Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

TOPIŚ odszedł cichutko w nocy :( Żegnaj piesku!

---------------------------------------------------------------------------------------
Pod koniec marca tego roku dostaliśmy zgłoszenie zaniedbania 16 letniego psa o imieniu Topi. Piesek mieszkał całe życie na podwórku, spał w kotłowni. Właścicielka psa wyprowadziła się, niestety dla psa nie znalazła już miejsca w swoim nowym miejscu zamieszkania. Psem opiekowała się rodzina, która tam pozostała, mimo że to nie oni byli jego właścicielami. Wielokrotnie zwracano właścicielce psa uwagę, by zabrała go do siebie, żeby nim się opiekować. Bo na tamtą chwilę właścicielka psa bywała u niego raz na tydzień, co jest bezdyskusyjnie za rzadko.



Ponieważ piesek był bardzo stary, zaczął charakterystycznie kaszleć, pani opiekująca się wezwała Straż Miejską oraz lekarza weterynarii, a także właścicielkę psa. Okazało się, że pies do tej pory nie miał nigdy założonej książeczki zdrowia, nigdy nie był zaszczepiony. Lekarz weterynarii podał Topiemu tabletki na serce oraz zaszczepił psa. Nasza wolontariuszka zostawiła właścicielom wezwanie do kontaktu z nami. Po paru dniach odezwała się właścicielka psa, mówiąc, że przychodzi do niego codziennie, że pies nie jest wcale zaniedbany... Pozostawimy to bez komentarza, na zdjęciach poniżej widać, co pani miała na myśli...


Właścicielka psa została pouczona przez Inspektor jak ma dbać o psa i jakie powinna zapewnić mu warunki. Od tej pory pies miał codziennie świeżą wodę, a także jedzenie.
Niestety sielanka trwała krótko, dnia 03.05 pojechaliśmy sprawdzić, czy właścicielka psa dostosowała się do zaleceń. Okazało się, że pies dalej wyglądał tak samo, a właścicielka zaczynała przyjeżdżać już co dwa dni do pieska.



W międzyczasie piesek został lekko potrącony przez samochód i mimo iż właścicielka wiedziała o tym od 5 dni, nie raczyła udać się z psem do lekarza weterynarii.
Pies został odebrany.
Właścicielka zrzekła się psa.
Sprawa została skierowana do sądu.
Zadziwiające jest to, że tam gdzie właścicielka psa mieszkała po przeprowadzce przebywał pies (suka) rottweilera (z rodowodem) w bardzo dobrym stanie, zadbana, kochana. Niestety w sercu właścicieli Topiego dla niego – zwykłego kundelka miejsca nie było już od bardzo dawna.






Został zbadany przez lekarza weterynarii, od tego potrącenia stwierdzono zwichnięcie. Piesek został ogolony (sierść na głowie nie), gdyż takich wielkich kołtunów nie dało się już rozczesać czy wyciąć.

Kontakt: [email protected], 726714598

TOPI POTRZEBUJE WSPARCIA FINANSOWEGO NA LEKI!!!


dane:
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce Oddział we Wrocławiu
ul. Żeromskiego 56, 50-312
WroclawPKO BP 59 1020 5242 0000 2202 0251 5096
dla wpłat zagranicznych SWIFT: BPKOPLPW

z dopiskiem: "na ratunek Topiemu"



--------------------------------

INFO Z DT u KIKOU:
20.11.2011 r.

Topiś miał zabieg we wtorek, na klinikach we Wrocławiu... operacja była w znieczuleniu nadoponowym żeby nie obciążać serca, choć to ostatnie okazało sie nie tak tragiczne jak pierwotnie sądzono...natomiast mięśnie wokół odbytu już bardzo w atrofii, "ledwie dały sie połatać"... Operacja trwała ponad 3 godziny, rokowanie że to wszystko sie utrzyma jest słabe.... (dodatkowo też oczyszczono mu ząbki i jeszcze były do usuniecia - bo już kilka trzeba było usunąc zaraz jak przyjechał do mnie- z przodu Topiś ma tylko jednego ząbka)

03.02.2012 r.
Toptisia zgrubienie na brzuszku to nowa przepuchlinka... ale ta jest taka niezagrażająca, można z tym funkcjonowac w miare komfortowo...
Topi przeszedł niezwyklą przemiane.... z piesia którego praktycznie nie było widac, bo chowal sie w najwiekszych dziurach... jak doszedl do siebie po operacji stał sie pierwszym "hautaczem" domowym, szczeka przy drzwiach jak rozbestwiony dwulatek.... nigdy bym sie tego po nim nie spodziewala.... ;-)
Topiś caly czas bierze sercowe pigulki 2x dziennie vetmedin i fortekor... oraz male dawki sterydow bo ciagle pokaslywal.

Edited by xmartix
  • Replies 199
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Marta jestem :(
Wolontariuszka powiadasz? ;) Niech będzie, bardzo się cieszę, że choć tak mogłam pomóc.
Powiedz mi gdzie on teraz jest? Czy dalej w O-cy, czy już gdzieś indziej? Schron?
Kurcze, ładniutki psiak z niego, a taka bidusia... :( Psina całe życie w tej kotłowni mieszkała, kaszlący, charczący, smutny... :(
W jakim jest stanie? Zbadany już dokładnie?

Posted

na Dogo napiszę że to Ty:) bo Cię tu znają hehe

a tak wygląda po wizycie w "salonie piękności Demi"



na chwilę w schronie, ale nie zostawimy go tam, tylko na tydzięń tam jest, ze względu na lekarza i badania i pod czujnym okiem Demi, on w ciągu dnia jest z nią

słowa Demi:
Miał zrobione rtg wyszło, że ma nadwichnięcie stawu biodrowego oraz zwichniętą rzepkę. Z racji wieku wszystko samo musi się zagoić. Dostaje antybiotyki. Serce troche powiekszone ale proporcjonalne do wieku.

Posted

jestem i ja
pomagałam w transporcie Topiego do schronu, a wcześniej też byłam zobaczyć, jak on się miewa
i właśnie już podczas tej pierwszej wizyty zakochałam się w tej pieknej mordeczce :loveu:
szkoda, że już wtedy nie podjęto decyzji o jego zabraniu, przynajmniej ominęło by go to potrącenie :( Ale rozumiem, że skoro właścicielka :angryy: przychodziła codziennie to nie można było tego zrobić :shake:

Psiaczek był jednym wielkim dredem (ogon - średnica jakieś 7 cm!), ale teraz jest już pięknie wygolony, niedługo porośnie śliczną, mięciutką sierścią :loveu:
Jest taki kochany!!! Gdyby nie to, że nasz Merlin samców nie toleruje, to sama dałabym mu tymczasa, bo całkowicie zawładnął moim serduchem :)

Posted

zaczęłam urabiać rodziców, żeby zgodzili się na tymczas dla Topiego
nie wiem, co z tego wyjdzie, bo są bardzo oporni - od odejścia w 2003 roku naszego Ariego za TM nie chcą już mieć psiaka (bardzo przeżyli jego starość i śmierć)
ale tłumaczę im, że to tylko na jakiś czas...
jutro wezmę do nich laptopa i pokażę zdjęcia, może w końcu ulegną ;)

ps.
a co z jego wzrokiem? w końcu widzi czy nie bardzo?

Posted

[quote name='brzośka']zaczęłam urabiać rodziców, żeby zgodzili się na tymczas dla Topiego
nie wiem, co z tego wyjdzie, bo są bardzo oporni - od odejścia w 2003 roku naszego Ariego za TM nie chcą już mieć psiaka (bardzo przeżyli jego starość i śmierć)
ale tłumaczę im, że to tylko na jakiś czas...
jutro wezmę do nich laptopa i pokażę zdjęcia, może w końcu ulegną ;)

ps.
a co z jego wzrokiem? w końcu widzi czy nie bardzo?[/QUOTE]
W taki sam sposób ja urabiam swoją mamę - ale również bardzo oporna w tej materii. Też straciła 7 lat temu ukochanego Onka i od tego czasu szlaban na psy :(
No i pozdrawiam oleśniczankę ;)

Posted

Jejku, Marta - toć on wygląda jak takie malutkie, ledwo opierzone kurczątko...
Tak psa doprowadzić, by trzeba go było do cna golić... Dredy z uszu też poobcinane widzę, bo biedak przez nie głowy podnieść nie mógł.

Posted

dokładnie, nie ten chłopak!
możliwie że teraz będzie mu nawet lepiej chodzić, jak się tej tony sierści z grzbietu pozbył ;)

strasznie jest cudny :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...