ). ale dopóki je, to żqarcie jest jego i żadne alfa nie ma prawa mu go zabrać. podam ci kolejny przykład - relacje między dwoma moimi psami. suka, znajducha, trafiła do mnie już w wieku dorosłym. bardzo szybko pies spadł z piedestału 8) Boogie nie położy się na kocyku Sabiny, nie podejdzie do jej miski, itd, itp. ale swojego żarcia broni. i to zaciekle - kiedy memła kośc ma pod ogonem to, że Sabina jest od niego "wyżej" w hierarchii. zresztą wcale nie jestem tego "wyżej" pewna, bo to właśnie zależy od tego pod jakim kątem tę hierarchię rozpatrujemy. na przykład zabawka - nalezy do tego psa, który akurat ma ją w pysku i zakusy drugiego psa nie są mile widziane. ale czasem zdarza się, że jedno drugiemu zabawke odda, albo jedno drugiemu ją zabierze... więc rodzi sie pytanie - jak to w końcu jest z tą ich hierarchią :hmmmm: ja znam tylko jedną odpowiedź - jest róznie :wink: i jeszcze jeden przykład - NIGDY nie zdarzyło sie, żeby Sabina zaatakowała obcego psa/suke w chwili, kiedy trzymam w ręku smakołyk. nie reaguje nawet wtedy, kiedy ten obcy pies na mnie wskakuje, żeby się jak najprędzej do tego smakołyka dostać. ale gdybym trzymała w ręku patyk... aż strach pomyśleć! i jak to zinterpretować, używając teorii dominacji? :hmmmm: [quote name='adam_31']Agresja za to wynika zawsze (wyjątki potwierdzają tylko regułę) ze strachu. Zachowanie agresywne nie jest racjonalne, a pieski zachowują się zwykle racjonalnie.[/quote] i tu też się mylisz. owszem, to co nazywamy agresją, często jest właśnie ostrością pozorną - ze strachu. ale jest wiele innych rodzajów agresji, których przyczyna nie lezy w tym, że pies się czegoś boi... przykładem może byc własnie to, o czym piszesz - agresja dominacyjna. co to ma wspólnego ze strachem? a zachowania łowcze? to znów inny rodzaj agresji, równiez nie mający nic wspólnego ze strachem. [quote name='adam_31']Uważam też, że wszystkie zachowania w relacji pomiędzy pieskami wynikają z dominacji[/quote] a skąd to przekonanie? nawet behawioryści, którzy zawodowo zajmują się badaniem zachowań zwierząt, nie są pewni z czego wynikają niektóre zachowania w relacjach przedstawicieli tego samego gatunku :wink: wytłumaczenie, że to wszystko hierarchia i dominacja, acz wygodne, niestety nie jest chyba prawdziwe...
  21. ja sądze, że nie ma się co spierać, jaki sposób żywienia jest dla psa najlepszy :roll: po prostu trzeba psa obserwować i jeśli żarcie mu służy, to trzeba przy takim sposobie żywienia zostać - bez względu na to, czy jest to jedzenie domowe, czy suche. o tym, że mam do tej kwestii naprawdę "nieortodoksyjne" podejście, niech świadczy fakt, że jeden mój pies je BARF - czyli najnaturalniejsze żarcie, jakie jestem mu w stanie zapewnić, a drugi pies je suchą karmę - czyli żarcie najmniej naturalne :wink: oba są w podobnym wieku i podobnej "rasy". Boogie od zawsze był karmiony żarciem gotowanym. czasem mu smakowało, czasem nie. chrupek do pyska nie chce wziąć. a BARF wcina, aż miło, sierśc mu się poprawiła, trawienie super, kondycja też. Sabina początkowo również była na gotowanym. też jej średnio pasowało. zmieniłam dietę na BARF, a po kilku miesiącach prawie z dnia na dzien przestawiłam ją na chrupki, bo by mi sie psica wykończyła :( teraz je Acanę Lamb&Rice, jest ok, ale pewnie jeszcze z karmami pokombinuje. jednak ani do gotowanego, ani tym bardziej do BARFu nie wrócę.
  22. ej, no co ty, nie bedzie tak źle. fakt, że to pole pewnie prędzej, czy póżniej zabudują :evil: ale przeciez po drugiej stronie torów - pod lasem domów stawiac nie będą. a tam też jest super łąka, na dodatek z jezorkami :D
  23. moja Sabina (znajda, ma ok. 7 lat, ze mną od ponad roku) początkowo tez nie umiała sie bawic. było dokładnie tak, jak opisujesz: nie interesowały jej patyki, piłkę miała w głębokim poważaniu, przeciągac sie nie umiała, bo kiedy tylko poczuła szarpnięcie puszczała to, co miała w pysku. początkowo wykazywała zaintereswoanie tylko wszelkiego rodzaju piszczałkami, ale tym zdecydowanie wolała "bawić się"sama :-? a chęć na harce ze mną... po prostu przyszła z czasem :D teraz biega za piłka, przeciąga sie za mną sznurem, szaleje z pustymi plastikowymi butelkami po napojach, itd. nie jest jakims zapaleńcem, dośc szybko sie nudzi, ale przynajmniej od czasu do czasu możemy się razem pobawic :D w zachęcaniu Sabiny do zabawy bardzo pomogła obecnośc drugiego mojego psa i moje zabawy z nim. właściwie moje wysiłki zainteresowania Sabiny piłka chyba spełzłyby na niczym, gdyby nie Boogie, który jest "aportowym potworem". psica chyba pozazdrościła tego, że poświęcam czas i uwagę drugiemu psu, była tez zazdrosna o łup - czyli piłeczkę. i kiedy tylko Sabina wykazała nikłe zainteresowanie piłką, ja zaczęłam ją na nią nakręcać - po prostu reglamentowałam zabawę nią. piłka była tylko na spacerze i zabawa trwała ktróciutko - przerywałam ją, kiedy psica wciąż miała ochotę na jeszcze. bardzo obficie karmiłam ją smakołykami: za branie piłki w zęby, przynoszenie jej, oddawanie, itp. jednocześnie ćwiczyłysmy trzymanie piłki w pysku - to pomogło tez zaintersowac Sabinę zabawą w przeciąganie się różnymi rzeczami :D a najnajulubieńszą zabawą Sabiny jest... wykopywanie piłki ze zwojów dywanika. mam taki sznurkowy dywanik, owijam nim piłkę i psica ma radochę :D ostanio wprowadziłam utrudnienie :wink: wkłądam dywanik z piłką do takiego wysokiego, wąskiego wiklinowego kosza. Sabina musi więc najperw wyjąc zawiniątko z kosza, a potem wyjąc piłke z dywanika :lol: gorąco polecam - moja psica naprawdę ma frajdę. a jeśli owijana zabawka dodatkowo piszczy... to pełen odlot :Dog_run:
  24. [b]anusia[/b], a co to własciwie znaczy, że pies się obraza, bo nie bardzo rozumiem? :hmmmm: przede wszystkim poczytaj dział "Wychowanie" i "Szkolenie". pieska trzeba po prostu nauczyć załatwiania sie w określonym miejscu. noszenia obroży i smyczy również.
  25. [quote name='adam_31'][b]asher[/b], tak - druga sunia była na swoim terenie, moja na neutralnym. I to, co cały czas usiłuję powiedzieć, to że moja sunia nigdy nie będzie dominować na CZYIMŚ terenie, gdyż niechybnie doprowadzi to do konfrontacji.[/quote] ale ja nie pisałam o tym co będzie robić twoja sunia, tylko o tym, co może zrobić ta druga. zrozum, że Twoja sunia wcale nie musi "dominować", żeby tamta broniła swojego terenu. zauwaz, że psy nie zawsze wchodzą w konfrontacje na zasadach dominacji. czasem po prostu bronią tego, co uważają za swoje: terenu, patyka, kości, itp. i wcale nie chodzi im wtedy o ustalenie, kto jest wyżej w hierarchii. uwierz mi, nie da sie WSZYSTKICH zachowań psów wytłumaczyć "dominacją". [quote name='adam_31']]moja sunia nie rości sobie praw do terenów tamtej (czy innej) suni.[/quote] co to znaczy "nie rości sobie praw"? jeśli JEST na terenie, który jakis pies uważa za swój, to temu psu samo to może wystarczyć, by uznać, że twoja sunia "rości sobie prawa", mimo, że twoja sunia będzie wysyłała "calming signals".
×
×
  • Create New...