Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35770
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    95

Everything posted by Murka

  1. Samba już przekazana, pewnie dojechała już do domku :) Ostatnią noc w hoteliku spędziła w domu, zrobiłam trochę fotek po kąpieli (swoją drogą dawno nie miałam tak grzecznego psa w kąpieli, Samba po prostu STAŁA i pozwalała na wszystko, jak wyszkolona :) Tylko pomrukiwała, ale nie wiem czy dlatego, że jej się podobało czy ze zniecierpliwienia), wstawię jak tylko ogarnę wszystko. Przyjechały do nas psiaki mieleckie. Oprócz kudłacza jest ten szorściaczek bez ogonka (bianka wie, który) i ten jamnikowaty. I teraz czekam na decyzję który z tych dwóch przypadnie w udziale biance? :) Bo drugi będzie miał innego sponsora. Szorściaczek to typowy terrierek, z jamnika nie ma nic, łapki długie, słodka kochana malizna ważąca ze 6 kg. Jamnikowaty jest JAMNIKOWATY :) Na moje oko to więcej ma z jamnika niż Samba, jest mniejszy od niej, tylko ogonek ma bardziej skundlony. Wygląda na to, że charakter też ma jamnikowaty :D Niestety fotki dopiero jutro.
  2. Górka wyjechała dzisiaj :) Nie obyło się bez przygód... ale szczęśliwie udało się przekazać Górcię i pewnie teraz dojeżdża go granicy. Wiedzieliśmy, że na pewno wylezie z kennelu, więc zaplanowaliśmy ją przypiąć "na pace" na kocyku łańcuszkiem (co by nie przegryzła). Miałam nadzieję, że będzie spokojniejsza. Dostała podwójną dawkę Oxazepamu, ubrałam ją w szelki, łańcuszkową smycz zaciskową i bardzo ciasno zapiętą zwykłą obrożę, którą do tej pory miała i świetnie się sprawdzała jak wychodziłam z nią smyczy. Nie zdążyliśmy załadować pozostałych dwóch psiaków gdy Górka wyszła z szelek. Po 10 km jazdy zerwała łańcuszek i pomykała po całym samochodzie... Sytuacja była niewesoła, TZ zatrzymał się na parkingu pod lecznicą, nie mógł wysiąść, bo Górka by nawiała. Wet niestety nie odbierał, bo miał zabieg. Górka się trochę uspokoiła, przycupnęła pod siedzeniem z tyłu. TZ przypiął jej smycz do ostatniej obroży jaka się jej ostała. W między czasie druga sunia wyszła sobie z kennelu otwierając drzwiczki ;) W końcu udało się zdobyć usypiacze, TZ zabrał je do punktu przeładunkowego, żeby zapodać Górce przed przeładunkiem. Nie było mowy o tym, aby pojechała "na trzeźwo". Mam nadzieję, że dojedzie szczęśliwie, Niemcy wiedzą co to za aparat. Modlę się tylko, aby nie wyswobodziła się z kontenera i np. nie zwiała przy otwieraniu samochodu. Czekam jak na szpilkach na wieści. Fotki i rozliczenie będzie jutro lub pojutrze...
  3. Właśnie mi wet powiedział, że jak nic nie wyrosło to znaczy, że to chlamedioza :( Bo inaczej wyrosło by cokolwiek, jakiś gronkowiec itd. Chlamedioza nie jest wykrywalna w takich normalnych wymazach. Zaraz lecę do lecznicy po zestaw leków :( Już się boje ile to będzie kosztować... A Jarcia znów oczy całe w ropie :(
  4. [quote name='Pianka']wysyłam 310 zł za hotel w marcu[/QUOTE] Wpłata wpłynęła, za leczenie (69 zł) również, więc jesteśmy na zero :) Plama sprawuje się dobrze, przez drzwi się jeszcze nie przegryzł :) Jakaś plaga u nas teraz psich skoczków, bo zaraz po Plamie przybyły do nas jeszcze dwa, w tym jeden to taki mniejszy i kudłaty Plama... może leżeć przy nogach człowieka, ale z boksu wyjdzie po dwumetrowym panelu, przegryzie kennel, przeskoczy płot... Byle tylko nie być w zamknięciu i najlepiej być przy nogach człowieka. Oba te przypadki "odkryliśmy" sami, tzn. sami doświadczyliśmy jakie to ananaski :) Na szczęście u nas zawsze na początku psy są wyprowadzane na linkach. Plama natomiast... czasem mam wrażenie, że specjalnie owija się wokół np. drzew żeby udowodnić jaka to udręka ta linka i żeby go odpiąć... Nie posądzałabym żadnego psa o złośliwość, ale to naprawdę tak wygląda: Plama nie idzie prosto tylko łazi po zakamarkach z zadartymi do tyłu uszami, a jak się już zaplącze to patrzy na człowieka z wielkim wyrzutem. Ponad tydzień temu mieliśmy w hoteliku akcję zabezpieczania całej ferajny przed kleszczami (i pchłami przy okazji). Plama dostał obróżkę z darów, więc ma zabezpieczenie gratis :)
  5. Kuruś znów bardzo kaszle :( Tydzień temu skończył antybiotyk... W środę jedzie do Rzeszowa na ogląd, mam nadzieję, że uda się pobrać krew. Mam małą obsuwę z rozliczeniem, ale postaram się je zrobić jutro; w tym tygodniu mam urwanie głowy...
  6. Nie wiem dlaczego, ale uszyska Jessy znów oklapły, tzn. są takie załamane w połowie teraz. Jak przyjechała do nas miała klapnięte, po sterylizacji jej pięknie stanęły, a teraz znów oklapły. Czy ktoś miał do czynienia z czymś takim?
  7. Na przyszłą środę, tj. 6.04 umówiona jest wizyta z Margo w Rzeszowie. Czyli operacja pewnie będzie. Trochę mnie martwi, że od czasu do czasu Margo pochrychuje, zwłaszcza jak jest podekscytowana, nie wiem czy to przypadkiem nie od serca, bo już tyle antybiotyku się najadła (dwa dni temu skończyła), że wszelkie przeziębienia powinny sobie pójść precz. Margo pojedzie wraz z Kurusiem, także koszty podróży się trochę zmniejszą.
  8. Lada chwila wielki dzień Górczątka... strasznie się czuję narażając ją na kolejny stres i to taaaki... Ale to dla niej jedyna szansa na normalny dom. Na ogrodzie się wspaniale zachowuje, ale w domu jest nadal w napięciu. Teraz jest sama w pokoju i bardzo zaszczuplała. Je tyle co kot napłakał. Od ponad tygodnia ją z ręki karmię i to przysmakami, żeby Niemcy nie pomyśleli, że psa głodziliśmy ;) Wszystko dlatego, że jest sama, bez psiego towarzystwa. I tak jest lepiej, bo przez tydzień kiedy straciła psie towarzystwo nie jadła w ogóle... Na drogę dostanie Oxazepam, tak radził mi wet. Zapodałam jej już dzisiaj na próbę, aby w razie czego na samą drogę zapodać większą dawkę. W sumie nie widać wielkiej różnicy, ale wykąpać dała się bez żadnego problemu, była spięta, ale leżała sobie spokojnie. A spodziewałam się, że jak poleję ją wodą to będzie fruwać po ścianach :) Dzielny kochany dzikusek. Na drogę dostanie też dobre zabezpieczenie: szelki, obroża zaciskowa i zwykła... Mam nadzieję, że nie będzie pracować nad transporterem tak jak to było w drodze do nas z Kielc ;) Zrobiłam fotki po kąpieli, wstawię jutro.
  9. wet podejrzewa chlamediozę, ale w labolatorium szpitalnym nie magli zrobić testu na tę chorobę :(
  10. Jeszcze trzeci na miejsce Filipków :) A ja Wam pokaże jakie cudo mamy od dwóch tygodni w hoteliku, bo pewnie nie zaglądacie na wątek hotelikowy do jamora: [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/7177/morusek.jpg[/IMG] Psiak ze Stalowej Woli, może na weekendzie założę mu wątek... w tym tygodniu ledwo wyrabiam na zakrętach.
  11. Zrobiliśmy wymaz z oka i... nic nie wyrosło... a ropa jak była tak jest, no żesz... W dodatku trochę rzęzi jej w oskrzelach :(
  12. Ja też bym nie oddała żadnego psa do domu, gdzie już jeden jest na łańcuchu :( A o tym nikt nie wspominał...
  13. Wysłałam wszystkie badania dr Komorowskiemu na maila. Zobaczymy co powie.
  14. No i oczywiście za piękne to wszystko, żeby było prawdziwe. Maksio wraca do nas. Nie nawalił, wprost przeciwnie był grzeczny jak nigdy :) Ale niestety dom okazał się trochę inny niż przypuszczała sponsorka (ja nie miałam z nim kontaktu, to był dom na zasadzie jedna pani drugiej pani) :(
  15. Basiu, ja Ci mogę podrzucić Nivalin i wit.B. Witaminy mam chyba tylko dwie ampułki, ale Nivalinu sporo. U nas na razie (tfu, tfu) nie potrzeba, a Wam zmniejszy koszty. Jak coś do daj znaka, bo jutro ja lub TZ będzie przejeżdżał przez TBG.
  16. Rozmawiałam z tą panią z Falenicy i ona będzie szukać na własną rękę psiaczka (także na dogo).
  17. A mi się zawinęła kartka w notatniku i dlatego jest obsuwa w rozliczeniu Kuby, bo zawsze robię co 30 dni hotelowania... Pierwszy raz mi się coś takiego zrobiło. Wyjdzie teraz spora suma... Kuba był u nas od 9.02 do 30.03, czyli 50 dni. 50 x 15 zł/doba = 750 zł... Zapodaliśmy mu 18.03 Fiprex: 8 zł. Czyli razem za wszystko [B]758 zł.[/B]
  18. Taki jak Opal ;) Tak, chodzi o Falenicę pod Warszawą.
  19. Doszły do mnie również wpłaty od mariusza pp (120 zł) i od KasiaKia (100 zł), na razie to wszystko wrzucam na konto Balbinki, żeby mi nie umknęło, potem zdecydujecie jaką część przerzucić na psiaka, który przyjedzie jutro, oki?
  20. Pojechał pod Puławy, do domu z ogrodem (ogrodzonego szczelnie). Ma przebywać w domu i w ogrodzie. Jedyna obawa to kontakt z dziećmi, bo tam jest dwoje dzieci w wieku szkolnym, którzy marzyli o psiaku i chcą takiego do zabaw i szaleństw (akurat do tego Maksio jest idealny), upatrzyli sobie Maksia i tylko jego chcą :) Wszystko się okaże na dniach, mam nadzieję, że Maksio nie da plamy. Maksia osobiście do tego domu zawiozła sponsorka i będzie mieć piecze nad wszystkim. Bierzemy pod uwagę, że Maksio może wrócić, bo bywa wredny na początku znajomości z ludźmi, potem jest ok, np. my możemy z nim robić wszystko i żadnej agresji nie okazuje :) Miejmy nadzieję, że nie zmarnuje szansy :)
  21. Jeśli chodzi o domek w Falenicy, to musi to być szczeniak... Czyli co, brać jutro cosik z Mielca czy czekamy na pochwycenie wyżełka? ;)
  22. Nikt kciuków nie trzymał :mad: Ale Maksio i tak pojechał :lol: :multi: Teraz tylko trzeba trzymać kciuki, żeby nie rozrabiał za bardzo :p
  23. Trzy pierwsze fotki to Bary, a reszta to Kuba ;) Ale chłopak świetnie trafił!
  24. [quote name='ciapuś']Murka czy doszła moja wpłata z bazarku?[/QUOTE] Tak, oczywiście doszła!
  25. Bardzo się cieszę, że Kuba tak wylewnie powitał swoją rodzinkę, widocznie to był TEN dom :) Mam nadzieję, że nie będzie stwarzał kłopotów, może trochę płakać jak będzie zostawał sam. Ze mną jeszcze nie rozliczone; jutro zrobię rozliczenie końcowe.
×
×
  • Create New...