Mieliśmy gości - nauczycielka z pobliskiej szkoły z mężem i córką przywieźli zebrane w szkole dary (bezdomne koty właśnie pałaszują ;)) "Komisja" skrupulatnie sprawdziła, co przywieziono, natomiast Odi wcale nie zainteresował sie zawartością paczuszek.... dostał takiej "głupawki", że jeszcze go takiego nie widziałam: skakał, podrzucał patyk, znów skakał zarzucając pociesznie tyłem, szczekał przy tym jak szalony.... chyba dlatego, że nie zwracali na niego uwagi on próbował na siebie ich uwagę zwrócić... zupełnie inaczej, jak przy dotychczasowych wizytach osób chętnych go adoptować. Uśmialiśmy się....
Pod nieobecność Majeczki Odi zaanektował jej posłanko i kocyk :)
Wieczór, nie mam gdzie się położyć,mówię do Odiego "zejdź"... przeniósł się co prawda na skraj łóżka, ale tak na mnie patrzył, że nie miałam serca powtórzyć....
Komisja dokonuje odbioru darów :)