Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 636
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To może lepiej to strózowanie wymazać..:) Piesior wesoły choć poszczekac lubi, ale jakoś nie łapie za serce-nawet na watek mało kto zagląda...:(
Pw odnośie kasy dostałaś?

Posted

Ja zaglądam, choć się nie odzywam :oops:
Za każdym razem, kiedy widzę nowy wpis zaglądam tu z nadzieją, że może pojawiła się szansa na DS. Ale chyba jakiś wielki zastój nastał w adopcjach - nie tylko dożych :roll:

Posted

też zaglądam cały czas bo to trochę "z mojej winy" masz Mela na głowie... bo jak nellyduży sprawdzała dla mnie psa to wypatrzyła i Mela, a ja go wysłałam tu_ania_tu no i trafił do Ciebie ;)

Posted

Choc tyle pociechy:) Equus-i dobrze że go wypatrzyła bo zwariowałby w tej komórce zamkniety-więcej miał urazów związanych z próba wydostania się z niej niż z niedożywienia...nigdy nie zrozumiem po co go trzymano w tamtym karcerze.....

Będzie trzeba -jak Ania dotrze troche wpisy na stronce zmienić bo np ostatnio ludzie wchodzą do nas w gości bez problemu, a nawet jak się same wydostały to nie doskakiwał do nikogo z warczeniem tylko normalnie na cześć. Przylepny jest niesamowicie i praktycznie wcale się nie gluci!!! A to ważne :)
Muszę też jakieś ładniejsze zdjęcie teraz zrobic bo foto pierwsze za serce łapie a on ma portfolio jeszcze poschroniskowe!

Posted

Norel napisał(a):
Equus-i dobrze że go wypatrzyła

No ja tez się cieszę!!! I cieszę się, że po mojej informacji tak szybko zareagowałyście dziewczyny!:Rose: Mel jest teraz taki szczęśliwy i śliczny:loveu:

Posted

Wyjmowaliśmy dziś szwy-bo za szybko sie rana zamkneła i podeszło płynem... No i okazało sie że Mel z kastracji jednak pamięta równie sporo jak ja ze śpiączki:diabloti: bo po ułozeniu na boku jak wydarł z atakiem-takim jak najbardziej na serio-na małża to ledwo go utrzymałam......
Musiałam mu pysk obandażować na szczelnie i spacyfikowac moim ciężarem-warczał tylko ale spocił sie jak mysz ze strachu! Biedak.... Zaraz po rozwinieciu pyska dostał od małża kawał pasztetu więc choć oczy miał zranione i smutne to dał mu sie głaskać,ja go tez wytuliłam i poszedł spac zmęczony stresem.
Dziś obmyslaliśmy wyposazenie stajni-lezał koło mnie i czekał grzecznie-suki były za ogrodzeniem ale on zawsze się przecisnie i nie ma mowy żeby odpuścił sobie towarzyszenie mi o ile tylko sie da:loveu:
Straszliwie spragniony pieszczot,niedelikatny, przy zabawach w szalone ganianki prawie na 100% walnie w człowieka,strzeli podajac łapke(a czesto nawet 2 na raz co pierwszy raz widzę i tak siedzi jak zając!) a przytula się wciskajac łeb z siłą taranu w człeka, ale jest taaaki kochany!!! Bezwzglednie musi byc z drugim psem-nic w domu nie niszczy, ale zostawienie go całkiem samego mogłoby być totalna katastrofą! Słysze co sie w domu dzieje jak wracam-wysiadam z samochodu a tam szczekanie, wycie, jeden jazgot-bo Mel usłyszał że już jestem o i za długo zdecydowanie ide a sucze mu pomagaja z całych sił.....:mad: zamykaja ryje dopiero jak wejde do domu-dobrze że to nie blok:evil_lol:
Poza tym-no może sie myle, ale wydaje mi sie że ociupine urósł.......Pamiętam ze jak przyjechał stwierdziłam ze jest najwyżej jak Herba-czyli 72cm, teraz wydaje mi sie ciut wyższy od niej.... Niestety nie mam laski do mierzenia takiej małej....

Nie mam nic ładnego chwilowo-ale takie na szybko-
Mel umeczony upałem pod jabłonką


i takie "zza krzaka"

Posted

On pewnie nie urósł a wyprostował się, poza tym ciałka dostał to i inaczej się całokształt prezentuje.
Kurcze tak bym chciała znaleźć mu dom z ogródkiem i dużą suczką i bez dzieci raczej

Posted

Pod jabłonką wygląda prześlicznie!!Zupełnie inny pies,kawał dobrej roboty!!
Niechby ktoś odpowiedni w końcu wypatrzył Mela.
PS.
Zakwitł mi kaktus,hura!!!!!!

Posted

Dziś niestety nie dorwałam weta bo przedswiątecznie podobno jest.... Melowi chyba troche za dokładnie zszył ranke i ma wyglądowo tak-jakby ciągle miał jądra-czyli kieszonka jest chyba z jakimś płynem, pies ma humor i wogóle ale się mi to nie podoba bo nie powinno tak byc-telefonicznie mi kazał przy ściąganiu szwów troche "rozgrzebać" ale nie mam najmniejszego zamiaru nic bez znieczulenia grzebac jak rana całkowicie zarosła! Niech sam sobie grzebie-tylko mordy mu nie zabandażuję:) Nie mam tak silnych p/bólowych żeby nacinac skalpelem, wiec w poniedziałek po południu jak oblece swoich lekarzy pojedziemy do lecznicy znowu.
Jedni maja problem z lizaniem przez psy ran, ja odwrotnie-z brakiem lizania:)

Posted

eee-Ania-spokojnie-Mela problem to problem kosmetyczny bardziej,nic mu nie będzie- za szybko się to tylko zablizniło,wcale bieganie i podskoki tego nie rozruszały:)

Ostatnio wychodziłam z domu i czegos zapomniałam-biegiem wróciłam i co widzę-z tapczanu zeskakuje Melman z wyrazem oczu mówiacym -jak przyłapany na gorącym uczynku partner- Kochanie-juz wróciłaś???!! myslałam że padnę ze śmiechu-stał jak wmurowany i tak patrzył ogłupiały jakby....

Dziś leżę na brzuchu-łeb mnie nagina, nagle wskakuje do mnie suka i wali mi sie na nogi. wyciagam ręke bo zazwyczaj to sie nie zdarza-dotykam a to futerko Mela(ma bardzo miękkie)-wyginam sie a Melutek na mnie leży:) niestety długo nie polezał bo lampa owadobójcza strzeliła zabijając jakąś muchę a Mel boi sie tego i wymiotło go. Ale chłopaczek testuje przyjemność wylegiwania się na tapczaniku:)

Posted

O jak mnie wkurza jak mi się nie wiem czemu wszystko napisane skasuje.....!!!!!

Melman w porzadku-nic sie tam nie dzieje złego-tzn byc moze jakis krwiak sie zrobił bo sie szybko zamkneło ale powino sie wchłonac bo nic nie wskazuje na jakis stan zapalny, mamy maść do smarowania z arnika.Tak wiec tylko znów mielismy dłuższą wycieczke.. Mel w samochodzie jak zwykle musiał stac a wiec obijało go na boki dopiero pod koniec trasy sie połozył umeczony.
W lecznicy znowu kota udało mu sie nie zauwazyc bo go dzieci zainteresowały i usypiany(znaczy do operacji) w kolejnym pomieszczeniu pies, potem radośnie witał suczke labka mocno dla odmiany przestraszoną i juz przez siatke jorczkę której pani broniła jak niepodległości mimo siatki i braku zdrozych zakusów ze strony Mela który ze wszystkim chciał sie witac i bawic. Włascicielom operowanej suni sie podobał wiec go pogłaskali, nawet ogonem pomachał łaskawie i wogóle było bardzo grzecznie choć zdenerwował się macaniem po tyłku i założeniem kagańca przez weta-bo jakoś nie chciał żeby ewentualnie sie na niego rzucił jakby mu sie to macanie jajek nie spodobało. ale się nie rzucał. Porzadnie ucieszył sie dopiero w domu. Z suczkami więc dowolnej wielkosci jest ok dalej nie wiemy co z samcami bo jakoś nam się zaden nie trafił....

Posted

dzwoniła dzisiaj pani o Mela. Sprawdzimy ten dom oczywiście bo z rozmowy telefonicznej wydaje sie byc ok ale nie odpowiada oczekiwaniom jesli o Melmana chodzi -miasto, blok, brak suczki. Zobaczymy...

Posted

A w porządku-dziękujemy:)
Jajeczka wygojone-kilka smarowa wystarczyło żeby opuchlizna znikła, Mel wesoły, bawi się słodko choć mocno nieuważnie (pędzę,pędzę, skaczę-łups! ) jak sie ma refleks to się trzeba bokiem odwrócic a uderzenie w bok nóg jest absolutnie niegrożne:) Mlut dalej całuśny, tulaśny, zazdrosny....baaaardzo fajny!
Wreszcie mam spokój-wbrew straszeniom ciotek u mnie jest tak jak do tej pory-czyli kastracja=spokój z sukami. Mel nie molestuje juz suk, skończyły sie piski i obskakiwanie....
Pilnuje sie mnie całkiem ładnie( choć męża dalej raczej olewa), namiętnie gubi obroże odpchelne a w tych ostatnich burzowych dniach zjada tylko obiad-suki sa podenerwowane -on nie wie czemu wiec tez wprawia go to w niepewnosc i dopiero po południu apetyt mu wraca.

No...nie wiem,nie wiem,.... jestem anty do psich samców ale ujał mnie charakterem i przywiązaniem do mnie- kto wie, może po babciach zmienię posiadanie suczek na samca?

Posted

Dzis zrywaliśmy czeresnie-Melman robił za odkurzacz i wszystko co mi spadło było natychmiast wchłaniane a że rwałam wiadro to troche to trwało i sporo tych spadów było.....Mam nadzieje ze nie dostanie biegunki, ale moje psy jakoś lubia coś owocowego z ogrodu przyszamać.np malinki z krzaczka pozrywac(koniecznie żółte bo słodsze...)
Lampa owadobójcza wróciła do domu bo inwazja much na ranem doprowadzała mnie do szału.Spróbuję jednak jakoś Mela przyzwyczaić do tych strzałow.

Posted

z czereśni najgorsze sa chyba pestki....
dzisiaj dzwonił kolejny dom z pytaniem o Mela, niestety, abstrahując już od tego czy robił dobre czy złe wrażenie, to kolejny dom z mieszkaniem w bloku

Posted

Melowi kompletnie nic nie jest, czereśnie czy pestki-trawi:)

Jakoś tak stanął z tyciem-najpierw szybko przybierał a teraz nie widzę -dalej szczupły.Ale futro ma cudowne-mięciutkie, żeby któraś z moich suk takie miała.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...