Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='marta95']My też witamy z rewizytą :D .
Tina jest taka ślicznaaaa .. ;)
Sara jak na córkę Tiny, to raczej do niej nie jest podobna . :>

dziękujemy :loveu:
no niestety :evil_lol:

[quote name='agaciaaa']

http://i136.photobucket.com/albums/q195/Kate-A/tisa2/SL378598.jpg łojojoj :loveu::loveu::loveu:

http://i136.photobucket.com/albums/q195/Kate-A/tisa2/SL378524.jpg pysiunio mój kochany :loveu:

:loveu:

[quote name='Cavy']Witamy sie pierwszy raz. :hand:

http://i136.photobucket.com/albums/q195/Kate-A/tisa2/SL378481_E.jpg
Ale super :D :loveu:

Zapraszamy do siebie ;-)

no ba ;)

[quote name=':: FiGa ::']http://i136.photobucket.com/albums/q195/Kate-A/tisa2/SL378552.jpg
One są niesamowite!!! :evil_lol: :loveu:

no wiem :diabloti:

[quote name='agaciaaa']Trzymam kciuki za zdrówko żółwicy!

[quote name=':: FiGa ::']Biedna skorupiasta.... :calus:
biedna biedna. no właśnie to zdrówko coś nie tego :shake: żółwica już od wtorku jest z nami i nadal pokichuje i jej gluty z nosa lecą :shake: mamy jej robić kąpiele i inhalacje ale jestem ciekawa czy jej to przejdzie...

ale...

[SIZE="6"]WESOŁYCH ŚWIĄT!
Wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i duuużo prezentów dla was i waszych pupili :loveu::loveu::loveu:

Niestety śnieg się roztopił :placz:

Posted

Dziękujemy za życzenia.
Wybaczcie, że zniknęłyśmy znów z dogo, ale były święta, popłoch i problemy z Eleną.
Ale już nie ma problemów. I nie będzie.

W środę tydzień temu i w czwartek, w Wigilię, strasznie łapczywie łapała dziobem powietrze, wydając przy tym pisk o bardzo wysokiej częstotliwości. Spanikowaliśmy. Ale tak, jak kazała nam pani doktor z Salvetu, zrobiliśmy jej kąpiel z sodiazotem, żeby osłonić jej wątrobę i nerki. Potem inhalacja z olbasu. Niewiele pomogło, nadal piszczała. Pokropiłam jej Olbasem okienko kryjówki. I pisk zniknął. Oddychała lepiej. Nie łapała tak nerwowo powietrza. Wydawało nam się że wszystko będzie dobrze.
Piątek, sobota, niedziela - kontynuowaliśmy kąpiele i inhalacje. Nadal oddychała przez dziób.
Poniedziałek - miłe zaskoczenie, Elena zaczęła trochę chodzić po terrarium i podkopywać. Już miałam nadzieję, że będzie coraz lepiej.
We wtorek przez cały dzień ją obserwowałam. Nadal podkopywała, trochę chodziła. Po południu zaczęła stawać w swoim domku na dwóch tylnych łapach. To już było dziwne.
Ale w nocy było bardzo źle. Przed 1:00 zawołał mnie na dół mój tata, mówiąc, że żółw się chyba źle czuje, bo wyszła z kryjówki i podeszła do szyby. Zeszłam na dół. Rzeczywiście - Elena nie spała. Drzwi terra były lekko uchylone, żeby miała świeże powietrze, a ona właśnie w tej szparze trzymała dziób i łapała powietrze. Wytarłam jej nos i pogłaskałam. Uspokoiła się i poszła spać.
Wczoraj około 12:00 przybiegła do mnie do pokoju moja mama, mówiąc, że Elena się nie rusza. Wstałam i zeszłam na dół. Widok był straszny: żółwica ani drgnęła, nogi i głowę miała bezwładne, nic. Jak lalka. Ruszyłam jej głowę - nie zareagowała. Wzięłam ją na ręce i zaczęłam wachlować, próbując dać jej świeżego powietrza. Po chwili ruszyła się lekko, otwierając dziób. Jeszcze żyła. Kazałam mamie zadzwonić do naszego weterynarza, pani Marciniak. Zaczęła się panika. Mieliśmy wziąć Elenę i zawieść na Ratuszową, ale to by ją tylko wykończyło. Widać było wyraźnie, że dostała zapaści. Oczy zapadnięte, bezwład, brak jakichkolwiek odruchów - tylko od czasu do czasu lekkie poruszanie dziobem. Doktorowa spytała czy mamy jakieś leki na astmę. A jako że ja astmę mam, to leki też były. Kazała psiknąć Ventolinu, na rozszerze oskrzeli. Elena zaczęrpnęła głębiej powietrza, zaczęła co 4 minuty je łapać. Może się uda? Ventolin był użyty cztery razy. Potem przestała się ruszać. Przerażone, dzwonimy znów do pani doktor. Zaproponowała, że weźmie Elenę do siebie i będzie jej podawać leki. Żółwica wzięła kolejny wdech i zaczęła z powrotem powtarzać tę czynność co 3-4 minuty. Nawet kichała i ruszała lekko łapkami. Czasami, kiedy długo nic nie robiła, sprawdzałam czy żyje poprzez dotknięcie jej koło oka. Wtedy je zamykała.
Później zaczęła oddychać coraz wolniej. Nie zamykała oczu.
30 grudnia 2009 o 13:53 Elena ostatni raz zaczerpnęła powietrza. Na mojej dłoni wydała ostatnie tchnienie i odeszła.
Teraz już nie cierpi. Pogrzebaliśmy ją w ogrodzie, razem z jej ukochanym czerwonym ręczniczkiem.
Nie była doleczona. Zdecydowaliśmy się, że nie wrócimy do lecznicy Salvet. Ani do sklepu, w którym Elenę kupiliśmy.
Jeśli kupimy żółwia, to napewno takiego, który miał opiekę weterynarza i jest zdrowy. I leczyć go będziemy w drugiej lecznicy.
Rok 2009 kończy się tragicznie. Nie mogę się pozbierać.
Wielu ludzi, którzy już o tej histori wiedzą, mówi "to tylko gad!". Ale to nie był tylko gad. Mimo, że była z nami tylko od 14 listopada 2009, przywiązaliśmy się do niej i pokochaliśmy ją, jak Tinę czy Sarę.



  • [SIZE="1"]zdjęcie jeszcze z Wigilii.





    Szczęśliwego Nowego Roku Wam życzymy, kochani. Żeby wasze zwierzaki nigdy tak nie cierpiały i podczas problemów uzyskały należną pomoc. Żeby rok 2010 był lepszy od tego, który właśnie się kończy.

    • 3 weeks later...
    Posted

    [quote name='agaciaaa']Przykro mi bardzo...[']


    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, oby nie było w nim takich "przygód"... :calus:

    Dzięki bardzo :buzi:

    Dzień dobry :)
    Jakoś się pozbieraliśmy, ale nadal nie do końca.
    Wszystkie rzeczy Eleny czekają na nowego "właściciela", który dopiero w wakacje się pojawi, bo pod koniec maja wyjeżdżam do Hiszpanii i moja mama nie ma za bardzo czasu się nowym lokatorem zajmować. Zdecydowaliśmy się na Lamparciego, ze względu na możliwość... utrzymania. Chodzi tutaj głównie o zimowanie.

    Sara ostatnio ciągle przychodzi do jadalni i chce coś zabrać ze "stołu Eleny" albo patrzy po, pustym już, terrarium. Chyba jej szuka. :)
    A Tina głupieje na starość :evil_lol: Robi najdziwniejsze akrobacje na śniegu :diabloti:
    Wygląda na to, że wszystko będzie okej :D









    • 2 weeks later...
    • 1 month later...
    Posted

    [quote name='wiki4']http://i136.photobucket.com/albums/q195/Kate-A/tisa2/SL378790.jpg
    Super ujęcie :D

    Miłego weekendu :)

    hej, dzięki :D

    [quote name='furciaczek']Przykro mi z powodu Eleny :(

    Ciesze sie ze psice OK, widze ze Was tam niezle zasypalo :)

    dzięki :buzi:
    ano zasypało, zasypało. ale już jest dobrze :cool3:

    [quote name='agaciaaa']http://i136.photobucket.com/albums/q195/Kate-A/tisa2/SL378790.jpg jaki fajny... krokodyl? :lol:

    http://i136.photobucket.com/albums/q195/Kate-A/tisa2/SL378814.jpg moja ryża mordeczka :loveu:

    krokodyl. chociaż teraz już nie żyje :diabloti:


    [quote name='Paulina_mickey']Cześć tinusiowo sarusiowe :):)

    no hej


    czeeeeeeeeść! :multi:
    u nas dobrze, Tina sie starzeje, obie nadal głupie :evil_lol:







    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...