Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sama nie wiem gdzie powinien się znaleźć ten temat. Nie wiem w sumie czego dotyczy problem:)
A więc przedstawię sytuację. Mona jest u nas od trzech miesięcy, ma ponad rok i ponad 3 miesiące przed zabraniem do nas była w schronisku. Od początku nie ma z nią problemów- zaklimatyzowała się bardzo szybko, toleruje a nawet cieszy się na widok obcych, jest skora do zabaw, ma apetyt, nie niszczy mebli, nie drapie drzwi, śpi u siebie na kocyku, nie załatwia sie w domu nawet gdy bardzo długo nas nie ma. Jedyny jej problem to spacery. Pies jest rano i po południu puszczany na ogród- często idę z nią, rzucam freesbe albo ściagam ją dookoła domu żeby się wybiegała. Wieczorem zabieram ją na długi spacer- i tu zaczyna się problem. Na początku chodziła ładnie na smyczy, tzn nie szarpała się, ale ostatnio zauważyłam, że smycz traktuje jak zabawkę. Na spacer idzie tylko po to, żeby wieszać się na smyczy, gryźć ją, zaplątywać się. Merda przy tym tak wesoło ogonkiem i angażuje mnie w zabawę, że na pewno nie jest to strach przed smyczą. Próbowałam ignorować zabawę pokazując, że smycz służy do chodzenia a nie do gryzienia, ale Mona tak długo skacze na smycz aż się zaplącze a mam wrażenie, że im bardziej jest zaplątana tym bardziej ją to cieszy. W końcu i tak muszę zareagować i ją wyplątać-boję się, że może wyrwać do przodu widząc jakiegoś psa i wtedy stanie się krzywda gdy będzie taka zaplątana. Próbowałam odciągać jej uwagę- zabierałam na spacer zabawki i podsuwałam jej do pyska ale po kilku sekundach je wyrzucała i musiałam je za nią nosić a ona i tak bawiła się smyczą. Niestety Mona nie jest jeszcze nauczona chodzić przy nodze- z tym też kiepsko nam idzie, odpada więc puszczenie psa "samopas" bo wiem, że może nie wrócić gdy złapie jakąś kość lub zobaczy innego psa. Puszczam ją ze smyczy tylko na naszej ulicy, kawałek przed domem, bo mam ją wtedy w pełnym zasięgu wzroku i wiem, że krzywda się jej nie stanie. ALE! Mona wcale wtedy nie biegnie przed siebie (na początku, przed gryzieniem smyczy dokładnie ta robiła- wyrywała do przodu biegła na koniec ulicy i czekała aż dojdę lub wracała do mnie) tylko łapie odpiętą smycz i aż do domu idzie szarpiąc ją pyskiem. Gdy mam kieszenie chowam smycz i wtedy Mona biega. Jednak gdy brak kieszeni goni dookoła mnie tak długo aż złapie smycz. Cieszy ją to nawet w ogrodzie! Nie wiem co z nią robić, bo spacery są coraz bardziej uciążliwe.

Posted

A nie masz tej smyczy za luźno? Staraj się trzymać ją tak, żeby jej się nie majtała i nie kusiła. Spróbuj też zawsze kiedy pies zaczyna fikać do smyczy, zawracać do domu i kończyć spacer; generalnie powiedz stanowczo "fe, nie wolno" czy jakiego tam polecenia używacie do przerwania niepożądanej czynności.
Pomysły z zabawkami fajne, tylko trochę niedopracowane - weź jakiś sznurek, szarpak, i dawaj psu do trzymania sama trzymając za drugi koniec. Noszenie piłeczki czy piszczałki, którą nikt inny się nie interesuje, to żadna frajda ;) Jednocześnie kiedy sunia bierze się za smycz, reaguj stanowczo, kończ zabawę, idźcie do domu.

Posted

Ona chodzi w szelkach, czy w obroży?
Mój pies miał swego czasu trudny okres, kiedy ciągle chciał, zeby go na smyczy okręcać tak, zeby latał - robilismy tak z patykiem i sznurkiem do przeciągania, on to uwielbiał, jak łapał za smycz, a my się obracalismy do okoła własnej osi. On podkurczał łapy, zamykał oczy, a jak sie przestawało, znowu łapał sznurek i zaczynał podskakiwac dookoła nas, co wyglądało, jakby chciał się odbic od ziemi. Przełaczyło mu się to z czasem na smycz, ale wtedy stawałam, łapałam ją tuż przed jego pyskiem i mówiłam Zostaw. Wtedy czasem stał chwile i czekał, czy nie zrezygnuję, ale przy drugim Zostaw odpuszczał. Teraz ma prawei 12 lat i mu ostatnio latanie przeszło, więc kupilismy długą taśmową flexi, której nie rusza.

Dobrym pomysłem by była zabawka do przeciągania. Może też zainteresuje ją frisbee?

Posted

Mona chodzi zarówno w obroży jak i w szelkach. Ostatnio częściej w obroży ale zachowuje się tak zarówno w obroży jak i w szelkach. W domu ma sznurek do przeciągania, na pole zabierałam jej np frisbee ale chwilę się nim bawi a potem rzuca go na ziemię. Zresztą w sumie zależy mi żeby ładnie chodziła na spacery,bez zabaw bo wtedy godzinę łazimy na spacerze, ona nie zrobi nic po czym wchodzi do ogrodu i sra mi na chodniku:) Smycz ma zwykłą najzwyklejszą, długa taśma, którą można skracać, ale choćby Mona ledwo była już na ziemi bo sycz jest taka krótka, że prawie ją unoszę nad ziemią to i tak łapie za smycz.
Ps. Zapomniałam dodać, że Mona uwielbia też obgryzać obroże przy zakładaniu ( i po założeniu) i szelki do których zresztą sięga pyskiem. Nie ekscytuje się specjalnie przed spacerem, starałam się czekać przed spacerem tak długo aż się zrlekasuje. Potrafi także, przywiązana do słupka pod sklepem, wyrwać się z szelek- po prostu z nich wychodzi. To samo z obrożą.

Posted

Powinnaś pójśc z nią na szkolenie, żeby nauczyła się chodzenia na luźnej smyczy, opanowania emocji. Tam dowiesz się też, jak przekierować uwagę psa ze smyczy, na zabawkę.
Owszem, słowo "Fe, Nie" mogłoby pomóc, ale najpierw pies musi nauczyć się, co ono oznacza... A tego właśnie dowie się podczas szkolenia.
Do zabawy na spacer zabieraj szarpaki - sznurek lub piłkę na sznurku i konsekwentnie odmawiaj zabawy smyczą.
Chodzenie na smyczy ćwicz w domu - bez rozproszeń, nagradzaj psa, gdy ładnie przejdzie choćby 10 kroków na początek.
Proponuję do pracy nad chodzeniem na smyczy używać np. obroży, zaś na spacer zakładać szelki. Po to, żeby pies wiedział, że jak jest w obroży, to zabawa smyczą jest nie do pomyślenia, a na szelkach mogą zdarzać się wpadki. Gdy wyćwiczysz chodzenie w obroży bez rozproszeń weźmiesz psa na spacer w szelkach i obroży - najpierw pójdziecie trochę na szelkach, żeby pies się nieco zmęczył, a potem przepniesz smycz do obroży i będziecie ćwiczyć, jak w domu - nadal w obroży obowiązuje zasada "żadnej zabawy smyczą". Gdy przećwiczycie w rozproszeniach i będzie Wam dobrze szło, zaczniecie wychodzić na spacery tylko w obroży...

Posted

Jeżeli w ogrodzie i w domu cały czas się bawicie, nie ćwiczycie posłuszeństwa, to sunia przenosi to zachowanie na spacer i próbuje Cię zachęcić do zabawy albo bawić się sama. Tutaj taka dygresja na temat zabawy w ogrodzie - nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale nie goń psa wokół domu. To Ty powinnaś uciekać, a ona Ciebie gonić, ewentualne zmiany zasad mogą mieć miejsce tylko na chwilę i kończcie zabawę zawsze tym, że to ona Ciebie goni. Chodzi o to, żeby nie wyrobić nawyku uciekania przed właścicielem, możesz mieć później problemy z przywołaniem jej na spacerze, gdy się rozbawi. Będzie przed Tobą uciekać zapraszając do zabawy zamiast pilnować się i podążać za Tobą. Takie ganianie wyrabia też często nawyk uskakiwania przed właścicielem i możesz mieć problem z przypięciem jej smyczy.
Tak jak pisały poprzedniczki, weź jakąś szmacianą zabawkę na spacer i podmieniaj zamiast smyczy do gryzienia. W domu i ogrodzie ćwiczcie komendę "puść" czy "zostaw" i nagradzajcie sowicie wykonanie (zabawą lub smakołykiem). Przekieruj jej energię na inną zabawę, bo na razie szarpanie smyczy jest jedyną frajdą. Do tego Ty pewnie dajesz się wciągnąć w to (z punktu widzenia psa), bo zaczynasz siłą rzeczy operować smyczą i zabawa jest przednia ;) Ignoruj jej wyczyny, a nagradzaj każde inne zachowanie (pożądane), dodatkowo zachęcając do niego.
Przez jakiś czas przed wyjściem na spacer zapewniaj jej porządną dawkę ruchu w ogrodzie, żeby rozładować energię. Najlepiej połącz to z nauką komend i dopiero jak sunia spali pierwsze największe pokłady głupawki, wyjdźcie na spacer. Później, gdy się nauczy chodzić na smyczy, nie będziesz musiała tego robić, ale na początek to ułatwi sprawę.

Jeżeli masz młodego energicznego psa, który wychodzi na spacer raz dziennie, to nie oczekuj od niego spokojnego tuptania "za potrzebą". Ona tego tak nie rozumie. Spacer dla psa to frajda, możliwość eksploracji, nowe doznania, więc siłą rzeczy będzie bardziej zaaferowana niż w ogrodzie czy w domu. Na razie nie przejmuj się jej fizjologią, gdy spacery będą częste nauczy się załatwiać tam swoje potrzeby. Jeżeli wychodzi tylko raz dziennie, to niekoniecznie, bo sporo psów uczy się załatwiać w jednym miejscu. 24h nie wytrzyma, załatwi się też w ogrodzie, a wtedy na spacerze już nie musi, ma toaletę pod domem ;) Na razie nie denerwuj się i baw się z sunią również na spacerach. Ona zaprasza Cię do tej zabawy, pokaż jej, czego od niej oczekujesz, a z czasem przestanie to być dla niej takie ekscytujące.

Posted

Mona jest właśnie po sterylizacji (w domu od wczoraj od 18). Ciągle chce siku, więc chodzimy na króciutkie spacery bo mimo bólu energia ją rozpiera. Ze zmęczenia chodzi tak ładnie, że liczę na to, że może dzięki temu uda się jej przyzwyczaić do spokojnego chodzenia. Nadal wszystko obwąchuje więc może załapie siłą rzeczy, że powolny spacerek jest lepszy od szarpanego i duszonego;)

Ps. Mona zaczyna sama gonić po ogrodzie- apropo biegania i ucieczki. Najpierw się do mnie przymierza, szczeka raz i jak się odwrócę to zaczyna biegać dookoła domu jak oparzona:) Próbowałam uczyć ją aportu- niestety przynosi zabawkę bardzo rzadko. Bardziej ją cieszy łażenie z zabawką dookoła w nadziei, że ja będę ją o tą zabawkę prosić;)

Posted

Jeśli będziesz ją nagradzać za ładne chodzenie na smyczy, to się nauczy "przy okazji" sterylki...
Co do nauki aportu - zacznij od piłki na sznurku - tak, żeby sznurek był kontrolowany przez Ciebie. Jak już będzie ładnie podchodzić i oddawać zmień zabawkę.

  • 1 month later...
Posted

po wielu próbach i trudach- pomogła kolczatka. Mona chodzi elegancko, czasem zdarza się wyrwać za jakimś kotem ale wtedy szybko wraca do normy.

Posted

Kolczatka tylko i wyłącznie pod okiem dobrego szkoleniowca/trenera i na jego wyraźne zalecenie. Absolutnie nie wolno jej stosować, jeżeli nie posiadasz dużej wiedzy na temat szkolenia psów, bo jest spora szansa, że narobisz sobie przez nią o wiele większe problemy niż dotychczasowe wesołe podgryzanie smyczy :roll: Obecny szybki efekt jest chwilowy, jeżeli nie będziesz pracować z psem i rozładowywać jej energii, przekieruje ją na coś innego niż szarpanie na smyczy.

Posted

joasin napisał(a):
po wielu próbach i trudach- pomogła kolczatka. Mona chodzi elegancko, czasem zdarza się wyrwać za jakimś kotem ale wtedy szybko wraca do normy.

Miesiąc to za mało, żeby określić to mianem "po wielu próbach i trudach"...
Ja naprawdę nie umiem tego pojąć, że pies domowy, który ma trzy spacery dziennie nie jest w stanie opanować chodzenia na luźnej smyczy, a pies w schronisku, który ma jeden spacer na tydzień uczy się tego bez problemu :shake:
Kolczatkę można zastosować do nauki chodzenia na luźnej smyczy, ale jak pies się nauczy, to należy zamienić ją na zwykłą obrożę.
A już powaliło mnie na kolana, jak przeczytałam na jakimś forum, że człowiek swojemu psu założył kolce i smycz automatyczną. Biedne te psy :(

Posted

Akurat ostatnio w Arturówku, takim terenie leśno-stawowym koło Łodzi, widziałam chłopaka z czarnym labradorem. Uprawiali jogging koło 13 w upale 30 stopni. Pies czarny, zgrzany jak nie wiem, cały spocony, chciał do wody. I co? Kolczatka i flexi i zakaz kąpieli ze strony pana. Obłęd.

Posted

Zapomniałam jeszcze dodać, że podczas szkoleń w schronisku (zresztą tak samo na szkoleniach płatnych) nie stosujemy kolczatek. Nauka chodzenia na luźnej smyczy jest skuteczna, jeśli przewodnik jest konsekwentny. Nic więcej nie potrzeba.

Posted

Nie tragizujmy, mój 13 letni pies chodzi zawsze na spacery w kolczatce ( spuszczny jest na wybieganie bez niej oczywiście w pustym miejscu) ale żadne szkolenie, metoda, gentle leader itp na niego nie działały, jak szedł samiec większy to wyciągał nam palce ze stawów( mojemu dorosłemu bratu i mamie) i przewracał nas bo tak do nich ciągnął. Jest agresywny w wyniku pogryzienia przez dużego psa jak był szczeniakiem. I nic nei jest w stanie tego wyeliminować. A kolczatka go przecież nie rani, chodzi na luźnej smyczy, ale w tym jednym momencie jak zobaczy tego psa i chciałby do niego gonić, ratuje mu życie, innego psa przez obszczekaniem lub pogryzieniem i ludzi przed stresem.
Moja 2 psy skończyły szkolenie, i ciągną jak diabły. Smakołyki mają gdzieś, noszenie zabawek też, gentla rozpracowały i nie działa i ciągną jedno przed drugim musi być pierwsze. Już nie wiem co robić, bo dla nich kolczatka bez sensu- za gruba sierść....

Posted

masza44 napisał(a):
Nie tragizujmy, mój 13 letni pies chodzi zawsze na spacery w kolczatce ( spuszczny jest na wybieganie bez niej oczywiście w pustym miejscu) ale żadne szkolenie, metoda, gentle leader itp na niego nie działały, jak szedł samiec większy to wyciągał nam palce ze stawów( mojemu dorosłemu bratu i mamie) i przewracał nas bo tak do nich ciągnął.

To nie jest problem z ciągnięciem na smyczy, a z agresją wobec innych psów.
Ciekawe co byś zrobiła, gdybyś mieszkała np. w Szwecji, gdzie używanie kolczatek jest zakazane...
masza44 napisał(a):
Jest agresywny w wyniku pogryzienia przez dużego psa jak był szczeniakiem. I nic nei jest w stanie tego wyeliminować.

Zapewniam Cię, że można wyeliminować takie zachowania - to jest kwestia odpowiedniego nakładu pracy i skorzystania z pomocy doświadczonego szkoleniowca lub behawiorysty. Mój pies także został pogryziony i także prezentował potem agresję wobec innych psów. Dziś już tego nie robi.

masza44 napisał(a):
A kolczatka go przecież nie rani, chodzi na luźnej smyczy, ale w tym jednym momencie jak zobaczy tego psa i chciałby do niego gonić, ratuje mu życie, innego psa przez obszczekaniem lub pogryzieniem i ludzi przed stresem.

Kolczatka nie musi ranić skóry, żeby przynosić więcej szkody niż pożytku. Pies zamiast nauczyć się poprawnego zachowania nauczył się (choć też mało skutecznie, skoro ciągle zdarza mu się ciągnąć na kolczatce), jak unikać ukłucia kolców.
masza44 napisał(a):
Moja 2 psy skończyły szkolenie, i ciągną jak diabły. Smakołyki mają gdzieś, noszenie zabawek też, gentla rozpracowały i nie działa i ciągną jedno przed drugim musi być pierwsze. Już nie wiem co robić, bo dla nich kolczatka bez sensu- za gruba sierść....

Słabe szkolenie... Na zajęciach w schronisku mamy psy, które na pierwszych kilku zajęciach ciągną jak konie, skaczą na ludzi itp. Uczymy je, jak powinien wyglądać spacer i po 2-3 zajęciach większość chodzi na luźnej smyczy. Opornym nauka zajmuje 6 tygodni. One mają spacer raz w tygodniu. Są niewybiegane, czasem duże i młode, często agresywne wobec innych psów. Ale na smyczy nie ciągną. Nigdy nie założyliśmy psu w programie Fajny pies kolczatki. A mamy 100% sukcesu w tym temacie. Dlatego uważam, że kolczatki są bez sensu. No bo po co ich używać, skoro bez nich też się da?

Posted


Akurat ostatnio w Arturówku, takim terenie leśno-stawowym koło Łodzi, widziałam chłopaka z czarnym labradorem. Uprawiali jogging koło 13 w upale 30 stopni. Pies czarny, zgrzany jak nie wiem, cały spocony, chciał do wody. I co? Kolczatka i flexi i zakaz kąpieli ze strony pana. Obłęd.




Nie chcę nic mówić, ale czy psy przypadkiem się nie nie pocą? Bo z tego co kiedyś czytałam to psy nie pocą się, a zamiast tego ziajają, więc jakim cudem ten był spocony?? Rozumiem, że chodziło ci tylko o to, że po prostu był tak zmęczony, że można było rzec "spocony"...

Posted

Po raz kolejny, kolczatka nie jest zabawka do wymuszenia u psa luznej smyczy.
Masza, 2 psy, w tym 13-letni emeryt, nie potrafia poprawnie podstawowych zachowan?
Poza tym, nie psy koncza szkolenie, tylko ich opiekunowie, by wiedziec, jak pracowac z pupilami...Oczekiwanie, ze pare zajec zrobia z psa cud-miod-maline bez wysilku opiekuna jest tylko mysleniem zyczeniowym.

Posted

AnAn - spocony pies to pies zaśliniony, zasapany, zziajany, jak smok. Tak to rozumiem. Poza tym to faktycznie najważniejszy element całego postu....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...