Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Secia napisał(a):
kochani ze starym psem z takimi wynikami czyli z zaawansowaną mocznicą niewiele można zrobić i leków na to nie ma. Dieta rygorystyczna, karama weterynaryjna Renal i głaskanie. Jeżeli Pies nie je, nie wróżę dobrze. Dokładnie wiem co mówię. Seci już nie ma ze mną. Ratowałam ją 6 miesięcy. Zatrucie mocznikiem doprowadziło do 2 udarów. Browik odszedł na to samo, nic nie zdążyłam zrobić i Kacuś 2 lata na lekach. Nie wolno dopuścić do ostatniej fazy choroby. Pies bardzo się męczy. Każdy vet zaleca eutanazję.

proszę mnie źle nie zrozumieć. Oczywiście jestem za szukaniem DT i ratowaniem. Ale kroplówki nie są rozwiązaniem a sztucznym potrzymywaniem życia.

Secia ma rację.Moja Karenka, miała takie wyniki, że wet nie chciał jej operować.Dieta i to bez żadnych odstępstw, do gotowanego Ipakitine.Renal to koszt ok 75 zł, u weta, za 2 kg karmy.Wyniki poprawiły się na tyle, że operację przeżyła i jak na starego, ślepego psa, z mocznicą, ma się dobrze.Jak pies je, to ma szansę, żeby pożyć, ale dieta i jeszcze raz dieta.Jak nie je, to kroplówki, ale to sztuczne przedłużanie mu życia, czasem tylko o kilka dni, jak w przypadku mojej Nolci.Mając wenflon, kroplówki można robić samemu, zastrzyki też.Biedny Dingo, jak nie będzie jadł, to niestety...

Marta, pisałaś 12go, że bardziej woli suche, od gotowanego.Czy, na dzień dzisiejszy Dinguś cokolwiek je?

  • Replies 256
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

niestety w schronisku je to co inne psy, nie wiem czemu nie było zalecenia,żeby dostawał karmę dla nerkowców:(
on zawsze był z tych niejadków, raz mu się chciało jeść, raz nie. pamiętam,że wiele razy tak było,że wszystkie psy już zjadły a Dingo ślęczał nad swoją miską a najczęściej krążył wokół niej i wcale nie miał ochoty do niej zaglądać
jego wyniki krwi polepszyły się ale tylko ciutkę, dziś miał pobieraną krew po raz trzeci

był u nas taki psiak Miętus - podobny przypadek co Dingo, stary, chorował na serce, wyniki fatalne, kroplówki....pojechał do Lionees i z dnia na dzien było lepiej, był dopilnowany zeby jadl tylko swoja karme, dostawal leki o wyznaczonych godzinach, wyglaskany, wymiziany i odzyskal zdrowie calkowicie! wyniki miał super! czegos takiego wlasnie potrzebuje Dingo.

jest dt za 10zł dzień plus wyzywienie plus leczenie plus paliwo.......nie wiem........

Posted

wojtuś napisał(a):
Jestem:)
Biedula z Dingusia, przy tak wymagającej opiece to myślę, że jedynie miejsce u Czarodziejki byłoby cudowne,
tam Psiaki mają spokój, opiekę i psi raj - ale czy weźmie Dingusia?
u Czarodziejki to 300 zł/miesiąc.

Czy już ktoś ją pytał?
Pozdrawiam


wojtuś a czarodziejka ma też psy w domu? myślałam,że tylko na zewnątrz

Posted

martka1982 napisał(a):
niestety w schronisku je to co inne psy, nie wiem czemu nie było zalecenia,żeby dostawał karmę dla nerkowców:(
on zawsze był z tych niejadków, raz mu się chciało jeść, raz nie. pamiętam,że wiele razy tak było,że wszystkie psy już zjadły a Dingo ślęczał nad swoją miską a najczęściej krążył wokół niej i wcale nie miał ochoty do niej zaglądać
jego wyniki krwi polepszyły się ale tylko ciutkę, dziś miał pobieraną krew po raz trzeci

był u nas taki psiak Miętus - podobny przypadek co Dingo, stary, chorował na serce, wyniki fatalne, kroplówki....pojechał do Lionees i z dnia na dzien było lepiej, był dopilnowany zeby jadl tylko swoja karme, dostawal leki o wyznaczonych godzinach, wyglaskany, wymiziany i odzyskal zdrowie calkowicie! wyniki miał super! czegos takiego wlasnie potrzebuje Dingo.

jest dt za 10zł dzień plus wyzywienie plus leczenie plus paliwo.......nie wiem........


Bardzo dobrze pamiętam Miętolińskiego :loveu: Był u naszej Renatki.Taki stary i chory pies, a znalazł DS w Warszawie :lol:

Posted

martka1982 napisał(a):
U Emiś. z tego wszystkiego zapomniałam napisać od razu

Ile w sumie trzeba uzbierać? Dingo jest na tyle silny żeby go przewieźć?

Posted

da radę pojechać, on chodzi i jak chce to również na dwór na chwilę wyjdzie tylko po prostu słaby jest
u Emiś wydaje mi się,że za drogo, bo to pewnie 400zł minimum wyjdzie jesli do 300zł doliczymy karmę, wizyty u weta i paliwo za dojazdy

Posted

pies jest słaby bo jest zatruty moczem :-( a czasu nie ma wiele. Potrzebuje ciszy i ciepła i diety RYGORYSTYCZNEJ jakościowej i ilościowej

z tej choroby nie zdrowieje się bo na nią nie ma lekarstwa. To co sie podaje to pomaga trochę związać kryształki moczu i to wszystko. Lekarstwo jest jedno przeszczep, tak jak u ludzi.

Posted

Kochani
Czarodziejka odpisała m.in.:
"...Sprawdźcie swojego staruszka, czy jest przyjazny w stosunku do innych psów. Jeżeli tak, to postaram się o miejsce dla niego. Muszę dbać o bezpieczeństwo stada."

Posted

Ale dopiero teraz wchodzę na wątek i czytam...
Z tego, co pisze martka, to wnioskuję, że Dingo powolutku odchodzi...Czy jest sens przenosić go w inne miesjce, męczyć podróżą? Może wystarczy obecność tych wolontariuszy, których zna od lat, ciepłe słowo i cichy kącik? Może zabrzmi to brutalnie, ale nie uszczęśliwimy tego psa na siłę. Nie je , obojętnieje, zapada w wieczny sen. Przed tygodniem odszedł jeden z moich podopiecznych. Obojętniał na wszystko, chociaż na początku jeszcze o siebie walczył. Ze śmiercią nie wygramy, ani jej nie przechytrzymy. 18 letni pies, który już nie je i bez sprawnych nerek? Ten staruteńki piesek może nie znieść nawet podróży. Życzę mu spokojnej śmierci po ciężkim życiu.

Posted

[quote name='Secia']pies jest słaby bo jest zatruty moczem :-( a czasu nie ma wiele. Potrzebuje ciszy i ciepła i diety RYGORYSTYCZNEJ jakościowej i ilościowej

Dokładnie tak...dieta,leki,spokój to podstawa.Miętusio jak był u mnie przez pół roku,to był dopilnowany ze wszystkim i na czas.Wyniki też miał kiepściuchne,ale pomalutku się poprawiały,najpierw co 2 tyg sprawdzałam wyniki,potem raz w miesiącu i chłopak naprawdę wyzdrowiał.Wyniki miał książkowe!


z tej choroby nie zdrowieje się bo na nią nie ma lekarstwa. To co sie podaje to pomaga trochę związać kryształki moczu i to wszystko. Lekarstwo jest jedno przeszczep, tak jak u ludzi.
Miętusek był sporo młodszy,bo miał troszkę ponad 10 lat i choroba nie poczyniła wielkiego spustoszenia w organizmie.Dinguś jest ho,ho starszy i dlatego tak szybko organizm się wyniszcza i osłabia i pewnie już nie wyzdrowieje.No ale podstawą jest ścisła nerkowa dieta i leki.


Ja na jakiś czas zawieszam swój dt,bo sama się posypałam fizycznie,a przede wszystkim psychicznie.Muszę się posklejać.Trzymam kciuki za Dingusia i przesyłam dobre myśli,bo nic innego nie mogę zrobić.

Posted

[quote name='wojtuś']Kochani
Czarodziejka odpisała m.in.:
"...Sprawdźcie swojego staruszka, czy jest przyjazny w stosunku do innych psów. Jeżeli tak, to postaram się o miejsce dla niego. Muszę dbać o bezpieczeństwo stada."

[quote name='Czarodziejka']Ale dopiero teraz wchodzę na wątek i czytam...
Z tego, co pisze martka, to wnioskuję, że Dingo powolutku odchodzi...Czy jest sens przenosić go w inne miesjce, męczyć podróżą? Może wystarczy obecność tych wolontariuszy, których zna od lat, ciepłe słowo i cichy kącik? Może zabrzmi to brutalnie, ale nie uszczęśliwimy tego psa na siłę. Nie je , obojętnieje, zapada w wieczny sen. Przed tygodniem odszedł jeden z moich podopiecznych. Obojętniał na wszystko, chociaż na początku jeszcze o siebie walczył. Ze śmiercią nie wygramy, ani jej nie przechytrzymy. 18 letni pies, który już nie je i bez sprawnych nerek? Ten staruteńki piesek może nie znieść nawet podróży. Życzę mu spokojnej śmierci po ciężkim życiu.


Czarodziejko przepraszam
i
Dziekuję za odwiedziny


Powinienem poczekać aż zapoznasz się z wątkiem i ze stanem zdrowia Dingusia, albo od razu napisać coś więcej o Psiaku.
---------------------------------------------------------------------------------

Myślałem jeszcze wczoraj - teraz na ostatnie dni Psiaka -
potrzeba mu oprócz leków, głaskania i zabierania na spacery....
czy jeszcze coś więcej można zrobić...

Posted

jego wyniki są kiepskie, nie ma poprawy ale Dingo chodzi, czasem łypnie okiem na dwór ale na włóczenie się nie ma ochoty, skubie jedzenie...ja liczę,że jednak z tego wyjedzie...

Posted

Martka na to nie ma lekarstwa, będzie gorzej. 3 razy to widziałam i wyłam bo nie mogłam pomóc. Nie ma na to żadnego leku, nigdzie na świecie. Dieta spokój i głaskanaie. Może jest szansa na pilnowanie diety dla nerkowców. Puchy Royal Renal są drogie jak cholera ale pomoga w ustabilozowaniu wyników, choć na chwilkę. W zeszłym roku płaciłam 12 za sztukę( wielkość małego Kit Kata) a w niej przemycałam leki. Lepiłam kuleczki, dawałam rano z ręki. Secia inaczej nie jadła przez ostatnie 6 miesięcy. Miała malutki apetycik do końca.....
Na spacerki to bym nie liczyła, ta choroba nie tylko wyniszcza ale piekielnie osłabia tak jak u ludzi, kompletny brak siły, nawet do podniesienia głowy/łba. Ale wychodzić trzeba, pomalutku i niespiesznie. Nie wiem co poradzić, nie wiem ile jest km do Czarodziejki od was.

Czy u Czarodziejki mieszkałby w domu? Oglądałam kiedyś fotki i całe toważystwo brykało wesoło po obejściu.

Posted

Royal canin renal, purina NF, lub hills k/d.
Mam psa z niewydolnością nerek. Psy z mocznicą z takimi skrajnymi wynikami też widziałam. Trzeba się zastanowic powaznie czy jest sens go przenosić. Jesli parametry nie spadają, to jest to juz niestety przedłużanie życia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...