Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 06/08/24 in all areas

  1. Ja miałam dzisiaj wyjątkowo energetyczny dzień i to prawie od samego rana. Wczoraj ścięto u nas na działce czereśnię, przez którą co roku miałam bardzo pracowite poranki przez parę miesięcy, a i w ciągu dnia też trzeba było grabić liście. Wreszcie cześnia padła, a wraz z nią budka lęgowa, która od kilku lat nie była używana. Dzisiaj od rana sprzątaliśmy pobojowisko i znalazłam nieszczęsną budkę lęgową, a w niej 3 maleńkie, jeszcze ślepe, nieopierzona pisklaki Akurat rozmawiałam z Jo37. Poradziła mi poszukać pomocy w ośrodku pomocy dla dzikich zwierząt. No i zaczęło się. Spychotechnika. Obdzwoniłam pół Polski, aż wreszcie udało się. Trafiłam do fundacji, która chętnie przyjmie pisklaki, ale trzeba je dowieźć. Do Gorlic. Z Bochni Znów telefon gorący w poszukiwaniu transportu. I znowu z pomocą przyszła fundacja. Ogłosili na fb, że poszukiwany jest transport 3 piskląt z Bochni do Gorlic. Po kilku godzinach jest. Jutro koło 10-tej. Po godzinie znowu telefon z fundacji. Jest transport na dzisiaj. Ktoś zadzwoni i umówimy się gdzie przekazać niemowlaczki. Za kilkanaście minut znowu zadzwonił telefon. Zdziwiłam się, bo zobaczyłam, że dzwoni Wtatara, z którą dawno nie kontaktowałam się. Oczywiście zdziwienie było obopólne, bo Wtatra także nie spodziewała się, że to ja się odezwę Okazało się, że pani z fundacji jest dobrą znajomą Wtatara, która właśnie jedzie do Gorlic. Niesamowity zbieg okoliczności. Wprost nie do uwierzenia Ogromnie się ucieszyłam, bo maluszki bardzo leżały mi na sercu i prawdę powiedziawszy, czułam się winna tej sytuacji. U mnie nie miały szans na przeżycie. Co prawda zapewniłam im ciepłe lokum na prowizorycznym termoforku i wikt w postaci papki z jajka na twardo, ale to tylko awaryjne warunki. Długo tak by nie pożyły Na szczęście ułożyło się tak, że lepiej trudno byłoby sobie wymarzyć. A to te 3 maluszki, które tak poruszyły moje sumienie i serce. Umówiłyśmy się, że będę dzwonić do fundacji za tydzień, żeby dowiedzieć się o maluszki.
    5 points
  2. Asiu jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję Ci za ogarnięcie wizyty Było ciężko, ale, jak zwykle dla dobra psiaka, dałaś radę Asia potwierdziła moje odczucia. Sunia będzie miała dobrą, troskliwą opiekę. Będą wiadomości, będą zdjęcia. Mama Pani Dobrosławy przyjedzie po sunię do Murki.
    4 points
  3. Pytałam panią z fundacji jakie to mogą być ptaszki, ale powiedziała, że na tym etapie rozwoju nie jest w stanie określić czyje to maluszki. Będę dzwonić co jakiś czas i na pewno się dowiem. Pierwszy raz mam dzwonić za tydzień. Może będzie już coś więcej wiadomo.
    3 points
  4. Ale nie Ty ścinałaś, nie da się kontrolować każdego komu zlecamy jakąś prace do wykonania. Zrobiłaś co mogłaś by maluchy uratować, dają radę zobaczysz.
    1 point
  5. Prawdę mówiąc, to osoby ścinające drzewo mają obowiązek sprawdzenia czy nie ma na nim gniazda, szczególnie, że teraz jest okres lęgowy. Jestem taka mądra, bo u znajomych przełożono ścięcie drzewa właśnie z powodu gniazda z jajkami. Nie było budki.
    1 point
  6. Też chciałabym wiedzieć, ale niestety Nie widzieliśmy, żeby jakiś ptaszek wlatywał do budki. Wydawało się nam, że od kilku lat budka nie była używana, a tu okazało się, że jednak tak. Być może więc i w poprzednich latach też były w niej pisklaki. Tak mi przykro Zrobimy nową budkę i zawiesimy na innym drzewie. Lubię podglądać rodzinne życie pitaszków
    1 point
  7. jest ziołowy preparat - ForCalm.Na lęki u moich psów działał fenomenalnie.Ale trauma Twojej suni trwa 9 lat.Ogromnie długo!Poradz się specjalisty. Poza tym jest taki wynalazek- siatki przeciw owadom na okna.Niedrogo i na lata.A muchy to owady,które roznoszą paskudne choroby (na ludzi). Poniżej przyklad siatki - jeden z wielu. https://oslonaokna.pl/moskitiery/?gad_source=1&gclid=CjwKCAjwgpCzBhBhEiwAOSQWQTqsoSXHNOtpO4loiFiwhfmEbgaIbH_rfawiCOV7uaVL2s18m05TWRoCfsIQAvD_BwE
    1 point
×
×
  • Create New...