-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
[quote name='M@d']To jakaś paranoja, żeby człowiek miał zabiegać o to, żeby jego pies normalnie się zachowywał lub np. go nie pogryzł... :o :o [i](ciach)[/i] Kocham swego psa, ale to nie oznacza, że jest on centrum mego życia i mam je spędzić na rozważaniach co by tu fajnego mu zaproponować , że by zrobił siad lub nie rzucił się na mnie z zębami...[/quote] abstrahujac od najistotniejszego teraz problemu z Beksa, czyli agresji - owszem, masz zaproponowac psu cos fajnego, zeby zrobil "siad", owszem, masz zabiegac o to, zeby pies normalnie sie zachowywal. napisz mi prosze, czemu niby Twoj pies mialby robic "siad", czy "waruj" na Twoja komende? jaki on ma w tym interes? do czego to psu potrzebne? ano wlasnie - DO NICZEGO! to Ty masz interes w tym, zeby pies sie Ciebie sluchal, zeby wykonywal Twpje polecenia, zeby byl w Twoim-ludzkim pojeciu dobrze wychowany. to Ty masz zdobywac wiedze o psach, Ty masz czytac ksiazki o wychowaniu i szkoleniu, nie na odwrot! pies kieruje sie w zyciu bilansem zyskow i strat. I NICZYM WIECEJ! jesli pies jakies zachowanie uzna za oplacalne, to bedzie je stosowal. nie nauczy sie "siadu" z milosci do Ciebie, albo dlatego, ze tak wypada. nauczy sie, bo oplaca mu sie zrobic "siad" kiedy tego od niego wymagasz. ewentualnie nauczy sie ze strachu, bo zrozumie, ze jak nie usiadzie na komende, to nastapi cos nieprzyjemnego. [quote name='M@d']To jakby w firmie szef latał z kawką i ciasteczkiem i plikiem banknotów w ręku aby jego pracownicy łaskawie przyszli o czasie i wykonali swoją pracę ...[/quote] wybacz, ale czy Ty pracujesz za darmo? nie placa Ci za wykonywana prace? pracujesz z czystej sympatii dla swojego szefa, czy jak? :o [quote name='m@d']To może trzeba mordercy wypuszczonemu z więzienia płacić 1000 zł za każdy dzień gdy nie zabije, a jak zabije to wtedy ukarzemy go nie wypłaceniem za ten dzień nagrody :o Uczniom płaćmy za to, ze przychodzą wogóle do szkoły.... [/quote] no i znow porownujesz zachowania psie do zachowan ludzkich. SIC! wroce do pewnej poruszanej przez Ciebie sprawy - napisz prosze, czemu myjesz zeby?
-
[quote name='M@d']Powiedz to mojemu psu... Wieczorny spacer jest w porze gdy wychodzi sporo psów. Lata temu wprowadziliśmy mu 3 posiłek (mały ale złożony z przysmaków) po tym spacerze. Przysmaki dostaje zawsze gdy jest grzeczny (nawet gdy psy były tak daleko, że nie istniało prawdopodobieństwo że zaszczeka) No i nieuchronnie i konsekwentnie nie dostaje ich gdy szczeka. Efekt - ŻADEN. Tzn. szczeka, nie dostaje (z informacją - Beksa szczekał, przysmak nie ma), idzie obrazony do budy by zrobić "psa w depresji" i nastepnego dnia ... znowu szczeka (mimo przypomnień przed spacerem - "jak będziesz grzeczny to dostaiesz przysmak") i tak ... juz ponad 2 lata .... Jak sądzisz ile lat potrzeba, żeby to zrozumiał ?? Dodam, że są to jego ulubione przysmaki....[/quote] M@d, proze, napisz, ze to jakis zart, albo, ze kompletnie Cie nie zrozumialam... bo, jak rozumiem tak: przed spacerem mowisz Beksie "badz grzeczny, to dostaniesz przysmaki" wychodzicie na spacer. jesli byl grzeczny, to po powrocie do domu dostaje te przysmaki. a jesli nie byl grzczny, to ich nie dostaje? dobrze rozumiem?
-
[b]M@d,[/b] popelniasz podstawowy blad. wciaz uparcie przyrownujesz zachowania psie, do zachowan ludzkich. TO NIE DZIALA W TEN SPOSOB!!! ludzie oprocz biologii i pierwotnych instynktow "zawieraja" w sobie rowniez moralnosc, uwarunkowania kulturowe, itd, itd. zwierzeta natomiast nie sa istotami moralnymi i nie mozna postrzegac ich zachowan w ludzkich kategoriach! psy nie bywaja zlosliwe, falszywe, uparte, itd, itd. TO CZYSTO LUDZKIE CECHY! a jesli ktos tak o swoim psie mowi, to albo zartuje, albo - jesli mowi na powaznie - kompletnie sie nie zna na psich zachowaniach... :roll:
-
twa1001, owszem, namordnik w domu. to takie dziwne? ucze tego suke w ten mniej wiecej sposob (metoda druga): [url]http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/kaganiec.html[/url] czyli jak najbardziej istnieje zaleznosc kaganiec=przyjemnosc, tyle, ze w tym przypadku przyjemnoscia sa smakolyki, a nie spacer. doszlam do etapu kilku minut spokojnego noszenia kaganca, po czym jest klik/smakolyki. zdejmuje kaganiec i zaczynamy od nowa. dodam, ze suka sama z ochota wklada juz pysk w kaganiec.
-
:kciuki: no i [size=2]jesli oczywiscie mozna[/size] :oops: slicnzie prosimy o zdjecie Gwiazdy z autografem :lol:
-
[quote name='twa1001'][quote name='Marmasza']No cóż, rada z "głęboką wodą" może być o tyle ryzykowna, że suka trafi na taką, która "na ostro" używa zębów i bez szycia się nie obędzie...[/quote] Marmasza nie przesadzajmy z tą głęboką wodą może i zgoda że zbyt duży skrót zastosowałem więc teraz inaczej : moje psy w sytuacji kiedy na horyzoncie pojawiało się cokolwiek przywoływane były natychmiast i wydawałem komendę równaj i szliśmy tak sobie na spotkanie z nieznanym przed samym zbliżeniem się do nieznanego wydawałem komendę nie rusz myślę że tak raczej dla zasady ale wydawałem po minięciu nieznanego pies dostawał komendę luz z pokazaniem kierunku do przodu[/quote] generalnie rowniez mam oczy dookola glowy i staram sie wyprzedzac reakcje Sabiny. niestety okazalo sie, ze dostrzezenie bialej pointerki na sniegu poznym wieczorem, w slabo oswietlonej okolicy po prostu mnie przeroslo :-? co do dalszej czesci Twojej wypowiedzi - dotychczas swoja suke barowalam, a to wykluczalo wydawanie jej jakichkolwiek polecen w opisywanej sytuacji. barowanie opiera sie na mechanizmie warunkowanie klasycznego. tak jak Pawlow sprawil, ze psy slinily sie na dzwiek dzwonka, tak barowanie ma sprawic, ze pies "bedzie sie slinil" na widok obcego psa. jesli wydawalabym Sabinie jakies komendy, to po prostu robilabym z nia szkolenie PT. jednak po namysle i po przeczytaniu Waszych wypowiedzi, doszlam do wniosku, ze z barowaniem koniec. to bez sensu. jesli agresja Sabiny powodowana jest instynktem lowczym, barowanie mija sie chyba z celem. bo moja suka ma juz wyrobione skojarzenie "obca suka=przyjemnosc". tyle, ze o zupelnie inna przyjemnosc jej chodzi :-? a przyjemnosci, jaka moja psica odczuwa, kiedy poluje, niestety nie dam rady zwalczyc smakolykiem... [quote name='twa1001'][quote name='Marmasza']Jeśli chodzi o linkę - można nieźle się naciąć (to wie każdy, kto próbował "ręką zatrzymać" psa pędzącego przez jakieś 5-10 metrów) a psu można zrobić krzywdę. Ja zrezygnowałem z linki jak moja suka (około 25-26 kilogramów wagi) zerwała karabinek smyczy jednym silnym szarpnięciem (o dziwo wytrzymała i obroża i smycz). Od tego czasu używam sprawdzonej obroży trixie z taśmy i obroży z gumowym naciągiem (pozwala na "bezbolesne" wyhamowanie psa). [/quote] tu się zgadzam choć z innych powodów linka a zwłaszcza smycz automatyczna przyzwyczaja psa do ciągnięcia bo sama napina może nie jest to silne napięcie ale jest całkowicie wyczuwalne dla psa . Generalnie jestem zwolennikiem puszczania psa luzem na smyczy poleceń głosowych i oczywiście w namordniku[/quote] zle mnie zrozumieliscie. mialam na mysli puszczanie suki luzem, ale z przypieta linka - tak, bym w razie czego mogla na linke nadepnac i suke przystopowac. a teraz musze sie pochwalic :D przed chwila wrocilysmy ze spaceru - pierwszego w calosci odbytego przez Sabine w namordniku. ostatnio sporo z nia cwiczylam noszenie kaganca. nie wyuczylam jej co prawda do konca (doszlysmy raptem do kilku minut w zapietym kagancu), ale uznalam, ze trudno - nauczona, czy nie, kaganiec musi byc (oczywiscie w domu nadal bedziemy sie stopniowo przyzwyczajac). Sabina troche fikala probujac pozbyc sie paskudztwa z pyska, ale latwo bylo to ukrocic poprzez wydawanie jej prostych komend: chodz tu (czyli "do mnie"), siad, waruj, stoj, zostawanie w tych pozycjach. "noga" nam nie wychodzila - sucz korzystala z okazji i probowala pozbyc sie kaganca trac lbem o moje nogi, wiec tej komendy poki co w namordniku nie bedziemy wykonywac. wszytskie mijajace nas psy rowniez wykorzystywalam do cwiczen z suka. wykonalnosc - stuprocentowa (sucz oczywiscie na smyczy). byc moze dlatego, ze bardziej niz na psach, koncentrowala sie na kagancu. a zapewne rowniez dlatego, ze namordnik na pysku wydatnie zmiejszyl jej pewnosc siebie (jak juz pisalam, silniejszym psychicznie sukom Sabina raczej nie podskakuje) ale i tak jestem z niej dumna 8)
-
[quote name='twa1001']ewentualna interpretacja laika w osobie mojej zony . Twoja żona kiepsko cię karmiła więc suka przyszła cię dokarmić :D[/quote] :roflt: ale najpierw kladac pani leb na kolanach i patrzac gleboko w oczy starala sie dac do zrozumienia, ze dieta pancia wymaga korekty :lol:
-
przede wszystkim dzieki Wam za pomoc! :modla: :wink: [b]Marmasza,[/b] jeszcze tylko jedno pytanie - w co sie z ta moja suka bawic? bo wlasciwie kazda z zabaw z psem bazuje na ktoryms elemencie lancucha lowczego, a ten Sabina ma w calosci az nadto rozwiniety :roll: nietrudno sie domyslic, ze moja psice najbardziej kreca rozne piszczace zabawki. podejrzewam, ze takie uciechy powinny byc absolutnie wykluczone? kolejna ulubiona zabawa Sabiny jest wygrzebywanie omotanej kocykiem zabawki, to tez silnie ja pobudza. rowniez zrezygnowac? a co z kopaniem dolkow na lace (ktore wiaze sie z polowaniem na myszy) - zabronic? tak sobie mysle, ze najlepsze jest chyba aportowanie - sucz sie wybiega, a jednoczesnie bedziemy szlifowac posluszenstwo (czyli bieg za zdobycza dopiero na komende, itd.). rowniez przeciaganie sie, ale tylko lacznie z wykonywaniem komend "trzymaj-pusc" (tzn. zeby nie bylo to wyrywanie sobie wzajemnie zabawki, gdzie wygrywa silniejsza)?.
-
[quote name='twa1001'] ja najpierw zadbałbym o jej reakcje na smyczy na inne suki czy psy[/quote] ino jak? tak jak do tej pory - barowaniem? na smyczy to dziala. nigdy nie zapomne "pierwszego razu". od razu po wyjsciu z klatki natknelysmy sie na biegajaca luzem "labradorke" - nadpobudliwa suke, ktora leciala do mojej z okropnym jazgotem i warczeniem, zeby na kilka metrow przed nia zahamowac i zrobic gwaltowny w tyl zwrot. Sabina ja calkowicie zignorowala, po prostu siedziala przede mna i wpatrywala sie w trzymane przeze mnie parowki. w pewnym momence tamta suka zorientowala sie, ze tu karmia, podbiegla i zaczela skakac, chcac dobrac sie do smakolykow. skoczyla tak niefortunnie, ze wyladowala Sabinie na glowie! moja psica sie poderwala, otrzasnela, odsunela troche po czym spokojnie siadla i dalej sepila :lol: po chwili pojawila sie kolejna suczka, bardzo strachliwa. labradorka od razu zaczela ja tlamsic - warczala przy tym, ta druga zaczela popiskiwac. normalnie moja psica nie przepusiclaby okazji - wlaczylaby sie i zrobilaby pogrom. tym razem jednak zachowala wzgledny spokoj. owszem, zaineresowala sie, ja poluzowalam smycz, pozwolilam jej podejsc do klebiacych sie suk, po czym ja odwolalam. na dzwiek mojego glosu stracila zainteresowanie awantura, grzecznie przede mna usiadla i skupila sie na konsumpcji. a tamte suki kotlowaly sie 10 centymetrow od jej ogona! generalnie na smyczy wyglada to tak, ze owszem, obecnosc drugiej suki ja pobudza, ale kiedy tylko w jej gebie wyladuje smakolyk rozluznia sie (psychicznie i fizycznie - co da sie zobaczyc golym okiem!). potrafi tez zgodnie - leb w leb - sępic z suka, z ktora jeszcze przed chwila calkiem na serio kotlowala sie o patyk! [quote name='twa1001']ogólnie oraz dopracował wracanie do nogi w warunkach wolnych od takich pokus wypracował automatyzm wracania[/quote] automatyzm to moze za duzo powiedziane, ale w warunkach wolnych od takich pokus Sabina wraca do mnie galopem. wzglednie, jesli na horyzoncie widnieje cos co ja interesuje, albo okolica jest pelna kocich zapachow - klusem. jesli zdarzy sie jej wylamac i zawiedzie metoda oddalania sie galopem od suki, nie wrzeszcze bez sensu, tylko podchodze i biore ja na smycz, z ktorj spuszczam ja dopiero po kilku minutach grzecznego chodzenia. [quote name='twa1001']następnie rzucił psa na głęboką wodę i zobaczył co to dało i z zależności od efektów reagował. jak wiesz ja nie uznaję odmowy wykonania polecenia[/quote] no to wczoraj walsnie byla ta gleboka woda... Sabina oblala test na calej linii... i walsnie zastanawiam sie, jak zareagowac... dalej barowac, czy moze jednak wrocic do metod awersyjnych? na pewno przydalaby sie linka, ktora niebawem psicy sprawie. choc nie wiem, czy w takiej sytuacji jak wczoraj linka by pomogla... proba zatrzymania na sliskiej powierzchni 36 kilogramow pedzacego psa, moglaby dac jeden efekt - moja zlamana noge :roll: ja tez nie uznaje odmowy wykonania polecenia. ale co mam zrobic w chwili, kiedy psicagluchnie i oddala sie de mnie galopem? sprawic sobie skuter i zabierac go na spacery, zeby w razie czego moc Sabine dogonic i gwizdnac ja za kare w ucho? :lol: przyznaje sie bez bicia, ze kiedy wracajac wczoraj do domu patrzylam sobie w rozgwiezdzone niebo, zamiast Pasa Oriona widzialam jako zywo... obroze elektroniczna :wink:
-
[quote name='Falkor']Pech chciał,że wtedy miałam kase na sterylke, teraz nie mam :cry: [b]więc chyba przepadło, bo po drugiej cieczce sterylka juz nie ma sensu, tak słyszałam.[/b][/quote] :o w jakim sensie nie ma sensu? to znaczy, chodzi mi o to, co takiego miala spowodowac sterylizacja przed druga cieczka, czego zabieg wykonany potem juz nie spowoduje?
-
no i wlasnie mialam przyklad, jak wspaniale dziala barowanie... przed chwila wrocilysmy ze spaceru. w jego trakcie spotkalysmy znajoma pointerke. suczka jest przemila. troche lekliwa, ale swietnie zsocjalizowana, wspaniale posluguje sie "psim jezykiem". zobaczylam Akse z daleka, wzielam wiec Sabine na smycz. kiedy tylko moja sucz ja dostrzegla, zaczelam podawac smakolyki. Aksa powoli sie zblizyla, spokojnie sie z Sabina powachaly, ale moja psica byla zdecydowanie bardziej zajeta wedzonym kurczakiem. Aksa odbiegla, schowalam smakolyki, spuscilam Sabine ze smyczy. nawet sie za Aksa nie obejrzala. poszlysmy dalej. w drodze powrotnej spotkalysmy malego pieska. Sabina zaczela sie z nim bawic, a poniewaz ma chora lape, to biegac jej nie wolno. wlasnie ja odwolywalam, juz do mnie biegla, kiedy nagle pojawila sie Aksa. zatrzymala sie kilka metrow od Sabiny, stanela bokiem, odwrocila glowe. Sabina zlekcewazyla przejaw psiego savoir vivre'u, podleciala do Aksy galopem i zaczela sie prezyc, napierac na suczke. widzac co sie dzieje biegiem zaczelam oddalac sie od suk, nawolujac Sabine. niestety sucz juz ogluchla. w chwili, kiedy Aksa chciala spokojnie odejsc - Sabina zaatakowala. tamta w pisk, co moja jeszcze bardziej nakrecilo. w koncu Aksa rzucila sie do ucieczki. Sabina za nia! leciala za nia kilkaset metrow, ja oczywiscie za nimi wydzietrajac sie na cale gardlo. na szczescie suczka poleciala do wlasciciela. jego widok Sabine zastopowal. wrocila do mnie wielce z siebie zadowolona... opis moze troche niezgrabny, ale cala sytuacja wygladala jednoznacznie - TO EWIDENTNIE BYLO POLOWANIE! wracalam do domu na nogach jak z waty i goraczkowo analizowalam zachowania Sabiny. kilka wnioskow: - Sabina zachowuje sie spokojnie, czasem nawet wrecz ulegle, wobec suk psychicznie silniejszych od siebie. jesli juz dojdzie z taka suka do awantury, to jest to typowa pyskowka, ktora konczy sie szybciej, niz zaczyna. - agresje wyzwalaja w mojej suce tylko osobniczki slabsze psychicznie, strachliwe, histeryczne, nadpobudliwe. przy czym, im bardziej okazuja jej uleglosc, tym bardziej Sabina staje sie pobudzona. takie suczki moja Sabina ewidentnie stara sie stlamsic - napiera a nie calym cialem, probuje zdeptac. przy czym mam wrazenie, ze nie jest to "pokaz sily", tylko perfidna prowokacja - zeby ta druga suczka sie poruszyla, co zazwyczaj jest dla mojej bodzcem do ataku. a przeciez powinno byc na odwrot - kiedy druga suka stara sie wycofac, spokojnie odejsc, to moja powinno to uspokajac, a nie pobudzac! - na smyczy zachowuje sie wobec innych suk o wiele spokojniej, niz luzem - jest spokojniejsza na malych, zamknietych obszarch, bzrdziej pobudliwa na duzych, otwartych przestrzeniach - rzuca sie w pogon za szybko biegajacymi psami (plec nieistotna). jesli uda sie jej psa dopasc, a nie jest pewna jego reakcji, ogranicza sie do "skarcenia go", czyli pojedynczego chwytu za kark, z pojedynczym warknieciem. jesli jednak pies jest duzo mniejszy, badz na pogon reaguje przestrachem - Sabina zaczyna polowanie... (dodam, ze dotychczas byla w takiej sytuacji odwolywalna. byc moze dzisiaj nie zareagowala na wolanie, bo jest niewybiegana... ale to nieistotne w sumie) naprawde nie wiem, czy jest sens dalej barowac... :( w ogole nie wiem co robic... :(
-
[b]Agnieszka[/b], cofam to, co wczesniej napisalam. nie przeanalizowalam dokladnie Twojej sytuacji. i nie przeanalizuje, bo jej po prostu nie znam! nie mam wiec pojecia, czy powinnas pozwolic psom na samodzielne dojscie do porozumienia, czy jednak interweniowac w ich bojki. to dwa obce sobie psy, ktore docelowo maja stworzyc zgodne stado. to co pisalam ja (i prawdopodobnie wszyscy pozostali) dotyczylo psow juz stado tworzacych, znajacych sie. ja mam psa i suke, to tez zmienia postac rzeczy, choc wbrew pozorom wcale nie bylo im latwo sie zaakceptowac (Sabina jest z nami od roku, gdy do nas dolaczyla miala ok. 5-7 lat, Boogie jest mniej wiecej w tym samym wieku). rowniez o "podporzadkowaniu sie" Tobie trudno mowic w chwili, kiedy psy sa u Ciebie od niedawna... tak wiec jedynym wyjsciem jest poradzenie sie fachowca. albo stanie sie nim osobiscie :wink:
-
[quote name='twa1001'][quote name='asher'] jakies 4 miesiace? moze troche dluzej, moze krocej... nie pamietam dokladnie. a czemu pytasz? :wink:[/quote] to faktycznie jeszcze za krótko zeby polemizować na temat działania tego sposoby poczekamy jeszcze 8 i mam nadzieję że wtedy już zapomnisz o problemach ze swoim psem :D [/quote] tez mam taka nadzieje 8) ale wcale nie jestem do konca przekonana, czy w przypadku mojej psicy barowanie faktycznie cos da... :roll: [quote name='twa1001']pierwotnym instynktem dla psa jest wybieranie osobowości najsilniejszej na przywódcę stada[/quote] moglbys dokladniej napisac, co znaczy "najsilniejsza osobowosc"? czy to ktos o jakichs konkretnych cechach osobowosci? jakich? a moze ktos, kogo pozostali domownicy najbardziej sie sluchaja? [quote name='twa1001']Wszelkie próby jednoznacznego podważenia jego pozycji są kwitowane obroną tej pozycji . W pełnym wachlarzu sygnałów od warczenia począwszy poprzez kłapanie do gryzienia włącznie . Kwestia tylko jak bardzo udało nam się ugruntować psa w jego pozycji alfy jeśli jest bardzo pewien swego to nie odpuści i tutaj nawet metoda kontrastowa miewa problemy o barowaniu i warunkowaniu pozytywnym zapomnij po prostu pies ma cię w (_!_) i jak ma ochotę to do ciebie przyjdzie się pogłaskać jak nie ma ochoty to nie przyjdzie ( jest to najczęściej na zasadzie przyszedłem więc mnie głaszcz a nie proszę pogłaszcz mnie ) pies też potrafi rządzić w domu jeśli jest głodny a ty z jakichś powodów spóźniasz się z karmieniem to nie omieszka ci przypomnieć najpierw poprzez wskazanie miski lodówki czy szafki w której karmę trzymasz do ataku włącznie czysto książkowa dominacja obejmuje wszystkie zachowania psa od a do z on rządzi , [b]w życiu jeszcze nie spotkałem takiego psa[/b][/quote] no wlasnie... sa takie w ogole? :wink: [quote name='twa1001'][quote name='Marmasza'] To podobne jak przekonanie psa, który boi się huku do wyjścia na spacer o północy w Sylwestra i nakłonienie do grzecznego chodzenia przy nodze. Czy też powiesz, że ten pies świadomie jest nieposłuszny i nie chce iść przy nodze - nie bo nie? [/quote] zdaje się ze tu troszkę mylisz pojęcia . Strach przed atrakcjami nocy sylwestrowej a nie wykonanie komendy siad w ciągu normalnego dnia pasują do siebie jak do świni siodło[/quote] [b]Twa1001[/b], to Tobie się troszeczke pomylilo. Marmasza podal ten przykład, żeby wytlumaczyc M@d czemu jego Beksa nie pozwala sobie wyszorowac zebow, a nie jako uniwersalna przyczyne wszelkich jego nieporzadanych zachowan :wink: IMHO jest to jak najbardziej trafne porownanie. [b]M@d[/b], dana czynność nie musi sprawiac psu bolu, żeby ten jej unikal. Mycie zebow jest dla psa czynnoscia raczej nieprzyjemna. Pies nie rozumie zaleznosci "umyje sobie zabki, a w konsekwencji unikne niemilych skutkow odkladania się kamienia nazebnego". Dla psa jest to czynność kompletnie niezrozumiala! Będzie się jej poddawal ze spokojem tylko wtedy, kiedy zostanie tego nauczony - dokladnie w taki sposób, jak zostal nauczony podstawowych komend z zakresu PT. Teraz, kiedy Beksie wyrylo się już nieprzyjemne skojarzenie masz dwa wyjscia: - albo psa do mycia zebow zmuszac wbrew jego woli i na przekor jego strachowi (przy czym rozwiazanie silowe może jeszcze ten strach poglebic, na dodatek zacznie się bac również Ciebie). - albo zaczac go odwrazliwiac metoda pozytywna, czyli stosowac podobny mechanizm, jak przy barowaniu (klania się tez zasada malych kroczkow, trzeba zaczac np. od trzymania w reku psiej szczoteczki) Napisales, ze po kazdym myciu dostawal nagrode. Nie zadzialalo? Prawdopodobnie nagroda była za mala! Wyobraz sobie, ze ktos proponuje Ci 10 zl w zamian za to, ze pozwolisz sobie zrobic makijaz a la seksbomba i pokazesz się w nim publicznie (zakladam, ze nie sprawiloby Ci to przyjemnosci, wrecz przeciwnie :wink: ). Zgodzilbys się na to? Nie? A za 100 tysiecy? na koniec pozwole sobie na refleksje a propos nie robienia czegos przez psa "z uporu" (czyli dla zasady "nie, bo nie") :wink: nie jestem doswiadczonym szkoleniowcem. mam dwa psy, ktore bardzo sie od siebie roznia. oba wychowuje i szkole sama (przy czym oba trafily do mnie juz w wieku doroslym: Boogie ok. 2 lat, Sabina w wieku ok. 5-7 lat). nie sa idealnie wyszkolone, zdarza im sie wylamywac. nie sa tez idealnie wychowane, nie zawsze zachowuja sie tak, jakbym sobie zyczyla. jednak nawet w chwilach, kiedy mam ochote nogi im z dupy powyrywac za "niesubordynacje" do glowy mi nie przyszlo, by sadzic, ze nie sluchaja mnie z powodu oslego uporu! zazwyczaj nie wykonuja moich polecen wtedy, kiedy maja cos ciekawszego do roboty (tu klania sie niedostateczne wycwicznie komend w warunkach duzego rozproszenia) nie sluchaja rowniez wtedy, kiedy... wyczuwaja moje zdenerwowanie. jeden przyklad: czesto chodze z psami na spacer gruntowa droga, z dala od ruchliwych ulic. ta droga jezdzi bardzo malo aut, a jesli juz to jada powoli z powodu zlej nawierzchni. puszczam wiec tam psy luzem. i ANI RAZU nie zdarzylo sie, by psy przyszly na moje zawolanie w chwili, kiedy widze, albo slysze zblizajacy sie samochod! Wytlumaczenie jest bardzo proste - wyczuwaja we mnie duze zdenerwowanie. Jako dziecko stracilam psa pod kolami samochodu. Od tamtej pory mam uraz, dretwieje ze strachu, kiedy pies biega luzem w poblizu jadacego auta. Wiec chocbym nie wiem jak się starala zachowac spokoj, wolala je najslodszym glosem - one wyczuwaja, ze cos jest nie tak. I albo bardzo spowalniaja ruchy, albo wrecz zastygaja w miejscu i ruszaja się dopiero, gdy faktycznie ochlone. klasyczne proba rozladowania napiecia psim sposobem! jeszcze jedno [quote name='twa1001'] Zakładając że twoja boksica pójdzie na obronę i złapie pozoranta i nie da się odwołać co zrobisz dasz jej ciasteczko ?? a jeśli nie daj Boże analogiczna sytuacja zdarzy się gdzie indziej niż na placu szkoleniowym i złapanym będzie nie pozorant tylko lump który usiłował od ciebie wymusić papierosa kiedy ty nie palisz co zrobisz pozostawisz lumpa na pastwę psa czy psu ciasteczko zaoferujesz jako zamiennik ??[/quote] masz absolutna racje. Tutaj nie ma miejsca na zastanawianie się, co jest lepsze dla psiej psychiki, bo chodzi o zdrowie, a moze nawet zycie innego czlowieka. Ale jesli pies zlapalby nie pozoranta, czy lumpa, ale zwykly patyk, to owszem, zaproponowalabym ciasteczko 8) przy czym przyznaje, mialabym nie lada problem, gdyby w psim pysku znalazl sie kawal kielbasy... hmmm... :hmmmm: chyba jednak zdecyduje sie zaadoptowac jakiegos kota :lol:
-
ogromna prosba z mojej strony! szukam wszelkich informacji na temat metod szkolenieowych, jakie stosuje sie wobec psow ulomnych - gluchych, albo slepych. slyszalam ze rozni sie to od "normalnego" szkolenia. tzn., ze nie do konca da sie zastosowac wobec psa gluchego nauki komend za pomoca gestowi, a wobec slepego - za pomoca glosu? cos mi sie obilo o uszy o obrozy wibracyjnej dla gluchych psow? potrzebuje tez wszelkich namiarow na szkoleniowcow (polskich i zagranicznych), ktorzy maja praktyke w ukladaniu takich psow, a chocby wiedze na ten temat. z gory dziekuje za pomoc :D
-
[quote name='twa1001']asher sory ile czasu barujesz swoja sunię ???[/quote] jakies 4 miesiace? moze troche dluzej, moze krocej... nie pamietam dokladnie. a czemu pytasz? :wink:
-
[quote name='doddy']Na szczęście Dr Kuciński (najlepszy Dr na świecie) jak się dowiedział to zrobił jej tak pięknie, że może uda mi się to zatuszować i nic nie będzie widać.[/quote] powiadasz, ze zrobia Brenie maquillage? :cunao: pewnie nie mozna przyjsc popatrzec, jak kreca? :(
-
[quote name='twa1001']Z opisów przedstawianych przez M@d wyciągam wnioski iż właśnie jest to piesek który umie wszystko czego się od niego żąda tylko nie zawsze ma ochotę to wykonać – tak dla zasady nie bo nie[/quote] naprawde uwazasz, ze pies jest w stanie robic cos (badz nie robic czegos) "dla zasady >nie bo nie<"? [quote name='twa1001']Biorąc pod uwagę że od 3 lat jest prowadzony za pomocą smakołyków i innych nagród to troszkę twoje zalecenia biorą w łeb , nagrody go i owszem interesują ale nie do tego stopnia żeby coś zrobić kiedy tego nie chce [/quote] a moze po prostu to, co jest psu w nagrode dawane, wcale dlan nagroda nie jest? moze "to cos" co uzyskuje nie wykonujac polecenia stanowi dla psa wieksza nagrode, niz to, co dostalby wykonujac ja? ja, zanim wzielabym sie za "dominowanie dominanta", pokombinowalabym najpierw z nagrodami. nagradzanie to tez sztuka, ktora trzeba opanowac :wink: [b]M@d[/b] napisz koniecznie, jak poszla wizyta u behawiorystki. a ja bardzo zaluje, ze nie zdolalam spotkac Beksy osobiscie. niestety uniemozliwila mi to sila wyzsza, ktora tym razem przybrala chyba postac kawalka surowej cieleciny spozytej przez moja psice w sobote na sniadanie :wink:
-
Agnieszka, moze popytaj u weterynarza, czy jest u was w miescie jakis psi psycholog. w sieci znalazlam namiary na krakowskiego: [url]http://www.psycholog.zoologia.pl/[/url] a jesli chodzi o nauke polecam ksiazki Zofii Mrzewinskiej.
-
o rany, co za licho jej sie zrobilo? :o to musialo chyba blyskawicznie urosnac, bo przeciez bys wyczula... biedna Brenka :( kiedy wyniki? koniecznie daj znac co wykazaly badania. ale ciesze sie, ze Brena dobrze zniosla zabieg. to dzielna dziewczyna, wiec jestem dobrej mysli :D no i gratuluje wygrania castingu! :multi: moze do czasu zdjec zdazy jej siersc troche odrosnac? :wink:
-
Agnieszka, ja tu widze jeszcze jeden problem - czy one sie Tobie w pelni podporzadkowaly? bo jesli Ty masz ochote poglaskac Romcia, to Czarus nie powinien miec nic do gadania. Twoja wola i on nie powinien sie wtracac. na Twoim miejscu jak najszybciej zaczelabym je szkolic, uczyc podstawowego posluszenstwa. no i na pewno wizyta u behawiorysty nie zaszkodzi. ja swoim psom pozwolilabym sie tluc, zwlaszcza jesli bylyby rozmiaru pchly bo zawsze zdazylabym je rozdzielic :wink: ale - choc zadna ze mnie specjalistka - mam troche wiedzy o psich zachowaniach. jesli Ty jej nie masz, to chyba jednym wyjsciem z sytuacji jest udanie sie po fachowa pomoc. przez internet doradzic sie nie da. a moze sie okazac, ze jak raz zaczna walczyc na powaznie, to problem moze sie wrecz zaostrzyc!
-
a ja wczoraj mialam odwrotna sytuacje. na lace spotkalam pana z cudnym pregowanym bulkiem. wzielam swoja sucz na smycz, bo miala ochote do niego podleciec, a byla w rozrywkowym nastroju, a niestety brykac nie moze, bo ma chora lape. bulek tez byl na smyczy. jego wlasciciel, jak tylko mnie i psice zobaczyl, zrobil w tyl zwrot, choc jego psisko zdecydowanie wygladalo na milego psiaka - stal sobie, patrzyl wyraznie zaciekawiony i machal swobodnie ogonkiem. jak mijalam te pare, to oczywiscie wlepialam galy w bulka, bo mi sie przeokrutnie podobaja :D a wlasciciel byl tym wyraznie zaniepokojony! :o pewnie myslal, ze kolejna durna baba bedzie mu kolki na glowie ciosala, ze ma psa morderce :lol: drobnymi kroczkami umykal, ogladajac sie niepewnie za siebie :lol: coz, chyba zle odczytal wyraz anielskiego zachwytu na mojej gebie, ale byl za daleko, zeby na spokojnie mu wytlumaczyc, czemu przewiercam jego psa wzrokiem :lol:
-
jasne, ze pozwolialbym na zapoznanie sie. a nie powinnam? czy takie patrzenie w skupieniu zapowiada u AST cos groznego? :lol: a tak szczerze, jesli bylaby to suka, to mialabym sie na bacznosci, ale tylko i wylacznie ze wzgledu na moja durna psice :wink: choc do tej pory z ASTami nie miala zadraznien :wink:
-
psy to zwierzeta spoleczne. ich naturalnym "srodowiskiem" jest stado. jak na czlonkow sporej spolecznosci przystalo maja bogaty system gestow i znakow sluzacy do wzajemnego komunikowania sie. kiedy pies jest na smyczy, jego mozliwosc komunikacji z innymi przedstawicielami wlasnego gatunku jest mocno ograniczona. na przyklad nie bardzo ma jak wyslac innemu psu "sygnaly nieagresji" (np. zastygnac w bezruchu na widok innego psa, czy krotko, szybko przytknac nos do ziemi - to tak w przyblizeniu). nie ma wiec mozliwosci "pogadac" z drugim psem, sprawdzic co to za jeden i jak odnosi sie do niego samego. czasem decyduje sie wiec przyjac postawe odstraszajaca ewentualnego intruza - bo jest w tej chwili dla niego oplacalna. "pokaze, jaki ze mnie kozak, bo jesli on chce mnie zaatakowac, to zobaczy, ze mu tak latwo ze mna nie pojdzie i moze zrezygnuje" mysli pies :wink: na dodatek, kiedy pies jest na smyczy, ma ograniczona swobode ruchow, z czego zazwyczaj zdaje sobie sprawe. to powoduje, ze kazde spotkanie z obcym psem jest dla niego bardziej stresujace, wywoluje negatywne emocje. bo w razie ewentualnego ataku nie ma mozliwosci ucieczki - i kiedy zbliza sie obcy pies, ten na smyczy moze poczuc sie osaczony, przyparty do muru, stad wlasnie reakcje histeryczne, agresja ze strachu. tak w skrocie. a oprocz tego moze tez oczywiscie zadzialac mechanizm, ktory opisal Saint.
-
no wiec wlasnie! TD nie tlumaczy wszystkiego. jesli Czata mialaby w ciagnieciu interes, to by ciagnela. nie ma, wiec idzie spokojnie. jest starsza, mniej postrzelona, bardziej "otrzaskana" z otaczajaca ja rzeczywistoscia, moze mniej ciekawa swiata i tych wszystkich upojnych zapachow docierajacych do psiego nosa. i IMHO nie ma to nic wspolnego z TD... 8)
-
[b]Agnieszko[/b], ja tez jestem zdania, ze psy same sobie ustala wzajemne stosunki, bez rozlewu krwi. pod jednym wszakze warunkiem - ze nie bedziesz zbytnio ingerowac. jesli Czarus goruje nad Romciem, to zaakceptuj taki stan rzeczy i bron boze nie okazuj z tego powodu Romciowi wspolczucia! bo tylko pogorszysz sprawe. ja slyszalam, ze [u]wszelka[/u] ingerencja w psie stosunki jest nieporzadana, w naturze bowiem przewodnik stada rzadko kiedy wtraca sie w sprawy miedzy swoimi "poddanymi". jednak w stosunku do swoich psow nie zawsze tego przestrzegam i kiedy Sabina poczyna sobie wobec Boogiego zbyt ostro, przywoluje psy do porzadku. ale nie w taki sposob, jak opisuje Camara - nie stosuje kary wobec "agresora", tylko [u]oba[/u] karce po rowno - zazwyczaj wystarcza krotkie "fe", albo stanowcze 'spokoj" powiedziane jakby w przestrzen. obu psom daje wiec do zrozumienia, ze mi sie ich zachowanie nie podoba i maja byc spokojne. nie pozwalam im tez na walke o jedzenie (poczatkowo sie to zdarzalo, bo Sabina, jako znajda byla bardzo wyglodzona). w stadzie wilkow jedzenie to rzecz swieta i nawet najnizszemu osobnikowi w hierarchii przewodnik stada zarcia z pyska nie wydziera. wiec takich zagrywek nie toleruje. ale w tym przypadu rowniez obu psom "obrywa sie" po rowno, niezaleznie od tego ktore ktoremu chce zezrec miche. jesli jednak odebranie "lupu" przebiega pokojowo, to sie nie wtracam - ich sprawa, mnie nic do tego. nastepnym razem poszkodowany bedzie wiedzial, ze ma sie przy misce nie ociagac, bo moze caly dzien chodzic glodny :wink: a jak zachowuja sie Twoje chlopaki kiedy chodzi o inne "zasoby"? czy o miske, zabawki rowniez sa przepychanki? i czy one sie wczesniej znaly? jesli tak, to jak ukladaly sie ich wzajemne relacje?