Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 636
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

wadercia napisał(a):
aniu a jak sprawa z drugim psiakiem Alfredem o ile nie przekrecilam imienia? Bo ma duzo obserwujacych allegro i mnostwo wejsc ?


hej. musze dac ci jeszcze dane 4 psów do ogłoszeń. Prosiłam zebys zaczekała z ogłoszeniami trochę ;-) Alfreda akurat nie trzeba było ogłaszac, bo od tygodnia jest w nowym domu. Ale z drugiej strony jest piękny więc może przyciągnie ludzi, którzy zdecydują sie na innego psa.

Miałam zwariowany tydzień ale już się organizuję z cała resztą i wysyłam informacje.

Posted

ojej no co Ty? To najmocniej przepraszam musialam o tym zapomniec w takim razie jeszcze jeden pakeit ode mnie gratis masz :) Bo t w koncu moja wina.. a teraz pewnie masz milion telefonow o niego :(

Posted

wysyłam potencjaly domek na watek, żeby dokładnie poogladał sobie zdjęcia, poczytał bo jest to kawał drogi od nas i chciałabym by był zdecydowany na wizycie przedadopcyjej....

Posted

Melut jakiś kryzys przeszedł....jakoś tak po telefonie tego niedoszłego domku Mel wszedł w nerw i nawet do domu mi nie chciał wrócic tylko przybity kładł się gdzieś na dworze...musiałam widocznie być podenerwowana czy co? wczoraj mu przeszło i rozszalał sie jak nigdy dotąd! Na wieczór mieliśmy taka zabawę że z Rakiją i nami skakali z wielkim warczeniem po całym podwórku i stercie wielkiej mielonego gruzu:)
Dziś rano była kontynuacja zabawy a Mel wpakował sie pierwsze raz na tapczan,położył na mnie i przytulił-ciezko szczęśliwy,podniecony i zaskoczony przyjemnoscia leżenia razem ze mną i Rakija:)
Trzeba uwazać na łapke bo macha nią nieustannie i w czasie zabawy bo ząbki ma ostre...ale rozruszał mi Rakiję która jest bardzo wycofana i zamknieta w sobie-a tu bawiła sie z nim skacząc choc jak zwykle w końcu zaczeła wpadać w tony agresywne i Mel sie lekko wypłoszył i zaczął przybierać postawę uległą a to zakończyło zabawe bo Raki lubi powalczyć z warkotem;)
Łóżeczko zostało już wypatroszone niemal całkiem-hmmmm chyba musze mysleć o nowym potonie bo wszedzie tylko frytki gabkowe latają.....
Na razie zafundowałam mu od siebie obrożę ze sznurka na okrągło-może bedzie na niej grzeczniej chodził-nie ciagnie jakos mega ale jednak koncepcja-przy nodze jest mu zdecydowanie dalej obca-owszem luzem, jak sobie w pola idziemy to nawet, nawet, na smyczy-to długą poprosze....

Posted

Norel napisał(a):
Melut jakiś kryzys przeszedł....jakoś tak po telefonie tego niedoszłego domku Mel wszedł w nerw i nawet do domu mi nie chciał wrócic tylko przybity kładł się gdzieś na dworze...musiałam widocznie być podenerwowana czy co?
Na razie zafundowałam mu od siebie obrożę ze sznurka na okrągło-może bedzie na niej grzeczniej chodził-nie ciagnie jakos mega ale jednak koncepcja-przy nodze jest mu zdecydowanie dalej obca-owszem luzem, jak sobie w pola idziemy to nawet, nawet, na smyczy-to długą poprosze....

Bo Mel chce zostac u Was,po co mu jakieś obce ludzie;-))
Dziwne,że ciągnie na półzacisku,powiedz mu ,że nie powinien:-))Może sprawdziłby się łańcuszek zaciskowy.
Widzę te zabawy i galopady,fajnie,że tak dobrze się dogadują i motywują nawzajem.
Fotki,fotki..poproszę

Posted

Jak przez obrożę przełożę łańcuszek od smyczy(ale nie zaciskający się) to nieco lepiej ale w końcu muszę Alli ciasteczka upiec i na to spróbować..
Dla mnie jest do utrzymania-jak ma długa smycz to idzie przed człowiekiem i naprawde nie ciągnie wogóle!-ale obok i tak bez wąchania i wogóle......?

Zapomniałam napisać że była akcja kot. Ogladaliśmy posadzkę w nowej stajni i na przyszłym wybiegu pojawił się sasiedzki kot-Mlut zamarł po czy wyrwał do kota, kot wyrwał w długa:) ale po 3 ostrych wrzaskach Mel stanał i wrócił, choć nieziemsko podniecony....
Do tego ogrodzenie musi być baaardzo solidne-bo ja juz 1 ścianę przestałam mieć dzięki niemu solidną;) pięknie rozpruwa siatkę tylko i wyłacznie po to żeby pańci towarzyszyć(mojego chłopa ma w nosie, mnie pilnuje) w efekcie czeka mnie wymiana a na razie zaczyna to być płot z palet......bo tym dziury zatykam.
Dziś cofałam go do domu z 5 razy w efekcie jak tylko koniem wyjechałam miałam psa koło siebie na łące...i mógłby sobie zostac gdyby nie to że kobyła mi furczała bo bydle wystane i troche miałam stracha zeby mnie nie sfrunęła bo po rocznej przerwie to zaden mega jezdziec ze mnie.....
Do tego mój tz usiłujac go zwołać oczywiścia ryja rozdarł a tego absolutnie na Mela robic nie wolno-rozpłaszczył się na ziemi i do widzenia. Nowy dom musi miec pioruńsko mocne nerwy, łgodne podejscie bo Mela ufnośc i pogode ducha można moment zamienić w kłębek nerwów.
Do tego Mel uważa że musi mnie chronic -dziś weszła do domu moja matka ot tak z miejsca(a żadko przyjeżdza,widział ją może raz) coś tam mówiąc-Melman wydarł i zanim zareagowałam skoczył uderzając ja w pierś-cud że jej nie wywalił.Od razu odpuscił na rozkaz, ale dgyby w jakimś domu wybrał sobie że pilnuje np.starszego dziecka a ktoś bedzie zielony może być bieda.... Mel np bawi sie z moim mezem bardzo fajnie, ale przez to ze ten jest nerwus rozdarty to pies zawsze uważa a mnie i stara się w sytuacjach które uważa za pozornie dla mnie grożne od razu mnie zasłaniać.
Jednocześnie ie ma problemu wprowadzenia gości itp-byle uprzedzając go, zapoznając.Wtedy mogą go głaskać i wogóle...

Myślisz że ja bym nie chciała zeby został-ten pies ma dla mnie fantastyczna psychike pomijając drobiazgi lękowe! Ale 3 nie utrzymam a babcia mam nadzieję że jeszcze trochę pożyje...... ja na zwolnieniu od roku to nie rokuje kokosów na przyszłość......

Posted

jedna pani z wa-wy to się obraziła wręcz na nas, gdy usłyszała, że nie bedzie mogła Mela zaadoptować - mieszka w bloku i nie ma innego psa. Nie wiem, ale pomyślałam, że może byś jednak Dag pogadała z nią. Pani jest sama, ma rodziców pod Wa-wą, których często odwiedza, a rodzice mają ogromny teren.,

Posted

Kiedy Mel sie autentycznie nie nadaje żeby być sam!!! Będą same kłopoty-po prostu daje ręke za zniszczone rzeczy, podkopy i ucieczki.....Jesli czuje potrzebę to siatkę rozpruwa jak szlifierka....wyobrazam sobie spacer pani-pierwsze spuszczeie ze smyczy a Mel sruuuuuuu..................i tyle bedziemy widzieli wysiedzianego w chałupie i znów na uwięzi(smycz) psa.....
Jego osobowość się zmienia ale i krystalizuje-ma w sobie sporo lęków, przykrywanych wrodzonym optymizmem i radoscią. Nie mozna na niego krzyczeć, wywierać presji w stylu-masz to zrobić i już- jest bardzo aktywny i ciekawski,nie boi sie rzeczy w otoczeniu(jakichkolwiek) ale jeśli sie go wystraszy takim siłowym napieraniem sie to blokuje się i np.mój maż absolutnie nie jest w stanie sobie z nim wtedy poradzić.A on jest tak po prostu własnie zwyczajny człek.
Suki lubi(oczywiście Mel) bardzo ale oczywiście bardziej człowieka- gdyby się miało pewnosc że ten człowiek będzie z nim absolutnie cały czas, będa razem chodzić do jakiejś tam pracy-tak-Mel będzie przeszcześliwy! Natomiast jeśli miałby zostać w domu-bedzie grzecznie spał mając choćby małą koleżankę psią-sam-zrobi absolutnie wszystko zeby pójśc za właścicielem.
W domu-z dziewczynami, nie zniszczył mi nic. Wziety na dwór sam i zostawiony(a ja w stajni albo na pastwisko ide) od razu niszczy ogrodzenie, bardzo metodycznie rozwala coś i baardzo szybko do mnie dołacza.... Tak więc sprawdzone-jak ide gdziekolwiek-biore go ze sobą, jak zostają-to nie na dworze a w domu-bo też suki zostawi i pójdzie za mną. I najgłupsze co mozna zrobic to wtedy na niego wrzeszczec-mój tz tak zrobił-w efekcie może sobie wołać do usr...anej śmierci, Mel go zignoruje, poszuka mnie i połozy sie obok.
Jest juz dośc karny-do tego okazuje się że potrafi takie głupotki jak siad i podaj łape(do nogi jakos nie przyswaja:)) Znów mieliśmy kota w stajni-ale zwiał-budzi bardzo niezdrowe podniecenie:) tak jak i mały żrebaczek-Mlut stoi pod boksem wyciaga nos i nieustanie skwierczy do małej.
Poza tym nie wyobrażam sobie w bloku jego szczekliwości- ktokolwiek na schodach to jeden koszmarny jazgot i to nie do uciszenia przez długą chwile....Pani musi sobie zdawać sprawe że wspólnota mieszkaniowa raczej takiego psa nie pokocha-a on nie pokocha krótkich wypadów na trawik lub pod market na siq i 1 dłuższego często też na smyczy... Zwł że przeciez do wyboru mamy tu ładnych pare dogów które w miejskich warunkach jak najbardziej bedą szczęśliwe!Psa nie bierzemy-"bo chcę" tylko patrzymy czy zapewnimy warunki które on uzna za szcześliwe......

Mel bardzo dobrze zgrał się z babka Herba-które Rakiji pozwala sie kłasć obok, ale Melowi pozwala sie kłasc nawet na niej, jak idzie na materac to do niego. Mel zaczyna wchodzic na tapczan, nieśmiało, zwinięty w mały kłebek, z oczkami troche jak kotek ze Shreka-ale jednak....z reg wytrzymuje max 10min i złazi.Ale dzis udało mi sie zrobić zdjęcie w objeciach z Herbą-z Rakija tylko troche się bawi, ale ona ma tak popartana psychikę że nawet on momentami jest wylękniony i pasuje. Zaraz zrzucę i wkleję...

Posted

Ewentualnie moznaby wypróbować jeszcze opcje pakietową:) Jesli ktos chciałby Mela z Sojką-ta malutką wieczną tymczaska- nie są dziko zaprzyjażnieni (ona lubi z Rakiją spać a Mela raczej ugrysc;)) ale to jednak kumpel z jednego stada-razem biegną do bramy szczekać-dwa najhałasliwsze psy...... Ale nawet w tej opcji obstaje przy najmniejszym ale ogródku a nie bloku....
Trzeba pamietac że Melman ma uraz do zamkniecia w samotności po schronie-diabli wiedza ile miesiecy siedział tam w komórce-ale nie 2 tyg bo od umierającyhc 17kg do 35 żwawych potrzeba troche wiecej czasu,........
Trzeba pamiętac jak rozpaczliwie ten pies chciał stamtąd wyjśc ryjac beton-zdarte do mięsa pazury, kompletnie rozbity spuchniety nos, połamane zęby. Nie wolno nam go za nic skazac na samotnośc przez x godzin dziennie.
Jak ktos bardzo chce moge zrobić zdjęcie mojego płotu z tyłu-tam jedynie znikam Melowi(idac do koni) wiec tam "działa"- płot jest całkowicie do wymiany-zamówiłam juz panele bo ponad 20 metrów siatki jest porozpruwane raz koło razu. Oczywiście jakiegoś kutego ogrodzenia nie zniszczy z rozpaczy-za to znów sobie bedzie robił krzywde okaleczając sie.
Jak będa wygladały wobec tego drzwi w bloku gdy taka pani zostawi go samego na pół dnia??? Juz jedna sunie przerabialiśmy co to drzwi za 3tysiace zniszczyła i wyleciała z hukiem znów do adopcji......

Z drugim psem-Melut może przespac spokojnie cały dzień-sam za nic.,...




Posted



Melut jako dzentelmen potrafi się na brzezku połozyc skoro dama zajmuje całe wyrko. Skombinowałam jakieś starocie ze strychu-o cudzie nie wywalone(troche dziurawe ale chwile wytrzyma)-bo chwilowo brak funduszy a cioteczkowe zostało zutylizowane przez psiury.....
Mimo swojej pyskatosci, dziamolenia i skakania z pyskiem w mojej obronie to baardzo wrażliwy psiak który dobrze w życiu dostał w d....
Moze dac mnóstwo radosci ale sensownemu,opanowanemu człowiekowi który nie ma problemów sam ze sobą i jemu będzie oparciem.

Posted

[quote name='Norel']
Trzeba pamietac że Melman ma uraz do zamkniecia w samotności po schronie-diabli wiedza ile miesiecy siedział tam w komórce-ale nie 2 tyg bo od umierającyhc 17kg do 35 żwawych potrzeba troche wiecej czasu,........
Trzeba pamiętac jak rozpaczliwie ten pies chciał stamtąd wyjśc ryjac beton-zdarte do mięsa pazury, kompletnie rozbity spuchniety nos, połamane zęby. Nie wolno nam go za nic skazac na samotnośc przez x godzin dziennie.
[/QUOTE]

Norel to prawda że on siedział w komórce ale maksymalnie 3 dni i to jest info pewne na 100%. Ja tu nie bronie schroniska ale ja wtedy byłam często w schronie bo zabierałyśmy stamtąd 2 suczki i gdy zbierałam sunie to go nie było, a ze 2-3 dni później pojechała tam nellyduży po zdjęcia i wtedy dopiero zobaczyła Mela świeżo przywiezionego, a później już pojechałaś po niego Ty. On w takim tragicznym stanie, ledwo-żywy już trafił do schronu, bo go przywieźli z interwencji policyjnej. Wiele złego można powiedzieć o tym schronie, ale aż do takiego stanu psów nie doprowadzają :shake: Więc niestety jego osobisty właściciel tak go urządził :placz:

Posted

Ale własnie to sie jakos kompletnie kupy nie trzyma! Przeczytaj mnie prosze uważnie:)
-powiedziano mi że psa odebrano ważącego 17kg, nie wstającego własnie z interwencji, niemal bez szans na przeżycie
-Ty piszesz że odebrałam psa po 3 dniach max !!! (chyba tyć więcej nam to zajęło juz od kontaktu na forum....)
-w ciągu 3 dni pies zmartwychwstał, przytył z 17 do ponad 30kg na makaronie i był na tyle żwawy że usiłował sie wydrzec z komórki za wszelką cenę????.........

Ja tu nie widze ani ładu ani składu- i nie chodzi o to żeby oskarżać schron-no bo niby o co? (najwyżej to że mu klatki nie dali choć była wolna) chodzi o to że jest to nierealne! Po prostu niemozliwe....
Przytycie ok 18 kilogramów to nie sprawa dni a tygodni- miesięcy!
Jasne że mu właściciel krzywdę zrobił ale zamknięcie w ciemnej komórce wiekszą część dnia też swoje dołozyło i trzeba o tym pamiętac.
Przepraszam-ale po prostu w oparciu o fakty logicznie trzeba załozyc że
A) psa nie odebrano w tak tragicznym stanie skoro po 3 (kilkunastu..) dniach był zupełnie żwawy
B) pies był tam jednak o wiele,wiele dłużej
C) ...trzeciej opcji nie widzę......:)

Posted

Ja nie widziałam w jakim stanie odebrano Mela, bo zanim kolejny raz była w schronie to Ty zdążyłaś go już zabrać do siebie. Wiem tyle ile mi inni powiedzieli. Ale zdecydowanie był tam tylko kilka dni, więc psa nie odebrano w tak tragicznym stanie jak Ci powiedziano. Czyli opcja A :)

Posted

No to wobec tego pan w schronisku piękną i wzruszająca bajkę mi opowiedział jak to walczyli o życie umierającego psa...............ehhhh, i jak ludziom wierzyć! Ja juz normalnie nie wierzę w nic:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...