Jump to content
Dogomania

Pisia - prawdziwy bury cud natury - odjechała do swojego nowego domu!


Recommended Posts

Posted

Kurcze, nie otwiera mi sie dokument z umowa adopcyjna, czy ktos mógłby mi przeslac na adres: [email protected] Dziekuje

Dzis po 17 do Pisi przyjezdza nowy dom :)


Wyciągnęłam ją z żyrardowskiego schronu w stanie skrajnego wycieńczenia (odwodnienie, biegunka, wielka głowa i dalej smętny szkielecik).

Już kilka godzin po wizycie u weta następnego dnia kiciula poczuła się lepiej, a teraz ma się zupełnie dobrze. Już dawno podwoiła swoją wagę, a teraz zaczyna potrajać.

Na początku miała chorobę sierocą, musiała być do mnie przyklejona, a teraz już w dzień śpi sama, gania za zabawkami i dziś odkryła dyndanie zębami na zasłonach :roll:
Mruczy przecudnie, zrobiła się śliczna i jeśli natychmiast jej nie oddam, pęknie mi serce.

Nie umiem wstawiać zdjęć, mogę wysłać mailem.

Kocina ma ok. 5 tygodni, jest odrobaczona, w 100 procentach kuwetkowa.
Przepiękna buraska.
Mniam.

kontakt do mnie:
[email protected], 502 155 207

PS To jest chyba któreś wcielenie BUDDY, bo bardzo pracuje nad swoim brzuchem - coraz bardziej okrągłym :evil_lol:


Prosim, zabierzcie mi ją, bo już strasznie ją kofam... i z każdym dniem coraz bardziej...

  • Replies 84
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

:lol: widzialam kicie, jest boska! Ma oryginalne umaszczenie w tzw. "slimaki"!! Nu burym futerku nie pregi, na bokach,tylko takie slicznie namalowane slimaki...

A wiek, na moje oko, to ma 3 m-c:cool1: Taka wlasnie juz madralinska dziewczynka, do kochania:loveu:

Posted

Morisowa, bardzo Ci dziekuje za wstawienie zdjęć :loveu:

Jeśli chodzi o wiek, to lekarz powiedział tydzień temu, że ma około 4 tygodni. Jak na nią teraz patrzę, to myślę, że jest nieco starsza, ale moim zdaniem nie ma dwóch miesięcy jeszcze, trzech na pewno.

I kto pokocha taką niunię?

Posted

Laseczka mieszka teraz z obrażoną Frau Mrau, czyli moją kocicą (i ma do niej szacuneczek) oraz z Peciem, czyli moim psem, którego (może z racji choroby) przyjęła bez jednego prychnięcia i tak pozostało.
Nastawienie przyjazne do całego świata.
MAŁY BUDDA :)

Posted

Fona, czy jest możliwość, żeby kiciucha posiedziała jeszcze u Ciebie przez jakiś czas, dwa-trzy tygonie-czy nie(chodzi o to zakochanie), bo koleżanka z pracy by ją przygarnęła... Ale nowe mieszkanie się remontuje, więc to tak... Wiesz, rozwalanie ścian, malowanie, kładzenie podłogi... Ona się zakurzy bidulka tam... Mieszkałaby w grodzisku mazowieckim..

Posted

?? Będę wyć, to pewne. Ale to już nie ma znaczenia, czy dziś bym ją oddała, czy za dwa-trzy tygodnie.

Przechować mogę. Rozumiem, że koleżanka sprawdzona, pewna i wie, co to kot, zwłaszcza w nowym mieszkaniu. Przez najbliższy rok diabeł wcielony.
Co ze sterylką? Z wychodzeniem? Z dziećmi i alergiami itp.?

Trochę mnie martwi to, że po Pisi do schronu trafiły dwa kotki w strasznym stanie, więc dopóki ona bedzie, nie pomogę innym. Ale i tak mam zakaz brania na tymczas, muszę się sama przeprowadzić.

Jeżeli uważasz, że to jest TEN domek, chętnie nawiążę kontakt z koleżanką. Grodzisk to bliziutko - może mnie kiedyś zaprosza... :)

Możesz mi podać na pw jej tel., to ja zadzwonie, albo mój (jest w pierwszym poście).
Dzięki!

Posted

Iwona ma dwie kotki przybłędy w domu, więc wie co to kot wariat...:diabloti: :evil_lol:
Znaczy się u rodziców, ale teraz idzie na swoje i nie chce pustego domu...
Podam Ci tel do niej, tylko nie dzownić dziś, bo go z domu nie wzięła:mad:
Możesz zadzwonić do mnie, to Ci ją przekażę:)
Wysyłam PW ...

Posted

To się domek kroi :)

Bardzo mi się podoba myśl, że miałabyś wieści codziennie o Pisi.
Poza tym nawet imię "mamusi" by się nie zmieniło, więc dziecko by nie zauważyło zmiany :evil_lol:

Może w niedzielę uda nam się spotkać z Iwoną, to jeszcze ona oceni, czy to chodzi o TEGO kota.

Igusia, dziękuję bardzo :loveu:

Posted

Ze mna jest tak: jestem psiarą. Ale w pewnym momencie zaczęły ze wszytskich dziur wychodzić do mnie chore, zaglucone koty, obok których nie mogłam przejść obojętnie. Brałam futro, leczyłam, upychałam w nowym domku... I nawet na początku mówiłam do siebie: przecież ja nie lubię kotów! Teraz, po kilkunastu kocich przygodach, już mam własnego i jak widzicie, kiedy za długo czegoś na tymczasie u mnie nie ma, sama wydłubuję. Ale psy górą, nie ma to tamto!

Kota łatwiej wziąć na tymczas. Jadę do pracy, a kot sobie radzi. Psom mogę pomagać tylko wpłacając pieniądze i robić hop! na dogo, a to mi jakoś sumienia nie uspokaja...

Jestem zalogowana na miau, ale bywam tam sporadycznie, mimo że mam koty na tymczasie. I o co chodzi? :evil_lol:

Posted

i tak dziewczyny trzymac!! :loveu: ja cale zycie psy do domu znosilam, od dziecka mialam swira na punkcie psow. nigdy nie mialam kota w domu, chyba, ze na 5 min. a od jakis 2 lat wiecznie znajduje jakies kocie sieroty, ktore trzeba odchowac i leczyc. bylo juz ich szt.6:evil_lol: 2 znalazlam domy, 2 za TM, i 2 u mnie:cool3: (1 na stale, 1 na tymczasie - jak podrosnie bedzie Halinka szukala kochajacego domku:evil_lol: ) i juz czuje, ze to nie bedzie moja ostatnia przygoda z kotami, bo moj syn ma jakies takie szczescie:diabloti: , ze bidy znajduje:-( po kims to ma:evil_lol: zeby jeszcze nasz "gospodarz domu" podzielal nasz milosc do zwierzat:mad:

Posted

Igusia, kolezanka nadal zainteresowana? Tuż po jej telefonie przeczytałam maila, ktory przyszedl nawet 5 minut przed Twoim postem :), ale powiedziałam, że już chyba domek jest i pani wzieła jakiegos kotka z Ochoty.

Ja bym juz chciala, zeby sie udalo z Twoja kolezanka, bo adopcja przez dogo nastawia mnie opmtymistycznie i miałabym częste wieści - mam nadzieję - chociażby za Twoim pośrednictwem.

Ale nie wiem, czy doczekam z nia do konca remontu, bo moja Pirlipatka najpierw byla smokiem i syczała na glucika, a wczoraj dostała pomieszania zmysłow, nie chce jej odstapić na krok, śpiewa, miauczy, zawodzi, zagania ja do łóżka, obejmuje łapą i wylizuje. Nie można z nią wytrzymać.

Co jakiś czas robię kotu wodę z mózgu. Przez tydzień obowiązkowo się gniewa, jak jest "ktoś" nowy, potem sie zaczynają galopki, zabawy i przytulanie i jak juz sie moja naprawde zaprzyjazni, kot znika. Szkoda mi jej.

Posted

daga_27 napisał(a):
to zdecydowanie Foneczka musi wziac na stale jeszcze jakas kicie:eviltong:


Jeszcze nie okiciałam! :evil_lol:
Najpierw muszę znaleźć mieszkanie, bo sama jestem na tymczasie. Tak sobie czasem mówię, że jakby co, to pójdę z kotem do MarKOTu i już ;) .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...