Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/31/15 in Posts
-
Bardzo dziękuję, doszło 200zł. Dopiszę w 1 poście.2 points
-
Rozmawiałam z domem tymczasowym .Czarnulek bezproblemowy ,toleruje koty ,można mu w misce grzebać,zostaje sam ,uwielbia spać w ogrodzie na tarasie.Jak opiekunka jest w ogrodzie to cały czas za nią chodzi.Jedyna wada na dzisiaj to że kopie jej dziury w ogrodzie ;-)))))))))))))) Oczęta ma trochę zaropiałe ale dostarczymy kropelki i musi być dobrze.2 points
-
1 point
-
No i Aida już w nowym domku, dzisiaj Pan po nią przyjechał, a wczoraj przyjechał poznać dziewczynę i troszkę z nią pospacerować :) Mam już pierwsze info z nowego domu. Aida w kojcu na razie nie chce siedzieć, ciągle biega po podwórku i przed domem, otwiera sobie sama drzwi do domu i wchodzi do środka jak nikogo nie ma. Podobno chodzi po ogrodzie wybiegana, spokojna, nie taka postrzelona jak w schronisku. A jeżeli chodzi o drogę samochodem, to całą podróż spokojnie, cichutko przesiedziała, bez żadnych problemów. Ogólnie póki co jest bardzo grzeczna, oby było tylko lepiej, na noc ma do dyspozycji ogród, swoje pomieszczenie i kojec, zobaczymy jak spędzi pierwszą noc.1 point
-
O, słuszne rady. Jeśli jeszcze nie ma aktualizacji na pierwszej stronie to faktycznie by się przydała, tak byłoby czytelniej:)1 point
-
O komendzie dotyczącej sikania też pomyślałam :) i obecnie próbuję sprawić, żeby Melka skojarzyła sikanie ze słowem "siku". Nie wiem czy dobrze robię, ale jak sika to powtarzam to słowo kilkukrotnie. Ale tylko podczas sikania. A potem pochwały i nagroda. Tylko już nie w postaci smakołyka, ale biegania i wariacji (też lubi). Wczoraj na wieczornym spacerze siku było, po 40 minutach. Dzisiaj rano też się udało, tak trochę przez przypadek ;), po 25 minutach. W ogóle mam wrażenie, że ona musi mieć jakąś traumę z załatwianiem się na zewnątrz (albo załatwianiem w ogóle). Albo po prostu nie do końca kontroluje te odruchy (tak jakby bodźce od mózgu, że pora się załatwić, były słabe). Kolejny raz obserwowałam jak robi kupalona. Kiedy już jej się zbiera na robienie to widać jak próbuje się powstrzymać.A kiedy już nie może wytrzymać to nie ustawia się i - jak każdy inny pies - po prostu robi, tylko kręci się, robi na raty, próbuje przerwać robienie, ogląda się za siebie, jest speszona. Może ktoś ją karcił za załatwianie się i teraz się boi? A może kiedyś coś złego jej się przytrafiło podczas załatwiania potrzeb? Tego nie wiemy i się nie dowiemy. Ale chwalimy za każdym razem, niech zacznie kojarzyć, że to nic złego. Jeśli chodzi o zabieranie Meli do pracy, to myślę, że nie powinnam mieć z tym problemów ze strony przełożonych, ale nie wiem czy nie będzie problemów ze strony Melki. Nowe miejsce, nowi ludzie, sporo się dzieje. Nie wiem czy to nie będzie dla niej za duży stres. Poza tym czasami będę musiała ją zostawić samą i muszę mieć 100% pewności, że nie będzie wtedy hałasować. No i jeszcze jedna kwestia. Nie chcę jej zabierać do pracy zawsze, bo raz, że nie zawsze będę mogła, a dwa, że musi też umieć zostawać sama w domu. Na razie próbujemy ją tego nauczyć. Dziś też zostanie na chwilkę sama. Jeśli chodzi o spacery z innymi psami, to próbujemy znaleźć w okolicy jakiegoś dobrze zsocjalizowanego, najlepiej suczkę. Jutro wraca z urlopu znajoma, ze zrównoważoną labradorką, umówimy się na spacer :) Jak na razie spotykamy same rozwariowane psiaki, które skaczą po Meli (a ona tego nie lubi) albo właścicieli, którzy nie mają czasu i pędzą ze swoimi czworonogami na krótkie przebieżki lub takich, którzy jak nas widzą to zmieniają kierunek. Chociaż widać, że Melka przyjaźnie nastawiona. W ogóle jakoś mało psów w naszej okolicy albo ciągle się mijamy... Soboz, wstrzymaj się na razie z przywożeniem budy. Zabudowałam jej legowisko pod biurkiem i dobrze się to sprawdza. Bezpiecznie się tam czuje. Myślę, że nie powinnam jej teraz nic zmieniać w tym temacie. W ogóle sądzę, że jak najmniej zmian. Że to dobra droga przy Melce.1 point
-
Znajomi, którzy u niego leczyli zwierzaki mówili, że jest bardzo drogi, jest bardzo niedostępny i nie miły no i ponoć jest alkoholikiem. Moja babcia kiedyś leczyla u niego kotke , miała lyse place na polowie grzbietu a on nie badając jej stwierdził, że to pchły na pewno. Co byłoby dziwne, bo moja babcia regularnie daje jej krople na pchły i odrobacza. Poszła do Palczewskiego no i okazało, się że jest przebialkowana (chyba?). W każdym bądź razie zalecił na początek zmiane karmy no i to wystarczyło. Kotka wróciła do normalności. no i ten p. Turek który pracuje u niego jest technikiem weterynarii też do super specjalistów nie należy. Z reszta uczył mnie w szkole większości przedmiotów jak poszłam na tech.wet. ale zrezygnowałam właśnie przez niego. także Ciszewskiego nie polecam nikomu.1 point
-
1 point
-
Wysyłam grosik na potrzeby suniek. (Od mego netowego przyjaciela Wiktora i ode mnie)1 point
-
Bazarek się skończył, na pewno parę groszy wpadnie, cieszę się bardzo i dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomagają temu psu. Pozwolę sobie wkleić zdjęcia pięknych i szczęśliwych piesków.Miły chłopczyk cieszy się ich względami, ale one mają zaledwie kilka takich osób, które darzą zaufaniem.Piękne są, prawda? [url=http://naforum.zapodaj.net/84afb20557ac.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/13af93084915.jpg.html][/url]1 point
-
O rany Ciszewski... nie chce się na jego temat wypowiadać :P Swoją drogą ponoć ostatnio więcej go nie ma jak jest w gabinecie. Ale wy u niego chyba tylko stawy prześwietlaliście, nie? To musiało słodko wyglądać, takie kociaki :D1 point
-
Dzięki ;) tak kryształki, też mi się na niej podobają, takie eleganckie :P1 point
-
    Lobaria już obiecywała wizytę u Tuliczka, która była przesuwana na kolejne weekendy i do dziś do niej nie doszło, także myślę, że nie ma szans dowiedzieć się co się dzieje z Tuliczkiem, moje myśli są bardzo czarne.1 point
-
już wróciłam i zapłaciłam za hotelik za m-c VII - 140,- zł. na koncie mamy 76,- zł. Dzisiaj już rozmawiałam z Anią:) u dziewczyn wszystko jest OK! odchudzanie nie wyszło:( czekam na zdjęcia!:)1 point
-
Moje koty na podwórku gonią gołębie jak głupie. A w domu mam gołębia od października 2014r. , czyli ładnych parę miesięcy już, chodzi po całym domu - nie może latać - i ani koty ani psy go nie atakują, czasem jeden kot zachęcaja do zabawy ale nie atakuje. A mam w domu 3 koty i dwa psy... Nie da się wszystkiego przewidzieć, każda sytuacja jest inna...1 point
-
Jeśli nawet nie wszystko jest w ogłoszeniu zawarte (bo nie sposób tego uczynić), to zawsze jest jeszcze rozmowa i ewent. spotkanie, kiedy można omówić najbardziej istotne sprawy. Tak jak podczas rozmowy z Panią, niczego nie tając, odpowiedziałam na wszystkie Pani pytania. Gdybym pisała że Lonia nie toleruje kotów, nie toleruje innych psów, ludzi itp. - odebrałabym jej szansę na dom. I to nie jest tak, że coś chcę zataić, byłoby to głupie, bo kłamstwo wyszłoby bardzo szybko i sobie i psu zrobiłabym tym krzywdę...tylko nie sposób przewidzieć, jak pies zachowa się w innym domu, tak do ludzi jak i do zwierząt. W ub. roku były w domu koty (kociaczki) i to ją musiałam bronić przed maluchem. Po kilku dniach zgodnie spały wtulone w siebie i szalały w zabawach. Więc choć Lonia na ulicy goni koty, to jest spora szansa, że w domu żyłaby z nimi w zgodzie. Dlatego wydaje mi się, nie ma sensu pisać o tym w ogłoszeniu, nie każdy zresztą ma koty, a tak wypunktowywać ewentualne Lonine wady, to tak jakby odbierać jej zupełnie szansę na ds. Jesli widzi Pani jakieś rażące błędy czy przekłamania w ogłoszeniu (bo mogłam o czymś nie pomyśleć) to proszę to napisać, będę wdzięczna. Tak się "czepiłam" stosunku Loni do kotów :), ale może Pani dostrzegła inną nieścisłość, więc proszę o tym napisać. Pozdrawiam Panią :)1 point
-
jak tylko będzie to zaraz wstawimy. I z góry bardzo dziękujemy:):)1 point
-
1 point
-
Popraw się i zamieść zdjęcie. :lol:1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
O kurczę! Wygląda na to, że piszę ten wątek sama dla siebie. No trudno. Kontynuujmy opowieść z Dyszobaby. Karmelek przespał dziś noc z nami w łóżku! Przytulił się do mnie nie wiedzieć kiedy, a gdy się obudziłam przyszedł na pieszczotki i mruczanko. A mruczy jak traktor. Kto by się spodziewał, że w tak drobnym ciałku kryje się taki potężny warkot! Rano natknął się na Mimi, która na niego nawrzeszczała i (chyba) go pacnęła łapą, bo kwiknął cichutko, ale teraz już wszystko w porządku. Już nie siedzi tylko na strychu, czasem zapuszcza się nawet do ogródka. Natomiast Dziunia i Szerlok dwa dni temu mieli wstrząsającą przygodę. Otóż, gdy wyszli zza zakrętu drogi ich oczom ukazała się ... krowa! Jak widać na powyższym obrazku, oboje zbaranieli. Że Dziunia była zdziwiona, to rozumiem. Ale wsiowy Szerlok??? Strasznie się tej krowy bał, nie przeszedł obok niej sam - chociaż przecież stoi dość daleko od drogi - musiałam go praktycznie przeprowadzić. A potem, w domu.... Przeżycia po prostu ścięły psa z nóg!1 point
-
I foteczka Tazzmanowa :) Woda MUSI być [url=http://s1020.photobucket.com/user/Saththa/media/wod%20amusibyc%20Kopiowanie_zpsqfcw0l0u.jpg.html][/URL]1 point
-
Droga Aniu, gdyby olbrzym o wadze 50 kg zapłodnił ważącą zaledwie 10 kg kruszynę, suka zwyczajnie nie przeżyłaby porodu, a w miocie było szczeniąt kilka. Prawdziwego ojca szczeniąt pewnie nikt prócz suki na oczy nie widział, matka mieszaniec pudla, rzekomy "tatuś" mieszaniec TTB i tyle w tym temacie. Dbaj o malucha i nie doszukuj się żadnej rasy. Fantazja osób sprzedających, a nawet rozdających kundelki za darmo naprawdę jest nieograniczona. Szczeniak uroczy, niech zdrowo rośnie.1 point
-
http://www.zkwp.pl/zg/regulaminy/Regulamin_hodowli_psow_rasowych.pdf bardzo prosze jest wszystko. Majewska77 bardzo cie prosze -jeśli suczka nie jest z rodowodem związku kynologicznego to daruju sobie rozmnażanie,wejdz na jakakolwiek strone adopcjie amstafów .jest ich całe zatrzesienie,ktorye czekaja i marzną w schroniskach.czasem zostają usypiane bo wiadomo"pies morderca"którego nikt nie zechce.oddasz/sprzedaz komus kto po jakims czaie może psa wyrzucic,oddac do schroniska bo wyjedzie z Polski za chlebem(niektóre pństwa nie wpuszczaja od nas astów).proszę cie zastanów się. mam nadzieje że ten post to tylko reklama psycholga dziecięcego1 point
-
Matko boska. I to chyba jeszcze dziecko. Ale teraz to będzie miała przechlapane. Tak jak ta babka od kota w śmietniku. Gdyby nie policja ludzie by ją zlinczowali.1 point