Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. [quote name='Romas']Ale mysle ,ze teraz M@d zobaczywszy w realu prace z psem bedzie sobie mogl wyprobowac w praktyce metody o ktorych piszesz :P [/quote] to swietnie! elaborat wystosowalam, jakbym jakas znawczynia wybitna byla :wink: a ze swoja bestia wciaz sie zmagam :roll: na dodatek ostatnio skandalicznie zaniedbalam prace z psica. jednyny pozytywny skutek jest taki, ze parowki wrocily do lask, bo juz sie chyba Sabinie troche znudzily. a w sklepie mam promocje, niecale 5 zl za kilo, wiec kupuje je w iloscisch hurtowych i wykorzystuje jako nagrody :lol:
  2. [b]M@d[/b] o problemie ze swoim sznauciem pisales tez na innym forum, prawda? odpisalam Ci tam proponujac metodę tzw. "barowania" - czyli mniej wiecej to, co opisal powyzej Marmasza. podalam Ci linki, gdzie metoda i mechanizm jej dzialania sa w miare dokladnie opisane. probowales tego? piszesz, ze Twoj piesek nie reaguje na smakolyki, czy zabawki. mnie sie wydaje, ze nie dlatego, ze metoda jest zla, tylko dlatego, ze stosujesz je ZA PÓŹNO. stosujac te barowanie musisz miec oczy dookola glowy, zeby WYPRZEDZIC reakcje swojego psa - podawac mu smakolyki ZANIM sie nakreci, tak, ze odmowi ich przyjmowania. piszesz, ze pies w spokojnym otoczeniu bez problemu wykonuje komendy. wyłamuje, jak tylko zobaczy innego psa. napisz prosze - w jakiej odleglosci musi byc ten drugi pies, zeby zaczac Twojego rozpraszac? 5 metrów? 10? 100? to bardzo wazne - dzieki temu bedziesz wiedzial, jaki dystans musi byc zachowany, zeby Twoj pies nie reagowal na inne psy pobudzeniem, ktore uniemozliwia mu normalne myslenie. [u]i wlasnie taka odleglosc musisz poczatkowo zachowac zarowno przy barowaniu, jak przy szkoleniu.[/u] z czasem sam zobaczysz, czy dystans mozna juz zmiejszyc. gwoli wyjasnienia - barując NIE SZKOLISZ PSA. robisz wlasnie to, co opisal Marmasza - wplywasz na psie emocje. powodujesz, ze to, co wzbudzalo w psie strach, stresowalo go, po pewnym czasie zaczyna mu sie milo kojarzyc. [u]i dlatego wlasnie wydaje mi sie, ze obrozy elektronicznej nie powinienes tutaj stosowac.[/u] to narzedzie szkoleniowe, a nie srodek do rozwiazywania probemow behawioralnych. a z tego co piszesz, wynika, ze Twoj sznaucerek ma wlasnie taki problem. kiedy uzyjesz o.e. w momencie gdy Twoj pies jest zestresowany obecnoscia drugiego psa, mozesz ten stres jeszcze poglebic. moze mu sie utrwalic i tak juz obecne skojarzenie: obcy pies = nieprzyjemnosci. szkolic psa oczywiscie tez powinienes. generalna zasada - rozproszenia wprowadzasz powoli i stopniowo. czyli tak, jak pisalam wczesniej - obce psy maja na poczatku byc na tyle daleko, zeby nie wplywaly znaczaco na zachowanie Twojego psa. kiedy obcy pies podejdzie za blisko, przerywasz szkolenie, nie wydajesz komend. odchodzisz stamtad, ewentualnie zaczynasz barowac - smakolyki szybko i nieprzerwanie podajesz psu wprost do pyska. kiedy obcy pies sie oddali "zamykasz bar", przestajesz go skarmiać. i jeszcze jedna generalna zasada, jaka powinienes teraz zastosowac: [u]nie puszczaj swojego psa luzem, kiedy w okolicy sa inne psy![/u] kazde nieprzyjemne doswiadczenie z innym psem bedzie poglebialo emojonalny problem Twojego sznaucia. a kazda komenda, ktora mu wydasz, a on ja zignoruje, bedzie was cofala o lata swietlne w szkoleniu. nie puszczanie psa luzem nie oznacza, ze twoj pies bedzie notorycznie niewybiegany. mozesz przeciez wychodzic z nim na dluzszy spacer o takiej porze, kiedy okolica nie jest zapsiona. a na pozostalych spacerach zamiast smyczy mozesz stosowac linke. ale nie po to, by nia karac szarpiac, lecz po to, by nie stracic kontroli nad psem, gdy ten sie od Ciebie oddali. bardzo chetnie spotkam sie z Toba w najblizszy weekend na Polach Mokotowskich. nie jestem doswiadczonym szkoleniowcem, ale od pewnego czasu stosuje u Sabiny barowanie, moge pokazac Ci, jak mniej wiecej to sie robi. na Twoim miejscu usmiechnelabym sie tez ladnie do Romas, ktora wziela udzial w tej dyskusji. odpisujac Ci na innym forum podalam link do opisu pracy wlascicielki ze swoja nadpobudliwa sznaucerka - to wlasnie Romas i jej Zuzia :D ps. Magdo, milo Cie tu widziec :D ps2 [b]M@d,[/b] negujac mechanizm dzialania "wzmacniania pozytywnego", posluzyles sie przykladem wyboru bodajze miedzy rzuceniem sie na ratunek najblizszym, atakowanym przez tygrysa, a pojsciem z kumplami na mecz. slusznie uznales, ze normalna osoba rzuci sie na pomoc, mimo, ze na pewno nie jest to przyjemne, a zignoruje przyjemnosci wynikajace z udania sie na mecz. ale wyciagnales calkowicie bledny, nielogiczny wniosek wniosek. niepotrzebnie wprowadziles "trzeci skladnik" - mecz. otoz sytuacja rzucenia sie na pomoc atakowanej przez dzika bestie rodzinie sama w sobie juz zawiera w sobie elementy pozytywne i negatywne. negatywne, to poturbowanie przez tygrysa. pozytywne - uratowanie rodziny. i wlasnie ten pozytywny element wtedy wybieramy, nie myslac o jego negatywnych konsekwencjach :wink:
  3. a ja mam jeszcze jedno pytanie. Marta&Reksio napisala, ze jej pies w wieku 7 tygodni szczepiony byl jedna szczepionka, a nastepnie Nobivakiem. czy tak mozna robic? nie powinno wykonywac sie calej serii szczepien preparatem jednego producenta, skoro skladowo szczepionki roznia sie od siebie?
  4. [quote name='Flaire'][quote name='asher']nie wiem, czy tak jest wlasnie w przypadku gojenia sie ran, ale nie moge tez wykluczyc, ze tak nie jest :wink: [/quote]Obecne zalecenia są, żeby rany były wilgotne. [quote name='asher']tyle, ze tu tez pewnie trzeba znalezc zloty srodek.[/quote]No, "wilgotne" to chyba właśnie jest taki złoty środek - nie mokre, nie suche, tylko wilgotne :wink: .[/quote] no tak :lol: ale ja tez po trosze odnosilam sie do swojej sytuacji powyrostkowej :wink: a lapka Sabiny wyglada coraz lepiej. boje sie tylko, zeby jej sobie na spacerze nie polamala, bo owinieta w folie slizga sie okrutnie :roll: przed chwila na spacerze psica kilka razy - za przeproszeniem - wyrznela na pysk :-?
  5. jeszcze jedno [b]Flaire[/b], z ta wilgotnoscia zapewne masz racje cytat z ulotki Bephantenu (masci odkazajacej i przyspieszajacej gojenie sie ran): [quote]Ponadto Bephanten Plus krem chroni rane przed wysychaniem[/quote] tyle, ze tu tez pewnie trzeba znalezc zloty srodek. mnie sie wydaje, ze tak nadmierna suchosc, jak i nadmierna wilgotnosc moga przeszkadzac w gojeniu. i chyba wazne jest, zeby rana sie wentylowala, zeby byl do niej doplyw powietrza?
  6. [quote name='ursus']A może jeszcze coś co by się nadało dla tych co jadą do Niemiec, Holandii, do Czech i USA....?? :lol:[/quote] masz na mysli cos z angielska? kilka czaswonikow na "g": good- dobry great - wielki, swietny gorgeous - wspanialy, cudowny genius - genialny groovy -ekscytujacy, "w deche" a czesc druga to moga byc jakies nazwy wlasne, imiona, np. Great Gatsby Good Guy Gorgeous Georginia :lol:
  7. [quote name='Flaire']A co do rozbierznych opinii, to wcale mnie to nie dziwi; spotykam się z tym w Polsce cały czas i niestety często okazuje się, że jeden zna angielski i śledzi fachową literaturę, a drugi - nie, wi ęc daje zalecenia sprzed 30 lat (w tym przypadku, im dłuższe doświadczenie, tym gorzej :roll: ). [/quote] nastepnym razem (tfu odpukac!) w rozmowie z lekarzem znienacka przejde na angielski - jak zrozumie, znaczy sie wie co robi i moze mnie leczyc (oczywiscie - zartuje :wink: ) a tak serio - mimo wszystko lekarze w Polsce maja obowiazek sie doksztalcac, wiec te rozbiezne opinie niekoniecznie musza wynikac z niedouczenia. czasem przeciez bywa tak, ze w tym samym czasie naukowcy dochadza do sprzecznych wnioskow na ten sam temat, ktore to wnioski tylko czas moze zweryfikowac. nie wiem, czy tak jest wlasnie w przypadku gojenia sie ran, ale nie moge tez wykluczyc, ze tak nie jest :wink: a z domowego opatrunku jednak zrezygnowalam. Sabina znalazla sobie rozrywke w postaci metodycznego pilowania tasiemek zebami :evil: w koncu w nocy je przegryzla - kaleczac sobie przy okazji dziasla :roll: dalam wiec jej i sobie spokoj. na dodatek dzis ponownie spadl jej opatrunek na spacerze... po przyjsciu do domu obmylam lape woda, potem woda utleniona, a jak wyschla - posmarowalam bepanthenem. a w przyszlosci przerzuce sie chyba na psy wielkosci yorkow. w razie czego mozna wziac toto pod pache i klopot z glowy :lol:
  8. doddy, skusic to bym sie skusila, ale Sabina rozwalila sobie lape, wiec dluzsze spacery odpadaja. mialam nadzieje, ze to nic powaznego, ale do soboty to sie raczej jednak nie zagoi :( :roll: :evil: :-? 0X
  9. rana zabandazowana. a na opatrunku gustowna ponczoszka w kolorze cielistym z przewleczona i zawiazana na grzbiecie tasiemka :evilbat: oczywiscie wystarczylo zalozyc opatrunek, zeby Sabinie jej wlasna lapa wydala sie niezwykle interesujaca. pierwsza tasiemke rozgryzla, zanim zdazylam powiedziec "fe" :lol: i oczywiscie wszystko spadlo. zalozylam iwec nowy opatrunek, a przez ponczoche przewleklam gruba tasme do obszywania firanek. wyglada cuudnie :evilbat: [b]Flaire[/b] z tego co wiem inaczej postepuje sie z ranami plytkimi, i glebokimi, szytymi i nieszytymi, pooeracyjnymi, itd. a kiedy w czerwcu lezalam w szpitalu po wycieciu wyrostka, jeden lekarz zalecil mi jak najdluzsze prysznice, czyli moczenie rany, a drugi kategorycznie tego zabronil! szpital niezly, chirurdzy podobno jedni z najlepszych tam, a dwa sprzeczne zalecenia :roll:
  10. [b]PIKA[/b], no niestety, chyba wlasnie ta wziewna narkoza taka droga :roll: pani, z ktora rozmawialam najpierw podala mi cene "zwyklej" sterylizacji - bylo to wlasnie niecale 400 zl. kolejne kilkadziesiat za wziewna narkoze i w sumie wychodzi wlasnie cos kolo 450... chyba, ze znow cos mi sie pomerdalo :-? ale chyba nie, bo pamietam, ze w porownaniu Elwet wypadl mniej wiecej tak samo, jak moja lecznica - a liczylam, ze bedzie taniej. dziwne tylko, ze moja suka wazy prawie polowe mniej, niz Twoja (36 kg), a cena zabiegu taka sama :o
  11. Katerinas, Sabina w ogole sie ta lapa nie interesuje :o a wprawe w bandazownaiu to ja niestety mam, bo moj drugi pies, Boogie jest recydywista w dziedzinie kaleczenia sobie lap. ale on to zawsze robi skrajnie - albo wielgachne rany, ktore nadaja sie tylko do szycia, albo malutkie, ktorych w sumie nawet odkazac nie trzeba, bo delikatnie je sobie wylizywal i goily sie jak na psie 8) a jesli chodzi o zalecenia jak postepowac z takimi skaleczeniami, to oczywiscie zdania weterynarzy nawzajem sie wykluczaly, wiec jestem tak samo madra, jak bylam lata temu :lol: generalnie troche sie obawiam tego bandazowania, bo wlasnie przez brak wentylacji zszywanej rany Bugajski nabawil sie straszliwego paskudztwa (grzybica, gronkowiec? juz nie pamietam). paskudzilo sie to okrutnie i dlugo, juz nawet mial miec zabiegi krioterapii. na szczescie w koncu mu przeszlo. wydawalo by sie wiec, ze jesli chodzi o pokaleczone lapy, nic juz mnie nie jest w stanie zaskoczyc, a tu prosze :wink: a teraz lece robic suce opatrunek i przy okazji zamordowac wlasna matke, ktora wlasnie zaczela sie bawic z psica w aportowanie pilki :evil:
  12. PIKA, rownoczesnie pisalysmy - tzn. Ty pisalas, a ja zmienialam swoj ostatni post :lol: jakbys tak sie cofnela, bo pytanie do Ciebie wystosowalam - o klinike, w ktorej sterylizowalas Sabe 8)
  13. [b]Flaire,[/b] generalnie tez sie czuje szczesciara z tego powodu. ale troche mi radosc mija, jak przychodzi do placenia za to szczescie :lol: [b]PIKA,[/b] czy kastrowalas Sabe w Elwecie? i tylko 380 zl? a ile wazy suczka, bo na oko wydaje sie byc spora :wink: dzwonilam do nich jakies dwa tyg. temu i choc dokladnie nie pamietam, cena byla zdecydowanie wyzsza, cos ok. 450 zl z sam zabieg (z wziewna narkoza oczywiscie).
  14. cholera, nie wiem juz sama... rana ma dlugosc ok, centymetra, glebokosc tak ze dwa milimetry, a szerokosc moze ze dwa-trzy (mm)... na upartego pewnie moznaby to szyc, ale teraz i tak trzeba by ja bylo rozwalac, bo Sabina juz trzy dni z ta rana chodzi... a tak na oko wszystko jest w porzadku, ranka jest sucha, nic sie z niej nie saczy, wiec chyba nie ma sensu... a jak myslicie - zakladac jakis maly opatrunek do chodzenia po domu? na razie smaruje to skaleczenie Bephantenem, po chwili nie ma po nim oczywiscie sladu. i nie wiem czy lepiej by bylo, zeby medykament wciaz oddzialywal na rane, czy wrecz przeciwnie - takie dlugotrwale dzialanie moze raczej zaszkodzic i utrudnic gojenie?
  15. [b]Falire,[/b] pewnie odpowiedz na wszystkie Twoje pytania brzmi "nie". ja doskonale sobie zdaje sprawe, ze za nowoczesnosc sie placi. nie mniej jednak cena zrobila na mnie wrazenie wrecz powalajace :wink: w mojej klinice na Natolinie sama sterylizacja 36 kilogramowego sucza (oczywiscie bez ropomacicza) kosztuje 400-450 zl (wylecialo mi z glowy ile dokladnie, juz o tym w tym topiku pisalam). plus te wszystkie rzeczy po zabiegu, czyli kolejne 100-150 zl... :roll: mimo wszystko róznica jest spora i nie sadze, zeby odzwierciedlala stan faktyczny - Warszawa po prostu jest strasznie droga :-?
  16. moja Sabina tez sie w koncu doczekala :( wyslalam ja na weekendowe wakacje do rodzicow i w sobote wieczorem rozciachala sobie poduszke prawej przedniej lapy. rodzice nie pojechali z nia do weta, bo w Radomiu lecznice sa czynne tylko w sobote i tylko do 13tej, a pogotowia wet. nie ma... rana nie jest duza, ani gleboka, ale za to w paskudnym miejscu - chodzac Sabina wciaz sobie to uraza, rana sie otwiera i krwawi... najgorsze, ze wlasnie zaczela sie plucha i strasznie trudno utrzymac rane w czystosci. wczoraj wciaz suczy spadal but ochronny, az w koncu posiala go gdzies w krzakach razem z opatrunkiem :-? dzis z kolei przedziurawila sie folia, ktora owinelam opatrunek i wszystko dokladnie przesiaklo :roll: widac, ze bidule boli, bo zdecydowanie lapke oszczedza. na dodatek dzis zauwazylam, ze ma leciutko pocharatana druga poduszke tej samej lapki i jeszcze prawej tylnej! SIC! zastanawiam sie teraz co stosowac - Rivanol, czy Bephanten? jak myslicie, co lepsze? no i nie wiem, czy zawijac lape rowniez w domu? krwawi jej tylko po spacerze, w domu zasycha... eeech :(
  17. wyprowadzam sie z Warszawy :evil: wczoraj rozmawialam z ciocia, m. in. o kastracji i sterylizacji. powiedziala mi, ze suka jej znajomego (nienajmlodsza juz ONka) niedawno byla operowana z powodu ropomacicza. i wiecie ile w sumie kosztowal ten zabieg? 300 zl!!! :o lacznie z premedykacja, kolnierzem i wszystkimi lekami i zabiegami po operacji!!! :o :o suka zniosla operacje bardzo dobrze, rana goi sie jak na przyslowiowym psie. a rzecz sie dziala w Trzebini - niewielkiej miejscowosci na pograniczu Malopolski i Slaska...
  18. [quote name='AM']W Polsce są 4 hodowle użytkowe: Aki, Dangaj, Belkamp i bodajże Sądecki Gazda.[/quote] ja znalazlam jeszcze hodowle Rewir - Konin.
  19. rany, naprawde nikt z Was nie ma psa z dluzsza sierscia??? niby sprawa nie jest pilna, bo do linienia wiosennego jest jesszcze troche czasu, ale bylabym wdzieczna za jakies rady 8)
  20. [b]Agnes[/b], bije sie w piersi :modla: przed chwila poslalam Ci maila. mam nadzieje, ze sie nie przerazisz moja wizja takich wspolnych spacerow :lol:
  21. a organizujecie moze jakis spacerek w najblizszy weekend? bo moze bysmy sie z Sabina (ON) skusily? tylko z gory uprzedzam, ze wobec suczek moja psica potrafi byc srednio przyjemna, wiec sie do ich socjalizacji nie nadaje :( ale najwyzej bedzie na smyczy. za to dorosle sznaucerki i yorki plci przeciwnej wrecz uwielbia. to jej ulubione gabaryty :lol:
  22. Nuki nie kojarze. ale jedna ceche maja z Sabina wspolna - jak w gebie jest patyk, to lepiej, zeby sie zaden inny pies nie zblizal, bo bedzie wojna :evilbat: bardzo chetnie sie z Wami spotkamy, tylko moze na poczatek we dwoje? bo w wiekszej grupie ja Sabiny ze smyczy nie spuszcze... a moja sucz to dlugowlosa "ON". znamie szczegolne - klapniete ucho :lol:
  23. asher

    Kurze łapki

    [quote name='Sigma']mam takie dodatkowe pytanie do trzustkowcow. czy przy niewydolnosci trzustki, ale takiej nie mocnej wg naszego weta, mozna dawac psu dropsy i psie ciasteczka. moja psica nie moze sie bez tego obyc :oops:[/quote] trzustkowcem co prawda nie jestem, ale mysle sobie, ze moze powinnas dawac piechowi ciasteczka domowej roboty? wtedy ich sklad moglabys dobrac tak, by mu nie szkodzily.
  24. jesli chodzi o moja pomoc - pisz na [email][email protected][/email] tyle, ze jeszcze nie wiem, jak bedzie z wolnym czasem w tym tygodniu. ale jesli juz, to raczej po poludniu, no i weekend. i dobrze by bylo, zebys sie jeszcze poradzila jakiegos psiego fachury, bo ja w praktyce nigdy tego nie robilam :wink:
  25. Doddy, ale fajnie :D daj nam znac, jak Brenie poszlo!
×
×
  • Create New...