Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Podobno jak pies jest w kojcu to wyje i burzą się sąsiedzi, na smyczy dzisiaj piszczał. Tłumaczyłam pani, że taki pies potrzebuje zajęcia, długiego spaceru, że po kastracji przez kilka dni będzie wymagał opieki. Tłumaczyłam też jak szukać psa, gdy zaginie.


Oczywiście uczulę odpowiednie osoby, żeby powiadomiły mnie, gdy zobaczą psa luzem.

  • Replies 201
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Mysia_']kastracja to najmniejszy problem - można go ciachnąć u nas, tylko czy Ci ludzie są w stanie zapewnić mu odpowiednią opieką, no zobaczymy co jutro uda mi się załatwić....

noo wlasnie....trzeba dowiedziec sie dane obecnej wlasciciellki i zobaczyc jakie pies ma warunki...troche kiepsko jak siedzi sam w kojcu cale dnie

Posted

Z wypowiedzi właścicielki wynika, że są trzy miejsca. Miejsce, w którym mieszka obecnie centrum i tam nie ma warunków, u ojca (pies miał dzisiaj obrożę i smycz, nie ma opcji, żeby uciekł- czyli biegał luzem, bo....), opcja trzy rzekomy kojec na posesji, gdzie pies przeskakuje zbyt niskie ogrodzenie.

Jeżeli go zobaczę luzem, będę dzwoniła po straż miejską. Czipa odczytają w Miedarach.

Posted

Dziewczyny ona nam wczoraj mówiła, że jest druga właścicielką i wzięła psa od jakiejś Justyny, która go ze schroniska adoptowała i owa Justyna niby mieszkała w Zabrzu w kamienicy i nad psem się znęcali, co by tłumaczyło dlaczego przy podniesionym głosie i podchodzeniu do niego pies się kuli, ale..... na stronie schroniska pisze, że psa adoptowano do Tarnowskich Gór. Dodatkowo dane podała ulicę i numer kamienicy, nr mieszkania nie podała.

Posted

Prawda jest taka że sytuacja coraz bardziej się komplikuje,moje danie na chwilę obecną, jest takie, że ludzie są nieodpowiedzialni i psa powinno się im zabrać. ( o ile potwierdzą się nowe fakty, o których może na razie pisać nie będziemy). w każdym razie ja dziś się pobawię w detektywa Borewicza czy jak mu tam było :P

Posted

Jeżeli pies trafił do kogoś innego niż na umowie - to jest to złamanie warunków. Mysia to twarda sztuka, nie odpuści łatwo. Na pewno się będzie starała dobrze zorientować co jest grane.

Posted

Ja wam powiem, ze facet (ten starszy) miał w d..... , ze pies biegał luzem, bo ja sądzę, że im piszczał albo wył i chcieli się pozbyć kłopotu. Jakby im zginał to szukaliby, a nie dopiero zamierzali iść do schroniska, tylko po co skoro koleś miał go na smyczy.

Ja bym nie odpuściła.

Uważam, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Mnie zmartwiło to, że pies na mój widok się ucieszył, radości na widok właścicielki nie okazał, zresztą mało ją pies interesował, szybko z książeczką do policjanta.

Rozbawił mnie policjant, chciał być błyskotliwy i zapytał dlaczego nie zgłosiłam psa do odłowienia. Szkoda, że nie zapytał owej pani dlaczego pies błąkał się trzy tygodnie, wychudzony, brudny. I dlaczego go nie szukała, skoro twierdziła, że im uciekł.

Posted

Ja się deklaruję, że jeśli zobaczę Kenzo dzwonię po straż miejską i niech go zawiozą do Miedar, wtedy będzie potwierdzenie i może się w końcu ktoś obudzi.

Posted

Ja się chciałam zapytać czy ktoś planuje iść na wizytę u tej kobiety, zwłaszcza, że pies biegał dziś rano po dworcu w TG sam (był w czarnej obroży). Widziała go moja koleżanka....

Posted

To nie jest takie proste. Po pierwsze właścicielem psa jest schronisko, doki kobieta nie podpisze z nimi umowy, czyli schron będzie czekał, aż ona się pojawi. Kobieta, u której pies przebywa powiedziała, że nie szukała psa, dopiero zamierzała iść do Cichego Kąta- tak powiedziała przy policjancie i przy Oli. CK potwierdzi, że nikt zaginięcia nie zgłaszał. Bo.... zgłosić nie mógł, dlatego że pies był regularnie wypuszczany.

Wszystko jest w rękach schroniska. Jeżeli schronisko zadzwoni do CK, do którego ja wysłałam email, że na Przyjaźni błąka się żólty, duży pies i dzwoniłam do nich i CK potwierdzi, że psa nikt nie szukał to powinno podjąć dalsze kroki. ALE.... to schronisko musi chcieć.
Jeżeli dla schroniska wytłumaczenia pani, u której pies jest są na rękę to jest ich problem, a właściwie psa.

Bo jeśli pies się pojawi, ja dopilnuję, żeby trafił do Miedar.

I wcale się nie czuję usatysfakcjonowana, że wydałam full kasy na telefony, żeby pomóc biednemu, błąkającemu się psu, który boi się tłumów, który był brudny.

Miał pecha, że był w schronie, a nie w DT, bo porządny DT psa by zabrał.

Posted

dorobella, a czy Ty przypadkiem nie przesadzasz? Szlag mnie trafia, bo każdemu łatwo się mówi jak się jest na miejscu, siedzi się z telefonem przy uchu czy z kawką przed komputerem i jest się wielkim bohaterem. Wysłanie psa do Miedar? Gratuluję pomysłu. Nie znam chyba gorszego schroniska na Śląsku... Wszędzie temu psu było by lepiej niż tam.
Myślisz, że ktoś z nas chce dla niego źle? Smutne jest to, że z taką łatwością przychodzi Ci ocenianie ludzi, rozumiem, że Ty jesteś nieomylna i masz nieskończenie wiele wolnego czasu?... Warto też pamiętać, żeby sto raz zastanowić się nad czymś co wydaje nam się dobre dla konkretnego psa, bo potem może się okazac zupełnie odwrotnie.

Niestety nie mam tutaj na miejscu nikogo kto w najbliższe dni mógłby pojechać do Ugera, sama też nie dam rady, bo niestety w weekend też pracuję... Wiesz ile jest pracy przy 300 psach i 20 kotach? Od 7 rano z reguły do 22 jestem na nogach i nie mam kompletnie czasu, a wycieczka do Tarnowskich Gór autobusem po 22 w nocy to chyba kiepski pomysł, bo nie wiele uda mi się ustalić o tej godzinie po ciemku? Teraz jestem w pracy - poświęcam swoje cenne 10 minut na pisanie tego postu. Nie mam czasu ciągle tutaj zaglądać i zastanawiać się czy przypadkiem ktoś nie wymyśli tutaj zaraz afery i nie obsmaruje mnie, że mam w doopie tego psa :shake: bo schronisko nie chce, bo nie jest na tyle porządne jak DT (a widzieliście Dt w którym jest 300 psów?!) albo , że schronisku coś jest na rękę i będziemy czekać do usranej śmierci aż kobieta się zjawi- drobella skąd takie informacje?

Wiecie co na dogo jestem już na prawdę długo... wchodzę tutaj już nie tak często jak kiedyś, ale cieszę się, że nie mam tyle czasu na to forum, bo chyba przepłaciłabym to zdrowiem, które i tak szwankuje :angryy:

Widziałam psy chore, wydziczałe, wychudzone nie raz, dlatego dziękuje za te zdjęcia na pierwszej stronie, bo wiem, że Ugerowi nic z tych rzeczy nie dolega.

Sprawę na pewno będziemy monitorować, jeśli psiak będzie znowu na ulic to nie dzwoń do Miedar, bo to chore w sytuacji kiedy Lu_Gosiak wyszła z na prawdę dobrą propozycją - -osobny kojec, indywidualna opieka - tego w schronisku nie jesteśmy w stanie zapewnić.

Drobella nie udowadniaj nikomu nic na siłę, bo dobrze na tym nie wyjdziesz.

Pozdrawiam.

Gosia

692 581 343

Posted

Myślę, że Drogobella nie chce nikomu nic udowadniać. Po prostu pies biega bez opieki i tylko czekamy, aż trzepnie go auto i później na dogo będą zbiórki na operacje i leczenie. Nie chodzi o to, czy jest czy nie jest wychudzony... ale nie powinien być puszczony na samopas. Ale w Polsce nigdy nie będzie normalnie.
mija kilka dni i nikt nie chce zająć się sprawą. Myślę, że poczekamy aż sąd zdecyduje, do kogo należy pies. Może jak przekroczy łapą teren TG, to będzie po problemie, bo sprawą będą musiały zając się Katowice. ale na razie wszystko jest ok, pies dokarmiany kababami czyli polska rzeczywistość.

Posted

Katarzyno skąd informacja, że nikt się nie chce zająć psem? Ja dowedziałam się o nim w nocy 18 maja, póki co miałam 19 maja, żeby cokolwiek ustalić - każdy z nas wie jak wygląda ustalanie czegokolwiek przez telefon czy internet, a już w ogóle kiedy ma się całe dni zapracowane maksymalnie.
Mnóstwo psów biega samopas co nie koniecznie znaczy, że mają źle, że ktoś ich nie chce, czy znęca się nad nimi... Żyjemy w takim porąbanym kraju i dopóki prawo się nie zmieni, a nasze społeczeństwo będzie dalej zacofane i nieświadomo to nie wiele się zmieni.
Błagam, czytajcie ze zrozumieniem.
Na prawdę nie mam czasu pisać wszystkiego co mi przyjdzie do głowy czy co uda mi się załatwić, za chwilę kończę prace przed kompem i nie wiem czy do wieczora będę miała możliwość tutaj zajrzeć.
Jest alternatywa - Lu_Gosiak ma dla niego miejsce, jeśli pojawi się na ulicy to nie mam nic przeciwko temu, żeby umieścić go w bezpiecznym miejscu (czyt. absoloutnie nie w Miedarach, bo one takim miejscem nie są). Co będzie dalej zobaczymy.

Posted

Mysia_ czyli uważasz, że ma full kasy, z którą nie mam co robić, mam full wolnego czasu i śledzę bezdomne psy na osiedlu.Nie kpij sobie ze mnie. Bo piszesz bzdury, a nie wiesz jak było. Pies na zdjęciach, jest po dwóch tygodniach dokarmiania. Jak ja się o nim dowiedziałam, to już się ponad dwa tygodnie "błąkał". Co prawda był dziwne, że w jednym z tygodni, był widziany z obrożą, ale przecież ktoś mógł próbować go przygarnąć.
Nie masz też zielonego pojęcia, że pies nie raz wpadłby pod samochód. Nie wspominając o pomysłowości niektórych okolicznych mieszkańców, żeby go odłowili i by tam trafił. Tego byś chciała. Bo oklioczni mieszkańcy mówili cytuje "Trzeba coś z nim zrobić". Tylko, że dokarmiały go osoby, które szukały dla niego alternatywy, właśnie po to, żeby do Miedar nie trafił.
Tylko, że pani obecna właścicielka, nie przejęła się tym, że pies do Miedar mógł trafić, nie szukała go i ładnie mi podziękowała, że starałam się przed Miedarami psa uchronić mówiąc mi, że jestem uszczypliwa, wredna etc. Pomijam, że nam powiedziała, że kiedyś do schroniska dzwoniła i oni jej kazali przyjechać, a ona nie pojechała.

Nie wspomnę o wqrwionych właścicielach, do których pies podchodził, skakał na nich, na których szczekał.

Może masz rację, że przesadzam z psami. Teraz nie będę i jak zobaczę błąkającego się psa zadzwonię po straż miejską i trafi do Miedar. Zaoszczędzę dużo czasu, nerwów i pieniędzy.

Posted

Mysia_ napisał(a):

Jest alternatywa - Lu_Gosiak ma dla niego miejsce, jeśli pojawi się na ulicy to nie mam nic przeciwko temu, żeby umieścić go w bezpiecznym miejscu (czyt. absoloutnie nie w Miedarach, bo one takim miejscem nie są). Co będzie dalej zobaczymy.


Mysia a nie możecie po prostu tego psa jej odebrać?? Jest miejsce dla psa, ale nie będzie czekać w nieskończoność... Kobieta kłamie, że psa szukała, obiecała poprawę i na drugi dzień pies biega znowu samopas.... Na co czekać?? Aż go auto potrąci?? Ja nie wiem, ale odnoszę wrażenie że Ty wierzysz tej kobiecie nie nam... Pies się słaniał na nogach dwa tygodnie temu, a Ty się sugerujesz że na zdjęciach tego nie widać, (były robione później....!) Co jeszcze ma się stać, żebyś tego psa odebrała i przy okazji nam uwierzyła....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...