Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nero jest chory. Opiekuję się nim (jestem wolontariuszem w jego schronisku) od wczoraj. Ten wygłodzony pies zachowuje się i wygląda jak anioł. Na zdjęciach - jak pewnie zazwyczaj - nie widać prawdziwego jego stanu, czyli tej przeraźliwej chudości.
Nie widać też, jak duża i masywna w stosunku do reszty ciała jest jego piękna, szeroka, typowo astowa głowa. To po niej łatwo poznać, jak potężnym psem byłby Nero, gdyby nie trafił do schroniska i nie zachorował. Zrobię wszystko, co będę mogła, by stał się silnym, wielkim, mądrym psem, który znajdzie swój prawdziwy dom. Nie taki, jak ten, który miał - Nero to pies oddany z powodu wyjazdu...

O nim i jego sytuacji napiszę jeszcze dzisiaj więcej. A jutro jadę z nim na badania - może coś uda się stwierdzić i jakoś mu pomóc. A oto on:












  • Replies 140
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No więc obecna sytuacja Nero w skrócie wygląda tak:

- pies przebywa w jednym ze śląskich schronisk, w którym opieka weterynaryjna jest tak słaba, że właściwie w ogóle nie można o niej mówić

- jest tam chyba od kilku miesięcy, co dokładnie sprawdzę jutro

- jest już wykastrowany

- przebywał w boksie obserwacyjnym, także w innych - w tym jakiś czas z bernardynką chorą na nosówkę; z tego, co usłyszałam - on sam ma chyba wykluczoną nosówkę i parwo

- teraz jest razem z dużą suczką, która nie dopuszcza go do jedzenia; Nero - gdy tylko został sam w boksie, niemal rzucił się na jedzenie, czyli przynajmniej ma apetyt; na spacerze też nie obchodziło go nic poza saszetką ze smaczkami - pożerał je błyskawicznie, ale co tam tego było...

- załatwił się najpierw normalnie, ale potem to już był tylko śluz z krwią - nie śladowe ilości, tylko pół na pół; kiedy to zobaczyłam, postanowiłam, że musi mieć zrobione przynajmniej porządne badania krwi i kału - na nie właśnie zabiorę go jutro;

- nie mam żadnej możliwości wzięcia go na DT, więc wróci potem do schroniska; ale - ze względu na jego stan i wychudzenie - będę do niego przyjeżdżać na razie codziennie i przywozić mu jedzenie - mam obiecane, że będę go mogła wyprowadzać z boksu na karmienie i dopilnować, żeby zjadł ile trzeba; co ma jeść - dopytam weterynarza, ale na razie myślę, że jakieś gotowane mięso z ryżem i warzywami nie zaszkodzi; jeśli będzie potrzebna specjalistyczna karma - będę wdzięczna za każdą pomoc

- zachowuje się grzecznie, nie wchodzi w konflikty z innymi psami; na spacerze chodzi na smyczy przy nodze, w biurze, gdy mu kazałam usiąść, siadł przy mnie przytulony do nóg i tak siedział, póki nie trzeba było iść

- jest bardzo, bardzo smutny, mało zainteresowany otoczeniem - myślę, że to wynik choroby, może też stresu; ale pozwala się pogłaskać, nawet przytulić - patrzy wtedy takim wzrokiem, że......no, wiecie sami


Normalnie to na wolontariacie zajmujemy się spacerami, szkoleniem psów i szukaniem im domów. I gdy "dostałam" Nero - myślałam, że i z nim tak będzie. Ale nie mogę wychodzić z nim tylko i czekać, aż stanie się tak słaby, że umrze. Stąd ten wątek.
Będę wdzięczna za każde zainteresowanie psem i każdą formę pomocy. Nero był już ogłaszany jako Absurd, ale zdjęcia dziewczyny miały tylko zza krat. Dlaczego dziś inne imię? Bo Absurd było nadane "roboczo" (zresztą moim zdaniem bardzo ładnie), a po sprawdzeniu karty okazało się, że jego dawne imię to właśnie Nero. Kiedy je usłyszał, od razu się ożywił, wyraźnie na nie reaguje - więc nie chcę mieszać mu w głowie i niech już tak zostanie.

Posted

Witam pierwszą osobę na wątku:user:.

Sosnowieckie schronisko - a może wiesz dokładniej, czy Nero miał robione testy na nosówkę i parwo? Bo jak ktoś robił, to tylko Wy...

Posted

[quote name='leonarda']Witam pierwszą osobę na wątku:user:.

Sosnowieckie schronisko - a może wiesz dokładniej, czy Nero miał robione testy na nosówkę i parwo? Bo jak ktoś robił, to tylko Wy...


Nero był w boksie z takim owczarkiem, zaobserwowałyśmy tam kał z krwią, zrobiłyśmy mu test na parwo wyszedł negatywnie.
Na nosówkę nie miał.
Suka z którą jest teraz jest po nosówce.

Posted

Istar - pewnie, że banerek potrzebny - z góry dziękuję:)

Tekst napiszę w najbliższych dniach, jak będę mogła powiedzieć o Nero więcej. Tzn. pewnie jutro albo pojutrze. No, w takim razie nosówkę też może jutro by się sprawdziło - ale to zobaczę, co powie weterynarz i czy mnie będzie jeszcze na to stać na dziś - zależy od ceny innych badań, jakie zaleci.

No, też mam wrażenie, że on już prawie na nic nie ma siły:shake:

Posted

Strasznie smutne oczęta ma, widać, że baaardzo źle znosi pobyt w schronie. Super leonarda, że się nim zaopiekowałaś.
Te psy mają tylko nas i tylko na nas mogą liczyć.

Posted

Też ładny i chyba bardziej widać Nero - to sobie podmienię;) Bóg zapłać w dzieciach:evil_lol:

No i oczywiście też mam taką nadzieję - nie biorę innej opcji pod uwagę.

Posted

Co do krwi w jego kale- to właściwie od początku jego pobytu w schronisku tak było- na niebieskim znalazłam swój wpis z 17 listopada, że jest u niego podejrzenie nosówki, a wcześniej było podejrzenie parwo.

Posted

Nero od dawna ma tą biegunkę
Nero był w boksie z benią, która miała podejrzenie nosówki
potem został przeniesiony do boksu ''psów chorych'' i tam siedział z takim starszym owczarek tez z podejrzeniem nosówki
teraz siedzi z ta suką

Posted

Miałam napisać więcej, ale miałam niespodziewaną wizytę w szpitalu i dopiero wróciłam. Padam na twarz, więc dokłądne info będzie jutro. Na razie tylko tyle, że osłuchowo może być, wyniki z badań krwi (morfologia, biochemia) w środę, kał - podstawowych pasożytów brak, robimy jeszcze na lamblie. na razie dostał lek przeciwzapalny (katar i stan podgorączkowy), uszy też problematyczne. Zdecydowanie chorobliwe wychudzenie potwierdził lekarz. Jutro do Nero znów jadę rano - dać mu jeść i lekarstwo.

A najgorsze to, że jak go wyprowadziłam z boksu, okazało się że jest pokrwawiony:-( - na szczęście nie było poważnych obrażeń, tylko dużo krwi z ugryzionego ucha. Znowu go gryzły inne psy:-(:-( (trafił do boksu z 3 naprawdę niewielkimi w porównaniu z nim psami). A on nic. Tylko jak już musiał wrócić do boksu, to był tak tym przerażony, że aż.........:-(:-( i trzeba go było wciskać na siłę, bardzo trudno...weszłam tam z nim, poczekałam - było spokojnie. Wrócił do tej uszatej suczki, która wprawdzie nie pozwala mu jeść, ale która podobno go nie gryzie... Wtedy musiałam go już zostawić. Koszmar..:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...