Adopcja było prowadzona przez gminę, Ben nie był pod naszą opieką, i pies już pojechał - ja pomagałam tylko w załatwieniu transportu, wyszukaniu ofert. Pani sama wybrała (polecony i sprawdzony przewoźnik, opłacony przez panią adoptującą).
A nasza podopieczna Dorka dała sobie założyć obrożę Przychodzi do człowieka, kładzie się poddańczo do góry brzuszkiem, bierze smaczki z ręki No, na razie na widok smyczy (mamy taki krótki pasek do nauki) zwiała do budki.