• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
fifik

Ile minimalnie spaceru musi mieć pies?

43 posts in this topic

Czy potrzeba spaceru psa jest potrzebą którą trzeba koniecznie pomóc mu zrealizować czy jest to potrzeba mało istotna której spełnienie nie jest ważne?Przyznam że mi samemu to pytanie wydaje się trochę głupie ale w związku z tematem który napisałem parę dni temu w rozdziale Prawo chętnie poznam opinie forumowiczów abym łatwiej mógł dojść do wniosku czy w opisanej tam sytuacji dochodzi do łamania prawa czy nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem na przykładzie moim. Pies rodziców wychodzi 2-3 razy dziennie na spacer w sensie 15-60 min chodzenia (albo i dłuzej, zależy kto z nim wychodzi), ale ma do dyspozycji podwórko, w lecie drzwi zazwyczaj otwarte są, wiec biega kiedy chce. Ja ze swoim szkrabem wychodzę ok 8 razy dziennie, z czego 4 są na szybkie siku i ewentualne poganianie za ptakami, 5-15 min, a reszta to zabawa na dworze, dłuższe spacery, przy czym na samej smyczy więcej niż 20-30 min nie zostanie, chyba że idziemy w teren do jakiegoś parku, to i ze 3 h łazimy, ale to tak 2 razy w tygodniu taki kilkugodzinny wypad jest.

Acz znam przypadek nowych sąsiadów moich, których przez pierwsze 3 miesiące psa tylko słyszałam, a teraz no w sumie fakt, widuję go, wychodzą... Za potrzebą 2 razy dziennie, na trawnik pod drzwiami i hop do domu. Żal mi psa ;/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę że to bardzo indywidualna kwestia.

Gdybym ciągnęła 3 godziny dziennie psa za sobą to by mi się pochorował.

Są dni kiedy lata dwie godziny, są takie że wychodzi na siku i tyle (bo się leni i nie chce jej się chodzić).

Póki pies jest zadowolony (nawet jak jest psem typowo kanapowym i leniem) to odwaliłabym się od ludzi i na pewno nie robiła z tego kwestii prawnej.

Nie wiem o jakim watku wspominasz ale brzmi słabo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zgadzam się z Julią, to zależy od psa, a dłużej i częściej wcale nie oznacza lepiej! Takim kręceniem się pies zmęczy jedynie fizycznie, a takie zmęczenie szybko przechodzi. Większość psiaków potrzebuje wrażeń chociaż co jakis czas np. wypad do miasta i pracy umysłowej, która męczy na długi czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie. Spacer to spacer, zasadniczo wysiłek fizyczny. Wysiłek umysłowy też ważny. Nawet zaryzykowałabym stwierdzeniem że dla niektórych psów ważniejszy niż fizyczny.

Proporcje i czas zależne od wielu czynników. Nawet nie do końca związanych z samym zainteresowanym np. pogoda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niby tak, gorzej jak pies chce wyjść, ciągnie do otwartych drzwi, a właściciel z nim nie pójdzie, mimo że w domu siedzi cały czas.

A co do tematu w "Prawo", przeczytałam go później, i to bardziej skomplikowana sprawa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zależy.Od rasy i wieku.Oraz od pogody.Obecnie,w upale staram się swojego psa wyprowadzać tylko na siku.Nie ma ochoty chodzić,szuka cienia i się tam kładzie.

Znam psy,którym wystarczają dwa spacery po pół godziny.To dwa sześcioletnie labki.

Znam też psa nie do zdarcia-jakiś miks pina.Pies biega i skacze jak sprężynka.Idzie do domu i za piętnaście minut energia roznosi jego a on dom:) Pies ma dwa lata i wychodzi jakieś siedem razy dziennie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie samo w sobie jest dla mnie abstrakcją, bo takich widełek spacerowych (od do) nie ma. Spacer spacerowi nierówny, poza tym to osobnicza kwestia (widze po moim i moich tymczasach), raz że każdy pies ma inne zapotrzebowania ruchowe, dwa że dla każdej rasy/grupy pojęcie "spacer"/"aktywność" co innego oznacza. Można bezsensownie chodzić przez 4h i pies wróci niezmęczony, a można pójść na godzinę-dwie intensywnego spaceru, gdzie pies będzie wracał z językiem na ziemi. Dlatego na pytanie znajomych ile pies potrzebuje ruchu, idąc za p. Mrzewińską, odpowiadam, że jeśli ktoś nie jest w stanie poświęcić psu MINIMUM 3-4h dziennie, nie powinien mieć psa. (Przy czym chodzi tu aktywne spędzenie czasu z psem (szkolenie, intensywne spacery), a nie o smyranie za uchem czy podawanie żarcia).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiele psów trzeba też nauczyć odpoczywania. Moja agentka też była nie do zdarcia, ale od kiedy robimy więcej razem i ustaliłam w miarę stały plan dnia, przystosowała się. Tyśka, ja też zawsze mówię minimum 3/4h dziennie.:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę że to bardzo indywidualna kwestia.

Gdybym ciągnęła 3 godziny dziennie psa za sobą to by mi się pochorował.

Są dni kiedy lata dwie godziny, są takie że wychodzi na siku i tyle (bo się leni i nie chce jej się chodzić).

Póki pies jest zadowolony (nawet jak jest psem typowo kanapowym i leniem) to odwaliłabym się od ludzi i na pewno nie robiła z tego kwestii prawnej.

Nie wiem o jakim watku wspominasz ale brzmi słabo.

 

Wydaje mi się że prawie wszystkie psy ze schronisk są niezadowolone głównie przez brak spacerów i kontaktu z ludźmi.Jeżeli nie są zadowolone głównie z tych powodów to chyba można zakładać że nie mają zapewnionej egzystencji zgodnie z potrzebami swojego gatunku.Tak więc jest chyba rzeczą możliwą że posiłkując się wspomnianymi w drugim wątku artykułami dochodzi do łamania prawa.Chociaż nie mam takiej pewności ale to co piszesz nie zaprzecza mojemu sposobowi badania tej sprawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tylko że to może przynieść wiecej kłopotów niż korzyści. Są kraje w których po dwóch tygodniach usypia się psy jak ktoś ich nie weźmie. My tego nie robimy więc psów dużo. A ludzi zainteresowanych mało. Jak sobie to wyobrażasz? Chyba że państwo narzuci obywatelom wychodzenie z psami ze schroniska. Bo za państwowe pieniądze zatrudniać tysiące ludzi żeby każdy pies miał porządny spacer to chyba nas nie stać na to...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale ja w tamtym wątku piszę o ułatwieniu wolontariuszom dostępu do psów a nie o zatrudnianiu osób,przecież jest sporo przypadków kiedy ich się nie dopuszcza albo ogranicza.Dlaczego miałoby to przynieść więcej kłopotów niż korzyści?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wolontariuszy jest sporo w dużych miastach. W małych, w zaniedbanych schronach mało. Co zrobisz z tymi psami ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tymi wolontariuszami i ułatwianiem dostępu byłabym ostrożna, bo czasami mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Zwłaszcza jak dobre chęci przyćmiewają zdolności logicznego myślenia, w tym mierzenia sił na zamiary i trzeźwej oceny własnych umiejętności. Był nie tak dawno temu wątek na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wolontariuszy jest sporo w dużych miastach. W małych, w zaniedbanych schronach mało. Co zrobisz z tymi psami ?

 

Nie rozpatruję sprawy pod kątem tego co ja zrobiłbym ponieważ nie dysponuje możliwościami zrobienia czegokolwiek,musiałbym najpierw zostać kierownikiem albo właścicielem schroniska.Rozpatruje pod kątem tego jak stanowi polskie prawo,jak duża jest świadomość lub nieświadomość społeczna oraz czy tacy kierownicy i właściciele postępują zgodnie z tym prawem.No chyba że pytasz mnie tak czysto teoretycznie a nie praktycznie co zrobiłbym jeżeli byłbym takim kierownikiem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tymi wolontariuszami i ułatwianiem dostępu byłabym ostrożna, bo czasami mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Zwłaszcza jak dobre chęci przyćmiewają zdolności logicznego myślenia, w tym mierzenia sił na zamiary i trzeźwej oceny własnych umiejętności. Był nie tak dawno temu wątek na ten temat.

Oczywiście że wolontariuszy trzeba rozsądnie wybierać i ułatwiać dostęp tylko rozsądnie wybranym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście że wolontariuszy trzeba rozsądnie wybierać i ułatwiać dostęp tylko rozsądnie wybranym.

Tylko, że koło się zamyka: wolontariuszy jest ZA MAŁO, by można było zapewniać psom odpowiednią ilość ruchu i jeszcze wśród nich przebierać.

Przykro mi, ale to, co dla mnie piszesz jest jedną, wielką utopią.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Największym problemem jest niekontrolowany nadmierny rozród psów. Dopóki pies nie stanie się dobrem trudniej dostępnym, nie zmieni się nic. Jesli schroniska zaczną świecić pustkami, bedą mogły zapewniać psom lepsze warunki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i bingo. Bo rzecz w tym, żeby likwidować problemy u źródła, a nie tylko "zaleczać" skutki, szukać rozwiązań systemowych, kompleksowych, z uwzględnieniem związków przyczynowo- skutkowych rzutujących na wiele dziedzin.

 

Schroniskom - w ogólności i zgodnie z intencją Fifik - dałabym spokój, bo nie tędy droga. Minima egzystencjalne spełniają. Wiadome, że nie wszystkie, daleko nie szukać, choćby Wojtyszki, ale nie o to chodziło w tym wątku. To trochę tak, jakby zapytać czy państwo nie łamie praw człowieka, gwarantując płacę minimalną na poziomie 1750 zł brutto, tudzież pracodawca oferujący takie wynagrodzenie - to tak per analogia ;)

 

Ale w tym wszystkim, bardzo fajne jest to, że są tacy ludzie, jak Fifik, którzy analizują otaczającą rzeczywistość i się nad nią głośno zastanawiają.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie masowe sterylizacje rozwiązałyby ten problem.W Niemczech rzekomo wiele lat temu wprowadzono program sterylizacji i obecnie kundelków już tam nie mają a co za tym idzie schronisk prawie wogóle nie potrzebują.Kwota wykonania sterylizacji jest zbliżona do kwoty miesięcznego utrzymania psa w schronisku.Zobaczcie jak wielomilionowe oszczędności takie coś mogłoby spowodować.I nagle mógłby poważnie wzrosnąć budżet n.p. na NFZ.Ciekawe czy tak się dzieje dlatego bo społeczeństwo jest mało aktywne lub głupie,czy dlatego bo politycy są mało aktywni lub głupi.A może prawda jest gdzieś pośrodku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fifik, przypominam, że mówisz o społeczeństwie, które wciąż wierzy, że suka jeśli się chociaż raz w życiu nie wyszczeni to będzie chora/agresywna/będzie miała ciąże urojone/wpadnie w depresję itd. W naszym kraju ludzie nadal mają problem z akceptacją kobiet, które nie planują macierzyństwa, a my tu mielibyśmy mówić o masowej sterylizacji suk? Spotkałam się z opiniami, że schroniska okaleczają te biedne psy, bo je sterylizują, a przecież wystarczy trzymać suki i psy osobno. Mamy pełno eko-oszołomów (nie obrażając tych prawdziwych ekologów, którzy robią coś dla natury), którzy twierdzą, że sterylizacją odbiera się suce jej święte prawo do prokreacji powołującsię na (o zgrozo) ustawę o ochronie zwierząt, która mówi o konieczności umożliwienia zachowań zgodnych z behawiorem itd., bo przecież rozmanażanie jest podstawowym celem gatunku (co poniekąd jest w pewnym sensie prawdą). Problem polega nie na tym, że nie mówi się o problemie sterylizacji zwierząt, problem polega na tym, że mówią o nim niewłaściwi ludzie i przedstawiają problem w niewłaściwym świetle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba kazdy wie,ze pies potrzebuje co najmniej jeden porzadny spacer w ciagu dnia ,nie liczac oczywiscie wyjsc na siku .Jak dlugo ten spacer trwa zalezy od psa ,wieku i od tego co na tym spacerze z psem robimy .Jezeli pies calymi dniami siedzi zamkniety w domu czy w schroniskowym boksie to jest nieszczesliwy i dziczeje  dla mnie jest to rownoznaczne ze znecaniem sie .Dziwi mnie ,ze niektore schroniska w Polsce utrudniaja wolontariuszom dostep do schronisk .Schronisko w ktorym czesto bywam zacheca ludzi do wolontariatu ,glownie do spacerowania z psami ,codzienny spacer dla psa jest niezbendny ,zeby mogl w miare normalnie zyc .Widuje regularnie ludzi starszych emerytow ,rodzicow z dziecmi ,grupy mlodziezy niepelnosprawnej z opiekunami itp .Kazdy wolontariusz spacerowicz po krotkiej rozmowie i podaniu swoich danych dostaje psa na spacer odpowiedniego dla siebie czyli takiego ,z ktorym sobie poradzi i nie powinien nic z tym psem robic oprocz spaceru .z psami trudniejszymi pracuja wolontariusze z doswiadczeniem jest to weryfikowane .( nie jest to w Polsce) 

  Patrzac na tych starszych ludzi ,ktorzy przychodza pospacerowac/pobawic sie z pieskami wpadlam na pewien pomysl .Niedawno zmarl kot mojej Mamy ,ktora mieszka w Polsce .Mama bardzo to przezyla ,nosila go na wizyty do veta i pewnego razu zmarl jej na rekach ,nie chce miec juz wiecej zadnego zwierzaka .Zadzwonilam do schroniska w poblizu miejsca zamieszkania mamy i zapytalam ,czy jest taka mozliwosc ,zeby starsza osoba,emerytka zostala wolontariuszem ,tzn moglaby pobawic sie z kotami ,wyglaskac ,cos przy nich zrobic ,ewentualnie jakiegos starszego spokojnego pieska wyprowadzac regularnie na spacer .Pracownik schroniska powiedzial ,ze jest zaskoczony i nigdy czegos takiego nie stosowali i zaproponowal adopcje .Zwrocilam mu uwage ,ze nie o adopcje mi chodzi tylko o bezintersowna pomoc na miejscu w schronisku ,niestety nie dogadalismy sie i nic z tego nie wyszlo a szkoda .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now