Brysio Posted January 5, 2011 Posted January 5, 2011 Kilka ogłoszeń dla Neli z Gliwic;) http://katowice.szerlok.pl/oferta/nela-jak-dlugo-jeszcze-bedzie-musiala-czekac-ID4uBZ.html www.najpewniej.pl/anons.php?nr=97750 www.petworld.pl/ogloszenie/psy/nela-jak-dlugo-jeszcze-bedzie-musiala-czekac/25706 http://petsy.pl/ogloszenia/13/1/34/11882.html www.kokosy.pl/zwierzaki/psy/17722.html http://kupiepsa.pl/detail.php?siteid=71605 www.pineska.pl/?do=view&id=85876&buyOrSell=2 www.ojej.pl www.nasipupile.pl/ogloszenia/zobacz/nela-jak-dlugo-jeszcze-bedzie-musiala-czekac_8890.html www.morusek.pl/ogloszenie/41347/Nela---jak-dlugo-jeszcze-bedzie-musiala-czekac/ http://e-zwierzak.pl/pl/ogloszenie/18750/nela---jak-dlugo-jeszcze-bedzie-musiala-czekac_/ www.rozglos.net/ogloszenie-223924.html www.adopcjapsa.pl/adopcja-psa-pies-szuka-domu,ogloszenie,25034,Lw==.html http://katowice.gumtree.pl/c-Zwierzaki-psy-szczenieta-Nela-jak-dlugo-jeszcze-bedzie-musiala-czekac-W0QQAdIdZ252043010 www.przygarnijzwierzaka.pl/ogloszenia/?id=16683&n=Nela---jak-dlugo-jeszcze-bedzie-musiala-czekac- Quote
soboz4 Posted January 5, 2011 Author Posted January 5, 2011 Gorąco pozdrawiamy wolontariuszy z Gliwic i bardzo dziękujemy, oferujemy również naszą pomoc w razie potrzeby! Quote
soboz4 Posted January 8, 2011 Author Posted January 8, 2011 Nela dziś była na spacerze z Sabiną. Sunia jest coraz szczuplejsza i zaczynają jej sterczeć kości. Zapatrzona jest w człowieka i bardzo chętnie pokazuje wszystkie sztuczki. Ma bardzo dobry apetyt więc wyłącznie stres jest winien jej spadku wagi. Pomimo ogłoszeń nikt o nią nie dzwoni... Quote
leonarda Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 No, ona tak chodzi tuż koło człowieka, wręcz obija się o nogi - bardzo by się jej przydało stałe towarzystwo kochającego właściciela... I rzeczywiście chudziutka. Ale za to jaka odważna - dzisiaj na spacerze to tak pokazała zęby Zośce, że ho ho! Quote
soboz4 Posted January 23, 2011 Author Posted January 23, 2011 Nie napisałam wczoraj, że Nelusia jest w domu tymczasowym!!!! Oto sms, który dostałam "Cześć, pozdrowienia od Neli z Krapkowic. Ogólnie stado kocio-psie na razie się ignoruje ewidentnie (jedynie kot Czesław przejawia delikatną ciekawość bez zainteresowania ze strony Neli). Nela dzielnie zniosła wszelkie zabiegi pielęgnacyjne i wizytę u weta. Podaj maila, jutro napiszę dokładny przebieg wizyty. Pozdrawiam Ewa i Petrik" Chyba Neusia rozumie, że jej stosunek do kotów waży jej los, oby dalej nie wykazywała grama zainteresowania kocim światem!!!! Quote
zakar Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Ja tez mam taką nadzieję, że dogada się z kotami i wszystko będzie ok:) Quote
soboz4 Posted January 23, 2011 Author Posted January 23, 2011 Dzisiejsze newsy: Czesc dziewczyny. Tak jak juz wczoraj pisalam (ale powtorze) Nela po wejsciu do naszego mieszkania totalnie zignorowala koty, chodzila ze mna na smyczy po calym mieszkaniu stale blisko nogi. KOty rowniez sie na nas ani na nia nie obrazily, spia spokojnie na parapecie i nie uciekaja na najwyzsza mozliwa szafe. Kot nr 1 = Mrunia znacznie przyspiesza przechodzac obok Neli (Nela nie reaguje), natomiast kot nr 2 - CzesŁaw (odwazniak :-)) zwalnia kroku przechodzac obok niej (Nela rowniez nie reaguje). Nela prawie caly czas spi (odpoczywa). Cala noc byla cicho, za to my spalismy niespokojnie (ale nie trzeba bylo...). Wczoraj spacerowalismy z nia duzo, ale nie jest nauczona ze dwor to rowniez ubikacja (chociaz zrobila jedna kupe i jedno siku, wow co to bylo dla nas za szczescie :-). Rano razem z jej sympatycznym przywitaniem przywitaly nas rowniez kupa i siku na panelach. Ale teraz wlasnie na drugim dzsiaj spacerze juz bylo 4 siku i jedna kupa - za kazde oczywiscie zostala pochwalona i nagrodzona smakolykiem. Jest madra psina wiec powinna sie nauczyc szybko.... Na spacerze wiekszosc psow ignoruje, z dwoma psami wdala sie w zabawe, jedna ONke oszczekala - ale uczymy ja ze tak nie wolno. Wczoraj Nela odwiedzila rowniez groomera celem wykapania - bala sie bardzo ale byla grzeczna, rowniez przy obcinaniu pazurow. Jest teraz jeszcze piekniejsza i czysta.. I teraz najwazniejsza sprawa!!! Podczas mycia Jarek = groomer wyczul pod prawa tylna pachwina w gruczole mlekowym guz (gruczolak? nowotwor?) srednicy na oko 7-8 cm!!!! Jest zwisajacy i widoczny golym okiem. Stad tez moze byc to jej wychudzenie... Jako ze psina juz wczesniej nas zauroczyla, postanowilismy nie czakac i za pomoca zaprzyjaznionego groomera udalo sie umowic na cito sunie w lecznicy. i tam weterynarz zalecil jak najszybsze usuniecie guza. Sunia umowiona jest na przyszly piatek na operacje gruczolaka polaczona ze sterylizacja. wycinek zostanie wyslany na hist-pat. Czy mozliwe bylo niezauwazenie tego w schronisku? My zdecydowalismy sie pokryc koszty (nie male) ale szczerze jestem zaskoczona i nie spodziewalam sie tego..... Strasznie nam sie wczoraj zrobilo smutno, ale doszlismy do wniosku ze jej nie bedziemy "karac" za to oddajac do schronu bo jak to powiedzial Petrik - "przeciez to nie jej wina ze jest chora..." ja tez tak uwazam. Przy okazji wizyty sunia zostala odpchlona , zwazona (15,5kg) i ustalono jej faktyczny wiek :-). zostala oceniona niezaleznie i bez wiedzy przez groomera a potem weta na 6-8 lat ze wskazaniem na 7-8 :-), w karcie adopcyjnej jest ok. 4 lat. ale nam to nie przeszkadza. Bozena, prosze przeslij tego maila Anecie. Kiedy z nia wczesniej rozmawialam, bardzo polecala wziecie na tymczas psa chorego - i tak tez sie stalo, tyle ze bez naszej (byc moze i Waszej) wiedzy. Nela jest SWIETNA - wogole nie nadaje sie do zycia w schronisku i napewno swoja wdziecznoscia ujela by nie jednego czlowieka... Ps. Informacje mozna umiescic na jej watku w dogomanii - albo zacytowac mnie, albo przerobcie po swojemu. Pozdrawiamy Iwona, Petrik, Nela, Czeslaw i Mrunia Bardzo dziękujemy za informację, co do załatwiania na pewno szybko się nauczy, wydaje mi się ze po prostu w schronisku zapomniała. zawsze gdy biorę tymczasy zdarza im się w pierwszy - drugi dzień, potem juz przypominają sobie o co chodzi ze spacerami. W końcu w schronisku są w boksach 1,5 x 2 metry i robią prawie pod siebie. To rzeczywiście szczęście że zabraliście Nelę, pewnie wet. w schronisku ja nie oglądał skoro nic nie zauważył. Ona przyszła do schroniska szczena i szczeniaki nie przeżyły, pewnie nie dostała leków na zmniejszenie mleka i stąd ten guz. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku, jeżeli chodzi o koszty leczenia postaramy się pomóc. Bardzo się cieszę, że nie reaguje na koty. To mądra psina i mam nadzieję że będzie się zachowywać idealnie. Co do wieku to bardzo trudno jest ocenić psa, zazwyczaj robi się to po zębach, ale tak na oko, i jak pies ma dużo kamienia to się go ocenia na więcej niż ma i odwrotnie, a to nie jest miarodajne. Gorąco pozdrawiam Bożena Quote
soboz4 Posted January 24, 2011 Author Posted January 24, 2011 następne wieści z domku tymczasowego Nelusi obecnie Morcheeby Cześć Dzień 3 w nowym domku! Nela została przemianowana na Morcheebę. W zasadzie od początku tak do niej mówimy. Chociaż okazuje się, ze najbardziej reaguje na imię "Chodź" :-) Apetyt suni dopisuje, dostaje dobre suche jedzenie dla poprawy jej kondycji. Jasna sprawa że sterczące kości (niezależnie od tego co jest ich przyczyną) nie znikną od razu... Stosunek do kotów niezmienny od początku, czasem tylko Mrunia za długo się w nią wpatruje i sunia wyrywa się z miejsca... nie goni natomiast do upadłego. Po prostu postraszy kota a kiedy ten odejdzie wraca na swoje legowisko. Ale nie pilnuje tak bardzo tego swojego miękkiego azylu, jak to było opisywane wcześniej. Koty przechodzą nawet ją wachają, a ona nic. jedyną zaczepką na którą reaguje jest wpatrywanie się w nią. Zachowanie czystości w domu jeszcze nie stuprocentowa (rano czekała kupa i siku) ale coraz więcej załatwia się na zewnątrz - my się w tedy bardzo cieszymy, chwalimy ją a on merda ogonem i cieszy razem z nami :-) Na spacerze Morcheeba to ideał, na inne psy zazwczaj tylko patrzy, nie ciągnie do nich, ale kiedy ja ruszam i mówię idziemy ona również maszeruje. Co ją bardzo odznacza to fakt, że wogóle nie ciągnie na smyczy, czasem nawet trzeba jej jasno wskazywać, żeby zeszła z chodnika i tak potem razem chodzimy po trawie. Czasem nawet my po trawie a on po chodniku ;-) Coraz bardziej zaczyna nam ufać, że nic złego jej nie spotka, kiedy jest z nami i nawet jej się już zdarza oddalić na chwilę na długość smyczy jak coś wywącha. W domu już częściej wstaje z posłania i tak chodzi za nami zeby ją pogłaskać (pierwszy dzień wogóle nie schodziła z posłania). Codziennie uczymy sie... Doskonale pamięta wszystkie komendy nauczone przez wolontariuszy, ale już dość często bez smakołyku wykonuje komendę "waruj" . :-) Powtarzam, bo nic się nie zmieniło - Morcheeba jest świena, pod każdym względem. SZKODA BYŁOBY ZMARNOWAĆ TAKIEGO PSA! Pozdrawiam. Iwona Quote
maciaszek Posted January 24, 2011 Posted January 24, 2011 A może dofinansujemy choć w małej części (zawsze to coś!) zabieg z katowickiego konta? To wspaniale ze strony dt, że umówili Nelę na operację i że chcą ją sfinansować, ale nie tego przecież się spodziewali zabierając Nelę, więc może pomożemy jakoś, co? Quote
soboz4 Posted January 24, 2011 Author Posted January 24, 2011 Wiadomość od Iwony: Hej. Lęk separacyjny: od soboty do dzisiaj praktycznie stale jesteśmy z nią. Robiliśmy próby tak na 15 minut i nic się nie działo. Dzisiaj Morcheeba została już godzine sama z resztą zwierzęcego stada(wyszłam specjalnie bez niej). Tez nic się nie stało. Nic nie jest zniszczone, jak zbliżamy się do klatki to nie szczeka (w miedzyczasie nie wiem, ale raczej nie, bo ogólnie mało szczeka) Jutro już idę do pracy ale przyjadę ją odwiedzić w trakcie i sprawdzić co się dzieje. W domu ona nie jest tak absorbująca, zeby stale na nią zwracać uwagę. A my tez jej nie uczymy tego, jasna sprawa że ja pogłaskamy, pochwalimy ale na kolanach u nas nie siedzi :-) Jednym słowem uczymy ją niezależności, bo nie jest naszym zamiarem uzależnienie od nas. Zwierzaki u nas nie mają wstępu do sypialni i to Morcheeba zrozumiała... Więc całe 3 noce spędziła bez nas na widoku. Nie wiem czy to można nazwać próbą separacyjną? Jutro się okaze bardziej. Na tenczas zrobiliśmy kotom z półek taki małpi gaj (półki do ucieczki aż do sufitu). Nie wiem czy mogłoby się zdarzyć, że jak wydobrzeje to będzie je gonić, jeśli tak miałoby byc to pewnie już by na nie conajmniej warczała. Morcheeba - fonetycznie Morcziba. Na cześć zespołu muzycznego który uwielbiamy. Czytam na forum, że chcecie się dorzucić do operacji, ale nie trzeba. My już zdecydowaliśmy ze suni pomożemy. A te pieniądze, które ewentualnie miałaby dostać Morcheeba spożytkujcie na innego nieszczęśnika. My nie zbiedniejemy aż tak :-) a cel jest szczytny, więc możemy zrezygnować z czegoś na tą rzecz.. Lekarz na którego, trafiliśmy to prawdziwy obrońca zwierząt, współpracuje z opolskim schroniskiem. Jak usłyszał historię przyprowadzonego psa i wdzięczność w oczach suni dał nam ogromną zniżkę. Wycięcie guza z badaniem hist-pat, sterylizacja, badanie krwi ma kosztować 600 zł. To chyba nie jest za dużo? A Ania faktycznie nie była przekonana, zebyśmy wzieli Nelę/Morcheebę, trochę nas to zastanowiło :-) ale Twoja siła przekonywania (chociaż tylko telefoniczna) rozwiała wątpliwości. I dobrze - sunia daje wiele radości, ale również jak się okazało troski.... Pozdr. Iwona Quote
maciaszek Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 __Lara napisał(a):Jestem pełna podziwu dla domku! :)Ja też! :) DT Morcheeby ;), pamiętajcie, że jak potrzebne będzie wsparcie finansowe to... :). Quote
leonarda Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 No, naprawdę Nela/Morcheeba nie mogła lepiej trafić. Tak właśnie powinien wyglądać prawdziwy dom dla psa. Aż miło czytać i też podziwiam, że nie zniechęcają się nieprzewidzianymi trudnościami. Soboz - ucałuj od nas - choćby wirtualnie - Iwonę, Petrika, Czesława i Mrunię:lol: I Nelę, oczywiście;) Quote
soboz4 Posted January 27, 2011 Author Posted January 27, 2011 Nowe wieści od Morcheeby Suńka ma się coraz lepiej, coraz częściej się uśmiecha i zaprasza do zabawy. Stale jednak większość czasu śpi w swoim miękkim łóżeczku. Pewnie potrzebuje, nie przeszkadzamy jej nadmiernie. Zachowanie czystości w domu nie stanowi większego problemu, od poniedziałku raz tylko zdarzyła się nocna wpadka, ale podczas wieczornego spaceru nie było kupy, więc pewnie dlatego. Standardowo robi 3 na dzień ? Siku już tylko na dworze. Pięknie wychodzi na spacery, na klatce grzecznie czeka aż pozamykamy drzwi, pozakładamy rękawiczki i dopiero schodzi – żadnych ruchów, po porostu stoi i patrzy na nas. Dystans od klatki do trawnika (jakieś 30 m) pokonuje bez oglądania się za siebie i prędkiego sikania. Na trawie natomiast pierwsze co to sika. Jeśli maszerujemy, idzie równym tempem z nami – przyspieszamy ona też, zwalniamy ona też, stajemy ona staje, Na trawie trzeba się wkoło niej trochę pokręcić, żeby pomyślała o załatwieniu się. Dochodząc do ulicy staje, rozgląda się i rusza dopiero jak my ruszymy :-) cd zaraz 20:41:23 Nie wiem dokładnie jak zachowuje się pies – towarzysz ale ona idealnie pasuje do mojego wyobrażenia. Może przeszła kiedyś takie szkolenia i pamięta. A może ktoś ją po prostu tyrał, co jest możliwe, bo stale jest dość wystraszona i smutna. Robimy wszystko, żeby to zmienić. Ma tu spokój, ciepło i ciszę. Nie lubi suk, pewnie te, na które warczała w schronisku to były suki. Ale często umie się opanować, chociaż widzę, ze nie daje jej spokoju. Idę prężnym krokiem bez słowa i ona też idzie tylko głowa jej trochę lata. Ale jak się zatrzymam i dam jej chwilę namysłu to się rozszczekuje – ale tyko jak staniemy. W domu zostaje bez problemu, nie niszczy i nie płacze. Z kotami już się coraz bardziej porozumiewa i nie denerwuje się nawet jak Mrunia się na nią gapi, odwraca głowę najczęściej – GRZECZNA SUNIA ? Od wczoraj dostaje ryż z warzywami i mięsem co zapobiegło rzadkim kupom, dostała też 1 x no-spę (zalecenie weta). Dzisiaj od 18 już post – jutro wieczorem operacja. TRZYMAJCIE KCIUKI. Pozdrawiamy dogomaniaków!!! Quote
zakar Posted January 28, 2011 Posted January 28, 2011 Morcheeba ma dużo szczęscia że trafiła do takiego DT:) Trzymamy kciuki:) Quote
soboz4 Posted January 28, 2011 Author Posted January 28, 2011 rzeczywiście takich domów to jak na lekarstwo, na dodatek ludzie świetnie znają psychikę psów, ich zachowania, jak należy postępować! Wszystkie kochające domy są super i bardzo jestem szczęśliwa jak widzę w nich psy, ale ten na dodatek jest bardzo "mądrym" domem, świadomym trudności i odpowiednio postępującym z psem. Szkoda, że nie chcą małego stadka.... Quote
maciaszek Posted January 28, 2011 Posted January 28, 2011 Są już jakieś wieści po zabiegu? Kciuki zaciśnięte. Mocno! Quote
soboz4 Posted January 29, 2011 Author Posted January 29, 2011 Następne wieści: Morcheeba została wysterylizowana. Wysterylizowana. guz/nowotwór okazał się przepukliną pachwinową, przez co operacja trwala znaczniej dłużej, Umiejscowiła się w sutku i stąd podejrzenie guza... W schronisku - bez operacji którą przeszła - nie miała żadnych szans przeżycia. Jej dni były już policzone... Lekarz powiedział, że z tym (jak to było) każdego dnia mogła umrzeć na zapalenie otrzewnej lub skręt "kiszek" (szczęście, ze do teraz przepuklina się nie zakręciła). Przepuklina była "zawięznięta" (cokolwiek to znaczy). Teraz zresztą też nie mamy pewności że wzzystko będzie dobrze. Wycięto jej kawałek jelita, założono szwy (jakieś specjalne co się na serce zakłada). Teraz mamy czekać aż jelita zaczną pracować. Czyli: w oczekiwaniu na pierwszą kupę. Tylko zabardzo nie ma z czegoo... Jutro wieczorem mozemy jej podać pierwszy "posiłek" tzn. rosół do picia lub Gerber dla dzieci rozmemłany w wodzie (i tak do odwołania). Poza tym do odwołania również dwa razy dziennie mamy doustnie podawać augmentin (antybiotyk), może miesiąc, może dłużej. Okaże sie w trakcie leczenia. Lekarz ufa że będzie dobrze ale gwarancji na nic nie daje. Wszystko zależy teraz po pierwsze od niej i jej siły walki, po drugie od nas i naszej opieku (tu nie mam watpliwości, ze zrobimy wszystko co w naszej mocy) Ojoj, to nam Morcheebka narobiła dzisiaj kolejny raz stracha, kiedy tak się operacja przeciągała i po operacji kiedy już wiedzieliśmy dlaczego. Quote
zakar Posted January 29, 2011 Posted January 29, 2011 Trzymamy mocno kciuki oby wszystko było w porządku i sunia szybko wróciła do zdrowia. Quote
maciaszek Posted January 29, 2011 Posted January 29, 2011 Bidulka maleńka... Trzymaj się psino i walcz dzielnie! A może by jej jeszcze podawać olej parafinowy na lepszy poślizg jedzonka w jelitach, żeby się na początku (ta zszyta część) bardzo nie męczyły? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.