Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A mozesz napisać jakiej jest wielkości??
Piszesz, ze to akitka, a wygląda dokładnie jak hokkaido, ale na fotkach gdzie nie ma odniesienia do wielkosci, mnóstwo hokk zwłaszcza białych jest bardzo podobnych do akit. Mozesz sprawdzic czy nie ma tatuażu?

Gdzie został znaleziony??
Czy to piesek czy suczka?
W Poznaniu jest biały pies hokkaido.pięcioletni, moze to on? Podobny bardzo. Wzorzec i fotki hokkaido i tego psa z Poznania tez (Bushi Tajgeta) jest na naszej stronce. Jezeli ma około 50 cm i wazy około 22-25 kg, to raczej hokka. Sprawdz jak mozesz, czy nie ma w pachowinie tatuażu zaczynającego się na K.

dzieki

ewa

Posted

ewaka napisał(a):
A mozesz napisać jakiej jest wielkości??
Piszesz, ze to akitka, a wygląda dokładnie jak hokkaido, ale na fotkach gdzie nie ma odniesienia do wielkosci, mnóstwo hokk zwłaszcza białych jest bardzo podobnych do akit. Mozesz sprawdzic czy nie ma tatuażu?

Gdzie został znaleziony??
Czy to piesek czy suczka?
W Poznaniu jest biały pies hokkaido.pięcioletni, moze to on? Podobny bardzo. Wzorzec i fotki hokkaido i tego psa z Poznania tez (Bushi Tajgeta) jest na naszej stronce. Jezeli ma około 50 cm i wazy około 22-25 kg, to raczej hokka. Sprawdz jak mozesz, czy nie ma w pachowinie tatuażu zaczynającego się na K.

dzieki

ewa


1. jest to pies
2. ze sprawdzeniem tatuażu, jeśli jest w pachwinie, będzie trudno - ja sama tego nie zrobię, a pies jest wprawdzie przyjazny, ale nie wiem, czy na tyle, aby pozwolił pracownikom zaglądać sobie w pachwiny.
3. najpierw napisałam o nim na forum akit amerykańskich, bo takie psy były już w schronisku, jednak orzekli oni, że jest to raczej akita japońska - jest troszkę mniej masywny od amerykańskiej.

Posted

Ewo, jeśli możesz, skontaktuj się z właścicielem psa, o którym wspomniałaś i zapytaj, czy go nie zgubił.
Pies został znaleziony na poznańskiej Sielance - to takie targowisko, na którym sprzedaje się zwierzęta, także te z kradzieży, przemytu itd.

Posted

Witam

pewnie jest to Akitka - ale tatuaz by duzo pomogl jesli posiada

nic wiecej nie moge pomoc , Akity w tym typie glowy i biale rodzily sie w

jednej hod. w WLKP. ale jesli nie ma tatuazu to ciezko stwiedzic

siostry naszego Tai Mira tak wygladaly ale nic wiecej


Leszek Lis
AKITAS PA-LIS

Posted

MonikaP napisał(a):
ze sprawdzeniem tatuażu, jeśli jest w pachwinie, będzie trudno - ja sama tego nie zrobię, a pies jest wprawdzie przyjazny, ale nie wiem, czy na tyle, aby pozwolił pracownikom zaglądać sobie w pachwiny.


Czyli powtarzam to, co napisałam - nikt psa nie przewróci na grzbiet, żeby sprawdzić, co ma w pachwinie, a w uszach ja sama nic nie widzę, gdy stoję b.blisko psa, chociaż nie jest wykluczone,że tatuaż tam jednak jest.

Posted

MonikaP napisał(a):
Czyli powtarzam to, co napisałam - nikt psa nie przewróci na grzbiet, żeby sprawdzić, co ma w pachwinie
przepraszam, a jak wobec tego pracownicy schroniska radzą sobie z psami potencjalnie agresywnymi, a wymagającymi interwencji np. weterynaryjnej :crazyeye:
schronisko powinno było już pierwszego dnia sprawdzić, czy pies ma tatuaż :shake:

ile czasu oni zamierzają jeszcze z tym czekać? :angryy: aż zrobi to za nich następny właściciel?!

Posted

Eurasierka napisał(a):
przepraszam, a jak wobec tego pracownicy schroniska radzą sobie z psami potencjalnie agresywnymi, a wymagającymi interwencji np. weterynaryjnej :crazyeye:
schronisko powinno było już pierwszego dnia sprawdzić, czy pies ma tatuaż :shake:

ile czasu oni zamierzają jeszcze z tym czekać? :angryy: aż zrobi to za nich następny właściciel?!



Eurasierko, w schronisku jest ponad 400 psów i ograniczona liczba pracowników. Skoro pies siedzi w schronisku już prawie 2 tygodnie,a nikt go nie szuka - bo nie widziałam żadnych ogłoszeń i do schroniska również nikt nie zgłaszał zaginięcia psa..to najwyraźniej jego poprzedni właściciel nie zasluguje na to, by pies do niego wrócił.
Nie mówiąc o tym, że pies został przywieziony z Sielanki, targowiska, na którym się psy sprzedaje - i to prawdopodobnie jego właściciel próbował go sprzedać, a gdy się to nie udało, zostawił.
I wybacz, ale nie będę szukała hodowcy. Tak się składa, że w tym schronisku były już dwie akity z pewnej hodowli. Obie zostały porzucone na Sielance. W przypadku pierwszej próbowałam nawiązywać kontakt z hodowcą - rozmawiałam z nim i....nigdy więcej tego nie zrobię. Niektórzy ludzie, bez względu na to, jak bardzo utytułowane mają hodowle, traktują swoje psy tylko i wyłącznie jak źródło zarobku. Oba wspomniane przeze mnie psy mają już dobre domy.

Posted

MonikaP napisał(a):
W przypadku pierwszej próbowałam nawiązywać kontakt z hodowcą - rozmawiałam z nim i....nigdy więcej tego nie zrobię. Niektórzy ludzie, bez względu na to, jak bardzo utytułowane mają hodowle, traktują swoje psy tylko i wyłącznie jak źródło zarobku. Oba wspomniane przeze mnie psy mają już dobre domy.
Nie zgodzę się z tobą. Nie wolno tak uogólniać! To wszystko robisz DLA PSÓW, a nie dla hodowców czy byłych właścicieli. I trzeba próbować! :motz:

Braciszek Sabry nadal siedziałby w schronisku, gdyby nie fakt, że w Skrzyczkach jest solidne, profesjonalne (nowe) kierownictwo. Sprawdzili tatuaż od razu - w efekcie od momentu wylądowania w schronisku do chwili zabrania psa przez hodowcę minęlo zaledwie kilka dni
(http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=31565)

NIE SZKODA CI PSA?!

Posted

Szkoda mi psa. I dlatego wolę,żeby trafił do nowego domu. Nie będę się tu rozpisywać, bo różne osoby czytają to forum. Będę się starała,żeby pies po skończeniu kwarantanny trafił do dobrego domu, a nie z powrotem do kennelu u hodowcy. I przykro mi, ale nie mam w tej sprawie już nic do dodania.

Posted

MonikaP napisał(a):
Szkoda mi psa. I dlatego wolę,żeby trafił do nowego domu. Nie będę się tu rozpisywać, bo różne osoby czytają to forum. Będę się starała,żeby pies po skończeniu kwarantanny trafił do dobrego domu, a nie z powrotem do kennelu u hodowcy. I przykro mi, ale nie mam w tej sprawie już nic do dodania.


MonikaP to nie tak! Spokojnie !Przeciez miejsce z ktorego przywieziono psa nie oznacza ze chcial go tam sprzedac hodowca,mozliwe ze chcial to zrobic jego nowy wlasciciel albo zlodziej ,nie wolno z gory zakladac ze pies pochodzi z pseldo hodowli i trzeba sprawdzic tatuaz bo to najlepszyi najprostrzy sposob na sprawdzenie histori tego psiaka.Jezeli ma tatuaz sprawdz w zwiazku jaka hodowla ijezeli nie chcesz rozmawiac z chodowca napisz do mnie na priv ja pogadam!!!!!!!!!!Ale sprawdzenie tatuazu to podstawa!!Jezeli psiak go nie ma to bedziemy kombinowac co dalej.

Posted

Monika jezeli pies pochodzi z hodowli, z którą miałaś juz przykre doświadczenia, czyli takiej ktora wyrzuca swoje stare psy, to z jednej strony cię rozumiem.
Ale nie jestem w stanie zrozumieć myslenia w schroniskach polegających na tym, ze nie sprawdza się czy pies ma tatuaż czy nie, tylko po to zeby drożej pchnąć psa komuś bo "rasowy". A na to to wygląda. jak sprawdzą, i będzie miała, to moze odnajdzie się wlasciciel i schronisko nie zarobi. A tak to kaska wpadnie, a moze psa oddadzą, to lepiej, bo wpadnie po raz drugi.

W przypadku psów rasowych, lub rasowopodobnych sprawdzanie chipów czy tatuaży powinno być rutynową, pierwszą rzeczą, jaką powinno zrobić.
Rózne sa sytuacje w zyciu. Komuś mógł uciec, a był u cioci na wakacjach. Mógł zostać ukradziony. W Łodzi ostanio grasuje banda złodziei, ktora handluje psami. A w przypadku haszczaków na przykład - potrafią przemierzyć dziesiątki kilometrów w kazdym kierunku, i szukaj wiatru w polu. Gdybysmy wszyscy robili w ten sposób, zadne działania polegające na pomaganiu ludziom w znalezieniu ich psów, nie miałyby sensu.
Moze wystarczyłoby sprawdzić, a dopiero potem napisać, ze ma tatuaż, ale hodowla ta juz kilkarotnie wyrzucała psy, xle traktowała, nie jest zainteresowana odzyskaniem psa, i już.


Są schroniska w miare normalne, a są takie, w kórym nie patrzy się na to gdzie pójdą psy i czyje ew. są, byelby tylko psa drożej sprzedać.
Do jednego ze schronisk ostatnio trafił SH, dotarto do hodowczyni. Ta nie mogła psa wziąć, ale poprosił o pomoc w znalezieniu mu dozywotniego dobrego domu, dziewczyny z BS zrobiły akcję, obejrzały psa, sfotografowowały, posiadziały z nim trochę, pies zaniedbany, widać ze sporo przeszedł, z ranami. Schronisko obiecało, ze nie wyda psa byle komu i będzie współpracować, zeby znaleźc odpowiednią osobę. Chętnych na psa pojawiło się kilku, zostali sprawdzeni, i przedstawiono osobę do adopcji. Schronisko powiedziało, ze ma to gdzies, a pieska juz sprzedało, nie czekając na nic.

Posted

Ewo, ja nie zarządzam schroniskiem, tylko prowadzę fundację, która stara się z nim współpracować, z naciskiem na słowo "stara się".
O sprawdzanie tatuaży walczę od niemal 2 lat i....:roll: .
Z jednej strony wkurza mnie, gdy pracownikom nie chce się zajrzeć do psiego ucha, żeby sprawdzić tatuaż, a z drugiej domyślam się,że boją się zaglądać psu w pachwinę i to mnie akurat nie dziwi. Jeśli znasz sposób, żeby nieznanemu psu spokojnie obejrzeć te okolice, to b.proszę, doradź, jak to zrobić. Bo - jeśli wiesz, a może nie wiesz...jak się poskramia w schroniskach agresywne lub potencjalnie agresywne psy, to wiedza o tatuażu nie jest warta takiego strachu i stresu psa.
Akurat hodowla, o której pisałam, to - w sensie prawnym- nie pseudohodowla. A wręcz przeciwnie. Przynajmniej pozornie.
I wybaczcie, ale nie jestem w stanie zrobić dla tego psa nic więcej. Nie mam żadnej mocy decyzyjnej w schronisku, a ci, którzy ją mają, podchodzą do tego właśnie na takiej zasadzie: "rasowego psa można wyadoptować drożej".

Aha, i to schronisko niestety nie jest zainteresowane współpracą tego typu.

Posted

MonikaP Akicie wcale nie jest tak trodno zajzec w pachwine,trzeba tylko poswiecic na to troszke czasu.Jezeli piesek tak jak mowisz jest przyjazny,wystarczy usiasc przy nim,glaskac i zachowywac sie spokojnie tak zeby on tez sie uspokoil.Po jakims czasie polozy sie i na pewno da Ci brzuszek do glaskania .Akity to uwielbiaja i rozkladaja sie przy tym,jak to mowi moja corka, jak kurczaki z supermarketu.Sprobuj jesli masz troszke czasu zeby mu go poswiecic i jezeli masz do niego dostep.Tylko pamietaj najpierw kucnij i glaszcz go a potem usiadz zeby wyciszyc jego objawy radosci z zainteresowania i zeby Ci zaufal.

Posted

pola.1 napisał(a):
MonikaP Akicie wcale nie jest tak trodno zajzec w pachwine,trzeba tylko poswiecic na to troszke czasu.Jezeli piesek tak jak mowisz jest przyjazny,wystarczy usiasc przy nim,glaskac i zachowywac sie spokojnie tak zeby on tez sie uspokoil.Po jakims czasie polozy sie i na pewno da Ci brzuszek do glaskania .Akity to uwielbiaja i rozkladaja sie przy tym,jak to mowi moja corka, jak kurczaki z supermarketu.Sprobuj jesli masz troszke czasu zeby mu go poswiecic i jezeli masz do niego dostep.Tylko pamietaj najpierw kucnij i glaszcz go a potem usiadz zeby wyciszyc jego objawy radosci z zainteresowania i zeby Ci zaufal.



Mój Boże, Polu, czy Ty kiedykolwiek byłaś w schronisku? Ten pies siedzi na kwarantannie w boksie o powierzchni 2m kw i nie wolno mi go z niego wyprowadzić. Ja nie jestem pracownikiem i nie mam prawa zrobic czegoś takiego. A pracownicy sprzątają każdy boks przez 5 minut, a potem idą do następnego i podejrzewam, że gdyby któryś siedział przy jednym psie dłużej, miział go i próbował mu zajrzeć w pachwinę, to zaraz dostałby burę,że nie wykonuje swojej pracy.
Wy mi nie piszcie, co powinno być zrobione, bo ja nie mam siły już powtarzać,że nie ode mnie to zależy. I powtarzam też jeszcze raz - nie dzwońcie w sprawie tego psa do schroniska powołując sie na mnie i na informacje, których udzielam, bo to będzie oznaczało dodatkowe kłopoty z wyciągnięciem go. Tak właśnie wygląda współpraca schroniska z organizacjami pozarządowymi.

Posted

Czyli rozumiem, że sytuacja wygląda tak:
schronisko zapomniało, jaki jest cel jego funkcjonowania
fundacja nie próbuje wtrącać się w pracę schroniska / albo nie chce - bo widzę, że wynajdujesz coraz to nowe przeszkody w próbach pomocy temu psu :shake:

- najpierw pisałaś:

MonikaP napisał(a):
1. jest to pies
2. ze sprawdzeniem tatuażu, jeśli jest w pachwinie, będzie trudno - ja sama tego nie zrobię, a pies jest wprawdzie przyjazny, ale nie wiem, czy na tyle, aby pozwolił pracownikom zaglądać sobie w pachwiny.
3. najpierw napisałam o nim na forum akit amerykańskich, bo takie psy były już w schronisku, jednak orzekli oni, że jest to raczej akita japońska - jest troszkę mniej masywny od amerykańskiej.


potem przeczytaliśmy, że:
MonikaP napisał(a):
Ewo, ja nie zarządzam schroniskiem, tylko prowadzę fundację, która stara się z nim współpracować, z naciskiem na słowo "stara się".
O sprawdzanie tatuaży walczę od niemal 2 lat i....:roll: .
Z jednej strony wkurza mnie, gdy pracownikom nie chce się zajrzeć do psiego ucha, żeby sprawdzić tatuaż, a z drugiej domyślam się,że boją się zaglądać psu w pachwinę i to mnie akurat nie dziwi. Jeśli znasz sposób, żeby nieznanemu psu spokojnie obejrzeć te okolice, to b.proszę, doradź, jak to zrobić. Bo - jeśli wiesz, a może nie wiesz...jak się poskramia w schroniskach agresywne lub potencjalnie agresywne psy, to wiedza o tatuażu nie jest warta takiego strachu i stresu psa.
Akurat hodowla, o której pisałam, to - w sensie prawnym- nie pseudohodowla. A wręcz przeciwnie. Przynajmniej pozornie.
I wybaczcie, ale nie jestem w stanie zrobić dla tego psa nic więcej. Nie mam żadnej mocy decyzyjnej w schronisku, a ci, którzy ją mają, podchodzą do tego właśnie na takiej zasadzie: "rasowego psa można wyadoptować drożej".

Aha, i to schronisko niestety nie jest zainteresowane współpracą tego typu.


a teraz widzimy:
MonikaP napisał(a):
Mój Boże, Polu, czy Ty kiedykolwiek byłaś w schronisku? Ten pies siedzi na kwarantannie w boksie o powierzchni 2m kw i nie wolno mi go z niego wyprowadzić. Ja nie jestem pracownikiem i nie mam prawa zrobic czegoś takiego. A pracownicy sprzątają każdy boks przez 5 minut, a potem idą do następnego i podejrzewam, że gdyby któryś siedział przy jednym psie dłużej, miział go i próbował mu zajrzeć w pachwinę, to zaraz dostałby burę,że nie wykonuje swojej pracy.
Wy mi nie piszcie, co powinno być zrobione, bo ja nie mam siły już powtarzać,że nie ode mnie to zależy. I powtarzam też jeszcze raz - nie dzwońcie w sprawie tego psa do schroniska powołując sie na mnie i na informacje, których udzielam, bo to będzie oznaczało dodatkowe kłopoty z wyciągnięciem go. Tak właśnie wygląda współpraca schroniska z organizacjami pozarządowymi.


...i wszystko na "nie" :-(

Monika, niestety, poza napisaniem tematu, jakoś nie zależy ci na tym, by w tej sprawie cokolwiek jeszcze zrobić... :-( Przykro mi, ale tak to odbieram.

Posted

Czy Ty nie rozumiesz,że ja na forum publicznym pewnych rzeczy nie mogę pisać?

Fundacja NIE MOŻE/NIE WOLNO JEJ się wtrącać w funkcjonowanie schroniska, jeśli chce w tym schronisku działać. Już i tak rzuca się nam kłody pod nogi z każdego możliwego powodu.

Pisałam to wszystko, ponieważ z jednej strony nie dziwię się,że pracownicy boją się sprawdzać czy pies ma tatuaż w pachwinie, a z drugiej nawet jeśli ten pies jest potulnym miśkiem, to ja nie mogę powiedzieć "panowie, prosze sprawdzić temu psu tatuaż". Tam rządzi kto inny i tak się składa,że jemu i nam nie za bardzo jest po drodze, a pracownicy się boją i nie będą się narażać.
Nic więcej na ten temat napisać nie mogę, bo o pewnych sprawach na razie publicznie pisać nie zamierzam.

Wątek rozpoczęłam nie dlatego, że wyjątkowo kocham akity, bo nie jest to prawda. Akurat w przypadku tych poprzednich psów było tak, że wystarczyła fotografia, by pies został rozpoznany i było wiadomo, z której hodowli pochodzi.

Nie mogę zająć się jawnie adopcją tego psa, bo w ciągu ostatnich miesięcy schronisko zaczęło nam działalność adopcyjną poważnie utrudniać. Dlatego bardzo proszę, by osoby zainteresowane adopcją nie zwracały się bezpośrednio do schroniska, przynajmniej do czasu, gdy pies opuści kwarantannę - bo tam osoby "postronne" nie mają wstępu i wiadomo wtedy,że informacja na jego temat mogła wyjść tylko ode mnie. A to by poważnie utrudniło wydostanie psa ze schroniska.

Aha, i jeśli ten pies, tak, jak jego poprzednik, nawet po skończeniu kwarantanny na niej zostanie (np. z braku miejsca w boksach, bo tak duży pies musi mieć boks pojedyńczy), to mało kto będzie wiedział o jego istnieniu. Więc choćby taki jest pożytek z tego wątku, że ktokolwiek się dowie o tym,że taki pies jest w schronisku.

Posted

MonikaP napisał(a):
Fundacja NIE MOŻE/NIE WOLNO JEJ się wtrącać w funkcjonowanie schroniska, jeśli chce w tym schronisku działać. Już i tak rzuca się nam kłody pod nogi z każdego możliwego powodu.

Z twoich słów wynika, że schronisko, którym się opiekuje fundacja, łaskawie przyjmuje pomoc materialną i na tym kończy się cała wasza współpraca???... :confused:

Posted

Monika! ja nie mam absolutnie do ciebie pretensji, tylko stwierdzam fakt, ktoremu moze nalezałoby się przyjrzeć, bo to co się dzieje w wielu schroniskach, własnie w tej mierze, jest po porstu karygodne.
Uważam ze psim obowiązkiem takiego schroniska jest sprawdzenie tatuażu czy chipa. A jak ktos tego nie potrafi, to chyba nie powinnen tam pracować.
Ono jest po to zeby pomogać psom, na to płacimy podatki a ludzie wpłacają datki. Wolontariusze się dwoją i troją, a oni sobie biznes uprawiają na oczach wszystkich.
Dziwne, ze po prostu to, ze w jednych schroniskach robią to od reki, a w innych jest opór, prawdopodobnie ze wzgledów juz tu przytoczonych przeze mnie czy ciebie.

Pytasz, czy wiem jak to zrobić. Nie jestem specjalistką, chociaz nie raz podejmowałam takie ryzyko. Zdarza się ze wybitnie agresywne jednostki, ale i z takimi czesto schroniska dają sobie radę bo od tego są.
Miałam psa agresywnego, ze schroniska, z tatuazem. POmimo tego, ze przegryzał stalowe schroniskowe lasso (rozwalając sobie nim pół fafla i zęby), sprawdzono mu tatuaż (w pachwinie) od razu i w ten sposób wiele ustalono. Jak traktowano go potem? Do szczepienia ściskano drzwiami, a wydano porzyganego, zasranego i chorego a lekarz nie był mi w stanie powiedziec dlaczego jest w takim stanie i czy dostał jakies leki, a w ogóle to go nie było na miejscu, tylko dorwałam go gdzie indziej.
ROk temu złapalismy akitę - psa bydlaka, latającego po polach niedaleko nas. Pierwsze co to sprawdzilismy uszy i pachwinę, choć burczał. Czasem da się, tylko trzeba chęci. A w schornisku - jak mówię, jezeli ktos się boi to zrobić, to powinno się zwolnić taki personel, bo to cześć ich pracy. Jak ktos sie boi lwów, to nie idzie do pracy do zoo.
A generalnie to jezeli taki proceder tam rzeczywiscie kwitnie, to nalezałoby chyba powiadomic odpowiednie władze?

Posted

Eurasierka napisał(a):
Z twoich słów wynika, że schronisko, którym się opiekuje fundacja, łaskawie przyjmuje pomoc materialną i na tym kończy się cała wasza współpraca???... :confused:



A kto Ci powiedział,że fundacja opiekuje się schroniskiem? Ona stara się z nim współpracować. I oględnie powiem Ci, że jest to niełatwe.

Posted

MonikaP napisał(a):
A kto Ci powiedział,że fundacja opiekuje się schroniskiem? Ona stara się z nim współpracować. I oględnie powiem Ci, że jest to niełatwe.

Och, nie czepiaj się słówek :shake: - chodziło mi oczywiście o to, że fundacja pomaga schronisku. Nie bądź taką formalistką...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...