Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/09/26 in Posts
-
Tylko nie wirować!!! Kochana kocia,a ze łapki nie słuchają,no cóż,kotek też może być niepełnosprawny.Cudów dokonałyście ,próbowałyście wszystkiego,a Sabinka będzie sobie żyła jak chce.Bardzo mi ona zapadła w serce...z wielu powodów. Dziękuję wszystkim .którzy pomagają Pięknej.3 points
-
2 points
-
Myślę, że DS powinien być niedaleko od Wrocławia. W razie choroby DS czy pobytu w szpitalu Sabinka miałaby trafić do LILU, więc duża odległość odpada. Sabinka po pewnym czasie będzie lgnąć do człowieka, a dom bez psa nawet wskazany, bo będzie zmuszona do kontaktu z człowiekiem, a nie głównie z psem.2 points
-
2 points
-
Sabinka cieplutko pozdrawia Kotunia staje na cztery łapki, ale tylko staje...zrobi kilka kroków..natomiast jak włącza tryb przyspieszony, a włącza go prawie zawsze, to zapomina, że trzeba łapkami tylnymi przebierać....Owszem, ona się nimi odpycha, ale nie stawia. Sabinka jest "trudnym" pacjentem, potrafi ugryźć albo pacnąć łapką jak zmusza się ją do ćwiczenia...Mamy specjalistyczne szelki rehabilitacyjne, ale założenie jej to istny armagedon..Sabinka gryzie a my mokre i upocone....Jest uparta i zawzięta. No po prostu zołza i koniec....2 points
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ogłaszam na Kraków,ale ogłosznie Maxa było na Lublin. Do tej pory kilka osób pytało o Dexa, o Maxa nie było żadnych zapytań. Pani zadzwoniła i od razu podjęła decyzję o adopcji. Ich poprzedni psiak umarł:( Chorował. Ale tak naprawdę żadnych telefonów,zapytań:( Pisałam wcześniej na watku,że cisza w adopcjach1 point
-
1 point
-
Zaglądam do dzielnego Bartusia. A nasz Wędrowniczek wziął za serce moją Siostrę. Obie cierpimy teraz po pożegnaniu naszej Toni. I mamy już "skarbonkę", gdzie będzie kaska w razie jakiś większych kłopotów, potrzeb Bartusia... Oczywiście moja stała deklaracja na jedzonko poleci co miesiąc.1 point
-
1 point
-
W końcu mam chwilę czasu. Dziękuję LILU za pyszną szarlotkę i herbatę z kawą. Sabinkę niewiele widziałam, bo jest bardzo czujna i bawi się w berka, a właściwie chowanego. Lilu mówi, że podchodzi do osób, które zna. Na smyczy niestety nie jest uczona chodzenia za względu na brak czasu LILU. Łańcuszkową gryzie, robi korkociągi i wije się na ziemi. Już wiem jak wygląda jej poszkodowana łapka, bo nie mogłam sobie wyobrazić. Ona ma ją zgiętą w łokciu do przodu, jakby robiła " heil" ( sorki za porównanie). LILU uważa, że Sabinka mogłaby iść do domu osoby na emeryturze byle nawet z małym ogródkiem. I tu bardzo kluczowa informacja jaką usłyszałam dosłownie na odjeździe : LILU zapewni opiekę suni, gdyby miała wrócić nawet po kilku latach. Uważa, że Sabinka zasługuje na to, żeby przez kilka lat miała swojego człowieka, który będzie tylko dla niej. W razie choroby czy pobytu w szpitalu opiekunki też zapewni opiekę u siebie. W związku z tym dobrze by było umieścić w ogłoszeniu informację o takiej możliwości. Oczywiście odpowiednio sformułowaną. Po wjeździe na posesję dopadły nas psiaczki bardzo przyjazne, chętne do zabawy. Dobrze, że miałyśmy smaczki.1 point
-
Absolutnie!! One je nie ciągnie bezwładnie, tylko unosi, podkurcza i tak "pracuje" jakby płynęła żabką... Sabinka ma świadomość posiadania tylnych łapek. Ona je dotyka, myje, podkurcza, siada prawidłowo, jak na kotka przystało.1 point
-
Andżela była ze mną na wsi na weekend, bo Kaj dostal krwotoku i musialam jechać. Wróciłyśmy dziś do Katowic. Dałam jej Biovetalgin na próbę i nie ma za bardzo efektu. Tylko Zoja jest w stanie zmusic ją do ruchu. Na jej widok ze zesztywnialym zadem, ale na dwóch przednich łapach podskakując jak krolik, zaczęła sama się poruszać. Tak to ją rano trzeba podnieść i postawić na zewnątrz. Przed wyjazdem a wieś chciała iść do parku, tylko łapy odmówiły posłuszeństwa na ścieżce przed parkiem. Lalicja była w wózku, ale Andzeli nie da się niestety tak zapakować. Wracałyśmy z przerwami i z ogromnym trudem. Jedzenie dostaje po troszkę, ale często. To też jest jakis sposób. Zamówiłam jej na Temu takie jakby ubranko z nosidłem. Ludzie sobie chwalą i przy większych po prostu psa w nim zostawiają. Czekam aż dojdzie. Córka po dwóch tygodniach choroby wyjechała teraz na wieś, bo szkoła czeka. Nie wiem, jak będzie z Andżelą. Chyba będę musiała prosić mamę, żeby pomagała mi ją znosić. Kręgosłup Andżeli jest już całkiem sztywny. Ona jest niesamowicie mądra. Wszystko nam sygnalizuje. Każdy jest pod jej wrażeniem. Przez to jest tak strasznie ciężko mieć świadomość, jak smutną, straconą i tragiczną miała większość życia i że tak niejednoznaczne są te nasze starania.1 point