Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. asher

    Tuffi Boy Buteo

    Tuffi, super, że Bigosowowe wyniki są lepsze :drinking: Co do Arthroflexu - u mojej suki ze zwyrodnieniem stawu kolanowego i prawdopodobnie z dysplazją stawów biodrowych - nie zadziałał. Wychlała pół litra (czyli dostawała go ok. pół roku) i nie było nawet minimalnej poprawy :niewiem: Co do Canivitonu, to sa go dwa rodzaje. C. Forte ponoć działa raczej na ścięgna i mięśnie, a nie na kości i chrząstkę. Odpowiednikiem Arthroflexu jest raczej Caniviton High Density... Trochę taniej od Arthroflexu wychodzi ludzki Athrostop Rapid (do kupienia w aptece), albo Artrox dla sportowców (w sklepach z preparatami sportowymi).
  2. [quote name='Aga_Mazury']Mój wet poleca......łyżkę oleju (zwykłego domowego ;))....[/quote]I co, działa? ;) Olej spożywczy jest przez psa zwyczajnie trawiony, więc taka ilość raczej nie da "poślizgu", trzeba by wlać tego w psa dużo więcej, ale to z kolei może się psiemu organizmowi nie spodobać ;) Olej parafinowy jest super, u moich psów zawsze działała no i jest bezpieczny. Natomiast olej rycynowy, którego zwykle używają na zatwardzenia ludzie jest dla psa bardzo szkodliwy, więc absolutnie nie nalezy go podawac! Parafinę kupicie w aptece za drobne pieniądze. Moim psom (35 kg) lekarz zalecił dwie łyżki stołowe, ale ja dawałam po łyżce i wystarczyło ;)
  3. Ja też miałam podobnie. To znaczy nie do końca ja, a własciciele psa, którego wyadoptowałam i umową adopcyjną zobowiązałam do kastracji... To bardzo przykry dla mnie temat, bo dużo przeszłam, żeby w ogóle wyegzekwować to zobowiązanie, a tu takie kwiatki :shake: Pies był krojony podczas akcji sterylizacji w dobrej lecznicy, przez dobrego chirurga. Operacja poszła dobrze, około 14-tej piesek juz był w domu. A wieczorem... wylądował w szpitalu z krwotokiem z rany :shake: Następnego dnia oglądał go chirurg, pies podobno prawie nie miał szwów. Trudno mi oceniać po czyjej stronie leży wina - lecznicy, czy może właściciele czegoś nie dopilnowali? Ponoć Bezyk po przyjeździe do domu pocierał, a raczej próbował pocierać brzuszkiem o dywan, ale czy w taki sposób mógł pozbyć się szwów? :niewiem: Noc po operacji spędził w szpitaliku, może wtedy coś stało się z raną, bo przecież nierealne jest, żeby non stop był wtedy pod obserwacją :niewiem: Od tamtego czasu nie mam kontaktu z jego właścicielami, są na mnie śmiertelnie obrażeni, a mnie jest po prostu głupio zadzwonić :shake: Morał na przyszłość? Trzeba bardzo dokładnie oglądać ranę, jak się odbiera psa z lecznicy i pytać dokładnie o każdy szczegół, który nas niepokoi, o każdą zaschniętą kropelkę krwi, czy wystająca nitkę szwu. Pytać dokładnie co pies może, a czego nie może robic po operacji... Może i wyjdzie się na idiotę, ale przynajmniej ryzyko, że lekarz coś przeoczył, czy, że my czegos nie dopilnujemy - maleje do minimum...
  4. O kurczę, Waszko trzymam kciuki za Bolusia! :kciuki: A możesz dokładniej opisać, jak wyglądają te zmiany? To są po prostu guzki na dziąsłach? Tośka, a czemu nie zbadacie psa? Choćby krew oddać do analizy, no i przynajmniej dokładnie serduszko osłuchać...
  5. Hej Paulina!!! Super, że prześwietlenie wyszło ok :multi: Ja to nawet nie umiem rozpoznać ze zdjęc, który staw to jest ten luźny :oops: :lol: A w jakiej w końcu pozycji mała była prześwietlana? Na brzuszku, czy na plecach?
  6. O rany, jakie wspaniałe wieści!!! :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: Niech się Wigorkowi wiedzie!!! :drinking:
  7. [B]Kori,[/B] tak, praktycznie w każdym mieście mogą być inne przepisy, bo te sprawy reguuje prawo miejscowe. Co prawda Kodeks wykroczeń mówi o obowiązku zachowania szczególnych środków ostrożności, czy jakoś tak, ale właśnie te środki są ustalane miejscowymi przepisami. Czyli na przykład w jednym mieście psy muszą chodzić na smyczy i w kagańcu, a w innym tylko na smyczy. [B]Drodzy warszawiacy[/B], a wyciąg z rozporządzenia dotyczącego ras agreswnych to wam po co? :hmmmm: Warszawskie przepisy nie nakazują prowadzenia tych ras na smyczy i w kagańcu. Na smyczy i w kagańcu mają chadzac psy agresywne, bez względu na rasę, czy jej brak ;) Całą resztę obowiązuje tylko smycz. A w miejscach mało uczęszczanych można psa puścić luzem, pod warunkiem, że ma kaganiec. Przy czym BeataG, która jest prawnikiem słusznie zwróciła uwagę, że między "mieć kaganiec", a "być w kagańcu" jest spora różnica ;) A w prawie obowiązuje zasada, że tak, jak dwa identyczne określenia zawsze znaczą to samo, tak dwa różne określenia zawsze znaczą co innego. A w warszawskich przepisach stoi jak byk: agresywne psy mają być na smyczy i W KAGAŃCACH, a w miejscach mało uczęszczanych psy mogą biegać bez smyczy, pod warunkiem, że MAJĄ KAGANIEC, a właściciel sprawuje nad nimi kontrolę. :diabloti: I - ale tego nie jestem pewna - to spuszczanie ze smyczy w miejscach mało uczęszczanych dotyczy chyba również psów agresywnych, czyli tych, które w miejscach uczęszczanych muszą być i na smyczy i w kagańcu. Oczywiście, nawet jeśli jesteśmy w zgodzie z przepisami, musimy liczyć się z tym, że jeśli nasz pies - agresywny, czy nie - kogoś dziabnie, zadrapie pazurem, czy choćby tylko pobrudzi - będziemy mieć nieprzyjemności. [B]PIKA,[/B] brawo! ;)
  8. Acha, Lidka też chce koziołek i piłeczkę (takie, same, jak wy bierzecie), więc dopiszcie ją do zamówienia.
  9. I niestety ani nas, ani Campa dziś nie będzie :shake: Campa - bo Lidka zachorowała, jakieś paskudne przeziębienie ją dopadło, katar, gorączka itp. A nas - bo w związku z tym nie mamy transportu. A ja dziś nie mam czasu, żeby jechać autobusami :shake:
  10. [quote name='ayshe']asher-koziolek ma miec zdecydowanie duze boki.i tyle.sa takie obediencowskie koziolki-ale one tez sa do brania za boki wygodne. jednak juz zdecydowanie lepsze niz te pospolite -z bokami bedacymi grubszym przedluzeniem srodka. Ja nie rozumieć co ty do mnie pisać :lol: My mamy mniej wiecej o taki: A ze śladzików weekendowych my z burkami zdecydowanie odpadamy - brak czasu niestety :shake:
  11. A kiedy zamawiacie? Bo ewentualnie jeszcze Camp może chciałby koziołek i piłki...
  12. Asia, a ja słyszałam, że jedna pani dzięki Wiktorkowi zaadoptowała jakiegoś psiaka z Legionowa? :hmmmm:
  13. Ewa-Jo, ja taki zwykły koziołek mam, ale może na wszelki wypadek weź ten swój, tresser oceni okiem fachowca, który z nich to mniejszy badziew ;) Na wszelki wypadek z góry dziękuję ;) Ech, a ten onek, faktycznie biedniutki... Najgorsza jest bezsilność :placz:
  14. No to kto będzie? My z Campem chętnie przyjedziemy, ale jesli mamy być we dwójkę, to bez sensu ;) A ja będe padnieta, bo robię dziś generalne porządki ;) No i tresser źle się czuje. Ayshe, to może jednak dzisiejszy dzień przeznacz na rekonwalescencję? ;)
  15. [B]Lespaa,[/B] o ile dobrze pamiętam skład, to profilaktycznie wystarczy jedna tabletka dziennie ;) Ja to sobie z Arthroflexem porównywałam.
  16. asher

    Superweave 2006

    Ja chcę się wybrac do Powsina, ale nie wiem o której. Będę po imprezie, więc mogę zaspać ;) A o której ty byłabyś na Kabatach?
  17. asher

    Superweave 2006

    Betty, mozna. Około pół godzinki spaceru przez las ;)
  18. Rany boskie i co ja mam wybrac z tych pyszności? Przecież wszystkiego nie zrobię :placz: ps. Olcha, moi znajomi myślą, że oszalałam, bo wszystkich po kolei wypytuję o kiepujkę :lol: Jak dotąd nie trafiłam na nikogo, kto by znał ten rarytas :lol:
  19. Ayshe, dzięki za propozycję zrzutki :lol: Ale myślę, że ajkoś damy z burkami radę bez aportów gappaya ;) A tak z ciekawości, czym się te gappayowskie różnią od takich, jakie są u nas w sklepach? Aaaa, ponoć jakieś fajne koziołki są w petshopie... Widzieliście je? Są ponoć lżejsze od tradycyjnych, więc nieobytym psom łatwiej się do nich przkeonać.
  20. Cholercia, nie mam kasy :shake: Więc na razie musi nam wystarczyć ten koziołek, który mamy, czyli 450 g. A te piłki, kóre pokzała Ewa-Jo faktycznie są fajne, ale nie takie znów trwałe :cool3: Nasza jest już mocno popękana, wróżę jej jeszcze jakieś parę miesięcy życia :lol: Ale jest miękka, więc psy chętnie się nią bawią, no i gładka, więc stosunkowo łatwo ją psu z pyska wyrwać.
  21. Nie wiem, czy można to nazwac łażeniem :shake: Ledwo człapał, szorując fałdami tłuszczu po ziemi i przystając co kilka sekund :shake: I właśnie sobie uświadomiłam, że ten biedny pies powinien zrzucić więcej kilogramów niż ja :crazyeye:
  22. Nie żartuję :shake: To był basset... Na szczęście włascicielka chyba dostrzegła, że cos jest nie tak - widziałam ich dzisiaj w lecznicy... Ważyła go przy mnie... Mnie też szczęka opadła, jak go zobaczyłam, tego się nie da opisać, ani sobie wyobrazić, jak się nie widziało :shake:
  23. Ojej, Haniu, przykro mi, że się smucisz :shake: Ale, tak, jak dziewczyny pisały, teraz podróż do Irlandii trwa niewiele dłużej, niż podróż w godzinach szczytu z jednego końca Warszawy na drugi ;) I już się nie mogę doczekac tych wspaniałych fotek, które stamtąd przywieziesz :mdleje: (<--- To z zachwytu. Przewidywanego) I obiecuję ci, ze jak kiedyś wpadnę do Krakowa, to wyciągnę cię do McDonalda :cool3: ;)
  24. Hahaha, wyobrazam sobie Sabę fruwającą z wdziękiem motylka za dyskami :evil_lol: ;) Ale ale, a propos gabarytów... Widziałam dzisiaj MONSTRUM!!! :-o Basseta, ważącego... kto stoi, niech usiądzie... prawie... 56 kilo :mdleje: Masakra :shake:
  25. No jak z psem nie można??? Nawet trzeba!!! [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25480[/url]
×
×
  • Create New...