Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
dosia.wil

Nowelizacja uoz kontra mysliwi?

Recommended Posts

Wydaje się jednak, że jednak "kontry" nie będzie.

Poseł Suski (autor projektu nowelizacji uoz Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt) i posłanka Mucha (przewodnicząca tegoż Zespołu) zapowiadają, że wycofają z projektu zapis o zakazie strzelania przez myśliwych do psów i kotów:
[url]http://wyborcza.pl/1,75248,9496547,Jednak_beda_strzelac_do_zwierzat.html[/url]

[SIZE=2]Warto przypomnieć, że ambitny plan posła Suskiego zakazywał myśliwym odstrzału wałęsających się psów i kotów, a nakazywał za to powiadomienie o tym fakcie odpowiednich służb i pomoc w ich odłowieniu i odstawieniu do schroniska (art. 33a ust. 3, 4 i 5).[/SIZE]
Obecne zapisy ustawy o ochronie zwierząt w tej kwestii, umożliwiające myśliwym praktycznie bezkarne strzelanie do każdego psa lub kota w lesie, na polu, etc., są krytykowane nie tylko przez miłośników zwierząt, lecz także przez prawników:[I]

"Przepis art. 33a ust. 3 uoz stanowi swoiste kuriozum na gruncie tejże ustawy. Nie można nie dostrzec, że w istocie ma on więcej wspólnego z gospodarką łowiecką i zabezpieczeniem jej interesów, aniżeli z humanitarną ochroną zwierząt. Posługując się niedookreślonymi pojęciami i ocennymi kryteriami uprawnia on do eliminacji jednych kategorii zwierząt ze względu na potrzeby ochrony innych kategorii zwierząt. Równocześnie eliminacja dokonywana na podstawie tegoż przepisu polega na zwalczaniu poprzez odstrzał. Jej skutki są zatem trwałe i nieodwracalne.
[/I][I]W świetle funkcji ustawy o ochronie zwierząt trudno uznać przepis art. 33a ust. 3 za uzasadniony. Zarówno tytuł tego aktu – „ustawa o ochronie zwierząt” – jak i przepis art. 1 ust. 1 tej ustawy, wedle którego „zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę” – wyznaczają zgoła inny kierunek w relacjach człowieka do zwierząt. Powinny one być oparte na humanitarnym traktowaniu zwierząt, co jasno statuuje art. 4 uoz. Tymczasem przepis art. 33a ust. 3 uoz dowodzi, że ochrona zwierząt sięga tylko do granic interesu gospodarczego człowieka. Stworzono w ten sposób kontratyp wyłączający odpowiedzialność karną sprawcy, który w sytuacji braku przepisu art. 33a ust. 3 uoz odpowiadałby za przestępstwo nieuzasadnionego zabicia zwierzęcia. W tym znaczeniu przepis ów stanowi wyjątek od szeroko rozumianego pojęcia znęcania się nad zwierzętami oraz od nieuzasadnionego ich zabijania."[/I]
[I](A. Żukowski "Zwalczanie psów i kotów w obwodach łowieckich", Prokuratura i Prawo 12, 2007. Artykuł dostępny w całości tutaj:[/I][url]www.pk.gov.pl/upload_doc/000000294.doc[/url][I] )[/I]


Cóż, sprawiedliwość jest po stronie tych, którzy mają czym strzelać. Prawda, Panie Pośle Suski?


[URL="http://www.dogomania.pl/#_ftnref1"][FONT=Helvetica][/FONT][/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mimo, że na papierze niby zakaz jest, to w praktyce go nie ma:

[QUOTE]Z prac komisji parlamentarnych, przy tworzeniu powyższego zapisu :

" Na podstawie tak skonstruowanego zapisu możliwy jest jednak odstrzał psa, który jest w trakcie polowania. Parlamentarny Zespół do Spraw Leśnictwa, Ochrony Środowiska i Tradycji Łowieckich podkreśla, że w takiej sytuacji musi istnieć możliwość odstrzału ze względu na ochronę gatunkową zwierzyny łownej. Zespół Przyjaciół Zwierząt godzi się z Zespołem do Spraw Leśnictwa, Ochrony Środowiska i Tradycji Łowieckich, że w sytuacji gdy mamy do czynienia z możliwością zabicia zwierzyny żyjącej w środowisku naturalnym przez psa lub psa przez myśliwego, ochrona należy się zwierzynie dzikiej. Tego typu regulacja jest dla Zespołu Przyjaciół Zwierząt oczywiście problematyczna ponieważ po obu stronach mamy zwierzęta, ale uwzględniając inne argumenty, w tym konieczność osiągnięcia kompromisu, postanowiliśmy podtrzymać brzmienie tego artykułu "

Joanna Mucha
Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt
Stanisław Gorczyca
Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu do Spraw Leśnictwa, Ochrony Środowiska i Tradycji Łowieckich
[.]
Interpretacja zagrożenia do ustawy przez Min. Środowiska :

" Pojęcie zagrożenia (...) oznacza potencjalne niebezpieczeństwo dla zwierząt dziko żyjących. Jest to zagrożenie istniejące permanentnie i mogące przerodzić się w konkretne, zindywidualizowane niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia zwierząt występujących w obwodzie łowieckim (...) używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku (...) psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy (...)„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez (...) zwierzę, aby (...) legalnie dokonać jego odstrzału. "'[/QUOTE]

w praktyce można zabić każdego psa i kota i nie musi on już okazywać znamion " zdziczenia ".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chodziło o " oznaki zdziczenia "
wcześniej były przynajmniej jakieś warunki, które musiały zaistnieć żeby myśliwy mógł dokonać odstrzału psa, teraz wszystko zależy od myśliwego

[b]Keksik[/b] - coś mi się wydaje, że Jesteś zbytnim optymistą / optymistką, jeżeli chodzi o wiarę w myśliwych, w ich uczciwość, szlachetność i etykę - ja nie mam do nich za grosz zaufania a liczne przypadki psich mordów dokonywanych przez członków PZŁ tylko ów brak zaufania potwierdzają
zresztą, sami myśliwi pracują na własny wizerunek - cytat z łowieckiego:

[QUOTE][COLOR=#000000] potargaj nogawkę w spodniach, poślij śruta psiakom w prezencie, po czym zadzwoń na policję i powiedz że zrobiłeś to w obronie własnej. w końcu psy goniły sarny, a jak wszydłeś między nie, zaatakowały i Ciebie...[/COLOR][/QUOTE]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bzdury
wcześniej, żeby myśliwy mógł odstrzelić psa powinien posiadać upoważnienie wydane przez zarządcę obwodu łowieckiego, poza tym musiały zaistnieć takie oto okoliczności:

pies musiał być bez opieki i musiał wykazywać " oznaki zdziczenia "
musiał przebywać 200 metrów od zabudowań
musiał stwarzać zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących

a teraz?, teraz pies musi " stwarzać zagrożenie " dla zwierząt dziko żyjących - przy czym wystarczy hipotetyczna możliwość zagrożenia, żeby odstrzelić psa - każdego psa, a nie tylko psa zdziczałego
zapis o psach wykazujących " oznaki zdziczenia " był orężem w walce w sądzie z myśliwymi, teraz walka jest chyba niemożliwa ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wprowadzenie całkowitego zakazu strzelania do psów i kotów spowodowałoby niemożność realizacji zadań określonych w ustawie prawo łowieckie, gdzie pisze:

Art. 3. Celem łowiectwa jest:
1) ochrona, zachowanie różnorodności i gospodarowanie populacjami zwierząt łownych;

Tobie może się to nie podobać, ale myśliwi zawsze będą uważali psy i koty za szkodniki i zagrożenie dla dzikiej zwierzyny. Ich celem nadrzędnym w tym przypadku jest ochrona dzikiej zwierzyny.
Zagrożenie nie może być hipotetyczne, w ustawie jest mowa o bezpośrednim zagrożeniu. Dodatkowo w ustawie jest napisane, że na terenie okręgów łowieckich, jeśli myśliwi napotkają psa, to przede wszystkim mają pouczyć właściciela lub psa odłowić.

Tak naprawdę te punkty, które wymieniłeś są według mnie lekko niepoważne:
- upoważnienie - skoro nie ma teraz ustawowego zezwolenia na strzelanie do zdziczałych psów, to takiego upoważnienia nikt nie może dać - co oznacza, że nie ma myśliwego, który jest ODGÓRNIE UPOWAŻNIONY do strzelania do psów - według mnie jest to poprawa... nie wiem, czemu ty tak nie uważasz - wolisz, żeby ktoś chodził po lesie z papierkiem upoważniającym go do strzelania do psów, które według niego wykazują oznaki zdziczenia?
- oznaki zdziczenia - co to jest? i kto decydował, że istnieją? czyżby myśliwy? czym się w takim razie różni to od obecnego wymogu, że zwierzę musi BEZPOŚREDNIO zagrażać dzikiej zwierzynie?
- 200 m od zabudowań... naprawdę nie podobają mi się takie odgórnie określone wielkości w ustawie - przede wszystkim niczemu ten zapis nie służy
- zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących - tak samo jak obecnie, wiec czemu uważasz tamten zapis za lepszy od obecnego?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE]1) ochrona, zachowanie różnorodności i gospodarowanie populacjami zwierząt łownych;

Tobie może się to nie podobać, ale myśliwi zawsze będą uważali psy i koty za szkodniki i zagrożenie dla dzikiej zwierzyny. Ich celem nadrzędnym w tym przypadku jest ochrona dzikiej zwierzyny.[/QUOTE]Wiesz, w takie bzdury to może Ci uwierzy dziecko w podstawówce
myśliwi mogliby się zająć ochroną dzikiej zwierzyny przed sobą, nie od dziś wiadomo, że jest wśród nich spore grono kłusowników, także zakładających wnyki.

[QUOTE]Zagrożenie nie może być hipotetyczne, w ustawie jest mowa o bezpośrednim zagrożeniu. [/QUOTE]Cytuję:

" Pojęcie zagrożenia (...) oznacza potencjalne niebezpieczeństwo dla zwierząt dziko żyjących. Jest to zagrożenie istniejące permanentnie i mogące przerodzić się w konkretne, zindywidualizowane niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia zwierząt występujących w obwodzie łowieckim (...) używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku (...) psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy (...)„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez (...) zwierzę, aby (...) legalnie dokonać jego odstrzału. "'

[QUOTE]- upoważnienie - skoro nie ma teraz ustawowego zezwolenia na strzelanie do zdziczałych psów, to takiego upoważnienia nikt nie może dać - co oznacza, że nie ma myśliwego, który jest ODGÓRNIE UPOWAŻNIONY do strzelania do psów - według mnie jest to poprawa... nie wiem, czemu ty tak nie uważasz - wolisz, żeby ktoś chodził po lesie z papierkiem upoważniającym go do strzelania do psów, które według niego wykazują oznaki zdziczenia?[/QUOTE]Zezwolenie wydawał dzierżawca obwodu łowieckiego - teoretycznie, odstrzelić psa mógł tylko myśliwy posiadający takie zezwolenie, również teoretycznie, w kole łowieckim powinien być tylko jeden taki myśliwy - w praktyce, każdy z nich walił do psów.

[QUOTE]- 200 m od zabudowań... naprawdę nie podobają mi się takie odgórnie określone wielkości w ustawie - przede wszystkim niczemu ten zapis nie służy[/QUOTE]Naprawdę nie Wiesz, dlaczego nie można strzelać na terenie zabudowanym?.

[QUOTE]Dodatkowo w ustawie jest napisane, że na terenie okręgów łowieckich, jeśli myśliwi napotkają psa, to przede wszystkim mają pouczyć właściciela lub psa odłowić.[/QUOTE]Ale chyba nie Wiesz, że myśliwi maja te zapisy w czterech literach, podobnie jak zapis o odłowie psów i kotów - uważają, ze jest to niewykonalne a gminy nie mają kasy na przyjmowanie psów do schroniska, kasę lepiej jest wydawać na głodne dzieci a psy w tani sposób likwidować - dlatego jak najczęściej będą się powoływać na zapis o zagrożeniu i o konieczności uśmiercenia.

Nie istnieje już pojęcie zdziczałych psów, teraz są psy porzucone, wałęsające się i ... stanowiące zagrożenie - powiedz mi, jak myśliwy udowodni, ze zabity pies " stwarzał zagrożenie "?, mamy mu wierzyć na słowo?, będzie miał jakiś zapis video aby udowodnić konieczność uśmiercenia? =- bo, Wiesz, na piękne oczy to i ja mogę ludzi nabierać
niestety, ale teraz nikt nie stanowi pieczy nad działalnością myśliwych, bo każdy z nich może sobie wymyślić byle jaką bajkę, byle by uzasadnić odstrzał - podobnie jak myśliwy z cytatu, namawiający kolegę aby zabił psy a następnie zniszczył sobie nogawki od spodni, aby uwiarygodnić atak psa na swoją osobę. Edited by lis

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wytłumaczmy sobie coś:
myśliwi ZAWSZE mieli prawo strzelać do psów, gdy uważali, że zagrażają dzikiej zwierzynie - i w poprzedniej wersji ustawy i w obecnej
poprzednia wersja art. 33a ust. 3 do wymówki, że "ten pekińczyk atakował sarnę, więc do niego strzeliłem" dopuszczała jeszcze "ten pudel wyglądał mi na zdziczałego, więc do niego strzeliłem"
zmiana art. 33a ust. 3 zmieniła tyle, że obecnie mogą stosować tylko jedną wymówkę, a dodatkowo ustawa wskazuje na bardziej humanitarny, niż poprzednio sposób radzenia sobie z wałęsającymi się psami

dodatkowo ustawa o ochronie zwierząt nie może i NIGDY nie będzie mogła zabronić strzelania do psów w przypadkach bezpośredniego zagrożenia, ponieważ wtedy ograniczałaby prawa wynikające z innej ustawy, a to jest niedopuszczalne

wszyscy, którzy jęczą, że ta ustawa zwiększyła prawa myśliwych w ogóle nie wiedzą, o czym mówią, nie przeczytali ustawy, albo po prostu nie potrafią czytać ze zrozumieniem

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE]Wytłumaczmy sobie coś:
myśliwi ZAWSZE mieli prawo strzelać do psów, gdy uważali, że zagrażają dzikiej zwierzynie [/QUOTE]Nie zawsze:

[QUOTE]Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt z 6.6.2002 dała myśliwym prawo strzelania do wałęsających się psów i zdziczałych kotów. Zapis ten od początku budzi sporo kontrowersji. Tarcia rozpoczęły się już podczas prac nad zmianą ustawy. Początkowo nowelizację odrzucił Senat, następnie Sejm odrzucił veto Senatu. W połowie sierpnia ustawę podpisał prezydent. Pomimo tego, że jak sam przyznał, ustawa nie jest doskonała, pomimo protestów i gorących apeli nie tylko organizacji zajmujących się obroną praw zwierząt. Uzbrojeni w broń palną myśliwi otrzymali tym samym glejt uprawniający ich do mordowania w świetle prawa.
Sezon rozpoczęty[/QUOTE]i dalej:

[QUOTE]Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już pod koniec ubiegłego roku w Polsce rozpoczął się sezon łowiecki na psy i koty. Bodaj pierwszą ofiarą był chart, zastrzelony przez jednego z myśliwych, polujących w lesie niedaleko Opola. Trudno powiedzieć, w jaki sposób myśliwy mógł pomylić rasowego i zadbanego charta, z którym właścicielka wybrała się na grzyby, ze zdziczałym zwierzęciem, które "miał prawo odstrzelić"? Pomijając już kwestie moralne i etyczne, przypomnijmy, że ustawa o ochronie zwierząt pozwala na odstrzał bezpańskich psów, tylko po spełnieniu określonych warunków: m.in. pies, przebywający w odległości powyżej 200 m od gospodarstw, musi wyglądać na zwierzę bezpańskie, wygłodniałe i winien stanowić zagrożenie dla dzikich zwierząt.

W grudniu, w Sławniowie koło Pilicy, myśliwi zastrzelili dwa psy, bo te... biegały po polu. Zabili je w obecności dzieci, które wyszły się z nimi pobawić. Zdaniem rodziców, właścicieli psów, jeden z czworonogów, ciężko ranny w grzbiet szczeniak, konał na oczach ich dzieci. Z zeznań myśliwych wynikało, że psy przebywały w odległości ok. 250 metrów od domu, żadnych dzieci nie było w pobliżu, a psy biegły do lasu za sarną. Broni ich również prezes tamtejszego koła łowieckiego, twierdząc, że "to wszystko pomówienia". Koniec końców, winą obarczano również właścicieli, za to, że pozostawili psy bez opieki. Dodajmy, na swoim prywatnym terenie![/QUOTE][QUOTE]dodatkowo ustawa o ochronie zwierząt nie może i NIGDY nie będzie mogła zabronić strzelania do psów w przypadkach bezpośredniego zagrożenia, ponieważ wtedy ograniczałaby prawa wynikające z innej ustawy, a to jest niedopuszczalne[/QUOTE]Jak widać, przed 2002 rokiem nie można było strzelać, a niedopuszczalne jest to tylko dla Ciebie i pacanów ze strzelbami.

[QUOTE]wszyscy, którzy jęczą, że ta ustawa zwiększyła prawa myśliwych w ogóle nie wiedzą, o czym mówią, nie przeczytali ustawy, albo po prostu nie potrafią czytać ze zrozumieniem [/QUOTE]Powiedz to myśliwym, bo to oni twierdzą, że nowa ustawa daje im o wiele większe prawa i rozpisują się o tym w swojej prasie:

[QUOTE][B][B]Dalej Minister Środowiska napisał, że używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku zdziczałego psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy — stwierdził —„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez zdziczałe zwierzę, aby — przy założeniu, że spełnione są pozostałe warunki — legalnie dokonać jego odstrzału".[/B]
Ta interpretacja, póki nie ma innej wykładni tej kwestii ze strony Ministra Środowiska, jest obowiązująca i daje nam prawo reakcji, dużo szersze niż w przepisie sprzed nowelizacji, nie ogranicza, bowiem nas w tym zakresie jedynie do zdziczałych zwierząt zagrażających
zwierzynie. [/B][/QUOTE]poza tym, mamy już 2012 rok, działa nowa ustawa i nic się nie zmieniło:

[URL]http://www.polskatimes.pl/artykul/500260,mysliwy-zastrzelil-psa-pod-krakowem-grozi-mu-wiezienie,id,t.html[/URL]
[URL]http://gorzow.gazeta.pl/gorzow/1,36844,11080253,Egzekucja_w_lesie__kto_bestialsko_zamordowal_psa.html#ixzz1lMJJUTQt[/URL]

zresztą, polscy myśliwi nie tylko psy " likwidują ":

[URL]http://www.koo.org.pl/aktualnosci/98-czeski-orzel-przedni-zastrzelony-w-polsce[/URL]

[quote]
A ja zapytam inaczej - jaki jest cel puszczania psa luzem w lesie? Bo ja tego celu nie widzę, natomiast uważam, ze psy są ogromnym, realnym zagrożeniem dla zwierząt leśnych.
[/quote]

Powiedz mi, kto tu mówi o puszczaniu psów luzem w lesie?, ja?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie tylko w lesie, na polu i na łące też, bo wchodzą one w skład, tzw. obwodów łowieckich, które myśliwi dzierżawią od Państwa - często wygląda to tak, że myśliwy zatrzymuje samochód, oddaje strzał do psa i odjeżdża.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='lis']Nie tylko w lesie, na polu i na łące też, bo wchodzą one w skład, tzw. obwodów łowieckich, które myśliwi dzierżawią od Państwa - często wygląda to tak, że myśliwy zatrzymuje samochód, oddaje strzał do psa i odjeżdża.[/QUOTE]

Oczywiście, czegoś takiego nie popieram i jestem skłonna to potępiać - ale jednocześnie nie widzę powodu puszczania luzem psa gdziekolwiek, gdzie jest możliwość, że nagle pojawi się dzika zwierzyna. Jest mały odsetek psów, które nie pogonią uciekającej zwierzyny, czy to sarna, czy zając, a nawet mały pies (do 25 cm w kłębie) jest w stanie rozszarpać sarni brzuch... Dlatego owszem, myśliwi - nie wszyscy - roszczą sobie zbyt duże prawa i postępują nielegalnie i niemoralnie, ale i nieraz psiarze mogliby pomyśleć nad tym, co robią, a nie tylko o tym, że "ich piesek musi się wybiegać"...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tyle że każdy kto wierzy w szczere intencje myśliwych jest chyba na inteligentnym poziomie dziecka z zerówki - mysliwi nie ratują i nie chronią zwierzątek, oni chronią własnego interesu, bo każde ' pozyskane " zwierzę to kasa dla koła łowieckiego - gdyby ta sarenka czy ten zając nie były gatunkami łownymi, to myśliwi mieliby je głęboko w czterech literach
obecnie trwa dysputa o tym, czy myśliwi powinni strzelać do zajęcy i do kuropatw, czy nie powinno się wprowadzić moratorium na te gatunki? - oczywiście, myśliwi są przeciw, pomimo tego że sami narzekają na małą liczebność tych gatunków, ale oni nie robią nic bezinteresownie i ochrona bez polowania im się po prostu nie opłaca.

Z myśliwymi dyskutuję już od sześciu lat, większość moich rozmówców to prymitywy i demagodzy, przeciwnicy utrzymywaniu schronisk dla bezdomnych zwierząt, bo kasę nań wydawaną można sporzytkować na inne cele, np. na głodne dzieci a psy po prostu odstrzelić - bo to tanie wyjście a każdy kto myśli inaczej jest " nawiedzony ".

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='lis']Tyle że każdy kto wierzy w szczere intencje myśliwych jest chyba na inteligentnym poziomie dziecka z zerówki - mysliwi nie ratują i nie chronią zwierzątek, oni chronią własnego interesu, bo każde ' pozyskane " zwierzę to kasa dla koła łowieckiego - gdyby ta sarenka czy ten zając nie były gatunkami łownymi, to myśliwi mieliby je głęboko w czterech literach
obecnie trwa dysputa o tym, czy myśliwi powinni strzelać do zajęcy i do kuropatw, czy nie powinno się wprowadzić moratorium na te gatunki? - oczywiście, myśliwi są przeciw, pomimo tego że sami narzekają na małą liczebność tych gatunków, ale oni nie robią nic bezinteresownie i ochrona bez polowania im się po prostu nie opłaca.

Z myśliwymi dyskutuję już od sześciu lat, większość moich rozmówców to prymitywy i demagodzy, przeciwnicy utrzymywaniu schronisk dla bezdomnych zwierząt, bo kasę nań wydawaną można sporzytkować na inne cele, np. na głodne dzieci a psy po prostu odstrzelić - bo to tanie wyjście a każdy kto myśli inaczej jest " nawiedzony ".[/QUOTE]

No to ja widać znam innych myśliwych, a także leśników - przedstawicieli obu profesji mam w rodzinie i reprezentują zgoła inny poziom niż opisywany przez Ciebie. Jako dziecko, a potem młodzież widziałam, co robili - i nie wiem teraz, czy ja trafiłam na pozytywnych myśliwych, czy Ty znasz samych tych "złych". Co nadal nie zmienia faktu, że puszczanie psów w lesie/na łące/na polance uważam za chamstwo psiarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE]No to ja widać znam innych myśliwych, a także leśników - przedstawicieli obu profesji mam w rodzinie i reprezentują zgoła inny poziom niż opisywany przez Ciebie. [/QUOTE]Wybacz, ale ja nie mam dobrego zdania o myśliwych i o leśnikach: ci pierwsi chcą mieć tylko jak najwięcej zwierząt do odstrzału a ci drudzy jak najmniej zwierząt w lesie - zresztą, to jest kość niezgody pomiędzy tymi grupami bo jedni chcą żeby zwierząt łownych było jak najwięcej, a drudzy żeby było jak najwięcej drzew do wycięcia

weźmy przykład takiego wilka:

[QUOTE][B]Myśliwi straszą wilkami. "Pustoszą nam łowiska"
[/B][/QUOTE][QUOTE]– Był czas, że nasze łowisko słynęło z dużej populacji saren – mówi Karp. – Niestety za sprawą wilków to już przeszłość.
[.]Zdaniem Sławomira Karpia w środowisku została naruszona równowaga. Wilki uzyskały nadmierną przewagę nad pozostałą zwierzyną. Jeśli się temu w porę nie zaradzi, to pogłowie saren, jeleni, a nawet dzików drastycznie spadnie.
[/QUOTE]po pierwsze, zarówno wilk jak i sarna, jeleń czy też dzik [B]nie należą do myśliwych[/B] a do Skarbu Państwa - podobnie zresztą jak i te tzw, " łowiska " - to wszystko własność Skarbu Państwa a myśliwi prowadzą tam tylko gospodarkę łowiecka
jeden z myśliwych powiedział mi, że przecież wilk mógłby na siebie zarabiać, bo Słowacy liczą sobie za odstrzał wilka kupę kasy, którą płacą zagraniczni myśliwi ( tzw. dewizowcy ) ale Polska to skansen w którym chroni się takie " szkodniki ' jak wilk, ryś, kruk, bóbr, łoś a nawet ... bocian, gdyż bociany też żywią się małymi zajączkami, więc są " szkodnikami ".

A tu, zdanie myśliwego o leśnikach i o wilkach:

[QUOTE]Otoz objektywnie rzecz biorac najwiekszym wrogiem polskiego wilka
jest polski lesnik. Bo kto zatwierdza plany lowieckie - ano plantatorzy desek.
Bez blogoslawienstwa Oberplantatora czyli nadlesniczego - nic sie nie ruszy.
Gdyby lesnym rzeczywiscie byl wilk tak bliski sercu to by powiedzieli.....panowie
mysliwi, nie strzelajcie tyle jeleni, zostawcie lanie i cielaki dla wilkow, zamordujcie
se pare byczkow i dobrze....do saren....tez nie - trzepnijcie moze jakiegos
koziolka i chwatit....tenute wam opuscimy do njnizszego poziomu i wszystko bedzie
dobrze.....

Tak byc powinno gdyby powaznie brac slowa lesnika o bardzo komponujacym sie
wilku....a jak wyglada w praktyce.....bic te sarnie i jelenie szkodniki ile wlezie...
a jak sie za malo zabije....to do kasy...... :mg: A o wilku, ze tem musi tez
cos jesc....[/QUOTE][URL]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=25849[/URL]

moim zdaniem, oba te środowiska mają wilka gdzieś, liczy się tylko ich interes.

[QUOTE]Co nadal nie zmienia faktu, że puszczanie psów w lesie/na łące/na polance uważam za chamstwo psiarzy. [/QUOTE]Bo pies powinien cały czas siedzieć na smyczy lub na łańcuchu przy budzie - typowo polskie myślenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
a gdzie wg Ciebie ma się ten pies wybiegać? jak jest taki śnieg to nie ma szans, żebym wybiegała mojego psa na rowerze czy biegając z nim. nie mam u siebie w mieście terenów, gdzie legalnie mogę spuścić psa, a spacerek na smyczy, nawet długi to nie to samo, co bieganie luzem. odwołam psa od kota, sarny, wiewiórki, zająca, wszelkiego ptactwa, nawet jak już złapie trop więc nie widzę powodów, dla których mam go nie puszczać w przyosiedlowym lesie czy na polu. i jeśli dla Ciebie to chamstwo to okej, dla mnie chamstwem jest zastrzelenie komuś psa parę metrów od niego. nie mówię o tych zdziczałych psach wałęsających się po lasach, ale o przypadkach, gdzie pies idzie koło właściciela a jakiś cham mu zwierzę zastrzeli.
jak myśliwy jest myśliwym z powołania i wie, że do niego należy przede wszystkim ochrona dzikich zwierząt to umie się zachować. a dla takiego, dla którego myślistwo to jedynie zastrzelenie paru saren czy zajęcy zastrzelenie psa jest jak splunięcie i nie ma nic wspólnego z ochroną dzikich zwierząt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie, absolutnie nie powinien pies siedzieć na smyczy czy łańcuchu - gdybyś przejrzała nieco moich postów, to zobaczyłabyś, że jestem przeciw temu. Ba, mam aktywnego psa - który biega na lince. Co, linka w ręce parzy? Czemu myśliwi mają przestrzegać prawa, skoro psiarze go nie przestrzegają? Bo puszczenie psa luzem w lesie jest właśnie nieprzestrzeganiem prawa?

Nie mam zamiaru wybielać myśliwych, bo wiem, że jest tam wiele czarnych owiec. Natomiast nie zamierzam również wybielać psiarzy - oni również mają swoje za uszami. I chyba czas na to równiez zwrócić uwagę ;)

Edit: Beatrx, to nie tylko chamstwo, to również łamanie prawa ;) I nadal powtarzam - uważam, że odstrzelenie psa, przy którym widać własciciela/psa oznaczonego powinno mieć konsekwencje w sądzie i myśliwy powinien ponieść karę. Ale karę również powinien ponieść właściciel psa. Powtarzam również - nie mam problemów z wybieganiem psa na lince.

Share this post


Link to post
Share on other sites
moj pies jako zywo codziennie biega po terenie, gdzie wystepuje dzika zwierzyna, a jeszcze niczego nie upolowal.

jednak aby wejsc z nia na teren pzl, gdzie jest zwierzyna lowna, trzeba bylo zapytac o zgode w kole lowieckim. moja suka nie ma kamizelki-mialam dobre checi i jej kupilam jednak okazala sie za mala i nie biega na lince-jest psem pracujacym, na terez pzl wchodzi w czasie treningu.

jest psem odwolywalnym, skupionym na pracy z przewodnikiem.

jestem absolutnym przeciwnikiem puszczania bez kontroli psow w lasach. czy maja kamizelki czy nie. uwazam, ze bardzo ciezko jest o psa biegajacego pod kontrola nawet na spacerach, a co dopiero w lesie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE][Co, linka w ręce parzy?[/QUOTE]Nie każdemu psu spacer na lince wystarczy - ja mam jamnikowatego kundelka i chodzę z nim zawsze na smyczy ale wiem, że są psy potrzebujące znacznie więcej ruchu niż mój.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='a_niusia']moj pies jako zywo codziennie biega po terenie, gdzie wystepuje dzika zwierzyna, a jeszcze niczego nie upolowal.

jednak aby wejsc z nia na teren pzl, gdzie jest zwierzyna lowna, trzeba bylo zapytac o zgode w kole lowieckim. moja suka nie ma kamizelki-mialam dobre checi i jej kupilam jednak okazala sie za mala i nie biega na lince-jest psem pracujacym, na terez pzl wchodzi w czasie treningu.

jest psem odwolywalnym, skupionym na pracy z przewodnikiem.

jestem absolutnym przeciwnikiem puszczania bez kontroli psow w lasach. czy maja kamizelki czy nie. uwazam, ze bardzo ciezko jest o psa biegajacego pod kontrola nawet na spacerach, a co dopiero w lesie.[/QUOTE]

No w końcu ktoś, kto rozumie, o co chodzi - bo już zaczynam wątpić :roll:

[quote name='lis']Nie każdemu psu spacer na lince wystarczy - ja mam jamnikowatego kundelka i chodzę z nim zawsze na smyczy ale wiem, że są psy potrzebujące znacznie więcej ruchu niż mój.[/QUOTE]

A ja mam jack russell terriera, który jest bardziej zmęczony bieganiem na lince + tym, że ja z nim pracuję na spacerze niż samym bieganiem sobie a muzom. I jest masa psów, które bardziej - i szybciej - zmęczy robienie czegoś podczas spaceru + bieganie, niż same bieganie. Wystarczy spojrzeć na wszystkie niewybiegane psy na ogromnych podwórkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oki, nie wiedziałem, że na dogo są prawie sami zwolennicy zabijania psów jak popadnie, ale cóż, widzę że chyba dobrze robię nie udzielając się tu zbyt często

pies wcale nie musi biegać bez smyczy i gonić zwierzyny, żeby myśliwi mógł go odstrzelić, wystarczy małe niedopatrzenie, aby powstał pretekst - przykładów jest multum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='lis']Oki, nie wiedziałem, że na dogo są prawie sami zwolennicy zabijania psów jak popadnie, ale cóż, widzę że chyba dobrze robię nie udzielając się tu zbyt często

pies wcale nie musi biegać bez smyczy i gonić zwierzyny, żeby myśliwi mógł go odstrzelić, wystarczy małe niedopatrzenie, aby powstał pretekst - przykładów jest multum.[/QUOTE]

No cóż, widzę, że się nie dogadamy, skoro Twoim zdaniem wszystko jest czarne albo białe. Dyskusja, żeby mogła istnieć, musi trzymac jakiś poziom, a nazywając mnie "zwolennikiem zabijania psów jak popadnie" po prostu mnie obrażasz. Szczególnie w obliczu tego, że działam na PwP. Tyle z mojej strony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mnie np w przypadku mojego psa linka parzy w rece i sie do tego przyznaje.
ale to: [url]http://pieswlesie.blogspot.com/?zx=fae1816dbfb873f3[/url] parzy mnie w oczy i nie tylko w oczy.

mam psy mysliwskie. moja starsza suka sarne pogonila we wczesnej mlodosci wiele razy. i zawsze mnie to wsciekalo. nienawidze, kiedy to robi. mimo ze wiem, ze wroci na gwizdek i nie jest pieprznieta w mozgownice.

i teraz tak: sa psy, ktore w lesie laza przy nodze i cos tam sobie tropia czy zagladaja w dziure lub wspinaja sie po martwych pniach. moja siora ma takiego psa. w ogole nigdy nie widzialam, zeby ten pies nawet golebia pogonil. taki pies moze sobie isc w lesie bez smyczy i nikt normalny by go nie ustrzelil-co komu przeszkadza pies, ktory maszeruje przy nodze wlasciciela.

ja nie mam takiego psa.
mam za to psa, ktory ma szajbe do pracy, psa o ktorym juz wiele razy slyszalam "marzenie mysliwego". moj pies jest odwolywalny, odwrazliwiany na sarny na w miare profesjonalnym treningu, a jednak wiem, ze kiedy jestem w lesie to albo na smycz, albo bezwzgledna kontrola.

znam duzo psow mysliwskich i wiem, ze to nie jest takie oczywiste, ze sa one odwolywalne i niczego nie gonia. ciekawe kto jest w stanie upilnowac w lesie psa, ktorego nie moze upilnowac w parku miejskim, gdzie sa wiewiorki. szczegolnie psa, dla ktorego naturalnym sposobem poruszania sie jest galop.

krotka historia: zeby dojsc do chaty ze spaceru, musimy przejsc przez park, w ktorym sa wiewiorki. mam ze swoja suka nastepujacy uklad "nie biegniesz do wiewiorek bez pozwolenia" i ona czeka-trzesaca sie, zasliniona, w pelnej napince az podejde, klepne ja w dupe i bedzie mogla zrobic rundke miedzy drzewami. spotkalam babke z gonczym polskim, kiedy wlasnie poleciala pelnym galopem na trase wiewiorkowa i gosciwa do mnie, ze jej pies ostatnio tak pogonil sarne w lesie, ze jak wrocil to mial krew w gebie i ona nie wie od czego. i ze teraz to mam po psie. moj pies po usluszeniu gwizdka jest przy nodze w 10 sekund i nie gryzie saren po brzucach. bo ma normalnych wlascicieli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...