Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35705
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    93

Everything posted by Murka

  1. A ja się chciałam pochwalić: moje dziecię było dziś pierwszy raz w przedszkolu (dni otwarte), troszkę speszona była na początku, ale ogólnie się jej podobało i sporo uczestniczyła w zabawach. Najbardziej się jej podobał basen z piłkami i była trochę niekontentna, że pani zaprasza do innej zabawy ;) Jutro też idziemy się zapoznawać. U nas przedszkole istnieje dopiero od roku, fajnie wyszło, że mamy pod nosem, ok. 1,5 km od domu. Jak dobrze pójdzie to od września Hania będzie przedszkolakiem.
  2. Przyszła dzisiaj karma dla Rufika, Hepatic zamówiona przez Malibo :) Tak więc Rufcio ma full wypas. Wymiotów nadal nie ma, daję mu 4 razy dziennie jedzonko (dwa razy poprzedzam Ranigastem), na zmianę rozmoczona sucha karma i konserwa (dodaję trochę wody i mieszam, bo bardzo suche są te puszki Hillsa, jutro wypróbuję Royala). Ostatnio żadnej niespodzianki nam nie zostawił, co mnie niezmiernie cieszy ;) Kupiłam Encorton (6,50 zł) http://img543.imageshack.us/img543/9637/rufiparagonn.jpg
  3. Nie mam żadnych wieści. Może milena mogłaby już podejść na wizytę poadopcyjną?
  4. Wspominał o dyskopatii, ale to raczej nie ma związku z kastracją, a wcześniej tego nie obserwowałam u Ronalda, więc sam przyznał, że to bardzo dziwne. Mówił, że jeśli wyniki będą ok, a siurak nadal będzie wypadał to trzeba będzie pomyśleć o jego amputacji. Teraz sobie przypomniałam, że Ronald ma taki trochę wygięty grzbiet, ale nie wiem czy mi się wydaje. Jak był w domu i często go głaskałam/czesałam to się temu przyglądałam. Ale w końcu pomyślałam, że może ma taką budowę. Nie wiem czy to ma znaczenie. Z trzech wetów z jakimi rozmawiałam na ten temat żadne nie wspomniał, że to mogą być hormony... Tylko Beatka mówiła, że to może być brak jakiegoś hormonu.
  5. Dzięki Ulka za wstawienie fotek, robiłam je komórką bo aparatu nie miałam przy sobie, dlatego nie mogłam sama ich umieścić. Ronald był dziś w lecznicy. Udało mi się rano podkradnąć siuśki na chochelkę. Po południu pojechaliśmy, aby pobrać krew. Musieliśmy niestety podać mu głupiego jasia, bo nie dało rady pobrać mu krwi nawet w kagańcu. Ale dobrze wyszło, bo przy okazji znaleźliśmy na karku kaszaka, który już był częściowo rozgnieciony. Wet wyciął sierść w tym miejscu, wycisnął do końca i zdezynfekował. Jutro Wam to pokażę (zrobię foto). Ronald dostał też antybiotyk. We wstępnym badaniu krwi wyszedł stan zapalny, ten kaszak jest właśnie tego powodem. Poza tym krew i mocz zostaną wysłane do labolatorium i wyniki będą po weekendzie. Przy okazji głupiego jasia wet dokładnie obejrzał siusiaka i wszystko co tam trzeba. Nic tam nie ma, żadnego stanu zapalnego, obrzęku itd. Siusiaka na razie nie widuje, więc jeśli wyniki będą ok, to poczekamy i zobaczymy czy się znów pojawi.
  6. Jeszcze rozliczonko wieczorową porą :) Stan konta z 17 lutego wynosił -56 zł Wpłaty: 50 zł Panca 100 zł kaskadaffik (bazarek) 700 zł Malibo57 50 zł agusiazet 118,20 zł Murka (bazarek) 20 zł eloise 400 zł Malibo57 35 zł halcia 27 zł Murka (bazarek) 50 zł Ra dunia Razem: 1494,20 zł Koszty: 360 zł hotelowanie 30,20 zł Esseliv Forte 12,90 zł Hepatil 3,80 zł Furosemid 70 zł transport do Lublina (kontrola) 77 zł puszki Renala 140 zł wizyta i badania w Lublinie 40 zł transport do lecznicy do Stalowej Woli 40 zł USG 26 zł Rubenal 73 zł Rubenal 20 zł Encorton x2 63 zł przyjazd i badanie lokalnego weta 246,30 zł Rubenal (dwa duże opakowania) 27,20 zł Esseliv Forte 10 zł Hepatil 10 zł Encorton 6,60 zł Ranigast 186 zł puszki Hillsa + Ipakitine Razem: 1442 zł 1494,20 zł - 1442 zł = 52,20 zł Stan konta na 19 marzec wynosi +52,20 zł.
  7. Próbowałam rano podać Kurusiowi proszek i kicha... od razu poczuł i wypluł. A to taki żarłok... Więc niestety odpada dzielenie 5mg :( Odebrałam dziś Vetaraxoid i chciałam zamówić Vetmedin 2,5mg, ale było akurat w lecznicy, tylko niepełne opakowanie (coś ponad 80 kapsułek), więc wzięłam. Dobrałam też dwa opakowania Furosemidu, bo też idzie jak woda. No i 188 zł nie nasze :( [URL]http://img228.imageshack.us/img228/4020/kurusrachunek.jpg[/URL] [URL]http://img200.imageshack.us/img200/1934/kurusrachunek1.jpg[/URL] Na szczęście znów idzie wsparcie finansowe dla staruszka :)
  8. [quote name='Basia1968']czy Maszeńka biegałaby za kurami? bo cos mi się wydaje, że ona właśnie taka "polująca"?[/QUOTE] Kury miałyby przekichane... Niestety :(
  9. To jutro łapię mocz i jak się uda to zrobimy też krew. Ulce wysłałam fotki tego wypadniętego siuraka... Zobaczycie jak to wygląda... ja jak pierwszy raz zobaczyłam to tak jak pisałam, chciałam od razu gnać do weta, bo myślałam, że to tak na zawsze...
  10. Ogólnie ok, Rufi czuje się dobrze, jest żywy, ma apetyt i ogólnie w porządku. Wymioty opanowane, podaję Rufiemu Ranigast (niedługo będę musiała zakończyć podawanie, bo przez dłuższy czas nie można) i podaję mu jedzenie w mniejszych dawkach częściej i w formie półpłynnej - wszystko to zalecenie weta. Na zjadanie koop i innych śmieci zamówiłam zaproponowany przez weta preparat: hydrolizaty białkowe. Schodzimy z Encortonu powoli, na razie 2 tabletki dziennie przez tydzień-dwa tygodnie. Potem będzie znów mniejsza dawka. Podaję mu też Rumen Tabs, to co mam. Ogólnie sprawa z załatwianiem się w domu (chodzi o koopy), to sprawa prawdopodobnie nieprzyswajania pokarmu, tzn. po prostu "przelatuje przez niego" i dlatego m.in. zjada potem koopy, bo brakuje mu jakichś składników. Rufiemu ok. ponad miesiąc temu skończyła się ważność szczepienia na wściekliznę, ale wet na razie mówił, aby nie szczepić ze względu na podawane leki i stan zdrowia Rufcia. Jak będzie można to da znać.
  11. Minął kolejny miesiąc Górci, więc informuję, że wpłaty od erki (111 zł) i Malibo57 (30 zł) do mnie dotarły :) Na moim koncie było 276,50 zł. Od tego wszystkiego odliczam 240 zł (hotelowanie) oraz 19 zł za szczepienie na wściekliznę. Czyli 417,50 zł - 259 zł = [B]158,50 zł[/B]. Tyle wynosi obecnie jest u mnie Górkowych pieniędzy.
  12. Jelena trzymaj się dzielnie i nie znikaj ;) Jakichś śrub nie ma i musimy dokupić, a nie ma ich w sklepie, mają dopiero sprowadzić... Jeśli chodzi o Majcię, to nie mamy już wątpliwości, że po części jej sikanie ma związek z lękami i stresem. Generalnie jest ok, opanowaliśmy sytuację i Majcia już od tygodnia nie nasikała ani razu (wypuszczamy ja na siku ok. 1.00-2.00 w nocy i potem ok. 6.00-7.00 rano). Ale na ubiegłym weekendzie byli u nas siostrzeńcy (dzieci już podrośnięte i psiolubne) i sam fakt obecności kogoś obcego spowodował, że Maja w ciągu 5 godzin w środku dnia nasikała dwa razy na korytarzu.
  13. Dr Szponder dwa razy mówił, żeby nie dzwonić, że on zadzwoni jak będzie taka potrzeba, jak coś się będzie działo lub trzeba będzie Balbinkę odebrać i tego się trzymaliśmy. Zapowiadał też, że przypadek Balbinki jest trudny do wyleczenia ze względu na miejsce gdzie trzeba było zrobić operację. Nie chcę zwrotów za telefony, ale też nie mogę dzwonić często, jeśli doktor wyraźnie sobie tego nie życzył.
  14. Na razie wszystko ok. Miał nowy antybiotyk przez 5 dni (wczoraj skończył) i pewnie dlatego się jeszcze nie rozkaszlał. Ale pewnie za kilka dni znów kaszel wróci :( Staram mu się trochę ograniczać jedzonko, jak trochę schudnie to mu na pewno na zdrowie wyjdzie. Niedługo upały więc trzeba zaciskać pasa. Kończy mi się Vetmedin 2,5 mg. Mam jeszcze prawie całe pudełko 5mg ale nie wiem czy jak wysypię połowę to Kuruś to będzie zjadał, bo chyba to jest paskudne w smaku (jak się jakiemuś psu zdarzało rozgryźć to pluł na kilometr i nie chciał potem zjadać w ogóle nawet całych kapsułek). Muszę zrobić próbę, jak się nie uda to będę musiała zamówić Vetmedin 2,5 mg, a to kolejny wydatek :( Póki co zamówiłam Vetaraxoid, bo tylko na ten tydzień starczy tego co jest.
  15. Rozmawiałam z doktorem Komorowskim, wspomniałam mu, że zauważyłam także, że Ronald pije dużo wody (to jedyny psiak w hoteliku, prócz Kurusia który codziennie ma pustą miskę z wodą) i ostatnio często widzę jak się liże po jajcach. W sobotę pokazywałam go naszemu wetowi, myślałam, że zobaczy coś na jajcach/siusiaku co mi umknęło, jakiś obrzęk, ropę itd. Ale nic tam nie ma. Próbował obmacać okolice, ale udało mu się tylko powierzchownie ;) Dr Komorowski powiedział, żeby zrobić mu analizę moczu (to może być piasek w... chyba w nerkach? nie zapamiętałam) oraz analizę krwi na czczo (picie dużo wody może być oznaką cukrzycy). Jutro będę rozmawiać z naszym wetem jak to rozwiązać wszystko i mam pytanie czy jest na to Wasza zgoda.
  16. Ja też nie wiedziałam że to tyle potrwa, przekazuję na bieżąco informacje, które otrzymuję. Podejrzewam, że oni tam po prostu oceniają sytuację na bieżąco i ustalają co i jak. My mówiliśmy, że im dłużej sunia zostanie w klinice tym lepiej dla niej i dla nas, ale dr Szponder mówił, że nie ma miejsca, więc mowa była o paru dniach, tygodniu. Widocznie sytuacja się zmieniła na korzyść Balbinki. Poza tym bardzo ją tam wszyscy lubią i dr Szponder wspomina o niej z ogromną sympatią i uśmiechem :)
  17. Dziewczyny ja nie mogę dzwonić po dwa razy dziennie, bo zwyczajnie finansowo nie wydolę :( Do kliniki może zadzwonić każdy, bo telefon stacjonarny jest podany w internecie (Uniwersytet Przyrodniczy, katedra Chirurgii). Mogę też podać na PW telefon do dr Szpondra jeśli ktoś chce wiedzieć na bieżąco co i jak. Też myślę o Balbince i nawet w sobotę chciałam zadzwonić, ale mieliśmy zamieszanie cały dzień i dopiero późnym wieczorem sobie przypomniałam że miałam zadzwonić. Dzwoniłam dzisiaj, wszystko ok, na razie się wszystko trzyma, zdjęli opatrunki. Ale dr Szponder chce jeszcze Balbinkę potrzymać minimum do końca marca, bo ta kość jak już wspominałam była kiepska i nieciekawa i będzie się to długo goić. Balbinka jest bardzo ruchliwa i jest za duże ryzyko, że to się spaprze. Tam jest zamontowana płytka. Dr Szponder nie chce teraz robić RTG tylko po to, żeby sprawdzić czy wszystko płytka się trzyma i jest wszystko ok, bo trzeba by Balbinkę do tego przysypiać itd. Na razie się trzyma i wygląda, że wszystko ok. Z tego co zrozumiałam, to po pełnych dwóch miesiącach czyli pod koniec marca będą to RTG robić, bo wtedy będzie sens. Będę dzwonić pod koniec miesiąca. Na Dr Szpondra nie ma co psioczyć naprawdę, bo Balbinka ma fachową opiekę i jest w klinice ze DARMO, tylko za karmę i to naprawdę symbolicznie ta karma i nikt się o nią nie dopomina. W każdej innej takiej placówce zdarliby grubą kasę za taki pobyt... TZ może będzie w tym tygodniu w Lublinie to znów coś jej podrzuci, bo na razie Balbinka jest 1,5 miesiąca w klinice i daliśmy tylko mały worek karmy i parę puszek.
  18. Nesca pozdrawia i podobno rządzi w domu :D Dzwoniła dzisiaj pańcia Nesci, aby powiedzieć że wszystko ok i poprosić o pomoc w znalezieniu pieska/suczki podobnej do [B]king charles spaniela[/B], może tylko przypominać tę rasę. Dla sąsiadki :)
  19. A my sobie dalej klikamy i zaczyna się to nam podobać. Lorek się już zupełnie nie boi klikania. Mam wrażenie, że jest coraz bardziej skupiony na mnie, nie odwraca wzroku ani głowy kiedy na niego patrzę, nie ma żadnych przerw, klikamy póki mi się parówki skończą ;) Na razie wołam go, spogląda na mnie, wtedy klik, nagroda. Próbuję prowokować go żeby ruszył w moim kierunku (udaje się to czasem kiedy udaję, że zajmuję się Pają przez ogrodzenie wybiegu i kątem oka śledzę ruchy Lorka, on często wtedy stawia parę kroków w moim kierunku), wtedy znów klik, nagroda. On wyraźnie kombinuje o co w tej zabawie chodzi, mam nadzieję, że odpowiednio mu wskazuję drogę...
  20. Był dzisiaj wet, oglądał Gutka. Oczka są ok, nic tam nie jest podrażnione, prawdopodobnie Gutek tak po prostu ma. Możliwe, że są to zatkane kanaliki, ale wet nie miał sprzętu, aby to dzisiaj sprawdzić. Na krawędziach uszek od zewnętrznej strony i na nosku prawdopodobnie grzybek, ale nic strasznego. Smarowanie co drugi dzień Aurozinem powinno pomóc.
  21. Był dzisiaj wet, oglądał Jarą, trzeba jej zrobić wymaz ze spojówki oka. To jest jakaś uciążliwa bakteria i ona jest prawdopodobnie powodem tych wszystkich dolegliwości, które miała do tej pory Jara. Teraz sobie przypominam, że jak ją TZ znalazł to też miała lekkie śpiochy i się martwiliśmy, że coś jest nie tak. A ta pani co pisała w sprawie Jarej dzwoniła, ale ona szuka psiaka jako towarzystwo niepełnosprawnej córki. Miała wcześniej amstafkę, ale sama przyznała, że problemem było opanowanie jej zapędów do węszenia i polowania na wszystko co się rusza. Ma się jeszcze zastanowić, ale wyraziłam swoje wątpliwości czy da sobie radę z Jarą, bo ona ma wiele cech psa myśliwskiego, wymaga dużo ruchu i może nawet niechcący przewrócić dziecko, bo jest bardzo energiczna. Zaproponowałam jej Jessy, która by była idealna jako towarzysz dla dziecka, ale odniosłam wrażenie, że pani na wstępie była zniechęcona faktem, że psiaki są w Janowie a nie w Lublinie, gdzie mieszka.
  22. Wybrali :) Samba nie tylko nie została wybrana, ale w dodatku straciła kumpla do zabaw, bo padło na Całuska, który jest u nas od maja zeszłego roku! Cieszyć się będę po ok. dwóch tygodniach, bo Całusek to istny ADHDowiec, więc cierpliwość ludzi wystawiona zostanie na próbę...
  23. Chyba w końcu się Całusek doczekał, pojechał dzisiaj do domku!!!! :D Wybrała go rodzinka spod Modliborzyc, która dzisiaj przyjechała po jakiegoś psiaka. Spodobała się im także Jessy, ale w końcu padło na Całuska :) Ale ciiii... żeby nie wrócił... Ma dom z ogrodem i pięcioro dzieciaków (najmłodsze 5 lat) do zabaw :) Tylko, żeby kur nie mordował, bo od sąsiada przychodzą. Przepędzać może :) Są też koty, ale tu nie ma problemu.
  24. Ja ją ogłosiłam na parunastu portalach, ale na razie nie ma odzewu. Dzisiaj Jessy spodobała się rodzince, która przyjechała z Modliborzyc po psiaka, ale w końcu wybrali Całuska :)
  25. Mam takie cuś, tylko chyba połowa opakowania. Mogę mu podawać, chyba mu nie zaszkodzi?
×
×
  • Create New...