Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 133
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Guest ambird
Posted

Sto lat mnie tu nie było..
Vivka szuka nowego DT..
Rehabilitacja przynosiła malutkie efekty, ale wczoraj:

Właśnie wróciłam z rehabilitacji która została brutalnie przerwana Mam bardzo złe wieści Vivcia ma zwichnięty staw biodrowy. Ten który zwichnięty był podczas "wypadku" Stało się to w przeciągu ostatnich 3 tygodni! to wiem na pewno. Jeśli stało się to w przeciągu ostatnich dni to może da się coś jeszcze uratować ale konieczna będzie natychmiastowa operacja. Jeśli stało się to 2-3 tyg. temu to "po klockach" Zbędna będzie operacja jak i dalsza rehabilitacja. Wszystko zależy od tego czy torebka stawowa i chrząstka jeszcze jest czy już została wytarta. A myślałam, że Vivcia już bardziej nie może się "popsuć"

Od p. Jachmana dostałam namiary na ortopedę z Łasku jutro rano spróbuje się z nim skontaktować i umówić na wizytę. Wet nazywa się Rybiński. Czy ktoś coś o Nim słyszał?

Czy ona zawsze będzie miała pod górkę

Wizyta u ortopedy jutro..

Vivka była też na paradzie labradorów:









Guest ambird
Posted

I jeszcze kilka słów ode mnie:

Miałam okazję poznać Vivkę :)
To fantastyczna i pełna życia sunia :)
Świetnie sobie radzi, ale serce mi ściskało...








Cierpliwie znosiła Danielowe przytulańce :)




Do tego Vivka ma swoją pierwszą wakacyjną miłość :D





Muszę jeszcze wspomnieć o Ani i Krzyśku.
My tu sobie achamy i ochamy a oni odwalają kawał ciężkiej roboty.
Widziałam osobiście jak sprawują opiekę nad Vivką i jestem pod ogromnym wrażeniem.
Mam kilka zdjęć, mam nadzieję, że choć trochę zobrazują "czym się Vivkę je"...

Odsikiwanie:




Zamiast wózka...


Ciężko znaleźć słowa, które opiszą wielkość Ani i Krzysia. Ja miałam dreszcze, Daniel się popłakał na ten widok... A Ania i Krzyś "po prostu" idą odsikać Viv...

Guest ambird
Posted

Właśnie nie ma czucia, w tej chwili "na szczęście".
Z drugiej jednak strony, gdyby miała czucie, to można by od razu zareagować.

Posted

Iljova napisał(a):
Co z tym lekiem którego potrzebuje - Ornipular.
Czy on jest tylko w Belgi czy może też w GB?

Ornipular już nie potrzebny :) Wątroba Viv ma się świetnie :multi: Potrzebny za to Nivalin i kasa, kasa, kasa :angryy: A najważniejszy domek ;)

Posted

Po rozmowie z wetem wiem już, że na dzień dzisiejszy nie ma sensu żadna operacja. Ponieważ Vivia nie obciąża tej kończyny, ani nie czuje bólu więc nie ma sensu męczyć ją operacją. Nie przeszkadza jej to w funkcjonowaniu. Temat operacji można ROZWAŻYĆ jeśli poprawi się stan neurologiczny Vivci i to znacząco poprawi!

Rozmawiałam też na temat rehabilitacji z dr. Rybińskim i potem również z p.Jachmanem. Szansa, że Vivcia odzyska czucie są jak jeden do miliona i nie wiem czy jest sens wydawać kasę na coś co ma marne szanse powodzenia (brzmi okrutnie ale prawdziwie) oczywiście jakaś rehabilitacja się przyda (nie codzienna) by utrzymywać jakąś pracę tyłu.


Jeśli jednak zdecydowalibyśmy się podjąć walkę o poprawę neurologiczną to musimy się liczyć z dużymi kosztami. Dzień rehabilitacji 40zł/dz + Nivalin (dr. kazał zwiększyć dawkę do 2 ampułek dziennie. W opakowaniu jest 10 ampułek, a koszt opakowania to lekko ponad 50zł) + dojazd.

Musimy to wszystko dobrze przemyśleć.


Właśnie dzwonił do Mnie p. Jachaman. Powiem Wam, że jest zawzięty Nie chce odpuścić Vivce tak łatwo. Zaproponował wykorzystanie tych 3 miesięcy o których mówił dr. Rybiński i spróbować. Rehabilitacje wykonywał by cyt. "prawie gratis", a jeśli nic nie wyjdzie to dopiero odpuścić. Powiedział, że mam pogadać bardzo poważnie z Vivcią i jej przekazać, że jak nie stanie na 4 łapy to jej na koniec zrobi taką lewatywę, że od razu wstanie"

Reasumując: jeśli koszt rehabilitacji by zmalał znacząco, ktoś załatwił by Nivalin taniej to można by się faktycznie pokusić. Sama już nie wiem ..
.

Od jutra zaczynamy walkę o Vivcię ponownie :)

Guest ambird
Posted

Aniu, dzięki za wstawienie najświeższych informacji :)

Posted

Szukamy pilnie osoby z okolic Pabianic, która może pomóc w systematycznej rehabilitacji Vivienne, dojechać z nią do Łodzi. Wyjazd byłby raz do dwóch razy w tygodniu. Zabiegi trwają ok 1,5h


Posted

To i ja dodam coś od siebie, też poznałam Viv na Paradzie i patrząc na nią nie da się nie uśmiechnąć :loveu: ona sprawia, że człowiek na chwilę zapomina o problemach i skupia się na jej uśmiechu i radości jaką ma ,że żyje, nawet jeżdżąc na wózku co w ogóle nie sprawia jej problemów!
Jest naprawdę wspaniałą suczką, która zasługuje na najlepsze życie!!
:loveu:

zdjęcia z Parady ze sceny.












Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...