-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
Ayshe, a co oznacza skrót [COLOR=#cc0000] [B]Kkl 1[/B][/COLOR][COLOR=black]? [/COLOR]
-
Antybiotyk nazywa się Enrobioflox ;) A Lactovaginal to pałeczki kwasu mlekowego, polecam ;)
-
Niech się wujek cieszy, że ogona nie ma, bo Ida na pewno by się na nim woziła :diabloti:
-
[quote name='PIKA']a kiedy zakladasz zielona kamizelkę? :diabloti:[/quote]Nie posiadam :wink:
-
Swoją sukę przygarnęłam w grudniu 2003. Błąkała się. Miała cieczkę. Dostała własnie Messalin. Weterynarze (nie tylko ci, którzy podali Sabinie ten środek, ale równiez ci, u których później leczyłam swoją sukę) poinformowali mnie, że ryzyko ropomacicza utrzymuje się dużo dłużej, niż tylko w chwili faktycznego działania tego środka. Kiedy ponad pół roku później moja suka źle się po cieczce czuła przede wszystkim zrobiono jej badania krwi i USG w kierunku ropomacicza. Sabina miała cieczki co 4 miesiące, każda cieczka trwała w sumie ok. miesiąca. Nie wiem, jak to było wcześniej, przed podaniem jej Mesalinu, ale można podejrzewac (zdaniem weterynarzy oczywiście), że to właśnie Mesalin rozwalił Sabinie cykl hormonalny. Półtora roku później Sabina wylądowała na stole operacyjnym z nowotworem gruczołu mlekowego. I też nie można miec pewności, czy Mesalin miał jakis udział w powstaniu tej choroby, czy to po prostu predyzpozycje genetyczne suki, a może jakieś inne czynniki? W każdym bądź razie nawet jeśli nie spowodował powstania guzów, to mógł przyspieszyć ich powstawanie. Nowotwór okazał się złośliwy. Acha, z tego co wiem większośc ropomacicz nie poddaje się leczeniu. Da się to zaleczyć i robi sie tak w przypadku cennych suk hodowlanych, ale tak, czy inaczej sukę prędzej, czy później czeka kastracja, bo ropomacicze po pewnym czasie może powrócić. Wszytkie te informacje mam od weterynarzy, o bibliografię nie pytałam, ale jeśli komus zalezy, to mogę spytać, za jakieś dwa miesiące odwiedzę lecznice, żeby zrobic Sabinie kontrolne badania.
-
A ja się tak zastanawiam, ile z tych przypadków babeszii było zdiagnozowanych za pomocą badan laboratoryjnych, a nie tylko objawów...
-
A mnie bardziej Cid :lol:
-
Spójrzcie na te zdjęcia.Wiktor ma wreszcie dom!!!!!
asher replied to asiuniap's topic in Już w nowym domu
[quote name='doddy']asher ja to Cię i z psami zapraszam. Tylko ciagle piszesz, że ta Twoja Sabina to jakieś prawie mordercze zapędy ma. :-o Obawiam się o nasze piesecki :lol: [/quote]O pieseczki nie musisz, ale o kotecki i owszem ;) -
O kurcze, tak mi przykro :shake: Trzymam kciuki za sunię!!! :kciuki:
-
Spójrzcie na te zdjęcia.Wiktor ma wreszcie dom!!!!!
asher replied to asiuniap's topic in Już w nowym domu
Doddy, przyjadę bardzo chętnie, tyle, że ze swoimi psami ;) A sama mi i pisałaś i mówiłaś, że jak z psami, to nie da rady. Niestety nie mam co z nimi zrobić, nie oddam ich do hotelu, po to, żeby pojechać na weekend do innego hotelu... Myślałam, że Wiktor to umie, bo na plakatach jest napisane, że zna podstawowe komendy i ładnie aportuje ;) -
Spójrzcie na te zdjęcia.Wiktor ma wreszcie dom!!!!!
asher replied to asiuniap's topic in Już w nowym domu
[B]Asiu[/B], powiesiłam plakat Wiktorka w pobliskim sklepie spożywczym. Wiem, że jedna z ekspedientek szuka psiaka do adopcji, ale nie chce jechac do schroniska... Nie wiem, która to ekspedientka, więc po prostu powiesiłam tam plakat :p [B]Doddy[/B], a może mogłabyś zrobic Wiktorkowi zdjecia jak aportuje? Na przykład jak siedzi z koziołkiem w pysku, jak z nim waruje, itp? Jeden kundelek z Dogo błyskawicznie znalazł dom, jak dziewczyna zrobiła mu zdjęcia na torze agility... -
A napiszcie, kiedy to jest, gdzie (bo mi sie mieszają te zawody :oops: ) i ile kosztuje pokoik, to może podczepiłabym się bezpsio, tak, żeby pooglądać, podopingować i ewentualnie w czymś pomóc...
-
[B]Rybon[/B], my się chyba nie rozumiemy ;) Ja też uważam, że wiedza praktyczna jest niezbędna. Nie wystarczy przeczytać podręcznika medycyny i zapoznac się z wynikami najnowszych badań, żeby być dobrym weterynarzem. Ale uważam również, że teoretyczne podstawy[U] też są niezbędne[/U]. No bo skąd wiesz, jak leczyć psa, kóry kicha i kaszle? Ano stąd, że ktoś kiedyś to sprawdził, zbadał i opisał. A ty się tego nauczyłaś, wypróbowałas w praktyce, albo jakiś twój starszy kolega wypróbował... I tak dalej. A jeśli jakiś weterynarz chce leczyć kaszel mojego psa metodą całkiem nowatroską, którą sam opracował, to po pierwsze żądam, żeby mnie o tym poinformował, a po drugie żądam przedstawienia dowodów, że takie leczenie faktycznie będzie skuteczne. Czyli również "bibliografii", tylko, że jego własnej.
-
[quote name='an3czka'][I][B]"Cyrwuna gęba" to efekt tego, że chciałaś na czystą wyglądać:lol:.[/B][/I][/quote]Przynajmniej moje poszczególne elementy pasowały do siebie kolorystycznie :diabloti:
-
Hahaha, do nieskazitelnej czystości było mi baaardzo daleko, zwłaszcza, że w tym samym stroju byłam na porannym szkoleniu z Sabiną :lol: Ale jak patrze na tę swoją cyrwuną gębę, to mi się coś w środku przewraca :oops: Oj, kondycji to ja za dobrej nie mam :oops: Chyba czas się na aerobik zapisać, bo inaczej Bugajskiemu kroku na torze nie dotrzymam :shake: :oops: :oops: :diabloti:
-
[quote name='ayshe']asher-ja z zasady nie za bardzo chwale.ale grupa cwiczy deczko lepiej-np.moglismy zrobic linie i obejscia w zostawaniu a niedawno nie bylo to zbyt mozliwe.do sabiny musisz brac duzo oddechow jak poczujesz impuls uzycia bejsbola:cool3: [/quote]Iiiii, mnie nie chodzi o pochwały, bo na te to jeszcze dłuuugo nie zasłużymy z Sabiną, o ile w ogóle :cool3: Ale jakoś łatwiej mi sie z nia pracuje i zastanawiam się, czy to widać. Pytam, bo ja się nie ograniczam z nią tylko do tego szkolenia, pracuję z nią również sama i nie wiem, czy idę w dobrym kierunku, czy jednak coś powinnam zmienić, jakoś inaczej z nią postępować... Ale mnie się wydaje, że jest ok... (oczywiscie ok jak na Sabinę, żeby nie było nieporozumień ;) )
-
[quote name='rybon36']mnie nie sa listy odniesień do czyichś tekstów potrzebne, znam mnóstwo ludzi z mojej profesji, którzy sa biegli w literaturze a nie umieją założyć cewnika suce, czy wkłuc się do żyły kotu.[/quote] [B]Rybon [/B]:crazyeye: No nie powiesz mi chyba, że studia weterynaryjne, które przecież opierają sie w dużej mierze na teorii nie sa potrzebne, żeby być dobrym weterynarzem? Że wystarczy odbyć praktykę u boku jakiegoś weterynarza i voila! jest się świetnym wetem :crazyeye: NA CZYMŚ trzeba sie oprzeć, przy czym to "coś", to powinny być badania naukowe, a nie czyjeś tam zdanie :crazyeye: Ja od weterynarza wymagam, żeby był dobrym praktykiem, ale na Boga, równiez tego, żeby był na bieżąco z najnowszymi badaniami z dziedziny medycyne weterynaryjnej. Do innego w życiu bym ze zwierzakiem nie poszła :crazyeye:
-
[quote name='an3czka'][I][B]Tak się włączę...[/B][/I] [I][B]Ja sie przestałam już przejmować tym, że podczas ćwiczeń jestem ugnojona. Właściwie, to bardzo sie cieszę, jak "tylko" na butach i spodniach sie kończy:lol:[/B][/I][/quote]Tez się nie przejmuję, ale tym razem foty robili :cool1: :lol:
-
Paulina, tutaj masz stronę Patrycji [URL="http://www.patrycjaf.com/"]http://www.patrycjaf.com/[/URL] Ma świetnie wyszkolonego airedale'a, prowadziła hodowlę użytkowych onków Belkamp, ale tego nie jestem pewna, bo strona hodowli już nie jest aktywn, ale w wyszukiwarce widnieje przy nazwie hodowli jej nazwisko, chyba współpracuje z Michałem, tym, który ma serwis Psy sportowe (nie jestem pewna, czy on jest Michał, bo nie mam pamięci do imion :oops: ). Osobiście jej nie znam, ale czytałam wiele pochlebnych opinii na jej temat. Zachraniarka zna ją na pewno, wzięła airedale'a z tej samej hodowli, z której jest Eyk Patrycji... ;)
-
[quote name='best13']czyli mam rozumieć, że bez obaw mogę stosować te kropelki co 4 tygodnie?[/quote]Dokładnie tak ;)
-
[quote name='ayshe'] doskonale znam to uczucie zniecierpliwienia:p .jak j juz poczuje to ............przerywam prace z psem.biore dwa duze oddechy i dopiero kontynuuje.:razz:[/quote]Buahahahaha, noooo, podpisuję się pod tym, tyle, że u mnie przy Sabinie musze brać tak z dziesięc głębokich oddechów, bo inaczej i jej i sobie w łeb mam ochotę dać :diabloti: Ale wydaje mi się, że jest nieco lepiej? Ayshe, ty widzisz z boku, też masz wrażenie, że Sabina ciut bardziej sie rozkręciła? Wiem, te różnice to niuanse, ale wydaje mi się, że szybciej Sabina się nakręca na piłkę, już nie musze przez pięc minut jej tym badziewiem koło nosa machać, no i trochę dłużej ją trzyma - da się z nia poćwiczyć w dłuższych setach. Acha, jeszcze jedno, ja to plucie żarciem bedę uskuteczniać w domu. Na szkoleniu tylko piłka, ok? Bo jak Sabina skuma, że mam żarcie, to ma piłkę pod ogonem :roll: Co było widac na ostatnich zajęciach, na początku dałam jej parę kawałków parówki i dłuuugo musiałam przekonywać, że jednak piłka jest nie mniej fajna. Dopiero po jakimś czasie, jak zapomniala o parówkach, zaczęła w miarę normalnie ragowac na piłkę... ps. niech ci nie będzie głupio, przecież ludzie sami cię o radę proszą ;) Ja swoje moloski trzymam na zwykłych bytówkach, ale może zastanowię się w przypadku Bugajskiego nad twoim sposobem żywienia... Sabiny raczej przestawiac na karmę dla aktywnych nie będę ;) ps2. mamunia kupiła nam w prezencie koziołek... 400 g :roll: Może być?
-
[quote name='best13']Zastosowałam moim zwierzakom (6-cio miesięczna Tosa Inu i dorosła kotka) Fripex. Na kleszcze działa do 4 tygodni, na pchły do 3 miesięcy. Czterotygodniowy okres zaraz upłynie, czym wzmocnić ochronę przeciw kleszczom, zanim dopadną do moich pieszczochów?[/quote]Kolejnymi kropelkami ;)
-
[quote name='mmbbaj']Nie wiem czemu, ale w odpowiedzi nie cytuje mi ani jednego zdjęcia :mad: [/quote] Bo zdjecia wkleiłam jako cytat z innego topiku, a nowe dogo nie cytuje cytatów ;) [quote]Asher, bardzo ładnie ci w tej czerwonej kamizeli! Chyba o tym wiesz skoro nie zdjęłaś jej na ten upał?;)[/quote]Odpowiedź jest bardzo prosta, pod spodem miałam wybitnie niewyjściową, upapraną blotem z kagańcow i pogniecioną koszulkę :lol:
-
U Bugajskiego Kiltix sprawdził się tylko w połączeniu ze spot-onem, ale nie wiem jakim, to dawno temu było, jeszcze nie miałam zwyczaju o wszytko wetów wypytywać ;) Kleszcze korkowały prawie od razu, bo znajdowałam je już prawie zasuszone. Sama obroża niestety nie działała prawie wcale, nawięcej opitych kleszczy znajdowałam w okolicy pyska :shake: Acha, u Bugajskiego tez zawsze część kropelek ląduje na sierści, choć rozgarniam kudły dokładnie i wkraplam na goła skórę - w dwóch miejscach... :roll:
-
Ufff, super, że Monia lepiej się czuje :multi: :multi: :multi: Dzięki za foty Bugajskiego :lol: