Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ty TYranie hi,hi :evil_lol:.Nie uważam tak aczkolwiek tylko napisałam, że ja wolę mieć psy w domu przy sobie mimo całego syfu który do domu wnoszą.

Posted

Bolsbokser napisał(a):
To nie jest buda :angryy:

Cały czas mnie źle rozumiecie i wychodzę tutaj na jakiegoś tyrana bez serca.
Psy nawet nie mają potrzeby wchodzić do domu. I nie wchodzą.
Albin czasem przespaceruje się po domku i nic strasznego się nie dzieje. W sensie, nie jest karany za to.


Wiem,że to nie jest buda,ale nie wiem jak to inaczej nazwać:oops: Nie uważam cię za tyrana,ale ja po prostu lubię patrzeć np.jak mój psiak wyleguje się na swoim posłanku i jest blisko i tyle ;)

Posted

Pokażę ten psi apartament vel budę, jak tylko będzie dokończony.

Dzisiaj poszliśmy na spacerek z Albinem, Bravo iiiii ... Tysiem :)
No szedł z nami kot na spacer jak pies :)

  • 2 weeks later...
Posted

W kwestii spacerowania z dwoma bydłakami i kotem ... stało się to już rytuałem. Koło 22.00 idziemy na spacerek i Tysio koniecznie z nami. A najciekawsze, że wyznacza nam, dokąd możemy iść. Staje w miejscu i drze japę. Więc musimy zawracać. No cóż. Na dłuższy spacer możemy sobie pozwolić, kiedy Tysia z nami nie ma.

W zeszłym tygodniu Tysio zrobił sobie giganta. Jak we wtorek poszedł na zwiady, tak 3 dni go nie było. Zaczęliśmy się martwić. Kot miastowy, który ledwie od 2 tygodni wychodzi na dwór. 3-go dnia poszliśmy z psami na spacer i z naszym znajomym. Tak po 22.00 było. Leszek mial nosa, w którą stronę iść. Więc weszliśmy, przez furtkę, do tajemniczego ogrodu, czyli lasku. Przedarliśmy się przez choiny i dotarliśmy na polankę. Tam zawołałam Tysia i od razu się odezwał. Więc chłopaki poszli po kota, a ja zostałam z psami na czatach. W pewnym momencie Albin odwrócił się i skupił wzrok. Naprężył ciało i siedział nieruchomo. Pogoniłam męża i kolegę. Za chwilę wrócili z kotem, który nie mógł przejść przez siatkę i tak siedział tam 3 dni. Kiedy Leszek zaczął prowadzić na skróty przez owe choinki, nagle stanął w miejscu i krzyknął: "O cholera, DZIK !!!" Więc zebraliśmy się w jedną gromadę, co by nas więcej ilościowo było i tak 3 ludziów, 2 bydłaki i kot na rękach. Wycofka i w drugą stronę poszliśmy. Dzik schował się w choinki. Najgorsze, że i tak koło tych choinek musieliśmy przejść do furtki.

Tysio schudł i był w szoku. 2 dni odsypiał giganta. Mam nadzieję, żę naumie się przełazić przez siatkę.

Z nowości: dzisiaj Tysio przyniósł, prosto pod pysk Bravo, świeżo upolowaną myszkę. Żywa jeszcze była. I tak zaczęli obydwaj się nią bawić. Po pewnym czasie, Tysiek zostawił Bravo z myszą i poleciał gdzieś. 5 minut później wraca z kolejną myszką dla Bravo.
Hmmm ... niestety pierwsza została brutalnie, aczkolwiek zupełnie niespecjalnie, rozdeptana przez dużego Bravo.
Ale spokojnie, Tysiek zadbał o piesa i przyniósł kolejną. Druga mysza uciekła pierdołowatemu Bravo.
Ale żadna strata - Tysio pobiegł po trzecią !!!
No ubaw mieliśmy niezły. Szkoda mi tylko tej pierwszej myszki, bo niestety nie przeżyła zabawy z Tosą.
Nagraliśmy filmik - niedługo wstawię.

Codziennie rano Albin szczeka przez pół godziny tak koło 5-6-tej rano. Okazało się, że szczeka on na śpiącego Bravo, żeby ten z nim poganiał. No padłam ze śmiechu. I tak wstaję o tej godzinie do pracy, więc to żadna straszna pobudka.
Po 30 minutach uporczywego szczekania, Bravo łaskawie wyłania się z apartamentu. Po czym siada zaspany i dalej słucha szczekania Albina. Ponieważ samo szczekanie nie pomaga, więc Albin wskakuje na Bravo, łapą go wali, podszczypuje ... Aż wreszcie osiąga cel i Bravo zaczyna się z nim bawić.

Chciałam poinformować Was, że Bravo to już nie jest Tosa Inu - to mix boksera z kotem !!! Taka nowa rasa.
Kiedy wracam do domu, Bravo z radości skacze i kręci bączki, jak bokser. Z Albinem bawi się już jak bokser. Nie możecie sobie tego wyobrazić ??? Pokaże Wam niedługo filmik.
Zjada ćmy jak kot, no i od dzisiaj poluje na myszy :)

Jeszcze z tydzień i zacznie miauczeć :roflt:

Niestety fotek nie mam, bo przez chorobę 2,5 - tygodniową, teraz mam wydłużony grafik, żeby nadrobić straty. Jestem nieprzytomna i przemęczona. Nie ma takiej opcji - więcej nie przedłużę sobie grafiku. Niby tylko 2 godziny dziennie, ale padam na twarz i momentami nie wiedziałam, jak się nazywam.
To zbyt ryzykowne. Bo nie dość, że biorę odpowiedzialność za to, co robię, to jeszcze robię dziennie 100 km w dwie strony. Na dodatek jestem padnięta i nie mam siły nic w domu zrobić, a jest sporo jeszcze do zrobienia, zanim tutaj będzie wszystko podszykowane.

No to zmykam spać, bo raniutko muszę wstać.

Posted

Relacja ubawiła mnie strasznie,więc z niecierpliwością czekam na filmik :)

ps.Jestem już po urlopie i miałam tygodniowy przedsmak jak to jest żyć w domku z ogródkiem,jak twój-bajka :)

Posted

Troszkę szkoda myszek.Dobrze, że znaleźliście Tysia, bo nie wiadomo jak by się to skończyło.
To czekam na fotki, filmiki i co tam jeszcze nam zapodasz :)

  • 3 months later...
Posted (edited)

Niestety ostatnio nie mam czasu tutaj zaglądać, padam na ryjek, mam chore ręce i kiepski bardzo internet :placz:

Albina ubraliśmy w kubraczek, żeby troszkę cieplej mu było.
W swoim apartamencie mają ciepło (ok. 13-20 stopni, czasem nawet grubo ponad 20). Mają nawiew ciepłego powietrza z kominka, ocieplone pomieszczenie styropianem i na mikołajki dostały piecyk elektryczny z programatorem czasowym, więc co 45 minut na 15 minut włącza się piecyk, żeby utrzymać temperaturę.

Bravo skacze przy powitaniu i świruje zupełnie ja ka bokser.

Filmiku nie wrzucę, bo mąż zmienił telefon i oczywiście jak zwykle, nie zadbał o to, by wszystkie dane skopiować - filmik stracony :angryy:

Bravo robi chyba zapasy na zimę, bo znaleźliśmy w ich pomieszczeniu 18 martwych myszek. Podejrzewam, że pozbierał je z podwórka. Często się tam walają, bo koty zostawiają. A Bravo jak mnie widzi, bierze taką myszkę w pysk i rzuca i pod nogi-jak prawdziwy kot.

Radarek mój niestety nie żyje :placz::placz::placz: Samochód go zabił. I właśnie dlatego przez długi czas mnie nie był - nie byłam w stanie o tym pisać.
Adoptowaliśmy dwie małe koteczki.
Tysiek obrażony na nas był kilka miesięcy. Dopiero niedawno zaczął akceptować młode i zachowywać się normalnie, jak kiedyś. Od niedawna znowu zaczął do mnie przychodzić pod kołderkę.

Zdjęcia innym razem. Zmykam, bo nawet pisanie mi sprawia ból.

Edited by Bolsbokser
  • 2 weeks later...
Posted

Bolsbokser napisał(a):
Nie robię ostatnio zdjęć, ale jutro coś wrzucę.


Jak wróci zima to zrób proszę zimową fotkę waszego lasku .

Ja też nie mam weny na foty ostatnio ...kiedyś pewnie będę tego żałować

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...