alekseyka Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Cześć! Moja westka niedawno skończyła 10 miesięcy, na początku tego roku weterynarz zdiagnozował u małej przewlekły nieżyt jelit, podobno bardzo często spotykany u psów tej rasy. Mniej więcej odkąd zaczęłam podawać jej domowe jedzenie, co jakiś czas wymiotowała żółcią lub białą pianą. Myślałam, że to nic poważnego - poszłam z nią do weterynarza dopiero kiedy na dobre straciła zainteresowanie jedzeniem (zawsze była niejadkiem), do tego doszła ostra biegunka i częste wymioty. Lekarz zrobił USG i stwierdził, że mała ma zapalenie jelit, a dodatkowo w jednym miejscu jelito jest poszerzone trzykrotnie, jakby coś w środku utkwiło. Byłam z nią na serii zastrzyków (niestety nazw nie pamiętam, zawsze były to leki na spowolnienie perystaltyki, antybiotyki itd.), przy kolejnym USG wszystko było już w porządku. Zamiast gotowanego jedzenia zaczęłam z powrotem podawać Royal Canin Mini Junior Ultra Sensible, który jadła będąc zupełnie malutka. Dokładnie już nie pamiętam, jak to wszystko przebiegało, aczkolwiek po niedługim czasie znów zaczęła wymiotować. Lekarz zalecił karmę weterynaryjną Royal Canin Gastro Intestinal z zaznaczeniem, że nie może oprócz tego jeść absolutnie nic (później pozwolił podawać surową marchew lub wysuszoną na wiór bułkę). Dłuższy czas wszystko było ok, nie licząc małych wpadek z żółcią. Po miesiącu została odrobaczona - przez parę dni był spokój, a później znów bardzo ostra biegunka (suczka robiła w domu gdzie popadnie, chociaż wcześniej nawet gdy miała biegunkę nie załatwiała się w domu). Widać było, że bardzo się męczy. Oczywiście szybko do weterynarza (USG wykazało nadwyrężoną i lekko powiększoną wątrobę) - kolejne zastrzyki. Pierwszy zastrzyk nie pomógł wcale. Musiałam wyjść na godzinkę i kiedy przyszłam zastałam trzy czy cztery kupy pod stołem, na dodatek pies brudne calutkie tylne łapy i cały ogon - musiało się z niej potwornie lać. Kolejny zastrzyk, który na szczęście pomógł, później kolejna seria. Od tamtej pory Nana nie miała już biegunek, natomiast mniej więcej co pół miesiąca/miesiąc wymiotuje żółcią maksymalnie po dwa razy pod rząd. Ma przy tym bardzo dużo skurczy, na początku choroby występowało około 5 - teraz czasem zdarza się i po 15 zanim zwymiotuje. Jeśli chodzi o ilość, są to plamki nie większe niż moneta pięciozłotowa, w kolorze jasnożółtym (identyczne jak syrop nifuroxazyd, jeśli znacie :)). Lekarz twierdzi, że jest to ściśle związane z tym co je, a nawet wącha na dworze. Pilnuję jej jak oka w głowie, jednak od czasu ostatniej biegunki zeżarła już miliony i maleńkich i tych większych skarbów na dworze. Ani razu nie działo się od tego absolutnie nic! Były już grane skóry z ryby, stare parówki i mnóstwo innego ścierwa - to jest moment kiedy ona coś weźmie do pyska, a potem nie ma siły żeby to odebrać, bo połyka tak szybko, że mało się nie zadławi. Wolę już, żeby najwyżej zwymiotowała niż się udusiła. Próbowałam kupić kaganiec, niestety mierzyłam kagańce wszystkich firm i żaden nie pasuje. Widać tak musi być. Sugerowałam weterynarzowi, że to nie ma związku z jedzeniem, ale nie chce mnie słuchać... Ten lekarz jest polecany przez wiele osób, nawet tu na forum i z jednej strony ufam mu, ale z drugiej chcę wiedzieć dokładnie, na co choruje mój pies. Niejednokrotnie prosiłam o badanie krwi lub kału, jednak lekarz twierdzi, że to niepotrzebne :roll:. Przecież to podstawowe badania! On jest pewny swojej diagnozy, jednak ja nie. Na dodatek nigdzie nie mogę znaleźć nic o tej chorobie, mimo, że jest "taka popularna". Dodam jeszcze, że Nana nie ma apetytu rano, przeważnie nie zjada swojej porcji - chce jej się jeść dopiero wieczorem. Jeśli wymiotuje żółcią, zazwyczaj późnym popołudniem, ale też długo śpi w dzień. Nie przepada za Intestinalem, rzadko zjada całą porcję, choć są lepsze i gorsze okresy. Waży niecałe 7 kg, choć jest prawie dorosła. Przykro mi, kiedy patrzę na tłuściutkie Westy naokoło, czuję się jak potwór :-(... Suczka młodsza od niej dwa miesiące jest już i wyższa i szersza od Nany. Dodam jeszcze, choć nie wiem czy to ma znaczenie, że Nana w wieku około 3 miesięcy zaczęła wcinać własne kupy (tylko i wyłącznie własne i na dodatek tylko świeże). Za nic nie dało jej się tego oduczyć, żwacze w tabletkach i suszone, krowie żołądki BARF, fosforany wapnia - absolutnie żadnych rezultatów. Przez pewien czas po zastosowaniu Intestinalu straciła zainteresowanie, teraz czasami jeszcze ma ochotę dziabnąć, ale nie ma okazji - albo jest na smyczy i nie próbuje w obawie przed tym, że ją odciągnę, co przyjemne na pewno nie jest, albo kiedy lata wolno od razu jak skończy sprzątam po niej, więc nie ma szansy na przekąskę ;) To jednak wydaje mi się zachowaniem "nie chcę zostawiać po sobie śladu". Ale może ma jakieś znaczenie w tej sprawie. Liczę, że ktoś z Was ma doświadczenie z takim przypadkiem i coś nam poradzi :( Najważniejsze jest dla mnie zdrowie i szczęście mojego dłuuugo wyczekiwanego psa, dlatego cały czas próbuję wyszukać jakieś nowe przyczyny jej przypadłości. W maju przeprowadzam się na Saską Kępę, mam tam jednego zaufanego weterynarza, może on coś mi doradzi, tam jednak niestety nie mają tego całego sprzętu, który jest tutaj na Ursynowie... Sama już nie wiem co robić, liczę na Waszą pomoc! Pozdrawiamy, Nana i ja Quote
murakami Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Mimo wszystko skonsultowałabym diagnozę z innym weterynarzem. Niestety, nikogo Ci nie polecę, bo sama jestem na etapie poszukiwań tego naj... i nie jest to proste. Objawy, które opisałaś przypominają mi to, co przechodził Bono w wieku 5 m-cy i co było zdiagnozowane jako przerost flory bakteryjnej. Przed wszystkim było jeszcze odrobaczenie i wg mnie przyczyniło się mocno do nasilenia objawów. Kuracja: Biotyl, Metronidazol i RC Intestinal. Zjadł wtedy dwa worki po 2 kg. Potem jadł już normalną, nie weterynaryjną karmę. Przez wiele następnych miesięcy, był przeze mnie traktowany jak pies o wrażliwym przewodzie pokarmowym i pod tym kątem dobierałam karmy, głownie były to karmy z jagnięciną. Teraz ma 2 lata i zdaje się, że z tego po prostu wyrósł. Badania krwi - tzw. profil podstawowy możesz zrobić niezależnie od zaleceń lekarza, np w Multiwecie przy Gagarina, koszt ok 60 zł. Wyniki są podane wraz z normami, więc będziesz widziała, czy np próby wątrobowe są przekroczone. Wcinanie na spacerach jest jednak bardzo niewskazane, bo nigdy nie będziesz w 100% pewna, czy wymioty i biegunka nie są efektem wciągnięcia czegoś na dworze. Więc jednak kaganiec. Jest na dogo watek o kagańcach, może znajdziesz tam pomysł, lub po prostu zapytasz: http://www.dogomania.pl/threads/27389-kaganiec A co do lekarzy:z doświadczeń własnych i cudzych wiem, że ważna jest intuicja właściciela, ponieważ najlepiej zna i obserwuje swojego pupila. Więc jeżeli nie przekonuje Cię/nie przynosi spodziewanych efektów zaordynowane leczenie, jeżeli nadal niepokoi Cię stan zdrowia Twojego psa, to pokaż ją jeszcze innemu lekarzowi. Najwyżej potwierdzi poprzednią diagnozę, a Ty będziesz spokojniejsza. Quote
ewtos Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Też jak murakami uważam,że powinnaś zmienić wet-a. Nie rozumiem czemu robicie po raz kolejny usg a ani razu nie sprawdza wet profilu wątrobowego, amylazy trzustkowej, poziomu cukru? Piszesz ,że początkowo pies jadł domowe jedzenie- to znaczy co ? Westy są często alergikami, może to uczulenie na kurczaka, może pies wymiotować z powodu pustego żołądka i nadprodukcj kwasów żołądkowych. To jest błędne koło, powinien jeść małe porcje 4 razy dziennie. Nawet i o 22 by uniknąć porannych wymiotów żółcią. Po odrobaczeniu biegunki występują często jeśli był zarobaczony, ale może należy zastosować inny środek na odrobaczenie. A zachowanie psa na spacerze , tzn jedzenie wszystkiego co znajdzie, może świadczyć o niedoborach witaminowych , mineralnych.Bywają psy które jedzą odchody(braki w składzie flory jelitowej), ziemię, wybrane trawy itd Quote
alekseyka Posted April 16, 2011 Author Posted April 16, 2011 Dzięki za odpowiedzi! Jeśli chodzi o karmę, weterynarz powiedział, że ma ją wcinać do końca życia... Na spacerach pilnuję jej żeby nic nie zjadała, czasem mlaszcze jakby coś zjadła ale nic na ziemi nie było, wydaje mi się, że zdarza się jej jeść właśnie ziemię. Wierzcie mi pytałam o wszystkie możliwe badania, pytałam dlaczego nie zostało zrobione badanie krwi i słyszałam, że "to nic nie wyjaśni i jest niepotrzebne". Domowe jedzenie było przygotowywane pod kątem właśnie skłonności do alergii - kurczaka nie dostawała w ogóle, próbowaliśmy z wołowiną, ale się po niej drapała, tak więc zaczęłam gotować jej wieprzowinę z marchewką i płatkami owsianymi lub czasami z kaszą. Wieprzowinę przyjmowała bardzo dobrze. Zanim zaczęły się problemy karmiłam ją 3 razy dziennie. Weterynarz kazał mi dawać jej jeść dwa razy, mówił, że skończyła pół roku i to najwyższa pora. Wymioty żółcią nie są poranne, jeśli występują to prawie zawsze po południu (mniej więcej 15 - 18). Jeśli chodzi o odrobaczanie, Nana ani razu nie miała robali, a biegunka wystąpiła dopiero po kilku dniach od odrobaczania. Była odrobaczania Pratelem w płynie, wcześniej od szczeniaka po kolei Pyrantellum, Drontal Junior dwa razy z rzędu, Pratel (w tabletkach), Dehinel Plus dwa razy też w tabletkach. Wcześniej nic się nie działo. W poniedziałek znów idę ją odrobaczyć (poprzedni raz 28.02) tak jak zalecił weterynarz i martwię się, że znowu będą sensacje :( Przypomniało mi się jeszcze coś: jej problemy zaczęły się mniej więcej wtedy, gdy dostała pierwszą cieczkę. Przy drugiej, tej którą było już dobrze widać itd. też wystąpiły wymioty żółcią, właśnie na początku cieczki (na pewno nic wtedy nie zjadła czego nie powinna). Pytałam weterynarza czy hormony mogą mieć na to wpływ - powiedział, że absolutnie nie. Więc się nie upierałam :) Quote
ewtos Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 W takim razie wet podejrzewa raczej zmiany w trzustce , karmę którą poleca stosuje się; - Ostra/przewlekła biegunka. - Ostre/przewlekłe zapalenie trzustki. - Hiperlipidemia - Lymphangiectasia - enteropatia przesiękowa. - Enteropatia wysiękowa - Przerost flory bakteryjnej jelit. - Zewnątrzwydzielnicza niewydolność trzustki Poczytaj to podforum,sama karma to za mało psy dostają również enzymy trzustkowe a i tak miewają gorsze dni. Tylko u Was tego wet nie zdiagnozował http://www.dogomania.pl/forums/1116-Trzustka Quote
alekseyka Posted April 16, 2011 Author Posted April 16, 2011 Dzięki! Zaraz poczytam :) Hmm, no u nas powiedział jasno, że to przewlekły nieżyt jelit... Skonsultuję się w maju z innym weterynarzem, kiedy już się przeprowadzimy i dam znać, czy wiadomo coś nowego! Quote
taks Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 W tym wypadku az sie prosi siemię lniane proste, tanie, zdrowe i bardzo dobre zarówno na podraznione jelita jak i na poprawienie ogólnej kondycji ( w tym sierśc) ale nie mielone (a juz na pewno nie całe suche ziarna) tylko musisz sie pobawic w gotowanie. Raz na dwa dni( albo codziennie - to wersja dla pracowitych:eviltong:) Zagotuj łyzke ziaren siemienia w szklance wody i odstaw. Po ok. godzinie ziarna opadną a na górze masz leczniczego "gluta" którym albo polej karmę albo podaj osobno ( np z odrobiną "zachęcacza" czyli masła, rosołu, mięska...) . Łyzka "gluta" 2-3 razy dziennie Możesz też bez obawy podawać Colon C ( na taką kruszyne wystarczy płaska łyżeczka dziennie)- to też goi i łagodzi stan zapalny To wszystko naturalne, bezpieczne, "domowe" srodki które mozna stosować zawsze gdy podraznione są jelita ( polekowo, po odrobaczaniu/robaczycy przy alergii pokarmowej, po zatruciu...) A swoją drogą , zmień weta ;) bo ten wyraźnie nie ma pomysłu na leczenie. Swieże spojrzenie kogos innego może okazać się zbawienne Quote
alekseyka Posted April 17, 2011 Author Posted April 17, 2011 gryf80 napisał(a):robiłaś badanie stolca psiny? nie, weterynarz nie robił żadnych badań prócz USG - na moje propozycje żeby zrobić badanie kału/krwi itd, odpowiedź brzmiała "nie ma potrzeby"... Quote
ewtos Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 usg to jedno z nowszych osiągnięć w diagnostyce medycznej ale moim zdaniem nie można u młodego psa stwierdzić schorzeń narządów wewnętrznych innych niż genetyczne. Zanim chora trzystka czy wątroba będzie miała widoczne zmiany w obrazie usg minie trochę czasu (nim choroba się rozwinie i poczyni wyraźne spustoszenia). Nie można w obrazie usg zobaczyć stanu zapalnego żołądka, błon śluzowych(potrzebna jest gastroskopia) , czy prawidłowej funkcji wydzielniczej trzustki. U mnie zawsze stawianie diagnozy zaczyna się od morfologii, biochemi krwi, badania moczu. Zrób tak jak piszesz, jak osiądziesz w nowym miejscu , poszukaj nowego wet-a. A do tej pory trzymaj psa na diecie. Quote
kratka Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 [FONT=Arial]Ewtos, święta racja, że w tym przypadku, tak samo jak zawsze wówczas, gdy objawy mają charakter nawracający lub przewlekły, należałoby zacząć od morfologii, biochemii i badania moczu.[/FONT] [FONT=Arial]Nie zgodzę się natomiast z tezą, że u młodego psa za pomocą USG da się stwierdzić wady co najwyżej genetyczne. To, co można stwierdzić za pomocą tego badania, zależy głównie od 3 rzeczy: rodzaju i zaawansowania choroby, jakości sprzętu i kompetencji lekarza. Sprzęt ma już prawie każda lecznica w dużym mieście. O kompetencje niestety wciąż trudno. [/FONT] [FONT=Arial]Świetnie to widać na przykładzie mojego psa, który rozchorował się w wieku 6 miesięcy, a USG miał robione po miesiącu od wystąpienia bardzo mało specyficznych i mało nasilonych objawów. Lekarz wykonujący pierwsze USG w opisie stwierdził dysplazję nerek; inny lekarz, u którego powtarzałam badanie na drugi dzień, stwierdził przewlekłe zapalenie wielu narządów (trzustki, wątroby, śledziony), w tym również nerek... I - przy kompletnie rozpirzonej biochemii, z której mało co wynikało - ta „subtelna” różnica w opisach kazała szukać przyczyny objawów nie we wrodzonej wadzie nerek, a w układzie pokarmowym…[/FONT] ewtos napisał(a):usg to jedno z nowszych osiągnięć w diagnostyce medycznej ale moim zdaniem nie można u młodego psa stwierdzić schorzeń narządów wewnętrznych innych niż genetyczne. Zanim chora trzystka czy wątroba będzie miała widoczne zmiany w obrazie usg minie trochę czasu (nim choroba się rozwinie i poczyni wyraźne spustoszenia). Nie można w obrazie usg zobaczyć stanu zapalnego żołądka, błon śluzowych(potrzebna jest gastroskopia) , czy prawidłowej funkcji wydzielniczej trzustki. U mnie zawsze stawianie diagnozy zaczyna się od morfologii, biochemi krwi, badania moczu. Zrób tak jak piszesz, jak osiądziesz w nowym miejscu , poszukaj nowego wet-a. A do tej pory trzymaj psa na diecie. Quote
gryf80 Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 zmień weta,czasami najprostsze rozwiaznia są najlepsze Quote
alekseyka Posted May 19, 2011 Author Posted May 19, 2011 Cześć! Dawno mnie tu nie było, ale jestem już sporo po przeprowadzce i dopiero przypomniałam sobie o tym temacie. A zapomniałam dlatego, że odkąd się przeprowadziliśmy wszystkie problemy zniknęły jak ręką odjął!! Nie mam pojęcia jak to się stało, ale jestem bardzo szczęśliwa :) Byłam u nowej pani weterynarz i pozwoliła mi spróbować wrócić do gotowanego jedzenia. Dosypuję Nanie co prawda intestinal do gotowanego, tak w razie czego - zjada wszystko, widać, że bardzo jej smakuje a do tego nawet troszkę przybrała na wadze, chociaż podobno za chuda nie była, to ciągle miała zapadnięty brzuszek :( Od około dwóch tygodni znów jest na gotowanym, oprócz jednorazowej rzadkiej kupy na początku (za duża i zbyt wodnista porcja jedzenia) nie było ani jednego incydentu z wymiotami żółcią czy z biegunką. Mam ogromną nadzieję, że już wszystko będzie dobrze :) Być może to wszystko było związane z burzą hormonów? Po pierwszej "prawdziwej" cieczce (pierwszej w ogole nie zauwazylam, wyszla na usg) to wszystko powoli się uspokoiło, zauważyłam też zmiany w jej zachowaniu - stała się spokojniejsza. Poprzedni weterynarz wspominał, że to może się skończyć równie szybko jak się zaczęło, miejmy nadzieję, że tak właśnie jest! :) Trzymajcie kciuki i pozdrawiam Was serdecznie ja i Nana :) PS: gotowane jedzenie = ryż lub makaron + marchewka + indyk lub wieprzowina. Dostaje też między posiłkami ciasteczka jako pomoc naukową (maced, w słoiczku, bodajże dla yorków, ale tak jak nie lubiła żadnych ciastek to te uwielbia) i od czasu do czasu ucho suszone, ma też gryzaki rawhide farmfood ekologiczne ze skóry, ale odkąd je gotowane żarcie rzadko się nimi interesuje :) Filip nazywa te gryzaki "podpaski" bo faktycznie wyglądem podobne :D Quote
alekseyka Posted June 27, 2011 Author Posted June 27, 2011 Hej to znowu ja! Nie chcę zakładać nowego tematu, więc napiszę tutaj, mam nadzieję że ktoś to przeczyta. Wymioty niestety wróciły... Jednak nie jest to już żółć a sam śluz/ślina bez zapachu. Wydaje mi się, że karmienie Nany czy gotowanym czy suchym nie ma żadnego wpływu na to... Zdarza się to przeważnie kiedy ma pusty brzuszek, czasami nie chce jeść i wtedy wymiotuje więcej - koło się nakręca :/ Prócz tego zachowuje się zupełnie normalnie, nie wydaje się jakby coś ją bolało itd. Ostatnio zdarza jej się wymiotować co kilka dni, co tydzień, ale nie więcej niż raz, dwa razy na dobę (dwa razy to jak nie chce jeść). Ostatnio usłyszałam, że ma po prostu słabą wątrobę, jednak martwię się tym i jestem strasznie zła i sfrustrowana tym wszystkim :( Przejdę się któregoś dnia do weterynarza i pogadam, może dowiem się czegoś nowego. Quote
ewtos Posted June 27, 2011 Posted June 27, 2011 Wymioty pienistą śliną , na czczo mój pies miał przy zapaleniu gardła. Występują też przy refluksie, ale częściej żółcią. Bywają też wymioty głodowe, gdy przerwa między posiłkami jest np.10godz. Zwykle zaleca się karmienie psa np. o 21 i wcześnie rano, nawet 3x dziennie, nie przekraczając dawki dziennej , tylko małymi porcjami.W przypadku stwierdzonego refluksu podaje się siemię lniane, ranigast.Piszesz ,że pies je gotowane posiłki, proponowałabym zamiast wieprzowiny , indyk, ryby, wołowinę, niewielkie ilości 1x tygodniowo -podroby.Ryż i makarony powinny być rozgotowane, (znacznie dłużej gotuj niż dla ludzi, pies nie trawi zwykle ugotowanego). http://www.vetopedia.pl/odpowiedz8623-Refluks_u_psa.html Quote
murakami Posted June 27, 2011 Posted June 27, 2011 Mała Zuzia miała takie objawy jakiś czas temu. Więc dawałam coś na ząb bardzo późnym wieczorem i bardzo wcześnie rano (łyżkę jogurtu, serka - cokolwiek), przez parę dni dawałam też na noc trochę mleczka typu alugastrin. Do karmy raz dziennie łyżeczkę kleiku z siemienia lnianego. Zmieniłam też karmę. Albo pomogło, albo wyrosła. Ewidentnie u niej wglądało to na refluks. Wymioty żółcią albo pianą. Co rano, co drugi dzień, kilka razy w tygodniu. Poza tym zachowywała się normalnie i miała normalny apetyt. Quote
gryf80 Posted June 27, 2011 Posted June 27, 2011 czy na spacerach "pasie się jak krowa"codziennie? Quote
alekseyka Posted June 29, 2011 Author Posted June 29, 2011 cześć! przepraszam bardzo, że długo nie odpowiadałam, byłam pewna że jeśli ktoś odpowie dostanę maila ;) no więc tak, właściwie to dostałam od Chefrenek namiary na dobrego weterynarza niedaleko mnie. byłyśmy w poniedziałek, przepisano nam ranigast i trilac i lekarz zapisał nas na dziś na usg. w skrócie okazało się, że mała ma przewlekłe zapalenie żołądka. tutaj zdjęcie opisu usg: http://img151.imageshack.us/img151/9936/wynikusg.jpg (za duże żeby wkleić, a chcę żeby dokładnie było widać co jest napisane) Od dziś przez około 7 dni Nana będzie dostawać na miejscu zastrzyki z antybiotyku. Jak skończy antybiotyk będzie miała przepisane jeszcze jakieś leki dla podtrzymania leczenia (raczej nie na stałe) - nie znam jeszcze nazwy. Ranigast został odstawiony, Trilac dalej bierze. Na polecenie lekarza mielę jej jedzenie blenderem na mokrą papkę. Dodatkowo lekarz mówił, żeby w miarę możliwości spróbować karmić ją w pozycji pionowej (na siedząco albo przytrzymać, żeby stała na dwóch łapkach) i spróbować, czy będą jakieś rezultaty. Na razie jeszcze nie próbowałam... Tak sobie myślę, że skoro teraz jedzenie ma być jak najbardziej mokre, czy ta sucha karma nie narobiła jakiejś szkody... Mam nadzieję, że uda się ją wyleczyć. Lekarze nie mówią, że to coś poważnego więc jestem dobrej myśli, ale że to stan przewlekły i leczenie będzie dłuższe. Co najlepsze twierdzą, że to dobrze że ma tyle skurczy, gorzej jakby się samo wylewało! No i jeszcze okazało się (co z resztą podejrzewaliśmy po zachowaniu) że Nana ma urojoną ciążę. Na szczęście nie jest tak źle, tylko szczeka na inne psy i przekopuje legowisko, łóżko, kanapę itd. Mam żal do poprzedniego weterynarza, robił jej usg trzy razy i nie zobaczył takich zmian... Wydaje mi się, że przy natłoku pacjentów trochę odpuścił z Naną, jako że wydawało mu się to wszystko niegroźne. Ale oczywiście mogę się mylić, tamten lekarz również był polecany przez wiele osób i jego nazwisko jest chyba całkiem znane wśród psiarzy. PS: w wyniku jest błąd, Nana ma rok i niecały miesiąc, a nie 1,5 roku :) ale to chyba kwestia przesłyszenia się. A co do trawy, nie pasie się, nigdy nie zjadła ani jednego źdźbła :D I jeszcze jedno: odkąd znów jej gotuję sporo przytyła, teraz waży już prawie 8 i pół kilo, z czego bardzo się cieszę (przy suchej ważyła różnie - między 6 a 7 kg). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.