mysza 1 Posted February 10, 2011 Author Posted February 10, 2011 W którym miejscu dokładnie jest? Które to ogrodzenie? Przy samym Trakcie czy bliżej salonu kosmetycznego, szkoły? Pojadę tam po pracy, zobaczę, ciekawe czy da się go złapać. Quote
mysza 1 Posted February 10, 2011 Author Posted February 10, 2011 Aha, czyli po drugiej stronie niż myślałam. Zobaczymy czy go znajdę. Quote
tanitka Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 jadąc od Płowieckiej Traktem Lubelskim w kierunku Zerzenia, po prawej stronie na ul Dzielnicowej. To skrzyżowanie jest po prawej stronie od urzędu Zarządzania Nieruchomościami dzielnicy. Pies był na ul Dzielnicowej 10 m od Traktu Lub. Quote
ihabe Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 oby dał się namówić do współpracy, mały misiek:-( Quote
mysza 1 Posted February 10, 2011 Author Posted February 10, 2011 Nie bardzo chciał współpracować :( Wygląda bardzo słabo, chodzi z trudem, cały w kołtunach. Jak podjechałam, zaczął uciekać ale kucałam długo i delikatnie rzucałam kiełbasę, którą jadł. Nie chciał zupełnie do mnie podejść, byłam sama i nie miałam na niego pomysłu... Siedziałam tam ponad pół godziny, cmokałam, gwizdałam ale nie reagował (może trochę na cmokanie). Może być przygłuchy. Kiedy się zbliżałam, uciekał w stronę ruchliwego Traktu Lubelskiego. Przypuszczam, że noc spędza w krzakach nieopodal, byłam tam zawracając. Trzeba go pilnie zabrać, jest starszy i schorowany, pewnie był przeganiany, bo bał się gwałtownych ruchów. Myślę, że grupa może go złapać, bo jest wolny, to nie młody, energiczny pies. Gdyby była jakaś łapanka to ja się piszę. Quote
malagos Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 Bo chyba nie ma innego wyjścia, tylko złapanie... A co dalej?......... Quote
mysza 1 Posted February 10, 2011 Author Posted February 10, 2011 malagos napisał(a):Bo chyba nie ma innego wyjścia, tylko złapanie... A co dalej?......... Cos się wymyśli, bo zostac tam nie może. Okropnie zimno a mnie się wydaje, że choruje, zresztą patrząc na niego nie jest trudno zgadnąc ;( Quote
siekowa Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 My też spotkałyśmy dziadzia na jego stałej miejscówce i muszę przyznać, ze nieźle nas zaskoczył. Ciągle dobierał się do owczarzycy, w tych zalotach odmłodniał o 10 lat... Bumelkowa mu smacznego jedzonko zostawiła. Dziadzio też potrafi nieźle jak na swój wiek biegać, moim zdaniem trzeba go łapać na hyclówkę lub klatkę pułapkę. Porozwieszałyśmy dziś trochę plakatów o rudzielcu. Quote
mysza 1 Posted February 10, 2011 Author Posted February 10, 2011 O, proszę. Przy mnie był niemrawy bardzo. Zjadł z pół kg kiełbasy, bo miałam nadzieję, że to go zwabi.. ale nie bardzo. Quote
ihabe Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 po tych relacjach mam zgłowy cała noc, nie zasnę a o 5 wstawanko do roboty:-( Quote
mysza 1 Posted February 10, 2011 Author Posted February 10, 2011 Mnie też cały czas chodzi po glowie, zimno się zrobiło :( Quote
tanitka Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 na łapanie mogę dopiero stawić się w środę :( Quote
Awit Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 Ja o nim myślę cały czas, cały czas widzę tą psią kupkę sierści zwiniętej przy ulicy, główkę podnoszoną i oczka patrzące, podnoszenie się i dryp dryp prosto na trakt lubelski. Te kołtunki ciężkie i zwisające... A jeszcze jak przeczytałam, że on tam może ileś lat mieszkać i że taki wiekowy, to mnie rozłożył już na łopatki. Czy któraś z Was wzięła sukę owczarka ze sobą, że dziadek się ożywił? Jakby miało być łapanie, to ja w weekend też mogę. Quote
karusiap Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 i co z psiakiem? a moze skoro skakal przy suce to ktos by wzial swoja i tak by sie dalo go podejsc?Moze w ogrodzone miejsce by wszedl za psem? Quote
siekowa Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Owczarzyca to chyba mieszka na przeciwko posesji której on sobie leży zazwyczaj. Sprawdzałam czy da się wtedy do niego podejść, ale niestety zwiewał. Chcecie się już umawiać na łapanie a co z awaryjną miejscem dla niego? Serio mam sporo wątpliwości czy on się będzie nadawał do mieszkania w bloku. Na tą chwile awaryjną opcją jest tylko Paluch, jeśli uważacie, że to odpowiednie miejsce dla dziadka który od lat mieszka na ulicy to możemy umawiać się na łapanie. Ja sobie go tam nie mogę wyobrazić, a jeśli trafi do geriatrii to same wiecie jakie go tam czeka życie. Może też być później problem z wyciągnięciem go. Zaraz napiszę do osoby z Psiego Anioła, która zajmuje się interwencjami. Ja mam na głowie jeszcze rudzielca Mirona o którym już chyba nikt nie pamięta. :( Do piątku muszę go zabrać i jeśli nie znajdzie się właściciel to też nie wiem co z nim zrobię. :placz: Quote
gosia1701 Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 siekowa do azylu to jest już kolejka (7 psów z DT wraca + jeszcze jakieś są w lecznicach :() :bigcry: Quote
tanitka Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Serio mam sporo wątpliwości czy on się będzie nadawał do mieszkania w bloku. ale trzeba spróbować, bo to jedyna szansa teraz dla niego. Jeśli nie da rady, to awaryjnie ja go do budy wezmę (najwcześniej poniedziałek wieczorem), albo hotel jakiś zorganizujemy. Trzeba go złapać, jest stary, zabiedzony, może cierpiący. :( Quote
gosia1701 Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 ja tego psa w bloku nie widzę :( jak on nie chce podejść do człowieka i przed nim ucieka to nie sądzę że po złapaniu nagle się zmieni i da sobie obrożę i smycz założyć i chodzić co dzień na spacerki :( Quote
tanitka Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 ale właśnie tak może być, że po złapaniu okarze się całkiem domowym psem. Quote
siekowa Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Wiem, że trzeba spróbować bo to może być dla niego duża szansa, ale po prostu nie chciałabym aby pies trafił na Paluch jeśli coś jednak będzie nie tak. Z odłowionymi psami bywa bardzo różnie, więc musimy być przygotowani na wszystkie możliwości. Bardzo się cieszę, że jest już jakieś awaryjne rozwiązanie. :) Quote
Roland_De Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Kochani, przemyślałem całą sprawę przez noc i pomimo naprawdę dobrej woli z mojej strony, obawiam się ze Dziadek nie odnalazłby sie u mnie w bloku, boje się ze będzie sie bał Buni i pod moją nieobecność dojdzie do tragedii. Jeśli udałoby się go trochę zsocjalizować to chętnie go przyjme na próbe, ale teraz tak prosto z ulicy to nie wiem jak to się skończy - urlopu nie mogę wziąć w pracy, więć nie mam jak ich przypilnowac Ale nie zostawiam go !!! Deklaruje dożywotnią deklaracje 100 PLN dla Dziadzia. Proszę o numer konta jak sie pojawi Quote
tanitka Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 W tej sytuacji moja buda jest planem A, a Roland planem B. Wyjeżdżam dziś z Warszawy do poniedziałku wieczór. Jeśli do tego czasu uda Wam się Dziadka złapać to trzeba go gdzieś przechować do poniedziałku, może lecznica, to by go od razu obejrzeli, zbadali krew? Potem go zabieram do budki i zobaczymy jaki on jest i czy do bloku się nada. Quote
Roland_De Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Jesli potrzebny będzie transport, pomoc to w sobote jestem do dyzpozycji, dzisiaj tyram do 20:00 Quote
Olena84 Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Ja tez moge dorzucic cos, na razie jednorazowo. Tanitka a ile u Ciebie buda kosztuje? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.