Jedyna wada naszej Rózi, ze jednak nie lubi małych, szczekliwych piesków i goni je z zębami (czyli moją małą ukochaną Igusię). Dlatego albo wychodzę na spacer tylko z Rózią i puszczam ją ze smyczy, a psy i koty zostają w domu, albo wychodzimy całym stadem i Rózia jest na smyczy. Z Bezią czasem chce się bawić, czasem warknie i tez nie puszczam ich obu luzem. Może z psami, nie suczkami, byłoby inaczej?...
Gdy musimy wyjść na dłużej, Rózia dla pewności zostaje w kojcu. Bez płaczu, piszczenia itp. Ale jak tylko może, pędem wraca pod drzwi do domu i wpada do kuchni - to jej królestwo!