Bardzo ciężko. Mimo, że to był taki zupełnie nie proludzki pies, a Anetka mogło go wygłaskać i przytulić dopiero gdy nie było już w nim życia, to jest to wszystko okropnie trudne. Może właśnie dlatego, że był taki samotny i nikomu nie dawał wstępu do swojego świata.
Fado, dziękuję Ci, że stanąłeś na mojej drodze. Nauczyłeś mnie i dałeś mi bardzo wiele, będąc takim właśnie niedostępnym psiakiem. Teraz widzę to szczególnie wyraźnie.
Dziękuję wszystkim ludziom dobrej woli, których tyle się przejęło losem ogromnie skrzywdzonego psa. Dziękuję szczególnie tym, którzy zostali z Nim do końca, przez tych ponad 5 lat.
Aneto, Arku - dziękuję, że daliście Mu dom na te ostatnie miesiące, że otoczyliście Go troską i ciepłem, które wierzę, że jakoś wyczuwał. Dziękuję. Nie wiem co by bez Was było.