Syla Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Secia napisał(a):kochani ze starym psem z takimi wynikami czyli z zaawansowaną mocznicą niewiele można zrobić i leków na to nie ma. Dieta rygorystyczna, karama weterynaryjna Renal i głaskanie. Jeżeli Pies nie je, nie wróżę dobrze. Dokładnie wiem co mówię. Seci już nie ma ze mną. Ratowałam ją 6 miesięcy. Zatrucie mocznikiem doprowadziło do 2 udarów. Browik odszedł na to samo, nic nie zdążyłam zrobić i Kacuś 2 lata na lekach. Nie wolno dopuścić do ostatniej fazy choroby. Pies bardzo się męczy. Każdy vet zaleca eutanazję. proszę mnie źle nie zrozumieć. Oczywiście jestem za szukaniem DT i ratowaniem. Ale kroplówki nie są rozwiązaniem a sztucznym potrzymywaniem życia. Secia ma rację.Moja Karenka, miała takie wyniki, że wet nie chciał jej operować.Dieta i to bez żadnych odstępstw, do gotowanego Ipakitine.Renal to koszt ok 75 zł, u weta, za 2 kg karmy.Wyniki poprawiły się na tyle, że operację przeżyła i jak na starego, ślepego psa, z mocznicą, ma się dobrze.Jak pies je, to ma szansę, żeby pożyć, ale dieta i jeszcze raz dieta.Jak nie je, to kroplówki, ale to sztuczne przedłużanie mu życia, czasem tylko o kilka dni, jak w przypadku mojej Nolci.Mając wenflon, kroplówki można robić samemu, zastrzyki też.Biedny Dingo, jak nie będzie jadł, to niestety... Marta, pisałaś 12go, że bardziej woli suche, od gotowanego.Czy, na dzień dzisiejszy Dinguś cokolwiek je? Quote
Secia Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 ale kochani on nie może jeść byle czego suche czy mokre dla nerkowców RENAL Quote
martka1982 Posted July 19, 2011 Author Posted July 19, 2011 niestety w schronisku je to co inne psy, nie wiem czemu nie było zalecenia,żeby dostawał karmę dla nerkowców:( on zawsze był z tych niejadków, raz mu się chciało jeść, raz nie. pamiętam,że wiele razy tak było,że wszystkie psy już zjadły a Dingo ślęczał nad swoją miską a najczęściej krążył wokół niej i wcale nie miał ochoty do niej zaglądać jego wyniki krwi polepszyły się ale tylko ciutkę, dziś miał pobieraną krew po raz trzeci był u nas taki psiak Miętus - podobny przypadek co Dingo, stary, chorował na serce, wyniki fatalne, kroplówki....pojechał do Lionees i z dnia na dzien było lepiej, był dopilnowany zeby jadl tylko swoja karme, dostawal leki o wyznaczonych godzinach, wyglaskany, wymiziany i odzyskal zdrowie calkowicie! wyniki miał super! czegos takiego wlasnie potrzebuje Dingo. jest dt za 10zł dzień plus wyzywienie plus leczenie plus paliwo.......nie wiem........ Quote
martka1982 Posted July 19, 2011 Author Posted July 19, 2011 wojtuś napisał(a):Jestem:) Biedula z Dingusia, przy tak wymagającej opiece to myślę, że jedynie miejsce u Czarodziejki byłoby cudowne, tam Psiaki mają spokój, opiekę i psi raj - ale czy weźmie Dingusia? u Czarodziejki to 300 zł/miesiąc. Czy już ktoś ją pytał? Pozdrawiam wojtuś a czarodziejka ma też psy w domu? myślałam,że tylko na zewnątrz Quote
Syla Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 martka1982 napisał(a):niestety w schronisku je to co inne psy, nie wiem czemu nie było zalecenia,żeby dostawał karmę dla nerkowców:( on zawsze był z tych niejadków, raz mu się chciało jeść, raz nie. pamiętam,że wiele razy tak było,że wszystkie psy już zjadły a Dingo ślęczał nad swoją miską a najczęściej krążył wokół niej i wcale nie miał ochoty do niej zaglądać jego wyniki krwi polepszyły się ale tylko ciutkę, dziś miał pobieraną krew po raz trzeci był u nas taki psiak Miętus - podobny przypadek co Dingo, stary, chorował na serce, wyniki fatalne, kroplówki....pojechał do Lionees i z dnia na dzien było lepiej, był dopilnowany zeby jadl tylko swoja karme, dostawal leki o wyznaczonych godzinach, wyglaskany, wymiziany i odzyskal zdrowie calkowicie! wyniki miał super! czegos takiego wlasnie potrzebuje Dingo. jest dt za 10zł dzień plus wyzywienie plus leczenie plus paliwo.......nie wiem........ Bardzo dobrze pamiętam Miętolińskiego :loveu: Był u naszej Renatki.Taki stary i chory pies, a znalazł DS w Warszawie :lol: Quote
maarit Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 martka1982 napisał(a):jest dt za 10zł dzień plus wyzywienie plus leczenie plus paliwo.......nie wiem........ Gdzie ten DT? Quote
paulinken Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 I ja pamiętam Miętola! Super był, i mu się bardzo poszczęściło. Szkoda, że Renatka już nie przyjmuje... Quote
martka1982 Posted July 20, 2011 Author Posted July 20, 2011 Gonia13 napisał(a):Gdzie ten DT? U Emiś. z tego wszystkiego zapomniałam napisać od razu Quote
maarit Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 martka1982 napisał(a):U Emiś. z tego wszystkiego zapomniałam napisać od razu Ile w sumie trzeba uzbierać? Dingo jest na tyle silny żeby go przewieźć? Quote
martka1982 Posted July 20, 2011 Author Posted July 20, 2011 da radę pojechać, on chodzi i jak chce to również na dwór na chwilę wyjdzie tylko po prostu słaby jest u Emiś wydaje mi się,że za drogo, bo to pewnie 400zł minimum wyjdzie jesli do 300zł doliczymy karmę, wizyty u weta i paliwo za dojazdy Quote
maarit Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Chyba więcej wyjdzie niz 400...Ale czy mamy czas???... :( Quote
wojtuś Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Kochani napisałem do Czarodziejki z zaproszeniem na wątek z prośbą o ewent. miejsce dla Dinga. Może Czarodziejka coś nam zaradzi. Pozdrawiam pieknie Quote
caryca26 Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Oby coś się udało...Nawet to 400 zł warto dać żeby nie umierał w schronie , chyba... Quote
Secia Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 pies jest słaby bo jest zatruty moczem :-( a czasu nie ma wiele. Potrzebuje ciszy i ciepła i diety RYGORYSTYCZNEJ jakościowej i ilościowej z tej choroby nie zdrowieje się bo na nią nie ma lekarstwa. To co sie podaje to pomaga trochę związać kryształki moczu i to wszystko. Lekarstwo jest jedno przeszczep, tak jak u ludzi. Quote
wojtuś Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Kochani Czarodziejka odpisała m.in.: "...Sprawdźcie swojego staruszka, czy jest przyjazny w stosunku do innych psów. Jeżeli tak, to postaram się o miejsce dla niego. Muszę dbać o bezpieczeństwo stada." Quote
Czarodziejka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Ale dopiero teraz wchodzę na wątek i czytam... Z tego, co pisze martka, to wnioskuję, że Dingo powolutku odchodzi...Czy jest sens przenosić go w inne miesjce, męczyć podróżą? Może wystarczy obecność tych wolontariuszy, których zna od lat, ciepłe słowo i cichy kącik? Może zabrzmi to brutalnie, ale nie uszczęśliwimy tego psa na siłę. Nie je , obojętnieje, zapada w wieczny sen. Przed tygodniem odszedł jeden z moich podopiecznych. Obojętniał na wszystko, chociaż na początku jeszcze o siebie walczył. Ze śmiercią nie wygramy, ani jej nie przechytrzymy. 18 letni pies, który już nie je i bez sprawnych nerek? Ten staruteńki piesek może nie znieść nawet podróży. Życzę mu spokojnej śmierci po ciężkim życiu. Quote
Lionees Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 [quote name='Secia']pies jest słaby bo jest zatruty moczem :-( a czasu nie ma wiele. Potrzebuje ciszy i ciepła i diety RYGORYSTYCZNEJ jakościowej i ilościowej Dokładnie tak...dieta,leki,spokój to podstawa.Miętusio jak był u mnie przez pół roku,to był dopilnowany ze wszystkim i na czas.Wyniki też miał kiepściuchne,ale pomalutku się poprawiały,najpierw co 2 tyg sprawdzałam wyniki,potem raz w miesiącu i chłopak naprawdę wyzdrowiał.Wyniki miał książkowe! z tej choroby nie zdrowieje się bo na nią nie ma lekarstwa. To co sie podaje to pomaga trochę związać kryształki moczu i to wszystko. Lekarstwo jest jedno przeszczep, tak jak u ludzi.Miętusek był sporo młodszy,bo miał troszkę ponad 10 lat i choroba nie poczyniła wielkiego spustoszenia w organizmie.Dinguś jest ho,ho starszy i dlatego tak szybko organizm się wyniszcza i osłabia i pewnie już nie wyzdrowieje.No ale podstawą jest ścisła nerkowa dieta i leki. Ja na jakiś czas zawieszam swój dt,bo sama się posypałam fizycznie,a przede wszystkim psychicznie.Muszę się posklejać.Trzymam kciuki za Dingusia i przesyłam dobre myśli,bo nic innego nie mogę zrobić. Quote
wojtuś Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 [quote name='wojtuś']Kochani Czarodziejka odpisała m.in.: "...Sprawdźcie swojego staruszka, czy jest przyjazny w stosunku do innych psów. Jeżeli tak, to postaram się o miejsce dla niego. Muszę dbać o bezpieczeństwo stada." [quote name='Czarodziejka']Ale dopiero teraz wchodzę na wątek i czytam... Z tego, co pisze martka, to wnioskuję, że Dingo powolutku odchodzi...Czy jest sens przenosić go w inne miesjce, męczyć podróżą? Może wystarczy obecność tych wolontariuszy, których zna od lat, ciepłe słowo i cichy kącik? Może zabrzmi to brutalnie, ale nie uszczęśliwimy tego psa na siłę. Nie je , obojętnieje, zapada w wieczny sen. Przed tygodniem odszedł jeden z moich podopiecznych. Obojętniał na wszystko, chociaż na początku jeszcze o siebie walczył. Ze śmiercią nie wygramy, ani jej nie przechytrzymy. 18 letni pies, który już nie je i bez sprawnych nerek? Ten staruteńki piesek może nie znieść nawet podróży. Życzę mu spokojnej śmierci po ciężkim życiu. Czarodziejko przepraszam i Dziekuję za odwiedziny Powinienem poczekać aż zapoznasz się z wątkiem i ze stanem zdrowia Dingusia, albo od razu napisać coś więcej o Psiaku. --------------------------------------------------------------------------------- Myślałem jeszcze wczoraj - teraz na ostatnie dni Psiaka - potrzeba mu oprócz leków, głaskania i zabierania na spacery.... czy jeszcze coś więcej można zrobić... Quote
martka1982 Posted July 21, 2011 Author Posted July 21, 2011 jego wyniki są kiepskie, nie ma poprawy ale Dingo chodzi, czasem łypnie okiem na dwór ale na włóczenie się nie ma ochoty, skubie jedzenie...ja liczę,że jednak z tego wyjedzie... Quote
Secia Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 Martka na to nie ma lekarstwa, będzie gorzej. 3 razy to widziałam i wyłam bo nie mogłam pomóc. Nie ma na to żadnego leku, nigdzie na świecie. Dieta spokój i głaskanaie. Może jest szansa na pilnowanie diety dla nerkowców. Puchy Royal Renal są drogie jak cholera ale pomoga w ustabilozowaniu wyników, choć na chwilkę. W zeszłym roku płaciłam 12 za sztukę( wielkość małego Kit Kata) a w niej przemycałam leki. Lepiłam kuleczki, dawałam rano z ręki. Secia inaczej nie jadła przez ostatnie 6 miesięcy. Miała malutki apetycik do końca..... Na spacerki to bym nie liczyła, ta choroba nie tylko wyniszcza ale piekielnie osłabia tak jak u ludzi, kompletny brak siły, nawet do podniesienia głowy/łba. Ale wychodzić trzeba, pomalutku i niespiesznie. Nie wiem co poradzić, nie wiem ile jest km do Czarodziejki od was. Czy u Czarodziejki mieszkałby w domu? Oglądałam kiedyś fotki i całe toważystwo brykało wesoło po obejściu. Quote
martka1982 Posted July 21, 2011 Author Posted July 21, 2011 Secia ja się nie znam ale pisalam wczesniej o Miętusie od nas - był u Lioness i po prostu wyzdrowiał, a miał to samo podwórko nie wchodzi w grę w przypadku Dingo Quote
maarit Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 Na odległość mogę tylko trzymać kciuki:roll:... No fajnie by było gdyby jednak miał ten swój kącik... Same musicie zdecydować... Quote
pumcia02 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Royal canin renal, purina NF, lub hills k/d. Mam psa z niewydolnością nerek. Psy z mocznicą z takimi skrajnymi wynikami też widziałam. Trzeba się zastanowic powaznie czy jest sens go przenosić. Jesli parametry nie spadają, to jest to juz niestety przedłużanie życia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.