Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Iljova napisał(a):
Cudo to jest Kasia żeby większość dzieci była taka dla zwierzaczków :)


oj, to prawda - ona kocha wszystkie zwierzaki, nawet amstafa mojego siostrzeńca ;)

niestety ten rok jakiś dla mnie pechowy..... ze 3 miesiące temu wyczułam u Miłeczki w okolicach łopatki malutki guzek, wetka kazała obserwować - jeśli nie rosnie - może zostać ( podejrzewała, że może to dawno temu wrośnięty w skórę śrut)
niestety - z wielkości ziarenka grochu guzek jest już prawie wielkości ( i kształtu też) takiej dużej fasoli "Jaś" :(

Posted

mari23 napisał(a):
oj, to prawda - ona kocha wszystkie zwierzaki, nawet amstafa mojego siostrzeńca ;)

niestety ten rok jakiś dla mnie pechowy..... ze 3 miesiące temu wyczułam u Miłeczki w okolicach łopatki malutki guzek, wetka kazała obserwować - jeśli nie rosnie - może zostać ( podejrzewała, że może to dawno temu wrośnięty w skórę śrut)
niestety - z wielkości ziarenka grochu guzek jest już prawie wielkości ( i kształtu też) takiej dużej fasoli "Jaś" :(


Marysiu, a czy Miłeczka była może szczepiona ostatnio?
Pytam, bo jakiś czas temu, u swojego Miśka też wyczułam guzek właśnie w okolicach łopatki. Przyznam, ze też bardzo się przestraszyłam, ale okazało sie, ze był to guz po zastrzyku. najpierw był mały, potem sie powiększył i "rozlał" i w końcu wchłonął.

Posted (edited)

Havanka napisał(a):
Marysiu, a czy Miłeczka była może szczepiona ostatnio?
Pytam, bo jakiś czas temu, u swojego Miśka też wyczułam guzek właśnie w okolicach łopatki. Przyznam, ze też bardzo się przestraszyłam, ale okazało sie, ze był to guz po zastrzyku. najpierw był mały, potem sie powiększył i "rozlał" i w końcu wchłonął.



oj, niestety to chyba jednak nie to, choc bardzo bym chciała.... guzek jest bardziej na boku, wyczuwalny już dośc dawno, teraz rośnie tak dziwnie, jakby na nim narastały inne guzki..... nie chcę tego mocniej uciskać, wetka dzisiaj to obejrzy, a ponieważ już ten guzek oglądała - oceni, co to może być
pieski ostatni raz szczepione były, kiedy podczas choroby Kilerka dostawały wszystkie surowicę, guzek już wtedy był


Ilonko - filmik jest cudowny, a ja szczególnie Ci za niego dziękuję, choć słowo "płacz" jest za małe, by określić mój stan po jego obejsrzeniu... DZIĘKUJĘ !!!

Edited by mari23
Posted

jutro Miłeczka ma umówione badania krwi, sprawdzimy, jakie ma wyniki
guzek jest w skórze - ewidentnie rośnie - jakby się podzielił i jest taka "ósemka"

i jeszcze Tiarke koniecznie muszę skonsultować, z dziurek kilku zrobiła się jedna duża rana, na Cyclosporyne nie bardzo to reaguje, brak poprawy :(

Posted

mari23 napisał(a):
jutro Miłeczka ma umówione badania krwi, sprawdzimy, jakie ma wyniki
guzek jest w skórze - ewidentnie rośnie - jakby się podzielił i jest taka "ósemka"

i jeszcze Tiarke koniecznie muszę skonsultować, z dziurek kilku zrobiła się jedna duża rana, na Cyclosporyne nie bardzo to reaguje, brak poprawy :(

Czyli ta Cyklosporyna nie zadziałała. Marysiu napisz do Tereni Borcz. Może uda sie pomóc Tiarze w niekonwencjonalny sposób.
Tak długo bierze już ten lek i poprawy nie ma. Kiedyś też brałam Cyclosporynę, ale odstawiłam z powodu zbyt dużych działań ubocznych.

Posted

Ja nie wiem czy Tereska wchodzi na dogo gdyby co to mam do niej numer telefonu
wiec gdyby nie udalo Ci sie z nią skontaktowac poprzez dogo daj znać
Marysiu proszę... chociaż sama wiem jakie emocje wywołuje ten film... ja robiłam i ryczałam

Posted

Iljova napisał(a):
Ja nie wiem czy Tereska wchodzi na dogo gdyby co to mam do niej numer telefonu
wiec gdyby nie udalo Ci sie z nią skontaktowac poprzez dogo daj znać
Marysiu proszę... chociaż sama wiem jakie emocje wywołuje ten film... ja robiłam i ryczałam


ja już rok temu do niej pisałam - dostałam odpowiedź i stosowałam się do zaleceń - też bez efektów :(
dziwne te Tiary objawy - trudne do konkretnego zdiagnozowania :(

dzisiaj Róża znów niestety upolowała kreta - po raz drugi w ciągu tygodnia musiałam zabrać martwego biedaka
skutek jej polowań jest taki, że krzewy rosną prawie w powietrzu, choć - o dziwo - kwitną nawet

Posted

Iljova napisał(a):
No widzisz jaka Róża jest zdolna to pewnie przez to kwiatowe jej imię ;-)


Róża - ogrodniczka ;)

wczoraj ważny i trudny dzień - sterylka Majeczki.

Majeczka zniosła zabieg dzielnie i naprawdę dobrze! ( waży 7,5 kg)
bałam się o nią niepotrzebnie - wszystko przebiegło dobrze a po majeczce prawie nie widać, że przeszła zabieg :)

gorzej zniosła to Kasia - wczoraj po wejsciu do domu wszystkie pieski wybiegły jej na spotkanie, a ona zamiast cieszyć się jak zawsze - zaczęła strasznie płakać, ale to bardzo! Myslałam, że coś się jej stało, uderzyła się o coś.... w końcu udało się zrozumieć, co woła w tym płaczu: "nie ma mojej Majeczki!"
musiałam zaprowadzić Kasię do Maji, pogłaskała ją delikatnie i już było dobrze( "Maja chora, boli ją brzuszek" - tyle wytłumaczyłam Kasi)
Majeczka była w innym pokoju sama, żeby miała spokój, ale długo tam nie poleżała, drapała w drzwi domagając się wypuszczenia.... skapitulowałam i Majeczka dołączyła do reszty ku wielkiej radości Kasi, choć nie nękała Majeczki zabawą, "Majeczka chora" mówiła patrząc czule na suńcię

i tym oto sposobem przekonałam się, że jedyny adopcyjny piesek w domu jest.... nieadopcyjny!

Posted

wzruszajaca historia, Marysiu

niesamowita czulosc i doroslosc tkwi w malenkiej duszyczce Kasi... jestes szczesliwa majac taka wnusie , twoje zwierzatka takze delektuja sie zapewne jej obecnoscia...

Posted

Dobrze, że z Mają wszystko ok.
Kasia załapała bakcyla miłości do zwierząt od Babci;). Wspaniale sprawdza sie w roli testera psów nieadopcyjnych:diabloti:

Posted

Havanko miałam to samo napisać że dzięki Marysi Kasia jest taka i potrafi postępować ze zwierzętami :)
I tak właściwie Marysiu DZIĘKUJĘ :)
Ponieważ na pewno zapytałabyś za co od razu odpowiadam za to że nauczyłas Kasię co to jest zwierzę i jak je kochać.
Ona i jej podobne dzieci są nadzieja dla zwierząt że w przyszłości nie zostaną same :)

Posted

EURO 2012 w pełni, więc skompletowałam "jedenastkę" doborową..... wczoraj około 23.00 dołączył do nas Łatek - kolega "z celi" Puszka w lubelskim schronisku...

no niestety, Puszek okazał się wredotą i już w progu straszliwie zaatakował Łatusia ..... reszta była przyjazna, tylko Maja próbowała się do Pusia przyłączyć...
wszystko jest już dobrze, za wyjątkiem Puszka niestety :-(
Pusio wciąż chodzi za Łatusiem powarkując, rano wracając ze spacerku znów w progu rzucił się na Łatusia z zębami, Łatuś nie odwzajemnia ( w przeciwieństwie do Dropsika, którego także Puszek atakuje), myślę, że jakoś mu to przejdzie, bo Łatusiek nie reaguje na zaczepki, ale miski broni i to "stanowczo"
spacerek rano po ogrodzie bez smyczy, obroża też zdjęta, Łatuś wciąż patrzy gdzie jestem i wciąż za mną chodzi...
wczoraj był bardzo zmęczony i głodny, specjalnie dla niego ugotowałam ryż z kurczakiem, ale on nie umie jeść takiego jedzonka, tylko suche ( dostał Royala ;-))

bardzo mnie ten jego kaszel martwi, szczególnie przy wysiłku, podczas jedzenia to bardzo - chyba mu przełykany pokarm drażni krtań
mam już opis od pani doktor i zalecenia dla niego, leki dostaje
spał grzecznie, ulokował się w bezpiecznym kąciku pod narożnym biurkiem

niestety planowany fortel się nie udał, mąż widział już ich obu jednocześnie, choć sobie żartowałam, że zrobię grafik kiedy który po domu chodzi i nikt się nie zorientuje, że ich dwóch jest ;-)

zobaczcie ich obu jednocześnie ( zdjęcia z komórki, baterie w aparacie padły)





jadąc wczoraj do Wrocławia po Łatka wciąż myslałam o.... V.Villas.... chyba patrzyła na mnie z góry, bo myśl o niej nie odstępowała mnie aż do chwili, kiedy zobaczyłam Łatusia

Posted

Puszek zapomniał już Łatka. We wspólnej celi kiedyś musieli się jakoś dogadywać. Może z czasem tak będzie u Ciebie?

Też martwię sie tym kaszlem. Zobaczymy, co powie na to wetka.

Posted

Dostałam taką PW:
[quote name='Weg']Witam Już od 2-3 tygodni szukam chętnej osoby do przeprowadzenia wizyty
przedadopcyjnej w Środzie Śląskiej
. Niestety nikt się nie zgłasza. Jeśli miałabyś czas, chęć i możliwość, żeby sprawdzić ten domek byłabym stokrotnie wdzięczna. Koszty paliwa mogę jak najbardziej pokryć.
Konkretniej chodzi o wizytę przedadopcyjną dla mixa husky i malamuta. Jeśli zdecydowałabyś się tam podjechać to proszę o nr telefonu, zadzwonię i dogadamy szczegóły. Pozdrawiam serdecznie Anna Kurzawa serwis Husky Adopcjemoże mogłybyście pomóc ? Ja nie jestem zmotoryzowana i nie bardzo mam jak pojechać

Posted

Nikaragua napisał(a):
Dostałam taką PW:
może mogłybyście pomóc ? Ja nie jestem zmotoryzowana i nie bardzo mam jak pojechać



jasne, że tak !!!!!!!
w Środzie Śląskiej pracuje czerda, ale i ja mogę podjechać

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...