Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 484
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

gdy dzisiaj wróciłam rano ze spaceru z psem i zobaczyłam nieodebrane połączenie od pani Lizy, to aż mnie zmroziło...oddzwoniłam i okazało się,że pani była po prostu bardzo podekscytowana nowymi postępami Lizy i chciała się ze mną nimi podzielić. Dzisiejszą noc Liza spędziła na kocyku przy łóżku państwa, już nie wędrowała po domu. poza tym dziś również po raz pierwszy wskoczyła na kanapę, co bardzo panią uszczęśliwiło i dziś również zaczęła kopać dziurę w ogrodzie (ale nie taką przy ogrodzeniu,żeby uciec) przy iglakach, bo po prostu bardzo lubi kopać dziury. apetyt ma po byku i chodzi za swoją panią krok w krok. pani jest zachwycona,że ma tak mądrą,spokojną, stateczną, delikatną i czystą suczkę. Kot już jej nie ofukuje.
Bardzo przeżywa jednocześnie tą małą sunię u Kasi, jednak powiedziała,że dla męża dwa psiaki to za dużo ale jak tylko tamta sunia znajdzie dom, to daj mi Kasia o tym znać, to przekażę tej pani aby mogła spać spokojnie.

Posted

Niestety państwo już lizy nie chcą, motorem napędowym tej zmasowanej niechęci jest pan, który oświadczył dziś kasi że albo lizę do niej odwiezie albo uwiąże ją na podwórku i będzie psem podwórzowym. Liza pozrzucała im doniczki podczas ich nieobecności oraz wchodzi na stół. O wcześniejszym incydencie wiecie, niestety państwo nie chcą już dać jej kolejnej szansy. Są zdecydowanie na nie:(

nie wiem co teraz robić:( nie chce stawiać kasi w trudnej sytuacji, tzn umieścić u niej lizę ponownie ale nie mieć za co opłacać jej pobytu, z drugiej strony odesłanie lizy po takim czasie z powrotem do schroniska będzie dla niej traumą

Posted

martka1982 napisał(a):
Niestety państwo już lizy nie chcą, motorem napędowym tej zmasowanej niechęci jest pan, który oświadczył dziś kasi że albo lizę do niej odwiezie albo uwiąże ją na podwórku i będzie psem podwórzowym. Liza pozrzucała im doniczki podczas ich nieobecności oraz wchodzi na stół. O wcześniejszym incydencie wiecie, niestety państwo nie chcą już dać jej kolejnej szansy. Są zdecydowanie na nie:(

nie wiem co teraz robić:( nie chce stawiać kasi w trudnej sytuacji, tzn umieścić u niej lizę ponownie ale nie mieć za co opłacać jej pobytu, z drugiej strony odesłanie lizy po takim czasie z powrotem do schroniska będzie dla niej traumą


To nie dobrze, bardzo nie dobrze...
Państwo nie chcą już walczyć ? Nie ma nawet cienia nadziei ? ?

Posted

rozmawialam ze schroniskiem, na tę chwilę decyzja jest taka,że Liza wróci do Kasi a jeśli nie uda mi się uzbierać ponownie kompletu deklaracji, to wtedy niestety ale będzie musiała wrócić do schroniska
próbuje się dodzwonić do pani Lizy ale niestety nie odbiera, wcześniej nie rozmawiałam z nią, bo rozładowała mi sie komórka, więc wszystko wiem od Kasi i Patikujek, bo ci państwo do nich dzwonili. jak mi sie uda dodzwonic to zapytam czy juz absolutnie nie ma cienia nadziei aby jej jeszcze dali szanse

Posted

Porozmawiałam. Państwo są zaskoczeni żywotnością Lizy (rozmawiałam z mężem). Mówi,że żona to chciała bardziej "cherlawego psa, którym będzie mogła się opiekować" a Liza cherlawa nie jest. Dzisiaj podczas ich nieobecności zerwała gumolit przy drzwiach wejściowych i ze wszystkich parapetów pozrzucała kwiaty.
Sugerowałam aby na czas ich nieobecności zamknąć ją gdzieś z posłankiem, miską itp ale w miejscu, gdzie nie będzie mogła niczego uszkodzić. Na to pan odpowiedział,że tak nie można, bo pies się stresuje, a jednocześnie zaznaczył,że denerwuje ich sytuacja,że to oni są dla psa a nie pies dla nich...
Pan powiedział tak: jutro zrobimy ostatnią próbę
to tak w wielkim skrócie - po prostu okazuje się,że Liza nie spełnia ich oczekiwań. Powiedział,że no niby żona wiedziała co bierze ale ona, według słów męża, ma podejście :"jakoś sobie poradzimy", a okazuje się,że sobie nie radzą

Patikujek nie ma teraz w Zabrzu, bo mogłaby podjechać i na miejscu może jeszcze z nimi porozmawiać, coś doradzić, no ale niestety

Posted

Hmm... trochę dziwne podejście. Chyba nie podchodzą do tego zbyt poważnie, no i z tego co mówi Pan to raczej nie byli przygotowani na to jakiego psa biorą.
Szkody jakie wyrządziła Liza pewnie wyłoniły wiele stresu i nerw, bo wszystko trzeba naprawić...... ale kurcze, na pewno by się uspokoiła, przecież w domu tymczasowym taka nie była...

A skąd Ci państwo są.. i czy pan wyjaśnił co według niego to kolejna próba? Bo jeśli zostawią ją tak samo jak poprzednio to pewnie próba się nie powiedzie..
Może wystarczy kupić jej jakąś konkretną zabawkę, którą się zajmie pod nieobecność państwa.

Posted

A może ma ktoś klatkę,żeby pożyczyć Państwu,można tam jej dać smakołyki i zostawiać pod ich nieobecność,a potem pomału może nie będzie niszczyć,bez pozostawiania jej w klatce.

Posted

Teraz rozmawiałam z panią. to była zupełnie inna rozmowa....właściwie to jestem w szoku!! pani mówi,że ona nie chce Lizy oddac, wręcz zaczęła mnie uspokojać,że wszystko będzie dobrze,i że ona sobie z nią poradzi.mówi,że przeraża ją to niszczenie ale przyjęła inną taktykę wobec Lizki tzn do tej pory ona pozwalała Lizie na wszystko i zaczęła odnosić wrażenie,że Liza to wykorzystuje i nimi rządzi. Więc od wczoraj role się zamieniły.
Pani teraz rządzi i twierdzi,że już widzi pierwsze efekty. dzisiaj zadzwoni do psiego psychologa, jeśli rozmowa przez telefon nie wystarczy, to się z nim umówi i spotka.
Gdyby znalazła się taka klatka, to pani chętnie by ją pożyczyła, uważa,że to dobry pomysł.
nie mają gdzie Lizy zamknąć, bo wszędzie są drzwi drewniane a Lizka już jedne zniszczyła, więc boją się,że gdziekolwiek będzie zamknięta to i tak będzie gryźć i drapać w drzwi

mam nadzieję,że ten psi psycholog coś im doradzi, a gdyby znalazła się taka klatka, to byłoby super

Posted

Martka powiem ci, że z klatką to dobry pomysł. Ja miałam na DT miks boxa i amstafa ze schronu wyadoptowany przez fundację Na Pomoc Bokserom. Pies był słodki i spokojny ale jak szłam do pracy to furia w niego wstępowała. Mieszkam w domu piętrowym i cała przestrzeń jest otwarta. Roznosił wszystkie parapety, firanki, drewniane drzwi wejściowe, zrył tapetę w przedpokoju, wył, szczekał i warijował. Mam sąsiada za sciną, który pracuje cały czas w domu, więc relacja z pierwszej ręki. Dostałam od fundacji kenelik duży na 1/3 pokoju. Tydzień podczas mojego urlopu uczyliśmy się wchodzć i zostawać. Akcja smakolyk robiła cuda. Po urlopie rano ja do pracy pies do klatki. Po pracy natychmiast na spacer i zabawę oczywiście smaczek i całusy w nagrodę. Efekt: w domu cicho, kwiaty i firany na miejscu. Pieś śpi i witał mnie, przeciągając się sympatycznie. U obecnej właścicelki nie ma już takich problemów. Przynajmniej nie zgłaszała :-)

Posted

ja też uważam,że to jest dobry pomysł, była mowa o klatce w rozmowie z panią ale nie wiem czy zdecydują się ją kupić, bo pewnie pożyczenie od kogoś nie wchodzi w grę. myślę,ze swoją decyzję uzależnią od tego co im powie ten psi psycholog. jestem z panią umówiona na telefon w weekend

Posted

dzięki za info, jak cos to będę do niej dzwonić

rozliczyłam się z Kasia za te kilka dni Lizki, jeśli ciotki pozwolicie, to zamrożę, to co zostało jeszcze na jakiś czas, bo jej sytuacja w ds nadal nie jest stabilna....

Posted

Dzwoniłam do pani od Lizki, nie może się póki co skontaktować z tą behawiorystką, bo nie odbiera. na razie nie zostawiają Lizy samej w domu (zostawili ją znowu na godzinę i były kolejne szkody). Pani mówi,że Liza siedzi w oknie i zawodzi gdy ich nie ma i że z pewnością bardzo się boi samotności. Ogólnie pani jest bardzo pozytywnie nastawiona, mówi,że poradzą sobie z tym.

edit: pani się dodzwoniła,wizyta w czwartek o 17.00
Pani zapewnia mnie,że nie ma mowy o jakimkolwiek oddaniu Lizy,że mąż również ją zaakceptował,że poza tą jedną wadą jest bardzo mądrą suczką. Gdy pani grabi liście w ogrodzie, Liza kładzie się gdzieś blisko na swoim posłaniu (pani jej wyciąga posłanie na dwór i przykrywa kocykiem) i mówi,że Liza śpi jak bąk pod warunkiem,że ona jest w pobliżu a jak wejdzie do domu, to Liza za nią tupta, a czasem sie położy w stercie liści,tak że jej nawet nie widać. Bardzo im odpowiada,że Liza to urodzona podróżniczka, jeździ z nimi do czeskich sąsiadów i grzecznie śpi w aucie. Mówi,że zabierają ją właściwie wszędzie, bo po prostu nie jest kłopotliwa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...